piątek, 17 listopada 2017

Wieża - Daniel O'Malley [PRZEDPREMIEROWO]


Wiedziałam że chcę przeczytać tę książkę, kiedy tylko zobaczyłam jej okładkę. Mam wrażenie, że urban fantasy jest gatunkiem bardzo niedocenianym w Polsce i stosunkowo niewiele takich książek się pojawia. A teraz nadchodzi Wieża i jest to pozycja naprawdę warta uwagi. 

Książka ta jest bardzo ciekawie zbudowana. Wszystko zaczyna się od zaniku pamięci Myfanwy Thomas. Niby jest to motyw bardzo popularny, ale w tym przypadku został zastosowany bardzo nieszablonowo.  Myfanwy straciła pamięć. Budzi się w parku otoczona ciałami osób w rękawiczkach i ma pojęcia kim jest. Jednak w kieszeni płaszcza znajduje list. Jej poprzednia JA, sprzed amnezji, zostawiła dla niej listy, które są wielką pomocą w dostosowaniu się do nowej rzeczywistości i poznaniu tego kim była i jest. A bynajmniej nie jest ona byle kim. 

Myfanwy jest kimś niezwykłym i ważnym, ponieważ jest Wieżą, czyli jedną z szefów agencji Checquy, która zajmuje się wyciszaniem wszystkich nadnaturalnych wydarzeń na terenie Wielkiej Brytanii i nie tylko. Ona sama również posiada niezwykłe umiejętności. W ogóle cała ta agencja bardzo mi przypomina takie osobliwe Ministerstwo Magii. Oczywiście różni się strukturą, bo nazwy funkcji są zapożyczone z szachów, a w funkcjonowaniu polega na nowoczesnej technologii. Bardzo mi się spodobał pomysł na tą organizację i z wielkim zainteresowaniem zgłębiałam jej wszystkie zawiłości.

- (...) Dlaczego przystojni faceci zawsze są gejami?
- Ech - mruknęła Myfanwy. Albo wampirami.

Wyobraźcie sobie jak ciężko musi być komuś, kto nie wie nic o sobie, musi wejść do pracy i udawać, że wszystko jest okej. Muszę w tym momencie zwrócić uwagę na humor powieści, bo jest super i co chwila chichotałam pod nosem, kiedy Myfanwy zaliczała jakieś wpadki lub zachowywała się jak nie ona. Listy od samej siebie były pomocne, ale nie wszystko dało się przewidzieć. Ktoś chciał zaatakować Wieżę, ktoś z jej bliskiego otoczenia, a ona musi się z tym zmierzyć.

"- (...)Oczywiście, Wieżo Thomas, chcemy przeprowadzić badanie najdokładniej, jak to możliwe. Musimy teraz założyć te imadła na twoją głowę, ramiona i górną część tułowia. Chciałabyś misia na pocieszenie? – zapytał doktor Weiss. Uniósł małego misia w szkocką kratkę.
- Fak, flosze."

Naprawdę super było czytać o czających się za każdym rogiem niezwykłych osobach i osobliwych zdarzeniach. Telepaci, ludzie ze stali, strzelający płomieniami czy wydzielający truciznę z ciał stali się dla Myfanwy codziennością. Dodajmy do tego przewodzenie tajną organizacją, szpiegów, międzynarodowych dyplomatów i zagadkę, której rozwiązanie może kosztować życie. Wychodzi z tego naprawdę świetna książka. I wiecie co? To jest debiut. Zupełnie tego nie widać. Nieco się obawiałam, czy przez te listy z przeszłości nie będzie za dużo zamieszania, ale wszystko jest spójne i logiczne, nawet te najbardziej skomplikowane magiczne elementy. Naprawdę polecam tę książkę, zaskakiwała mnie na każdym kroku i bardzo dobrze się przy niej bawiłam. 


Za możliwość przeczytania książki dziękuję:

                                                         PREMIERA KSIĄŻKI 29.11.17 r.
Szczegóły:
Tytuł: Wieża
Tytuł oryginału: The Rook
Autor: Daniel O'Malley
Wydawnictwo: Papierowy Księżyc
Liczba stron: 550

wtorek, 14 listopada 2017

Najtwardsza stal - Scarlett Cole

Najtwardsza stal bardzo mnie zaskoczyła. Myślałam, że będzie to kolejny romanso-erotyk jakich ostatnio się namnaża. A tu proszę, w książce pojawił się pewien problem, który czasami całkowicie przyćmiewał tą pełną emocji relację między bohaterami.


Jest to książką skupiająca się na powolnym uleczaniu Harper, która stała się ofiarą przemocy. Chodzi o uleczanie w sensie psychiki, wiary w siebie i kontaktów z ludźmi, bo rany fizyczne już dawno się zagoiły. Jej ówczesny chłopak pobił ją i wyrył nożem na jej plecach napis „moja suka”. Przyznam, że nieźle wymyślone i mocne. Harper jest złamana, nie znosi dotyku innych. Wyjechała na południe, zmieniła nazwisko, ale Nathan może wkrótce wyjść z więzienia, a dzięki licznym znajomością być może ją znajdzie.

Trent prowadzi salon tatuażu w Miami. Oprócz tego, że to mega ciacho i prawdziwy artysta,  jest też bardzo dobry w wykonywaniu tatuaży zakrywających blizny. Harper postanowiła ruszyć dalej, odciąć się od przeszłości i zakryć blizny na jej plecach wielkim tatuażem.

Trent jest poruszony tym co zobaczył i stara się jak najdelikatniej dotrzeć do Harper, która powoli przyzwyczaja się do niego i jego dotyku. Jest to erotyk, więc sceny miłosne pojawiają się dość często. Fajne, ze smakiem, bez żadnych udziwnień. Jednak bardzo spodobało mi się, że nie tylko relacja fizyczna była tu najważniejsza, ale właśnie ta nić porozumienia i zaufania między bohaterami oraz strach przed nadciągającym niebezpieczeństwem w postaci Nathana. Harper zaczęła dostrzegać sygnały, że ktoś ją namierzył i stara się przezwyciężyć strach, coś na niego poradzić. Taka sytuacja obrazuje setki kobiet, które mogły paść ofiarą przemocy i ta książka w pewien sposób przedstawia co można zrobić, aby się przed nią obronić.

Zaczynając czytać tę książkę nie spodziewałam się niczego wybitnego, a tu proszę jaka niespodzianka. Jednak znalazłam w niej coś wartościowego. Nie powaliło mnie na kolana, ale czytało się przyjemnie i szybko. Jeśli lubicie takie klimaty, to polecam. 

Szczegóły:
Tytuł: Najtwardsza stal
Tytuł oryginału: The Strongest Steel
Tom: 1
Cykl: Second Circle Tattoos
Autor: Scarlett Cole
Wydawnictwo: Akurat
Liczba stron: 352

czwartek, 9 listopada 2017

Crown of Midnight - Sarah J. Maas

Crown of Midnight jest drugą częścią bardzo popularnej ostatnimi czasy serii Szklany Tron. Od razu polecam angielskie wydanie, bo czyta się ją łatwo i przyjemnie. Takie szlifowanie języka lubię. Aha, i wydaje mi się, że przed tą częścią warto przeczytać nowelki. 

Poprzednią, czyli pierwszą częścią nie byłam szczególnie zachwycona. Z tą było podobnie do połowy. Celaena została królewską zabójczynią na usługach samego monarchy. Prowadzi przy tym bardzo niebezpieczną grę, bo każdą śmierć imituje pozwalając ofiarom uciec. Przez całą książkę akcja ma miejsce głównie w zamku, ale tym razem Celaena wychodzi nieco bardziej w teren, do miasta.

Bardzo mi się spodobało, że bohaterka przestała się tak wywyższać, nie stroi się już w tyle sukien i chyba jest jakby nieco twardsza. Niestety dalej mnie irytuje, ale jednocześnie ją lubię, bo jest bardzo wygadana, a nawet można by rzec wyszczekana i oczywiście zaangażowana w pewne sprawy. A co konkretnego robi? Dowiedzcie się sami. Coś zagraża królestwu i ma to związek z tajemniczą, starożytną magią i zagadkami. Nareszcie jest więcej magii, czekałam na to i czuję się usatysfakcjonowana. 

Na polu uczuciowym też się nieco przetasowało. Książę Dorian i kapitan straży Chaol w pewnym sensie rywalizują o uczucia Celaeny. Jednak książę tym razem nieco przystopował i dobrze, bo go nie lubię. Za to Chaol jest jedną z moich ulubionych postaci i to jemu kibicuję. Przynajmniej na razie.

Poprzednia część była raczej jednowątkowa. Pamiętacie? Był tam ten dziki turniej i w sumie tyle. Tym razem akcja jest bardziej rozwinięta. Oprócz misji Celaeny pojawiają się tematy magii i buntu. Jest bardziej dynamicznie, ale jak już wspomniałam, dopiero od połowy. Akcja rozkręca się niestety dość wolno.  Bardzo zaskoczyła mnie końcówka, która przenosi nas w zupełnie inne miejsce. Mam wrażenie, że ta książka w pewnym sensie zamyka epizod historii, który rozgrywa się na zamku króla Adarlanu. Nie mogę się doczekać, aż zacznę czytać kolejną część, bo mimo paru poślizgów bardzo wciągnęłam się w tę historię i po prostu muszę poznać jej dalszy ciąg.

Szczegóły:
Tytuł oryginału: Crown of Midnight
Tom: 2
Cykl: Throne of Glass
Autor: Sarah J. Maas
Wydawnictwo: Bloomsbury
Liczba stron: 420









niedziela, 5 listopada 2017

Arsen - Mia Asher [PRZEDPREMIEROWO]


Arsen strasznie zamieszał mi głowie. Na okładce widnieje takie zdanie: "pokochasz tę historię, albo znienawidzisz". Ja podczas czytanie czułam obie te emocje, bo niektóre momenty były piękne, a przy innych wściekałam się i nienawidziłam bohaterki, sytuacji i w ogóle wszystkiego. Jedno jest pewne, Arsen jest naprawdę poruszającą książką, na swój własny pokręcony sposób. 

Cathy jest kobietą, która ma piękne życie, idealnego męża Bena, a do szczęścia brakuje jej tylko dziecka o które się od kilku lat stara. Niestety każda ciąża kończy się poronieniem. Cathy nie chce o tym rozmawiać ani rozwiązywać problemów wspólnie z Benem. Powoli zamyka się w sobie i cierpi. Ratuje ją miłość męża, ale w pewnym momencie już jej to nie wystarcza.

Aż pewnego dnia pojawia się on. Arsen jest synem bogatego biznesmena, kilka lat młodszy od Cathy, który od razu zwraca na nią swoją uwagę. Oczywiście jest super przystojny, z burzą blond włosów, który zyskał już sławę jako bóg seksu, umawiający się z najpopularniejszymi modelkami i aktorkami. Cathy zaczęła zwracać na niego uwagę. Początkowo zaprzyjaźniła się z nim, ale wkrótce targana emocjami i wewnętrznie rozdarta zaczęła pragnąć czegoś więcej.

Cathy się zakochuje. Teraz kocha dwóch mężczyzn. Ta bohaterka wyzwoliła u mnie naprawdę sprzeczne emocje. Z jednej strony łapałam jej tłumaczenia i podświadomie może się nawet z nimi zgadzałam, ale zaraz potem wyzywałam ją od najgorszych, za to co robiła. Dla mnie jej zachowanie było po prostu nie do przyjęcia. Jeszcze gdyby miała innego męża, ale Ben jest idealny. Serio, ten facet to chodzący ideał, opiekuńczy, zabawny, genialny w łóżku i kochający ją do szaleństwa. Ta książka jest pełna emocji i z wielką niecierpliwością czekałam na rozwój wypadków, bo czułam, że to wszystko nie skończy się dobrze, a Cathy spłonie w poczuciu winy zagubiona gdzieś pomiędzy miłością a pożądaniem. Książka jest erotykiem, więc sceny seksu są bardzo częste, powiedziałabym nawet, że nieco zbyt częste, pełne namiętności, czułości i brutalności. 

Początkowo akcja biegnie dwutorowo. Cathy poznaje Arsena, ale też jesteśmy świadkami wydarzeń z przeszłości, kiedy młoda Cathy poznaje niesamowitego Bena i od razu wie, że on jest tym jedynym. Te retrospekcje naprawdę mi się podobały. Cała książka kończy się naprawdę nieprzewidywalnie. Przygotujcie się na wielkie emocjonalne uderzenie i całą masę wzruszeń. Wciąż nie wiem, czy ta książka mi się podobała, jednak czytałam ją przez pół nocy z zapartym tchem, a to już o czymś świadczy. Jeśli znudziły się Wam zwykłe erotyki i romanse i szukacie czegoś z głębią, co wami wstrząśnie to sięgnijcie po Arsen


Za możliwość przeczytania książki dziękuję:

Premiera książki 15 listopada 2017

Szczegóły:
Tytuł: Arsen
Tytuł oryginału: Arsen. A broken love story
Autor: Mia Asher
Wydawnictwo: Szósty zmysł
Liczba stron: 450









piątek, 3 listopada 2017

Z popiołów - Martyna Senator [PRZEDPREMIEROWO]


Z popiołów początkowo bardzo mnie zainteresowała. Kiedy tylko zobaczyłam opis książki od razu wiedziałam, że chcę ją przeczytać. Chyba jednak za bardzo się na nią napaliłam, bo nie do końca sprostała moim oczekiwaniom. Oczywiście kilka kwestii bardzo mi się podobało, ale nie wszystko zagrało idealnie. 

Po pierwsze cała akcja ma miejsce w Krakowie, mieście gdzie studiuję i przebywam na co dzień, więc bardzo przyjemnie było mi czytać o znanych mi miejscach. Autorka naprawdę dobrze opisała miasto i nie pomyliła się nawet w numerach tramwajów. 

Sara jest studentką edytorstwa, która parę miesięcy temu obroniła licencjat. Jednak wydarzenia z przeszłości zmieniły ją nie do poznania. Straciła radość życia i całą pewność siebie. Odgrodziła się murem za który nie wpuściła nawet swojej jedynej przyjaciółki - Kaśki, która jest jedną z najlepszych, jeśli nie najlepszą postacią tej książki. Pewnego dnia wracając po zmroku przez Rynek została napadnięta i uratowana przez Michała, przystojnego barmana, który odstraszył napastników.  Sara po raz pierwszy raz od dawna zrobiła coś nie planowanego, pozwoliła się odprowadzić do domu, ale też zaproponowała, że zagra i zaśpiewa w pubie w którym pracuje Michał.

Z tej dwójki bohaterów chyba bardziej polubiłam Michała. Sara wydała mi się trochę za dziecinna. Jak dla mnie to nie było zachowanie typowe dla dorosłej osoby, która jakby nie patrząc, jest tylko parę miesięcy młodsza ode mnie. Bardziej przypominała mi licealistkę niż studentkę. Początkowo nie wiemy też za wiele o przeszłości Sary i dopiero stopniowo dochodzimy do urywków informacji, a dopiero końcówka daje pełny obraz tego co się stało. To powolne odkrywanie przeszłości zaliczam na plus, bo wprowadza element niepewności.

Michał jest naprawdę ok. Miły, szarmancki i przystojny, który również został w przeszłości zraniony, ale w nieco inny sposób. Za jego sprawą Sara przesuwa swoją granicę komfortu. Chłopak miał być jedynie przyjacielem, a tymczasem Sara zaczęła czuć do niego coś więcej.  

Niestety, ta historia nie porwała w takim stopniu na jaki miałam nadzieję. Wydała mi się trochę zbyt prosta. Przez jakiś czas czekałam na większe zawirowania fabularne, ale niczego takiego nie doświadczyłam.  Oczywiście motyw przyjaźni i miłości był bardzo ładnie zarysowany, a autorce nie można odmówić umiejętności pisania. Jednak niektóre sytuacje nie wydały mi się zbyt realne. W dialogach bohaterów było nico za dużo zwierzeń i emocji, nawet w wypowiedziach Michała do swojego kumpla. Myślę jednak, że dla młodszego czytelnika, może takiego z liceum, ta historia będzie idealna. Mimo wszystko przyjemnie mi się ją czytało, jest lekka i w sam raz na odstresowanie. 

Za możliwość przeczytania książki dziękuję:

PREMIERA KSIĄŻKI 8 listopada 2017

Szczegóły:
Tytuł: Z popiołów
Autor: Martyna Senator
Wydawnictwo: Czwarta Strona
Liczba stron: 336









środa, 1 listopada 2017

Targi Książki w Krakowie i nie tylko - podsumowanie miesiąca

Październik dobiegł końca. Szczerze mówiąc to był to dla mnie strasznie zabiegany miesiąc, bo zaczęłam drugi kierunek studiów i oprócz geografii mam teraz filologię rosyjską. Chyba jeszcze nigdy nie miałam aż tylu kolokwiów w tak krótkim czasie...

Ale na razie daję radę i czytelniczo wcale nie było źle, a nawet całkiem dobrze, bo... zainwestowałam w czytnik e-booków i mogę czytać wszędzie nawet najgrubsze książki. Najbardziej ekscytowałam się na zaczęcie kolejnej części Malazańskiej Księgi Poległych :)

Hugh Howey i jego Silos
W październiku byłam tez na Targach Książki w Krakowie. Przez całe cztery dni na stoisku Papierowego Księżyca. Jechałam na nie z zamiarem nie wydawania kasy, ale... jak się stoi cały czas wśród książek, to nie sposób niczego nie kupić, szczególnie kiedy na stoisko zaproszony jest autor podpisujący książki. Hugh Howey - autor trylogii Silos, to naprawdę niesamowity gość. Poznałam też kilka nowych osób z blogosfery, nareszcie nie przez maila albo bloga. 

Nie przedłużając, zobaczcie co udało mi się przeczytać w październiku.


3. Walka Vi Keeland
4. Najtwardsza stal Scarlett Cole
7. Oskarżenie Remigiusz Mróz
9. Z popiołów Martyna Senator

Najlepsza książka: 48 oraz Consolation
Najgorsza książka: Z popiołów oraz Walka   

A teraz książkowe łupy:


Co przywiozłam z Targów Książki? 

Oprócz książek zdobyłam kilka gadżetów. Między innymi kubek i zakładki.
1. Arsen Mia Asher - przedpremierowa książka od Wydawnictwa Szósty Zmysł

2. Consolation Corinne Michaels - kolejna książka Szóstego Zmysłu. Już nie mogę się jej doczekać, a premiera dopiero w grudniu!

3. Wspomnienia z martwego domu Fiodor Dostojewski - tym razem coś z klasyki rosyjskiej, koszt 30 zł

4. Empire of Storms Sarah J. Maas - tak w sumie to nie planowałam zakupu tej książki, bo do przeczytania mam wciąż część trzecią serii, ale cena na stoisku The Bookshop Poland była bardzo dobra :)  koszt 32 zł

5. Wycie w ciemności. Wilki i Wilkołaki Europy Bartłomiej Grzegorz Sala - przepięknie wydana książka od Wydawnictwa Bosz, o wilkołakach. Z każdych targów przywożę coś od tego wydawnictwa. Koszt 40 zł

6.  Sztylet rodowy Aleksandra Ruda - podobno dobre i zafascynował mnie opis, więc wzięłam. Koszt 30 zł

7. Silos Hugh Howey - no nie mogłam nie kupić tej książki, szczególnie, że sam autor pojawił się na stoisku i obdarzył mnie dedykacją. Post-apo, którego jestem niesamowicie ciekawa. Koszt 35 zł

8. Ciężko być najmłodszym Ksenia Basztowa i Wiktoria Iwanowa - egzemplarz od wydawnictwa Papierowy Księżyc, wszyscy to kupowali i chwalili, więc też się zdecydowałam

9. Dziewczyna z sąsiedztwa Jack Ketchum - ponoć przerażająca, jestem jej mega ciekawa, ale też trochę boję się zaczynać, egzemplarz od Papierowego Księżyca

A teraz cała reszta, czyli zdobycze poza targowe:

10. Consolation Corinne Michaels - przedpremierowa książka od Wydawnictwa Szósty Zmysł. Przepiękna <3 

11. Z popiołów Martyna Senator - przedpremierowy egzemplarz od Czwartej Strony 

poniedziałek, 30 października 2017

Sexy bastard. Hard - Eve Jagger

Hard to taka książka na raz. Szybka, przyjemna, dość wciągająca, ale zwyczajna i prosta, po którą sięgnęłam na fali zmęczenia po całej masie "ambitnych" tekstów na studia. Taka, jakby to rzec, do zresetowania mózgu.

Typowy dominujący, ociekający seksem facet, właściciel kilku klubów nocnych - Ryder, poznaje dziewczynę z zawiłą przeszłością – Cassie.
Zaczyna się płomienny romans z mocnym erotycznym akcentem. Tyle. Nie ma w niej żadnych pobocznych wątków.
Nawet mi się podobało, dobra książka na odstresowanie i zapchanie czasu. Ale nie spodziewajcie się niczego wyjątkowego. Jednak przyznam, że okładka jest niezła/

Ryder miał być groźnym facetem parającym się organizowaniem nielegalnych walk bokserskich. Niestety ten aspekt został potraktowany bardzo po macoszemu, a czekałam na jakąś dawkę adrenaliny innego pochodzenia niż sceny miłosne. Do nich nie mogę się przyczepić. Były napisane dobrze, podniecająco, bez udziwnień i tak dalej, ale zupełnie zdominowały tę książkę. Wiem, że to erotyk i tak w sumie być powinno, ale brakowało mi czegoś jeszcze poza nimi. Jakichś bandziorów i niebezpieczeństwa.

Muszę się pożalić na jeden szczegół. Myślę, że nie będzie to żaden spojler, bo ma to miejsce na pierwszych stronach. Chodzi mi o pierwsze spotkanie bohaterów. Brat Cassie zaciągnął dług u Rydera, który postanowił się o niego upomnieć. Razem z kumplami wparowali do domu mając w planie nie wiadomo co, a zastali tam śpiącą Cassie. No jak byście się zachowały widząc obcego faceta koło swojego łóżka w środku nocy? Ja na pewno zaczęłabym się drzeć, a co robi główna bohaterka? Podziwia niebieskie oczy przybysza, jego muskuły i gra z nim w słowne przepychanki. No po prostu osłabłam. Ten początek jest całkowicie nierealny i jest najsłabszą częścią tej książki.

Bardzo mi się spodobała, nie tyle postać Cassie, co droga do poznania jej przeszłości. Nie wiemy o niej za wiele oprócz tego, że wróciła do USA z Londynu. Cała reszta jej trudnej i tajemniczej przeszłości wychodzi na jaw po trochu i dopiero na końcu książki mogłam w całości zrozumieć jej zachowanie i motywy. 
Z tej historii można by wyciągnąć więcej, jednak nawet mi się podobała. Nie jest to literatura wysokich lotów, ale dobrze się przy niej bawiłam, a o to w takich książkach przecież chodzi.

Szczegóły:
Tytuł: Sexy bastard. Hard
Tom: 1
Cykl: Sexy bastard
Autor: Eve Jagger
Wydawnictwo: Wydawnictwo Kobiece 
Liczba stron: 160

piątek, 27 października 2017

40 lat Thorgala i mag detektyw - Nowa Fantastyka nr 11/2017


Thorgal ma już 40 lat. Ten kultowy komiks opowiada o Thorgalu, jego rodzinie i ich licznych przygodach na dalekiej północy. W artykule przytoczone są ciekawostki na temat powstawania serii i jej dalszych losów. Mnie nigdy nie było po drodze z Thorgalem, ale kto wie, może spróbuję się z nim zapoznać. 

Teraz coś dla fanów seriali. Znajdziecie co nieco  o The Walking Dead, z okazji startującego ósmego sezonu serialu. Chyba tradycją już się staje też to, że w każdym numerze jest coś o Star Treku. Tym razem dostajemy wywiad z Aaronem Herbertsem, schowrunnerem najnowszego Star Treka: Discovery.

Pięknym zaproszeniem do czytania jest tekst o Aktach Dresdena, świetnym (czytałam) urban fantasy, którego bohaterem jest Harry, detektyw i mag. 

Felietony jak zawsze trzymają poziom. Wojciech Chmielarz udziela rad dla piszących. Dowiadujemy się też co nieco o grze planszowej Otchłań, która była na okładce jednego z wcześniejszych numerów, natomiast Łukasz Orbitowski pisze o duchach.

A teraz skupmy się na opowiadaniach.
Z prozy zagranicznej najbardziej czekałam na „Wezwanie” Jima Butchera. Jest to opowiadanie ze świata prywatnego maga-detektywa Harry’ego Dresdena. Harry jest bardzo charyzmatyczną osobowością, a jego specjalnością jest wpychanie nosa w nie swoje sprawy. Dresden został wezwany do zasiadania w ławie przysięgłych. Jest świadkiem procesu mężczyzny podejrzanego o zabójstwo, ale wyczuwa w tej sprawie coś jeszcze, coś magicznego. Zaczyna węszyć i dzieje się magia, wtrącają się wampiry i inne istoty. Super opowiadanie, jeśli nie znacie jeszcze Akt Dresdena, to na pewno Was ono zachęci do zapoznania się z nimi.

Bardzo pozytywnie zaskoczyło mnie opowiadanie pt. „Wszystkie dziewczyny szaleją za Michaelem Steinem” Davida A. Durhama. Ciekawy tytuł, prawda? A kimże jest ów Michael Stein? To kot, a w dodatku martwy kot. Po śmierci koty nie opuszczają świata, ale zostają na nim jako duchy. Michael Stein stara się pomóc swojej żywej właścicielce. Świat widziany oczami kota jest naprawdę pasjonujący i zaskakujący. Pomysł na ten tekst jest świetny i autentycznie mnie wciągnęło w tą kocią historię.

Wiele opowiadań z tego numeru oscyluje w okolicach horroru. Jest też kilka bardzo krótkich, na ledwie dwie strony, ale szybkie i przyjemne jak „Czerwień i biel” Dawida Juraszka czy „Zaraza” Kena Liu.

Z prozy polskiej najbardziej przypadł mi do gustu Paweł Matej i jego „Z otchłani”. Jest to niepokojący obraz psychiki człowieka pełenego egzystencjalnego lęku. Narracja prowadzona jest w pierwszej osobie, a główny bohater spotyka się ze swoją dawną znajomą – Nitką. Postacie te są bardzo kontrastowe. On pracuje w firmie, ma mieszkanie, dobrą pracę, ale brakuje mu radości życia. Nitka zawsze miała problemy. Jest pokryta tatuażami, nigdzie nie zagrzewa dla siebie miejsca i ściąga za sobą całą masę przerażających problemów. To wszystko wydało mi się smutne, a zarazem straszne na skutek kilku działających na wyobraźnię obrazów.

Warto jeszcze wspomnieć o opowiadaniu „Wybór” Anny Łagan w którym wykorzystała starożytne wierzenia greckie oraz te z obszary Bliskiego Wschodu do stworzenia zamkniętej społeczności chwalącej upadłych z nieba bożych wysłanników. Przy tym wszystkim ludzie ci są źli i dopuszczają się niewybaczalnych czynów z którymi musi zmierzyć się młody i oczytany Hiram.

W tym numerze najbardziej przypadła mi do gustu proza zagraniczna. Bardziej mnie wciągnęła i łatwiej się ją czytało. Opowiadania polskich autorów są nieco bardziej wymagające, kilka jest też bardzo krótkich, za krótkich jak na mój gust. Ja jednak wolę nieco dłuższe.
Polecam wszystkim ten numer, serio, chociażby przez Harry'ego Dresdena. 

poniedziałek, 23 października 2017

48 - Andreas Gruber


Znam już całkiem sporo autorów kryminałów skandynawskich, polskich i rosyjskich, ale nie miałam jeszcze okazji czytać żadnego kryminału czy thrillera napisanego przez Niemca. Szczerze mówiąc, to jakoś nie bardzo do mnie przemawiały Niemcy jako miejsce akcji dla jakichś makabrycznych mordów. A jednak, 48 bardzo mi się podobało i wciągnęło na długie godziny czytania.

Sabine Nemez jest policjantką z Monachium. Jest niska i drobna, czasami się z niej śmieją na komendzie, a jej marzeniem jest dostać się do prestiżowej akademii BKA i zajmować się psychologią sądową. Bardzo ją polubiłam. Wkrótce jej matka zostaje znaleziona martwa w katedrze, została utopiona w atramencie, a Sabine zaczyna sama szukać sprawcy i powiązania z innymi zabójstwami. Niestety grzebie zbyt głęboko w bazach danych, co ściąga na miejsce słynnego holenderskiego profilera Maartena S. Sneijdera. Po namowach pozwala półoficjalnie włączyć do swojego śledztwa Sabine. Odnajdują więcej zbrodni, ale co łączy zatopienie w betonie, obcinanie palców i głodzenie? Jakim motywem kieruje się sprawca? Wszystko zawsze zaczyna się od jednego zdania: „Jeżeli w ciągu czterdziestu ośmiu godzin odgadniesz, dlaczego uprowadziłem tę kobietę, zostanie ona przy życiu. W przeciwnym razie – zginie.“

Ciekawe jest to, że nie szukamy w książce sprawcy. Wiadomo kto kim jest już od połowy. Oczywiście trzeba mordercę lub morderców złapać, ale cała zagadka skupia się na odkryciu motywu i dziwnych powiązań między ofiarami. Dużo jest psychologii i to nie tylko w trakcie śledztwa, bo równolegle jesteśmy świadkami innych wydarzeń, rozgrywających się kilka miesięcy przed pierwszym morderstwem. Te fragmenty nieco zamieszały w fabule i początkowo nie mogłam się w nich odnaleźć, ale im dalej tym wszystko stawało się klarowniejsze i składało w logiczną całość. Jedną z bohaterek jest właśnie pani psycholog, dzięki czemu dostajemy dość sporo informacji dotyczących jej zawodu i rodzajów terapii, które stosuje w praktyce.

Najlepszą postacią był jednak Maarten S. Sneijder. Super postać, a przy tym strasznie wkurzający gość, którego w sumie nikt nie lubi, a on nie lubi nikogo. Jednak dostrzegł jakiś potencjał w Sabine. Jest bardzo inteligentny i zorganizowany. Posiadaj również parę dziwnych nałogów jak waniliowa herbata oraz coś jeszcze, o czym nie napiszę, aby nie psuć niespodzianki.

Opisywane zbrodnie były naprawdę straszne. Pod koniec aż mi się źle o nich czytało, w tym sensie, że byłam mega przerażona ich opisami i tym co się działo z bohaterami. W książce panuje również nastrój grozy i czyhającego gdzieś w pobliżu niebezpieczeństwa. Autor napisał naprawdę świetną książkę z szybką, trzymającą w napięciu akcją. Bardzo polubiłam Sabinę i Maartena i z przyjemnością przeczytałabym o nich jeszcze więcej. Mam nadzieję, że ukarze się kolejna część, bo ta historia to naprawdę godny polecenia thriller psychologiczny. 

Za możliwość przeczytania książki dziękuję:
Szczegóły:
Tytuł:48
Tytuł oryginału: Todesfrist
Tom: 1
Cykl: Maarten S. Sneijder i Sabine Nemez 
Autor:Andreas Gruber
Wydawnictwo: Papierowy księżyc
Liczba stron: 500






sobota, 21 października 2017

Ruski ekstrem do kwadratu. Co zostało z mojej miłości do Moskwy? - Boris Reitschuster

Ruski ekstrem do kwadratu jest kolejnym zbiorem felietonów o Rosji i życiu w Moskwie niemieckiego dziennikarza Borisa Reitschustera. Spotkałam się z opiniami, że ta książka to taki trochę odgrzewany kotlet, że wszystko co ciekawe jest już w poprzedniej części. Jednak dla mnie ta książka była znaczenie ciekawsza. Autor pozbył się tej różowej otoczki, którą owinął swoje poprzednie felietony i w sposób znacznie bardziej krytyczny opisuje rosyjską rzeczywistość. W tym reportażu znalazło się więcej krytyki polityki, a ten cały rosyjski czy może raczej moskiewski folklor okazał się coraz bardziej irytujący. A wszystko za sprawą rozmowy z dziennikarzem z Polski, który sprawił, że autor zaczął się zastanawiać nad tym co pozostało z tej jego miłości do Rosji.

"Z dnia na dzień, z tygodnia na tydzień wszystkie te szaleństwa codziennego życia, które wcześniej uważałem za rosyjski "folklor" i do których odnosiłem się pozytywnie, choć z nutką ironii, coraz bardziej doprowadzały mnie do szału."

Autor jednak nie stracił nic ze swojego ironicznego i zabawnego stylu pisania, którym opisuje najbardziej absurdalne sytuacje. „Wiadomości z absurdystanu” są nawet jednym całym rozdziałem. Mnie strasznie ubawiła historia ekspedientki, która napadnięta sama wymierzyła sprawiedliwość przykuwając złoczyńcę do grzejnika, karmiąc viagrą i wykorzystując go przez kilka dni. Pojawia się też problem rosyjskiej armii i poboru do niej oraz dzikie wybryki wojskowych. 

Spora część książki jest poświęcony Igorowi, przyjacielowi i fotografowi autora. W rozdziale „Brawurowe wyczyny Igora” mężny i dzielny Igor zmaga się z zamknięciem w czarnej Wołdze i krokodylem w toalecie. Świetny rozdział, który pokazuje Rosję widzianą oczami Igora, prawdziwego Rosjanina.

"Igor dowiedział się co to strach, siedząc na desce klozetowej. A Igor - fotograf moskiewskiego oddziału "Focusa" - po dziesięcioleciach działania na pierwszej linii frontu dziennikarskiego jest twardy jak rosyjski czołg T-52." 

Ta książka to nie tylko Moskwa. Autor opisuje swoje przeżycia z podróży do Biesłanu na Kaukazie i wizyty w Prypeci koło Czarnobyla. Rozmawia również z politykami naukowcami, którzy aktywnie działali w czasie Ziemnej Wojny, wyścigu zbrojeń i wysyłania psa w kosmos.

Książka porusza bardzo szeroki zestaw tematów, od polityki do wróżki ze stacji benzynowej. Mnie zawsze bardziej interesowały tematy geopolityczne od typowo kulturowych, więc tę książkę oceniam lepiej niż poprzednią część, w której znaleźć można opisy zachowań ludzi i sytuacji z życia codziennego. Jednak przy tych wszystkich opisywanych absurdach weźmy pod uwagę to, że książkę tę napisał Niemiec. Dla Polaka nie wszystko będzie tak szokujące i zaskakujące. Polecam ten reportaż wszystkim zainteresowanych Rosją i wcale nie trzeba się zapoznawać z poprzednią książką autora, aby sięgnąć po tą. Mi się bardzo podobała.


Szczegóły:
Tytuł: Ruski ekstrem do kwadratu. Co zostało z mojej miłości do Moskwy?
Seria: Bieguny
Autor: Boris Reitschuster
Wydawnictwo: Carta Blanca
Liczba stron: 240







niedziela, 15 października 2017

Zauroczenie - Saga o Ludziach Lodu #1 - Margit Sandemo


Saga o Ludziach Lodu tak dumnie brzmi, prawda? Usłyszałam o niej parę lat temu i jedną z jej cech było to, że nie dało się jej już nigdzie dostać w wersji papierowej, aby pięknie się prezentowała na półce. Jednak w końcu zdobyłam parę jej części. 

Niekoniecznie wiedziałam też czego mam się po niej spodziewać, ale po pierwszej części jestem naprawdę zadowolona. Jest rok 1581, a w północnej Norwegii w okolicach Trondheim panuje zaraza, która zabiera ze sobą tysiące osób. Wszędzie palą ciała, a zwłoki zalegają na ulicach. Młoda, szesnastoletnia Silje straciła całą swoją rodzinę. Błąkając się w okolicy miasta znalazła malutką dwuletnią dziewczynkę i płaczące niemowlę. Silje zaopiekowała się nimi w tym trudnym czasie, aż wreszcie ktoś zajął się Silje. W przypływie odwagi pomogła pewnemu tajemniczemu mężczyźnie uratować jego druha przed śmiercią. Nieznajomy o przerażającym wyglądzie zwierzoczłeka, chodzący w skórze wilka zapewnił jej miejsce do życia z rodziną znajomego artysty oraz opiekę Ludzi Lodu. 

Jesteśmy na północy pośród śniegów i gór. Książka jest bardzo krótka, to zaledwie jeden epizod w życiu Silje, jednowątkowy, ale mimo to autorka bardzo wyraźnie i zgrabnie zarysowała nam ówczesną sytuację polityczną obszaru. Wiara chrześcijańska dominuje, ale ludzie nie zapomnieli o rodzimych wierzeniach i tajemniczych stworach. Wkrótce Silje będzie się musiała zmierzyć z własnym strachem. Od lat karmiono ją opowieściami i o groźnych, przeklętych Ludziach Lodu, parających się mroczną magią pochodzącą od złego Tengela i zamieszkujących „Krainę Mroku” pomiędzy wysokimi górami.  

Silje jest bardzo ciekawą bohaterką. Jest odważna i wojownicza, ale posiada też duszę artystki i wielkie serce które kazało je zająć się sierotami. Tytuł książki w idealny sposób oddaje to, co się w niej dzieje. Bo to właśnie o zauroczenie i miłość w niej chodzi. Dziewczyna dorasta i poznaje zupełnie nowe pragnienia i uczucia pożądania. Uczy się też odróżnić zauroczenie od miłości. Jednak odniosłam wrażenie, że bohaterowie ze zbyt wielką bezpośredniością mówią o tym co czują. Nieco zabrakło mi subtelności w ich relacjach. Język jest stylizowany na starodawny, średniowieczny z zachowaniem wszystkich tytułów i form grzecznościowych nie do końca sprzyja budowaniu romantycznej atmosfery.

Gdyby to była jedna osobna książka, a może nawet trylogia, to pewnie przyczepiłabym się do zbyt powierzchownego opisania niektórych kwestii, ale Saga o Ludziach Lodu liczy sobie aż 47 części, więc pewnie niektóre kwestie się jeszcze rozwiną. Bardzo mi się ta książka spodobała. Jest też bardzo klimatyczna i zapowiada coś naprawdę dobrego, bo to jedynie wstęp do sagi. Naprawdę polecam wszystkim pasjonatom kultury nordyckiej i dalekiej północy.

Szczegóły:
Tytuł:Zauroczenie
Tytuł oryginału: Trollbunden
Tom: 1
Cykl: Saga o Ludziach Lodu
Autor: Margit Sandemo
Wydawnictwo: Nordi-Press / Axel Springer Polska
Liczba stron: 254

środa, 11 października 2017

Niewolnica - A.M. Chaudière



Na moim blogu nie ma wielu negatywnych recenzji. Znam swój gust, wiem co mi się podoba i przeważnie potrafię wybrać książkę, która mnie zadowoli. Tym razem intuicja mnie zawiodła.
Niewolnica to zdecydowanie najdziwniejsza i niestety najgorsza książka jaką przeczytałam w tym roku. Nie wiem co mnie skłoniło aby po nią sięgnąć. Chyba okładka którą wyczaiłam przechadzając się po empiku. 

Arina jest niewolnicą u Azarela - złego maga, który przyjemność czerpie z zadawanie cierpienia innym. Nasza bohaterka jest gwałcona i maltretowana od ośmiu lat do czasu, aż jej oprawca postanowił się w niej zakochać. Tak po prosu, z dnia na dzień. Serio. Zaczyna się coś co przypomina lekko zniekształcony syndrom sztokholmski. Ta część historii wzbudzała we mnie uczucie, hmm.. zażenowania. Aha, Arina ma w niewoli przyjaciółkę Annę i znajomą wampirzycę. I tu się nasuwa pytanie: w jakim świecie przedstawionym toczy się akcja. Wszystko dzieje się w Nowej Europie. Nie wiemy wiele więcej przez mniej więcej połowę książki. Jest rok około 2050, a kontynenty i klimat się przetasowały. To jest akurat bardzo ciekawe i nie mam się do czego przyczepić

Ok, jesteśmy przy niewoli, a potem dzieje się rzecz bardzo dziwna. Książka jakby została przecięta w połowie wielką czarną krechą i zaczyna się epizod w odległej akademii dla magów do której trafia Arina i znajduje kolejnego przystojnego mężczyznę. Ta część jest jak osobna książka, osobna historia i nie miałam pojęcia o co z tym wszystkim chodzi. Kojarzycie może Trylogię Czarnego Maga? Ten wątek był bardzo podobny, a przynajmniej tak mi się to skojarzyło. Biedna Arina trafia do akademii, uczy się magii, poznaje przystojnego maga mentora, znęcają się nad nią uczniowie…. itd. A końcówka nie podobała mi się zupełnie. Mam wrażenie, że autorka zrobiła z tych wykwalifikowanych magów, kolokwialnie mówiąc, bandę idiotów, którzy się pchają tam gdzie nie trzeba z jakąś dziką misją.

Pomysł na książkę był bardzo dobry, naprawdę. Wykonanie niestety kuleje. Wygląda na to, że w jedną książkę chciano wepchać jak najwięcej elementów i wątków fantastycznych. Wampiry, niewolnictwo, czarnoksiężnicy, płomienne romanse, magowie… jak dla mnie to trochę za dużo. I jeszcze język. Z nim chodzi o to, że książka jest napisana językiem współczesnym, a co jakiś czas, konkretnie od połowy pojawiają się takie słowa jak: boć, snadź, ważkim jest itp. To było dla mnie po prostu dziwne. Pewnie miało to na celu stylizację języka magów na bardziej archaiczną, ale to trzeba by czegoś więcej, przerobić całe wypowiedzi, a nie wstawiać pojedyncze archaiczne słowa w ich dialogi. Przez to odniosłam wrażenie jakby od połowy pisał tę książkę ktoś inny.

A teraz coś pozytywnego. Polubiłam główną bohaterkę. Naprawdę dobrze wykreowana postać. Arina jest odważną i zdecydowaną osobą, która mimo traumatycznych przeżyć potrafi stawić czoła niebezpieczeństwu. Muszę też przyznać, że książkę czytało się bardzo lekko i szybko, mimo że to co się działo nie do końca przypadło mi do gustu. Umiejętności nie można autorce odmówić, bo ta historia ma potencjał, ale po kolejną część, jeśli się pojawi, nie sięgnę.


Szczegóły:
Tytuł: Niewolnica
Autor: A.M. Chaudière
Wydawnictwo: Warszawska Firma Wydawnicza
Liczba stron: 568

sobota, 7 października 2017

Consolation - Corinne Michaels [PRZEDPREMIEROWO]


Consolation jest cudowną, poruszającą do głębi książką. Początek jest absolutnie rozdzierający, smutny i nie mogłam się powstrzymać od uronienia kilku łez. Natalie przeżyła największy koszmar, jaki może spotkać żonę. Aaron, jej mąż, ojciec ich nienarodzonego jeszcze dziecka i jednocześnie komandos, wyjechał na misję do Afganistanu i już nie wrócił… Te wszystkie emocje, które rozrywają Natalie od środka, smutek i pustka są opisane po mistrzowsku i bardzo intensywnie. Taki właśnie początek funduje nam autorka, a dalej rozpoczyna się powolne uleczanie złamanego serca Natalie. Wszystko za sprawą Liama, który pojawił się pewnego razu na progu. On również jest wojskowym i zawsze był bardzo bliskim przyjacielem rodziny, najlepszym przyjacielem męża Natalie.

"Ból przeszywa moje ciało, zabiera wszystko, co dobre, i pochłania bez reszty"



Liam zaczął przywracać Natalie do życia, która zajęta wychowywaniem małej córeczki zamknęła się w szczelnym kokonie. Bardzo mi się spodobała postać Liama. Ja w ogóle uwielbiam historie z komandosami w roli głównej, więc mnie ta książka kupiła od razu. Jest on wygadany, opiekuńczy i oczywiście niesamowicie przystojny. Był promieniem słońca w szarej codzienności Natalie. Nie tak to się miało potoczyć, ale z czasem z przyjaźni zaczęło się naradzać coś więcej, z czym główna bohaterka musi się zmierzyć. 

"Nie można poznać prawdziwej miłości, jeśli nie poznało się prawdziwego bólu"

Cała historia nie jest szczególnie wyjątkowa, ale jest piękna w swojej prostocie i zwyczajności, bo przez taką sytuację przechodziła niejedna kobieta, nie tylko w USA. Największą zaleta tej książki jest sposób w jaki autorka opisuje emocje targające bohaterami. Chociaż odniosłam wrażenie, że czasami za dużo do siebie gadali w trakcie tych intymniejszych chwil i powtarzali w kółko jedne i te same rzeczy. To chyba jedyny minus. Nie przepadam za płaczliwymi książkami i nie lubię się za bardzo wzruszać, ale ta historia ma w sobie to coś, przez co nie mogłam się od niej oderwać i z zapartym tchem czytałam do końca.

Zaczęło się od tragedii, a im dalej, tym więcej chwil spokoju, wytchnienia i szczęścia, ale wcale nie mniej emocji. Nie wiem jak opisać końcówkę. W kilku ostatnich zdaniach wszystko się powywracało i po prostu muszę przeczytać kontynuację, najlepiej jak najszybciej! Ta książka to piękny i poruszający romans, który wszystkim polecam. Ja jestem nią oczarowana i długo nie mogłam się po niej otrząsnąć, bo tak bardzo mnie wzruszyła i wciągnęła. 

Za możliwość przeczytanie książki dziękuję:
PREMIERA 11 października 2017 !!!


Szczegóły:
Tytuł: Consolation
Tom: 1
Cykl: Consolation duet
Autor: Corinne Michaels
Wydawnictwo: Szósty zmysł
Liczba stron: 302







czwartek, 5 października 2017

Ruski ekstrem. Jak nauczyłem się kochać Moskwę - Boris Reitschuster


Ruski ekstrem jest to reportaż napisany przez Borisa Reitschustera, na który składa się zbiór wielu krótkich felietonów zgrupowanych w rozdziały. Niemcy znane są z porządku, przestrzegania przepisów i sztywnych norm społecznych, a przynajmniej tak przedstawia swój kraj autor. Nic dziwnego, że po trafieniu do Rosji znalazł w niej całą masę różnych dziwnych zachowań. 

Dla Niemców ta książka może być zaskakująca a nawet szokująca, ale niekoniecznie dla Polaka. Wiele z opisywanych sytuacji mojego zdziwienia nie wzbudziło, bo podobnie zachowują się Polacy. Na przykład Boris wielce się dziwił na zwyczaj nie witania się przez próg, albo wyzywanie od brzydkich cudzych dzieci i kwiatów, z zamiarem pochwalenia ich. Tak samo jest w Polsce, a przynajmniej u mnie w domu. 

"Jeśli coś jest zabronione, ale mimo to bardzo się tego chce, wówczas jest to dozwolone"

Znalazło się też kilka sytuacji naprawdę ekstremalnych. Bardzo zainteresowało mnie życie na krawędzi moskiewskich taksówkarzy i pieszych, którzy walczą o przetrwanie na pasach. Autor opisał też początki istnienia IKEI, w której  kultywuje się radzieckie tradycje stania w kolejkach. Brał udział w prawdziwym Osetyjskim weselu, a także latał w głąb Rosji samolotami, które nie miały już prawa latać.

"Czasem jedno przekleństwo znaczy więcej niż tysiąc słów. Jak stwierdził Dostojewski, Rosjanin potrafi ująć cały swój światopogląd w jednym nieprzyzwoitym słowie."

Rozdział pt. Na tropie erosa prawi o życiu uczuciowym. Mega ciekawe jest przedstawienie mentalności rosyjskich kobiet, które podobno potrafią kochać mocniej niż Europejki czy Azjatki i tylko w Rosji można znaleźć „prawdziwego mężczyznę”. Na te zagadnienia patrzyłabym jednak nieco przez palce i nie brała ich całkiem na serio. Autor przedstawia też całą masę stereotypów o Rosjanach, które są gdzieś tam głęboko w świadomości europejczyków zakorzenione.  

Boris nie opisuje współczesnej Rosji. Skupia się on na latach okolicy 2004 – 2008 oraz wspomina lata 90-te które również przeżył w Moskwie jako dziennikarz. Książka jest całkiem zabawna. Styl pisania autora jest bardzo dobry i nieco ironiczny co od razu wywołuje uśmiech na twarzy. Ciekawie było obserwować reakcje Niemca na rosyjską rzeczywistość którą konfrontuje ze znaną sobie niemiecką dokładnością. Na pewno jest to kopalnia cytatów mających zastosowanie również do naszej polskiej codzienności. Szczerze mówiąc to nie spodziewałam się po tej książce jakichś wielkich cudów. Podobała mi się, dobrze się przy niej bawiłam, ale nie jest to szczególnie wybitne dzieło. 

Szczegóły:
Tytuł: Ruski ekstrem. Jak nauczyłem się kochać Moskwę 
Tytuł oryginału: Russki extrem. Wie ich lernte, Moskau zu lieben
Seria: Bieguny
Autor: Boris Reitschuster
Wydawnictwo: Carta Blanca
Liczba stron: 208

niedziela, 1 października 2017

Wrześniowe podsumowanie, czyli co zdobyłam i przeczytałam

We wrześniu udało mi się przeczytać aż 8 książek. Trochę nadrobiłam pisanie recenzji i mam kilka w zapasie, bo... w październiku zaczyna się rok akademicki i będę bardzo zabiegana. Muszę też w końcu napisać magisterkę i stwierdziłam, że "mam za dużo czasu" więc... idę na kolejne studia! Także spodziewajcie się sporo recenzji literatury rosyjskiej, bo to w niej będę teraz siedziała.
W październiku są też krakowskie Targi Książki, na których na pewno się pojawię.



5. Góra w Tybecie. Pielgrzymka na święty szczyt Colin Thubron
6. Dwie wieże J.R.R. Tolkien
7. Ruski ekstrem. Jak nauczyłem się kochać Moskwę Boris Reitschuster
8. Crown of Midnight Sarah J. Maas

Najlepsza książka: Pusta noc i Dwie wieże  (Żniwaiarz bardzo pozytywnie mnie zaskoczył
Najgorsza książka: Kroniki Atopii (takie sci-fi to jednak nie moja bajka)




W tym miesiącu zdobyłam 7 książek

1. Żerca Katarzyna Berenika Miszczuk - tom trzeci cyklu Kwiat Paproci ;)

2. Oskarżenie Remigiusz Mróz - nie mogłam nie kupić kolejnej książki o Chyłce <3

3. Ognień przebudzenia Anthony Ryan - ta książka przyciągnęła moją uwagę wielkim smokiem na okładce i to po prostu musi być dobre, już nawet zaczęłam czytać

4. Stancje Wioletta Grzegorzewska - egzemplarz od wydawnictwa W.A.B, nie spodziewałam się, że ta książka będzie aż tak dobra

5. Heir of Fire Sarah J. Maas 

6. Queen of Shadows Sarah J. Maas -kolejne części serii Szklany Tron po angielsku! Kupione na the bookshop Poland <3

7. Pusta noc Paulina Hendel - egzemplarz książki od wydawnictwa Czwarta Strona, bardzo mi się podobała



środa, 27 września 2017

Ukryta łowczyni - Danielle L. Jensen


Ukryta łowczyni to świetna kontynuacja Porwanej Pieśniarki. Przyznam, że po pierwszej części czułam jakiś niedosyt i dość długo czekałam na jakąś większą akcję. W tej części zaczyna się dziać już na samym początku.

Historia jest opowiadana z dwóch perspektyw. Pierwsza należy do Cecile, druga do Tristana. Cecile po wydostaniu z Trollus zaczyna gorączkowe poszukiwania Anushki i sposobu na zdjęcie klątwy z trolli. Sama odkrywa swoje moce i niebezpieczną prawdę o najbliższych. W dodatku przez cały czas odczuwa ból Tristana, który został w Trollus i cierpi za organizację zamachu stanu. W tej części chyba bardziej zżyłam się z Tristanem, który próbuje odbudować swoje zaufanie wśród trolli i mieszańców.

Jest niebezpiecznie, zaskakująco i romantycznie. Na kartach tej powieści została zamknięta cała gama emocji. Jest też dużo magii, mrocznej magii. Początkowo romans jest zepchnięty na nieco dalszy plan, a wszystko skupia się na poszukiwaniach Cecile, co jest świetnym wątkiem pełnym intryg i tajemnic, który powinien zadowolić nawet najwybredniejszych czytelników. Dopiero później romans Cecile i Tristana daje o sobie znać, a wszystko to z umiarem i dobrym smakiem.

Trolle zawsze kojarzyły mi się z baśniami, bardziej niż jakiekolwiek inne magiczne stworzenia i właśnie taki magiczny klimat panuje też w tej książce. Jestem bardzo zaskoczona tym jak to wszystko się potoczyło, a finał jest zapowiedzą czegoś naprawdę wielkiego w kolejnej części.  Jak myślicie jakiego stworzenie brakuje w dobrej baśni?

Książka jest świetna, wciąga od pierwszych stron i nie wypuszcza aż do końca. Ja jestem zachwycona i pomysłem z trollami i zakończeniem i kreacją bohaterów, którzy zmagają się z przeciwnościami losu podejmując trudne decyzje. W dobrej zabawie nie przeszkadzał mi nawet fakt, że jest to książka skierowana raczej do młodszego czytelnika. Naprawdę polecam i już nie mogę się doczekać, aż dorwę w swoje ręce kolejną cześć. 

Szczegóły:
Tytuł: Ukryta łowczyni
Tytuł oryginału: Hidden Huntress
Tom: 2
Cykl: Trylogia klątwy
Autor: Danielle L. Jensen
Wydawnictwo: Galeria Książki
Liczba stron: 500

sobota, 23 września 2017

35 lat! - Nowa Fantastyka nr 10/2017


Nowa Fantastyka ma już 35 lat! Z tej okazji na samym początku dostajemy zestawienie wstępniaków byłych redaktorów oraz zaproszonych do napisania ich gości. Magazyn jest też wyposażony w całkowicie nowy papier i bardzo podoba mi się ta zmiana. 

Wszystkich fanów Robin Hobb na pewno zainteresuje wywiad z autorką. Pewnie słyszeliście o książkach o Bastardzie Rycerskim lub Błaźnie. Przeczytałam trzy jej książki i mimo, że do jej wielkich fanów nie należę, to wywiad naprawdę mi się podobał. 

Od paru numerów pojawia się też wątek kulinarny. Tak jest i tym razem. Pod lupę została wzięta kuchnia Star Treka o której powstało już kilka dobrych książek kucharskich. Przez setki odcinków serialu i filmów poznaliśmy wiele różnych dziwacznych potraw i napojów. Super bonusem jest przepis na gagh. Chcielibyście zjeść żywe glizdy jak Klingoni? W tym numerze dowiecie się jak to zrobić.

Bardzo spodobał mi się też felieton Jak napisać fantastyczny kryminał Wojciecha Chmielarza, w którym przytacza parę wcale nie oczywistych przykładów przenikania się fantastyki z kryminałem. 

Znalezione obrazy dla zapytania lil i put
Lil i Put
źródło: ryms.pl
Jest też komiks o Lilu i Pucie, parze małoludków. Zabawny, pouczający i świetnie narysowany.

~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~

W tym numerze w prozie króluje Harlan Ellison. Jest to autor raczej nie znany w Polsce, a który ma w swoim dorobku prawie dwa tysiące tekstów, a nawet scenariusze Star Treka. To właśnie jego opowiadania najbardziej mi się podobały, a dostajemy ich aż trzy oraz pokaźny artykuł, który je omawia, więc nie będę szczegółowo opisywać każdego. 

Najlepiej czytało mi się  „Odrzuconych” Harlana Ellisona. Akcja toczy się na statku kosmicznym, gdzie umieszczono wszystkich zmutowanych ludzi z ziemi - ofiary zarazy. Zostali odcięci od cywilizacji i stworzyli swoje małe społeczeństwo, w którym nie brak najdziwniejszych mutacji. Autor zawarł w nim całą masę różnych emocji i problemów: od akceptacji swojego położenia do odnalezienia nadziei na znalezienie swojego miejsca na świecie. 
Oprócz tego opowiadania znajdziemy jeszcze dwa: „Śliczną Maggie Dolarooką” o hazardzie w Las Vegas oraz Złudzenia dla smokobójcy”, które są opowiadaniem fantasty o niesamowitym życiu po życiu pewnego szarego obywatela. 

Z prozy polskiej najbardziej przypadł mi do gustu tekst „Wymiana kulturowa” Sylwii Finklińskiej. Nareszcie kontaktujemy się z obcymi, ale jesteśmy również obcymi dla kosmitów. Następuje wymiana, ale nie cudów techniki i broni, lecz kultury. Na statku kosmicznym „Barbórka” lecą Polacy. Są to potomkowie górników, którzy godoją gwarą i wybierają cuda kultury, które przedstawią kosmitom. Jak myślicie, co może pójść nie tak? Jest zabawnie i wciągająco. Opowiadanie jest prowadzone z dwóch perspektyw – ludzi i obcych, co w bardzo fajny sposób pokazuje reakcje obu stron na siebie. 

Najdłuższe opowiadanie tego numery to „Ballada o memie i jego zabójcy” Jakuba Nowaka, ale to zupełnie nie moja bajka i niestety najmniej mi się podobało. Jest ono o internetowym memie Pepe i przemierzaniu Internetu. Na mój gust za bardzo zakręcone. Pełno w nim mieszanek tekstów z memów, żyjących reklam, dzieci neostrady i innych cudów. Nieźle wykręca mózg i wyobraźnię. Z jednej strony jestem pod wrażeniem budowy tego świata, ale z drugiej za bardzo się zmęczyłam przeprawiając się przez nie.

Podsumowując – bardzo dobry numer. Nie wszystkie opowiadanie powaliły mnie na kolana, ale za to artykuły i felietony są naprawdę warte polecenia.

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...