niedziela, 27 września 2015

Metro 2033 - Dmitry Glukhovsky

Na Metro byłam bardzo nakręcona. Podobała mi się, nie powiem, ale ma kilka ALE. Bardzo lubię motyw post-apo w filmach.  Mogę na okrągło oglądać Pojutrze albo Księgę ocalenia, więc byłam ciekawa jak ten motyw funkcjonuje w książce.

Świat uległ zniszczeniu w wyniku konfliktu nuklearnego. Na powierzchni nie da się już żyć przez szkodliwe promieniowanie i potwory, które powstały przez zmutowanie zwierząt. Jedyni ocaleni ludzie to ci, którzy schronili się w moskiewskim metrze głęboko pod ziemią.
Stacje stały się miejscem zamieszkania i posterunkami chroniącymi ludzkość przed mutantami i zagrożeniami z tuneli pomiędzy stacjami. Zagnieździły się tam bardzo nieprzyjemne i niebezpieczne stwory.

Głównym boheterem jest Artem. Jego rodzinną stację WOGN nawiedzają mutanty z powierzchni, które są zagrożeniem psychicznym, nie tylko fizycznym. Artem zostaje wybrańcem. Cóż... jest to dość częsty motyw, ale tym razem dzięki niesamowitej scenerii metra, jest on zupełnie inny.  Artem rozpoczyna swoją podróż po metrze i zmierza do jego centrum, żeby przestrzec władzę przed nowym zagrożeniem. Byłam zaskoczona mnogością i różnorodnością organizacji, sekt i stowarzyszeń na terenie metra. Możemy spotkać mnichów, komunistów, nazistów, różne konfederacje a nawet dziwnych wyznawców wielkiego czerwia. To wszystko można wyczytać z mapy metra załączonej do książki. Wg mnie jest świetna. Ja przez cały czas zerkałam na nią, żeby być na bieżąco z położeniem Artema w tunelach.

Dwayne Johnson ps. The Rock
Jednak moim ulubionym bohaterem nie został Artem, ale Młynarz. Młynarz jest stalkerem, kick-asowym gościem uzbrojonym po zęby, wychodzącym w specjalnym kombinezonie na powierzchnię. Nie boi się niczego i zostaje towarzyszem Artema, lub Artem zostaje jego towarzyszem. Młynarz najbardziej mi zaimponował i nie wiem dlaczego, ale bardzo mi się kojarzy z tym gościem --->>>
(pewnie znacie go z filmów)

Pomysł na książkę i cała akcja była bardzo przemyślana i fascynująca. Jedno co mi przeszkadzało to za dużo filozofowania. Pomiędzy poszczególne szybkie fragmenty były na siłę powpychane wielkie rozważania Artema ma temat egzystencji ludzkości, życiu tuneli, sił wyższych, dziwnych głosów z rur, czy też o istocie zmutowanych stworów. Filozofii było zdecydowanie za dużo i wkurzało mnie to. Kolejna sprawa to niby prorocze sny Artema. Dzieje się coś aż tu nagle zaczynają się całe serie dziwnych wydarzeń. Wtedy sobie myślałam: o co w tym chodzi? Wszystko było wyrwane z kontekstu. Po "serii niefortunnych zdarzeń" pojawiało się zdanie: "i wtedy się obudził". No kurde! Tyle dziwnej akcji i zastanawiania wtf i to wszystko na nic. Według mnie te sny były tylko zapychaczami stron, zupełnie niepotrzebnymi.

Chyba miałam inną wizję tego jak ta książka będzie wyglądać przed zaczęciem czytania, jednak spodobała mi się - nie zachwyciła, ale spodobała. Ta historia jest bardzo prosta i jednocześnie zupełnie inna niż wszystko z czym do tej pory się spotkała. Jeśli jesteście ciekawi jak może wyglądać świat po konflikcie nuklearnym, gdzie się podziały tunele rządowe, czy uratowali się czołowi rosyjscy politycy i jaką rolę odgrywa Kreml i jak człowiek radzi sobie z nowym środowiskiem życia - zapraszam do czytania. Jeśli lubicie dystopiczne dzieła, to powinniście być zadowoleni. 


Zapowiedź apokalipsy z mojej wycieczki do Wrocławia.
Czyżby we Wrocławiu wiedzieli coś... więcej?
mapa moskiewskiego metra
Szczegóły:
Tytuł: Metro 2033
Tytuł oryginalny: Метро 2033
Seria: Uniwersum Metro 2033
Autor: Dmitry Glukhovsky
Wydawnictwo: Insignis
Liczba stron: 592

poniedziałek, 21 września 2015

Kroniki Klary Schulz. Zniknięcie Sary - Nadia Szagdaj

Kolejna odsłona przygód pani detektyw Klary Schulz. Pierwsza część tej serii mogę zaliczyć do mojego własnego odkrycia wakacji 2015. Nie spodziewałam się, że znajdę polskiego autora, który mnie zachwyci. Nadia Szagdaj podbiła moje serce magicznym Breslau (Wrocław), a tym razem dorzuciła do kompletu Danzig (Gdańsk).

Jest lipiec 1911. Klara wyrusza do Danzig aby wziąć udział w sesji fotograficznej. Na miejscu zakładu fotograficznego zastaje małą kryminalną niespodziankę. W pośpiechu wraca do Breslau, ale w pociągu spotyka ją pewna przygoda. Natyka się na hipnotyzera, który stosuje na niej hipnozę. Klara zmienia się nie do poznania i żyje jak w letargu. Tym czasem do agencji detektywistycznej zgłaszają się dwie matki zaginionych dziewcząt. Wydawałoby się, że po prostu uciekły z domu. Kluczem do sprawy okazuje się cyfra 8. Co z Klarą? Jej ojciec razem z psychiatrą i byłym kochankiem Dieterem starają się wyrwać ją z hipnozy, co jest bardzo interesujące. Mamy bardzo fajny i jasny obraz uczuć obu mężczyzn do Klary.

Sama Klara Schulz jest postacią bardzo charyzmatyczną, upartą, stawiającą zawsze na swoim i niesłychanie inteligentną. Ośmielę się ją nazwać Sherlockiem Holmesem w spódnicy. Między tymi postaciami dostrzegam spore podobieństwo. Chociaż to może wcale nie jest dziwne, skoro Sherlock jest już postacią kultową z której osobowości i sposobów działania czerpie wielu autorów. Różnica tkwi w tym, że Klara jest żoną i matką na pełen etat. Musi pogodzić życie rodzinne z pracą, którą nie do końca akceptuje jej mąż.

Sprawa kryminalna jest bardzo fascynująca i zupełnie inna niż morderstwa z poprzedniego tomu. Tym razem mamy do czynienia z porywaczem psychopatą. Jego motyw jest niesamowity, a wręcz magiczny, ale oczywiście go nie zdradzę. Na końcu książki przeżyłam ogromne zaskoczenie. Został stworzony ciekawy portret psychologiczny porwanych dziewcząt. Poznajemy między innymi ich myśli pełne strachu, oraz ciekawy obraz tego jak zachowują się porwani ludzie, którzy powoli godzą się ze swoim losem. Byłam mile zaskoczona tym, że część akcji dzieje się w szpitalu psychiatrycznym - królestwie Dietera, który zaraz po Klarze jest moim ulubionym bohaterem. Wyobrażaliście sobie kiedyś szpital psychiatryczny? Nie, nie jest nowoczesny i nie, nie jest ładny i czysty. Myślę, że moje i wasze wyobrażenia są do siebie zbliżone i taki właśnie był szpital w tej książce. Jednym słowem - masakryczny.

Jeśli czytaliście recenzje poprzedniej części, wiecie, że zachwycałam się obrazem przedwojennego Breslau. Teraz jest tak samo, ale nareszcie mogłam te miejsca zobaczyć! W książce są przedwojenne zdjęcia ulic i miejsc, często już nieistniejących. Dalej jestem zachwycona tym, że wszystkie nazwy ulic są w języku niemieckim, a pod tekstem są przypisy ze współczesnymi nazwami, plus mamy ich zdjęcia. Uważam to za świetny pomysł.

Niedawno byłam na Dworcu Głównym we Wrocławiu i musiałam zrobić to zdjęcie. Takie jak na okładce. Dworzec obecnie nie różni się zbytnio od tego jaki był kiedyś. No może doszło parę McDonaldów :))












Szczegóły:
Tytuł: Kroniki Klary Schulz. Zniknięcie Sary
Tom: 2
Autor: Nadia Szagdaj
Wydawnictwo: Bukowy Las
Liczba stron: 312

czwartek, 17 września 2015

Cyrk nocy - Erin Morgenstern

Z tego co podpatrzyłam na różnych blogach i portalach, to "Cyrk nocy" jest ostatnio bardzo popularny. Postanowiłam, że również muszę go przeczytać. To było przeznaczenie, kiedy zobaczyłam książkę za niecałe 8 zł w księgarni internetowej. I stało się. Zaczęłam czytać i w niecałe dwa dni skończyłam. Tak bardzo mnie ta historia wciągnęła, pomimo kilku wad, które może w ogóle wadami nie są?

Le Cirque des Rêves zawsze pojawia się niespodziewanie. Otwierany jest tylko w nocy. Nie ma w nim kolorów. Wszędzie panuje biel i czerń. Jest miejscem gdzie króluje prawdziwa magia, która udaje iluzję. Ludzie mogą poznać swoje losy zapisane w gwiazdach, obejrzeć pokaz magii, zapalić świeczkę na Drzewie Życzeń lub pochodzić bo Zimowym Ogrodzie, w którym nawet w lecie panuje zima.

Ale cyrk ma też spełniać inną rolę, staje się areną dla uczniów dwójki magów. Celię poznajemy na początku jako małą dziewczynkę posiadającą wielką moc magiczną. Jest szkolona przez Czarodzieja Prospero do wzięcia udziału w wielkiej rozgrywce, pojedynku przeciwko Marcowi, uczniowi Alexandra.
Celia i Marc uczą się latami, nie wiedząc o swoim istnieniu. Są marionetkami w rękach swoich nauczycieli i z początku całkowicie się im podporządkują. Dopiero po pewnym czasie zyskują większą autonomię i odkrywają swoje istnienie. Według opisu z okładki miała to być historia miłosna. No cóż. Coś tam do siebie czują, ale ten romantyczny wątek mógłby być bardziej dopracowany. Przez większą część książki na horyzoncie go nie było widać i z niecierpliwością czekałam aż się wreszcie zacznie. Oboje są dość charakterystycznymi bohaterami i bardzo ich polubiłam, bo byli ze mną od samego początku. Ich z pozoru odmienne style nauki i używania magii zaczynają się powili ze sobą przeplatać tworząc na koniec coś niezwykłego. W czasie trwania akcji pojawia się ogrom bohaterów, którzy stają się nagle pierwszoplanowi, a potem znowu są usuwani w cień.  Byłam lekko zdezorientowana co się dzieje, kto odgrywa jaką rolę w cyrku i kto ma z kim jakie układy. Jak dla mnie, było ich trochę za dużo i książka wiele nie straciłaby, gdyby poza wątkiem Celii i Marca nikt inny się nie pojawiał.

Całość książki sprawiała wrażenie chaosu, czasem bardziej, czasem mniej uporządkowanego. Nie wszystkie wątki zostały wyjaśnione, zdarzały się błędy fabularne, ale w mojej opinii, dodaje to tylko uroku książce, bo przecież cyrki właśnie takie są. Nie wszystko jesteśmy w stanie pojąć i wyjaśnić. Dla mnie największym wyzwaniem było ułożenie sobie wszystkich zdarzeń w porządku chronologicznym. Ciekawe było to, że będąc świadkiem jakiegoś zdarzenie ,zostajemy cofnięci do dnia poprzedniego, albo czegoś co wydarzyło się wcześniej. Był to ciekawy zabieg, ale przy tym całym cyrkowym przepychu, bardziej przeszkadzał niż pomagał. Drugim aspektem była narracja w czasie teraźniejszym, która na początku mi trochę przeszkadzała, bo przecież czas akcji to przełom XIX i XX w., w sumie powieść historyczna, ale później zyskało to moją sympatię, bo pomagało generować szybką akcję i ogólną niezwykłość.

Dla mnie największą zaletą tej książki był sam Le Cirque des Rêves. Autorka po mistrzowsku namalowała obraz cyrku, który jest bardzo plastyczny, wręcz oniryczny i sprawia wrażenie gabinetu osobliwości pełnego cudów. Zupełnie jakby był snem. Ze stron powieści emanuje magia, tajemnica, światła i zapach orzechów w karmelu. Gratulacje dla Erin Morgenstern za napisanie czegoś tak niesamowicie pozytywnie pokręconego i magicznego. Z motywem cyrku jeszcze się w książkach nie spotkałam. Czy polecam? Zdecydowanie tak, jeśli nie dla bohaterów, to dla "zobaczenia" Cyrku Snów, bo to prawdziwa uczta dla wyobraźni. 

 Wewnętrzna część okładki też jest super! :)

Szczegóły:
Tytuł: Cyrk nocy
Tytuł oryginalny: The Night Circus
Autor: Erin Morgenstern
Wydawnictwo: Świat Książki
Liczba stron: 432

poniedziałek, 14 września 2015

I Konkurs z Czarodziejami [ZAKOŃCZONY]

>WYNIKI KLIK<


Drodzy Czytacze! Ogłaszam pierwszy (i nie ostatni) konkurs na Latających książkach! Dziękuję wam wszystkim za liczne odwiedziny i komentarze. Inspirujecie i motywujecie mnie do dalszego pisania! <3
Konkurs odbędzie się w formie losowania, czyli nie musicie się zbytnio wysilać, żeby szczęście się do was uśmiechnęło ;)

baner do pobrania

Do wygrania jest książka "Czarodzieje" autorstwa Lva Grossmana. Idealna na nadchodzące jesienne wieczory, powinna się spodobać wyrośniętym już fanom Harry'ego Pottera i Opowieści z Narnii. Daję wam możliwość wygrania czegoś mniej popularnego w chwili obecnej ;))

Krótko o książce:
Quentin Coldwater, nad wiek rozwinięty intelektualnie uczeń szkoły średniej, ucieka przed nudą codziennego życia, czytając raz po raz serię ukochanych powieści fantastycznych, rozgrywających się w czarodziejskiej krainie o nazwie Fillory. Tak jak wszyscy uważa, że w prawdziwym świecie magia nie istnieje – póki nie wstępuje na bardzo sekretny i bardzo ekskluzywny uniwersytet dla czarodziejów, mieszczący się w stanie Nowy Jork.
Czarodzieje, książka przenikliwa psychologicznie, a równocześnie niezwykle pomysłowa, to epicka opowieść o magii i innych światach, która znacznie rozszerza granice konwencjonalnego nurtu fantasy. Oddając hołd takim twórcom fantastyki jak C. S. Lewis, T. H. White czy J. K. Rowling, tworzy całkowicie oryginalny świat, w którym dobro i zło nie są czarno-białe, miłość i seks nie są proste i niewinne, a za moc trzeba zapłacić wielką cenę.             
(źródło: lubimyczytac.pl)

Oto co trzeba zrobić, aby wygrać egzemplarz książki "Czarodzieje"? :
1. zgłosić chęć udziału w konkursie
2. podać swój adres e-mail
3. być publicznym obserwatorem mojego bloga
4. udostępnić baner konkursowy albo informację o konkursie na swoim Facebooku lub blogu lub Google+ lub innym portalu
*5. polubić stronę bloga na Facebooku [KLIK]  - (nieobowiązkowe ale daje + 2 dodatkowe losy)

Przykładowe zgłoszenie:
Zgłaszam się!
Adres e-mail:
Obserwuję jako:
Baner:
*Lubię na FB jako:
Zgłoszenia od 14.09.15 r. do 3.10.15 r.

Regulamin:
1. Organizatorką konkursu oraz fundatorką nagrody jestem ja Yelle, autorka bloga latajace-ksiazki.blogspot.com. Książka pochodzi z mojej prywatnej biblioteczki.
2. Nagrodą w konkursie jest egzemplarz książki "Czarodzieje" Lva Grossmana.
3. Aby losowanie się odbyło musi się zgłosić min. 12 osób.
4. Konkurs trwa od 14.09.2015 r. do 3.10.2015 r. do godziny 23:59. Zgłoszenia po tym terminie nie będą brane pod uwagę.
5. Aby wziąć udział w konkursie należy: podać adres e-mail, być publicznym obserwatorem bloga oraz udostępnić informację o konkursie. Dodatkowe 2 losy są przyznawane za polubienie Facebookowej strony bloga
6. Uczestnikiem może być każdy, kto posiada adres korespondencyjny na terenie Polski.
7. Wyniki zostaną ogłoszone do 5 dni od daty zakończenia konkkursu
8. Zwycięzca zostanie wyłoniony poprzez losowanie.
9. O wygranej poinformuję  zwycięzce drogą mailową. Na przesłanie zwrotnego e-maila z adresem zwycięzca ma 5 dni, w innym przypadku odbędzie się powtórne losowanie.
10. Koszty wysyłki pokrywa organizator.


W losowaniu pomoże mi Tosia, która wylosuje karteczkę z imieniem zwycięzcy. Przy ogłoszeniu wyników spodziewajcie się fotorelacji z losowania ;)

Poznajcie koszatniczkę Tosię. Bardzo się przejmuje swoją rolą w losowaniu,
ale postara się stanąć na wysokości zadania i nie zjeść zwycięskiego losu ;)


sobota, 12 września 2015

W krainie ognistego kwiatu - Carla Federico

Kupiłam tą książkę na promocji nad morzem i byłam nią bardzo zafascynowana. Zachęcił mnie przede wszystkim opis, krótki ale treściwy:

Fascynujące losy imigrantów nasycone sporą dawką emocji, doprawione płomiennym romansem i ubrane w trzymającą napięcie fabułę.

Żeby była jasność, imigranci pochodzą z Niemiec i przypłynęli statkiem do Chile z zamiarem zaczęcia nowego życia. Czekałam na ten płomienny romans całą książkę... i się nie doczekałam. Fascynująco przez większość czasu też nie było. Wszystko zaczyna się na statku zmierzającym do Ameryki Południowej. Młoda Eliza podróżuje z ojcem i macochą, na statku poznaje Korneliusza, siostrzeńca pastora. I ta podróż jest najbardziej fascynująca z całej książki. Zakochują się w sobie, ale po dotarciu na brzeg rozdzielają się i mieszkają w różnych miejscach.
Eliza razem z inną grupą niemieckich osadników zmierza nad jezioro Lago Llanquihue i tam budują osadę. 

Eliza jest z początku bohaterką bardzo fascynującą. Jest stanowcza, odważna i ma swoje zdanie. Niestety potem cały jej obraz się rozmywa, kiedy z czasem zaczyna prowadzić gospodarstwo, wychodzi za mąż i się starzeje. W sumie widzimy prawie całe jej życie i to jak się zmienia. Jest bohaterką dynamiczną, ale w jej przypadku zmiany nie są na lepsze. 
Za to Korneliusz jest człowiekiem pod silnymi wpływami wuja pastora i dopiero, kiedy się od niego uwalnia, zaczyna decydować o swoim życiu. Z wykształconego chłopca staje się silnym i pracującym mężczyzną. Ta dwójka jakoś nie może się odnaleźć. Ciągle coś im przeszkadza na drodze do szczęścia. Albo ktoś schowa list jednego do drugiego, albo posłuchają złego człowieka, albo uwierzą w plotkę. 

W książce istnieje bohater zbiorowy, którym są osadnicy nad jeziorem. Panuje wśród nich etos pracy. Według nich uprawianie ziemi i hodowla zwierząt jest wartością najwyższą, a człowiek niezdolny do pracy staje się dla rodziny tylko ciężarem. W tym momencie mam skojarzenia z Chłopami Reymonta.  Nasza gromada jest bardzo liczna i posiada kilku bardziej charakterystycznych członków. Bardzo mi się spodobała June - uciekła od męża, jest tamtejszą feministką, jest lekarką i wszystkich wkurza. Poldi - zakochany dzieciak w dużo starszej kobiecie. Christine - matrona chyba miliona dzieci, nieporadna i kłótliwa. Tak więc bohaterowie są naprawdę sympatyczni i całkiem realistyczni, jednak mają swoje wady. Wszyscy próbują żyć w miejscu gdzie przewagą nad człowiekiem ma przyroda.

Mamy też motywy zabójstwa, kazirodztwa, cudzołóstwa, ojcobójstwa, zdrady i porwania. Istny misz masz. Ta mnogość wydarzeń byłaby super, gdyby nie czas akcji. Trwa ona chyba ze 40 lat i momentami strasznie się wlekła. Kolejne opisy codziennego życia zaczynały mnie nużyć. W sumie największą radochę miałam z całkiem porządnych map Chile na początku książki. Jest  to książka bardzo barwna i wielowątkowa. Najbardziej pasuje mi do niej określenie: wielka epopeja rodzinna. Do niektórych bohaterów się przywiązałam, innych znienawidziłam. Jak dla mnie za mało było opisów krajobrazów i natury. Gdybym nic o Chile nie wiedziała, pomyślałabym, że rosną tam tylko araukarie i nic więcej, aha, i że jest dużo bagien. A to przecież nieprawda, bo pewnie sporo z was słyszało o pustyniach, wulkanach i wysokich Andach.  
Podobno ma być część druga tej historii, przynajmniej tak mówi sama autorka na końcu książki, ale chyba nie nie chcę się  przebijać przez życiowe historie kolejnych pokoleń imigrantów.

Szczegóły
Tytuł: W krainie ognistego kwiatu
Tytuł oryginalny: Im Land der Feuerblume
Autor: Carla Federico
Wydawnictwo: Sonia Draga
Liczba stron: 656

wtorek, 8 września 2015

Jezioro - Arnaldur Indriðason

Tak jakoś mam, że interesuję się historią współczesną. Zawsze pomijałam naukę o II Wojnie Światowej, ale wszystko to co działo się po niej jest dla mnie naprawdę fascynujące. Ta książka doskonale się wbija w mój zakres zainteresowań, bo nie dość że jest w niej piękna Islandia, to króluje w niej socjalizm.

Nasz bohater - policjant Erlendur prowadzi kolejne śledztwo. W pobliskim jeziorze, którego wody się cofnęły (z przyczyn znanych tylko biologom) znaleziono szkielet przywiązany do radzieckiej aparatury nasłuchowej. Rozpoczyna się mozolne śledztwo w czasie którego policjanci starają się odkryć tożsamość trupa. W czasie śledztwa wplątują się w jeszcze jedną sprawę zaginięcia, pozornie nie związaną w ich obecną. 

Równolegle jest prowadzona inna historia. Poznajemy losy Thomasa i innych młodych islandzkich studentów w Lipsku. W socjalistycznym świecie starają się żyć normalnie, nie zwracając uwagę na inwigilację. Powoli zaczynają kształtować się ruchy oporu i sympatyków komunizmu. Przez machinę śledzącą obywateli doznają wielu krzywd, przeżywają liczne osobiste tragedie i zaczynają wątpić w obecnie panujący ustrój.

Obie te historie spotykają się na końcu. Okazuję się, ze znalezione po latach zwłoki i ich historia są bezpośrednio związane ze studentami z Lipska. Na największe uznanie książka zasługuje nie ze względu na prowadzenie śledztwa, ale właśnie przez pokazanie ustroju socjalistycznego ze wszystkimi jego plusami (bo też są) i minusami.

Jeśli chodzi o konstrukcję wątku detektywistycznego, to jest on bardzo dobrze skonstruowany. Z przesłuchiwaniami światków przeplata się historia samego detektywa Erlendura i jego współpracowników. Nasz bohater ma bowiem trudną przeszłość z rozwodem na koncie, córkę narkomankę wiecznie na niego obrażoną i syna, który niespodziewanie pojawia się w jego mieszkaniu. Nasz policjant nie jest idealny, przeciwnie, ma dość sporo wad, co w moim odczuciu czyni go jeszcze bardziej sympatycznym, a przede wszystkim prawdziwym. Podsumowując, jest to kawał krótkiego, ale bardzo dobrego kryminału.

Szczegóły
Tytuł: Jezioro
Tytuł oryginalny: Kleifarvatn
Tom: 6
Autor: Arnaldur Indriðason
Wydawnictwo: W.A.B
Liczba stron: 352

Zapraszam was wszystkich na nową facebookową stronę! Link >TU< albo po prawej na pasku bocznym ;)) 

sobota, 5 września 2015

Celebrity BookTAG & Sweet BookTAG

Zmiany, zmiany. Jeśli się zastanawiacie co to za nowy blog - uspokajam, to dalej Latające książki, ale nieco odświeżone. Jestem dumna z mojego Nazgula - męczenie się z Corelem na studiach nie poszło na marne, juppi!

Dziękuję Mitchelii z ksiazki-mitchelii.blogspot.com (wejdźcie koniecznie na jej bloga) za nominację do Celebrity BookTAG & Sweet BookTAG. Spodobałyo mi się i postanowiłam zrobić oba tagi. Zwykle zawsze coś piszę o każdej książce, ale tym razem wstawiam tylko okładki. Post jest i tak mega długi, a przecież nie będę wam spamować kto zginął, przy haśle "najbardziej przykra śmierć". 


Celebrity BookTAG


Emma Watson
Książka z piękną, kick-ass’ową bohaterką



Ryan Gosling
Książka z najgorętszym męskim bohaterem



Brangelina
Ulubiona para literacka



Shailene Woodley
Niedawno odkryty autor, które pokochałaś

 Nadia Szagdaj



Josh Hutcherson
Ulubiona krótka książka





Dwayne Johnson
Ulubiona gruba książka




Leonardo DiCaprio
Książka z najbardziej przykrą śmiercią





Kristen Stewart
Najnudniejsza książka





Ian Somerhalder
Najbardziej przesłodzona książka



Jennifer Lawrence
Idealna książka lub seria





Sweet BookTAG


Donut
Książka, w której czegoś Ci brakowało  ( w tym przypadku dużo mi brakowało)




Pudding
Książka z rozlazłym bohaterem



Lody
Książka, która zmroziła Ci krew w żyłach





Czekolada
Książka, którą możesz czytać w kółko i w kółko, która nigdy się Tobie nie znudzi



Ciastko
Książka, która złamała Ci serce



Cukierek
Ulubiona krótka książka, tudzież książka z dzieciństwa



Tort
Najcudowniejsza książka, która zawsze wprawia Cię w dobry nastrój i której niczego nie brakuje



piątek, 4 września 2015

Wszechświaty - Leonardo Patrignani


Światy równoległe to coś co od zawsze pasjonowało ludzkość. Najbardziej widać to w filmach, ale chyba po raz pierwszy znalazłam ten motyw w książce. Książka opiera się na teorii wieloświatów i o ile naukowej literatury jest na ten temat dość sporo, to brak jest dzieł fanowskich. Ta książka jest swego rodzaju przełomem i opisuje coś czego jeszcze w literaturze science fiction nie było, a przynajmniej ja się z takim czymś nie spotkałam.


Nasi bohaterowie mają po 16 lat. Alex mieszka w Mediolanie we Włoszech, a Jenny w Melbourne w Australii. Oboje posiadają niezwykłą umiejętność jaką jest telepatia. Porozumiewają się ze sobą w myślach, aż w końcu postanawiają się spotkać. Alex przebywa tysiące kilometrów w drodze do Jenny i gdy już mają się spotkać.... nie widzą się nawzajem mimo tego, że stoją w tym samym miejscu. Postanowili znaleźć sposób na spotkanie.


– Alex, dlaczego nie przyszedłeś? Proszę cię, nie mów mi, że nie istniejesz.
– Jenny, jestem na molo. Jestem tutaj!
– Ja także, dokładnie tam, gdzie ty mówisz, że jesteś.

Jeśli chodzi o kreację bohaterów... jak dla mnie są sympatyczni i to w sumie tyle. Jakoś za bardzo się z nimi nie identyfikowałam. Ich dialogi są raczej proste i troszkę za mało dojrzałe. Chyba nie pasują mi do poważnej sytuacji w jakiej się znaleźli, bo w końcu koniec świata to dość poważna sprawa. Raz podejmują poważne dorosłe decyzje, a drugi raz zachowują się jak obrażone dzieci. Czy tak się zachowują szesnastolatkowie? Nie wydaje mi się, choć 16 lat miałam dość dawno. Trochę dziwne było dla mnie to, że nigdy się nie widząc, zapałali do siebie tak wielką miłością, chociaż byli w niej raczej nieporadni. Jednak ich losy i walka z przeciwnościami są naprawdę porywające. Moja mała uwaga do tego "jakby tu sprawdzić czy Jenny istnieje?": gdybym była na ich miejscu najpierw zdobyłabym do siebie numer telefonu lub sprawdziła na Facebooku czy istnieje taka osoba, a nie leciała przez pół świata. Dziwnym trafem na początku książki o tym nie pomyśleli, ale na końcu już tak. To taka jedna z moich refleksji po przeczytaniu.

Widząc opis książki byłam bardzo ciekawa tego, jak autor poradzi sobie z teorią wieloświatów i czy się za bardzo nie popląta. Poradził sobie bardzo dobrze. Wyjaśnienia tej teorii, które funduje nam najlepszy przyjaciel Alexa - Marco (niezrównany haker), jest bardzo przekonujące. Mam trochę zastrzeżeń do okładki. Jest prześliczna, ale ta niby obwoluta z tytułem jest w ogóle nie potrzebna. Gdyby okładka w całości wyglądał tak jak powyżej - byłoby super. A normalnie wygląda tak:


Książka jest zdecydowanie inna niż wszystkie. Troszkę przypomina mi Pierwszych piętnaście żywotów Harry'ego Augusta - motyw jest podobny, ale jednak inny, jedyny w swoim rodzaju. Patrignani zdecydowanie porusza wyobraźnię i skłania do refleksji czy gdzieś tam żyje moja kopia i czy jej życie potoczyło się inaczej.  Stwierdzam, że ta książka to naprawdę udany debiut literacki. Może mnie nie porwała, ale naprawdę zainteresowała, bo już teraz zastanawiam się, co z tą teorią wieloświatów zrobi autor w drugim tomie.

Szczegóły
Tytuł: Wszechświaty
Tytuł oryginalny: Multiversum
Cykl: Wszechświaty
Tom: 1
Autor: Leonardo Patrignani
Wydawnictwo: Dreams
Liczba stron:  272

czwartek, 3 września 2015

Wyzwanie 52 / 2015

Pochwalę się, a co! Parę dni temu zakończyłam wyzwanie przeczytania 52 książek w roku 2015. 52 książki na 52 tygodnie w roku. Większość tytułów posiada linki z odnośnikami do recenzji, reszta pojawi się w ciągu najbliższego miesiąca. Czyli przeczytanie wszystkich tych książek zajęło mi całe 8 miesięcy, od 1 stycznia do 31 sierpnia. Uffff.....
(Musicie mi wybaczyć dość słabe recenzje z góry listy, bo pochodzą z początku istnienia mojego bloga. Wydaje mi się, że już się trochę poprawiłam. )

Oto moja lista 52 ułożona chronologicznie:
1. Serafina Rachel Hartman 
2. Złodziejska Magia Trudi Canavan 
3. Nihal z Krainy Wiatru Licia Troisi
4. Misja Sennara Licia Troisi
5. Talizman mocy Licia Troisi
6. Oczarowana Jill Shalvis 
7. Czarne wzgórza Nora Roberts 
8. Szczęśliwa przystań Jill Shalvis 
9. Do szaleństwa Jill Shalvis 
10. Szczęściara Jill Shalvis 
11. Uczeń skrytobójcy Robin Hobb 
12. Błękitny dym Nora Roberts
13. Księżyc nad Karoliną Nora Roberts 
14. Intrygujący wspólnik Nora Roberts
15. Czarny koral Nora Roberts
16.Niebo Montany Nora Roberts 
17. Ruchomy zamek Hauru Diana Wynne Jones 
18. Bezbarwny Tsukuru Tazaki i lata jego pielgrzymstwa Haruki Murakami
19. Cel Snajpera Chris Kyle 
20. Kolekcjoner Nora Roberts 
21. Obca Diana Gabaldon 
22. Dziennik Bridget Jones Helen Fielding
23. Niezgodna Veronica Roth
24. Zbuntowana Veronica Roth
25. Królewski Skrytobójca Robin Hobb 
26. Uwięziona w bursztynie Diana Gabaldon
27. Wierna Veronica Roth
28. Cztery Veronica Roth
29. Papieżyca Joanna  Donna Woolfolk Cross
30. Bogowie zła / Mroczne tajemnice Nora Roberts
31. Koniec rzeki Nora Roberts
32. Klub Filmowy Meryl Streep Mia March
33. Podróżniczka Diana Gabaldon
34. Jesienne werble Diana Gabaldon
35. Wichrowe Wzgórza Emily Brontë
36. Pierwszych piętnaście żywotów Harry'ego Augusta Claire North
37. Duma i uprzedzenie Jane Austen
38. Ogrody Księżyca Steven Erikson
39. Góra bezprawia John Grisham
40. Sekretny język kwiatów Vanessa Diffenbaugh
41. Kroniki Klary Schulz, Sprawa pechowca Nadia Szagdaj
42. Ekstrakt z kwiatu orchidei Weronika Wierzchowska
43. Smak pestek jabłek Katharina Hagena
44. Zimowe dzieci Jennifer McMahon
45. Poszukiwany Colin Firth Mia March
46. Zew górzystej krainy Amy Cameron
47. Ognisty krzyż Diana Gabaldon
48. Pamiętnik Nicholas Sparks
49. Wszechświaty Leonardo Patrignani
50. Kroniki Klary Schulz. Zniknięcie Sary Nadia Szagdaj
51. W krainie ognistego kwiatu Carla Federico
52. Parabellum. Prędkość ucieczki Remigiusz Mróz

wtorek, 1 września 2015

Parabellum. Prędkość ucieczki - Remigiusz Mróz


Parabellum jest pierwszą wojenną książką w mojej karierze czytelniczej, po którą sięgnęłam z własnej woli. Czyli nie była to lektura szkolna, którą czytałam z musu. Od zawsze trzymałam się jak najdalej od książek o takiej tematyce, ale wreszcie się przemogłam. Widziałam całą masę pozytywnych recenzji i postanowiłam dać tej książce szansę. 

1 września nazistowskie Niemcy wkraczają na tereny Polski. W tym czasie sierżant Wojska Polskiego Bronek Zaniewski znajduje się na granicy Polski z  Rumunią wraz ze swoim przełożonym - chorążym Chwieduszko i kapitanem Obeltem. Po ostrzale Luftwaffe, w którym ginie prawie cały ich oddział, postanawiają się nie poddać i rozpoczynają walkę partyzancką. Bronek jest moim bohaterem, nie zdradzę o co chodzi, ale odwalił taką akcję Niemcom, że śmiałam się do rozpuku pomimo powagi sytuacji. Jego wątek jest naprawdę świetny i pełen koszarowego humoru. Jako osoba jest raczej niezdyscyplinowany, wybuchowy, ale ma jedną ważną umiejętność. Przejawia niesamowity talent do nauki języków obcych, który nie raz uratował mu skórę.

Drugi z braci Zaniewskich - lekarz Stanisław razem ze swoją żydowską narzeczoną Marią uciekają z Warszawy i wbrew wszelkiej logice zmierzają na zachód. Mają zamiar przekroczyć linię frontu i dotrzeć do Francji. Podróżują w towarzystwie dość podejrzanego typa, który pomógł im załatwić fałszywe dokumenty. Na swojej drodze spotykają jednak Niemców, a konkretnie na kapitana Wermachtu Christiana Leitnera. I powiem wam, że go uwielbiam. Naprawdę. Jest to wysoki blondyn, przystojny, lekko tajemniczy i trzymający dyscyplinę. Pomimo tego, że z zasady powinien być bohaterem złym, jest też na swój sposób dobry. Pomimo tego, ze jest zwolennikiem idei nazistowskim, nie jest wyzbyty uczuć i człowieczeństwa i nie popiera wyższości rasy aryjskiej nad innymi.
                    "(...) Czyny świadczą o człowieku, nie jego krew - pomyślał"  
W przeciwieństwie do wielu jego podwładnych posiada własne zdanie. Jest wykształcony i wie co to honor. Właśnie przez jego podejście z głową do różnych spraw zapałałam do niego sympatią. Autor chyba celowo stworzył takiego bohatera, chcąc wywołać w czytelniku mieszane uczucia.
"Jego wzrok przykuło polskie godło państwowe, zawieszone w centralnym miejscu na ścianie. Podsunął krzesło, stanął na nim i z pietyzmem ściągnął godło ze ściany, po czym schował w jednej z szuflad dużego biurka."Nie ma potrzeby profanować symboli innego państwa" - pomyślał." 
Zaczynając czytać najbardziej bałam się wojennej brutalności. Najgorzej jest chyba w wątku Bronka Zaniewskiego, gdzie mamy dość bliskie spotkanie z SS. Ale to tylko fragment, więc nie jest źle, a całość jest niezwykle delikatna jak na literaturę wojenną. Biorąc pod uwagę ciągłą akcję i ilość wydarzeń książka jest nie tyle wojenna, co przygodowa. Jest nietypowa pod jeszcze jednym względem. Czas akcji. Do tej pory spotykała na swojej drodze książki, których fabuła zaczyna się we wrześniu '39, a kończy pod koniec wojny, czyli trwa kilka lat. W przypadku Parabellum akcja dzieje się we wrześniu i tylko we wrześniu. Mamy za to szeroki wachlarz miejsc które widzimy. Wędrujemy z bohaterami przez Polskę, Słowację, granicę z Rumunią, ZSRR, Warszawę. 

Prędkość ucieczki pochłonęłam bardzo szybko, bo chyba w półtora dnia. Sama byłam zaskoczona, że chcę więcej. Chcę dowiedzieć się jak potoczą się dalsze losy bohaterów i gdzie zawędrują w swojej wędrówce po Europie. Remigiusz Mróz stworzył świetną powieść przepełnioną akcją w którą naprawdę się wkręciłam. Polecam ją wszystkim, a zwłaszcza tym którzy chcą zacząć swoją przygodę z literatura wojenną trochę lżejszego kalibru.

Szczegóły
Tytuł: Parabellum
Autor: Remigiusz Mróz
Wydawnictwo: Erica
Liczba stron: 411

Przeczytałam tę książkę idealnie na 1 września, 76 rocznicę wybuchu II Wojny Światowej,
i na koniec życzę wszystkim uczniom owocnej  nauki w nowym roku szkolnym! ;* (ja się jeszcze lenię )
Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...