niedziela, 31 grudnia 2017

TOP 10 i niewypały - podsumowanie roku 2017

Koniec roku, czas na podsumowani!

W tym roku przeczytałam trochę mniej książek niż w roku ubiegłym, ale biorąc pod uwagę masę nowych obowiązków i nauki, to jestem z siebie naprawdę zadowolona.

Co do postanowień noworocznych, to mam tylko jeden plan - wyczytać większość książek zgromadzonych na półkach ;)

W roku 2017 przeczytałam: 81 książek



piątek, 29 grudnia 2017

Harry Potter i więzień Azkabanu - J.K. Rowling


Harry Potter i więzień Azkabanu to moja ulubiona część przygód trójki przyjaciół: Harry’ego, Rona i Hermiony. Tą część czytałam ostatnio jakieś osiem lat temu, więc ponowne jej pochłonięcie było czystą przyjemnością. Fajnie też jest popatrzeć dorosłym okiem na książkę, którą się uwielbiało w dzieciństwie, bawiłam się z nią równie dobrze. 

Krótko o fabule: 
Harry wraca do Hogwartu, ale czyha na niego kolejne niebezpieczeństwo. Z Azkabanu, więzienia dla czarodziejów, ucieka Syriusz Black. Niebezpieczny zbieg rusza w stronę szkoły magii, w stronę Pottera. Między trójką przyjaciół pojawiają się poważne spięcia, których źródło można upatrywać między innymi w Krzywołapie, nowym kocie Harmiony, który poluje na Parszywka, szczura Rona.

sobota, 23 grudnia 2017

Angara, córka Bajkała - Irina, Olga Jertachanowa


Angara, córka Bajkała to prawdziwa uczta dla oczu. Jest to opowieść oparta na buriackiej legendzie w której rzeki i krainy Syberii i Centralnej Azji są spersonifikowane. Do potężnego Bajkała przybywają zalotnicy starający się o rękę pięknej Angary, która oddała serce innemu. 

Samego tekstu jest w tej książce jak na lekarstwo. Ja ją przeczytałam w 10 minut. Za to ilustracje są prześliczne. Na nie można patrzeć i patrzeć. Ilustratorki Irina i Olga Jertachanowe wykonały piękną robotę.

Książka jest duża, bo formatu A4, liczy tylko 64 strony, a tekst pojawia się średnio na co drugiej. Z tego względu jest idealna dla dzieci, chociaż ja sama cieszę się, że mam ją w biblioteczce. Zwłaszcza, że jest ona o Syberii, a ja bardzo lubię i uczyć się i czytać o tym regionie.

środa, 20 grudnia 2017

Góra w Tybecie. Pielgrzymka na święty szczyt - Colin Thubron


Dawno nie było na blogu reportażu, więc zapraszam na recenzjo-opinio-streszczenie książki, którą czytałam i opisywałam na studiach i postanowiłam podzielić się z Wami wrażeniami. :) 

Góra w Tybecie jest reportażem w którym Colin Thubron zmierza na Kjlas – świętą górę w Tybecie. Rozpoczyna on swoją pielgrzymkę od strony Nepalu. Góra ta wznosi się  w masywie Transhimalajów i nigdy nie została zdobyta. Z jej okolicy wypływają też największe rzeki regionu. Kajlas jest celem pielgrzymek buddystów, hinduistów, dżinistów i wyznawców bonu.  Wszystko zaczęło się w dolinie rzeki Karnali. Autor na swojej drodze poznaje historię i zwyczaje panujące na obszarach przez które przemierza. Nepal opisuje jako łącznik Tybetu ze światem zewnętrznym,  który od stuleci przecinała sieć szlaków handlowych. Tym zajęciem trudnili się i wciąż się trudnią Bothiowie, wyznawcy buddyzmu tybetańskiego, który na tym terenie miesza się z hinduizmem. 

sobota, 16 grudnia 2017

Ocalałe - Riley Sager [PRZEDPREMIEROWO]

Kiedy doszło do masakry w Pine Cottage, Quincy jako jedyna przeżyła. Jej szóstka przyjaciół została zamordowana, a ona mimo ran biegła przez las aż znalazła pomoc u patrolującego okolicę policjanta. Po wszystkim straciła wspomnienia o tej nocy, wyparła je z siebie, a mimo to przeszłość wciąż ją prześladuje. Nawet po dziesięciu latach. 
Ocalałe są wyjątkowe. Kiedy inni zginęli, one przeżyły. Takim tytułem nazwała je prasa zastanawiając się jak i dlaczego one przetrwały. Teraz jest ich trójka: Lisa, Sam i Quincy. 

Quincy prowadzi w miarę normalne życie. Pewnego dnia dociera do niej informacja o rzekomym samobójstwie Lisy, a w progu znajduje Sam, o której od dawna nikt nie słyszał i która niespodziewanie wkroczyła w jej życie. Quincy jest teraz kulinarną blogerką, ale naruszenie jej spokoju przez zwariowaną i tajemniczą Sam przywołuje wspomnienia i budzi instynkty z których nie zdawała sobie sprawy. Z mgły niepamięci zaczyna wyłaniać się chatka Pine Cottage i ON.

poniedziałek, 11 grudnia 2017

Ogień przebudzenia - Anthony Ryan

Ogień przebudzenia chciałam przeczytać od razu jak tylko zobaczyłam tą piękną okładkę. Bo co może być lepszego niż smoki w książce?

Tak, ta książka jest w głównej mierze o smokach i poszukiwaniu jednego z nich. Smocza krew jest towarem bardzo cennym i z trudem zdobywanym przez ludzi. Wykorzystują ją Błogosławieni, którzy pijąc i spalając smoczą krew zyskują nadprzyrodzone zdolności. W dziczy lub hodowli można spotkać smoki Czerwone, Niebieskie, Zielone i Czarne. Jednak smoków wydaje się być coraz mniej. W głąb kontynentu wyrusza wyprawa mająca jeden cel – znaleźć nową rasę - Białą.

Cała historia jest prowadzona z kilku różnych perspektyw przez osoby pozornie ze sobą nie związane. Pierwszym bohaterem jest Claydon Torcreek, niezarejestrowany Błogosławiony, który z Kątów, slumsowej dzielnicy Carvenportu trafia do grupy najemników o nazwie Długie Karabiny prowadzonych przez jego wuja.

czwartek, 7 grudnia 2017

King - T. M. Frazier

Czytając romanse czy erotyki za każdym razem męski bohater z silnego i władczego faceta pod wpływem uczucia i kobiety zmienia się nie do poznania w potulnego romantyka. No, może i nie za każdym razem, bo King taki nie jest. Ta książka jest niesamowicie brutalna, a w świecie dziwek, narkotyków i motocyklistów nie ma miejsca na romantyzm. Bliżej jej do thrillera niż erotyku, bo romantycznych uniesień jest niewiele.


King wyszedł z więzienia. Na jego część urządzono wielką imprezę z litrami alkoholu, prochów i gorących lasek. Właśnie na tą imprezę zakradają się Nikki, która jest po prostu dziwką oraz Doe, która nie pamięta kim jest. Obudziła się w ciemnym zaułku z całkowitą amnezją, nie wie nawet jak miała na imię. Jest bezdomna, kilka tygodni żyje na ulicy i jest głodna. Nie chciała tego robić, ale doszła do wniosku, że jej jedyną szansą na przetrwanie jest zostanie dziwką motocyklisty.

sobota, 2 grudnia 2017

Listopadowy stosik

Listopad był dla mnie masakryczny pod względem ilości obowiązków, kolokwiów z częstotliwością minimum 1 w tygodniu i ćwiczeń terenowych. Za wiele nie przeczytałam, a wszystko w pierwszej połowie miesiąca. Oby grudzień był spokojniejszy. 

Z wydarzeń książkowych zaliczyłam Śląskie Targi Książki, na chwilę, w ostatni dzień ale liczy się. Przywiozłam niemały stosik książek. Bardzo mi się podobało, że było na nich kilka stoisk antykwariatów z samymi perełkami a i tłumy mniejsze niż w Krakowie :) 
I bardzo żałuję, że nie udało mi się pojechać na spotkanie autorskie z Dmitrym Glukhovskim, będę to przeżywać przez kolejny miesiąc :( 


1. Arsen Mia Asher
2. Conviction Corinne Michaels
3. Ogień przebudzenia Anthony Ryan
4. Wieża Daniel O'Malley
5. Cash Eve Jagger
6. Nowa Fantastyka nr 12/2017

Najlepsza książka: Conviction oraz Wieża
Najgorsza książka: Cash


Na Śląskich Targach Książki byłam na książkowej wymianie, która jak dla mnie była dużo lepiej zorganizowane niż ta, która jest co roku w Krakowie.
Oprócz tego pochwalę się, że na czarny piątek nie kupiłam niczego. Sukces! 

1. Zjawa Michael Punke - dawno chciałam ją przeczytać i nareszcie się udało dorwać, oczywiście na targowej promocji. 

2. Lord John i Bractwo Ostrza Diana Gabaldon - nie wiem kiedy to przeczytam, ale bardzo lubię książki tej autorki.

3. Obietnica Następcy Trudi Canavan - ostatnia część trylogii, jakoś wielką fanką tej konkretnej serii nie jestem, ale musiałam kupić do kompletu.

4. Witajcie w Rosji Dmitry Glukhovsky - właśnie to upolowałam za 10 zł na stoisku antykwariatu, a czaiłam się na tą pozycję już od jakiegoś czasu.

5. Martwy w rodzinie  Charlenne Harris - a to książka niespodzianka kupiona w ciemno. Była szczelnie zapakowana i niestety nie dla mnie - pójdzie na sprzedaż lub rozdanie.

A teraz zdobycze z wymiany książkowej:

6. Upadli Lauren Kate - nie wiem co to i czy jest dobre, ale parę razy okładka mi się przewinęła przed oczami.

7. Zamęt Neal Stephenson - a to mi się wydało ciekawe, fikcja historyczna, wiek XVII, czyli mój ulubiony, zobaczymy czy dobre.

8. Seks w wielkim mieście Candace Bushnell - widziałam parę odcinków serialu, ale o książce nie słyszałam, zobaczymy jak wygląda pierwowzór tego hitu.  ;) 

poniedziałek, 27 listopada 2017

Star Wars i kamienny człowiek - Nowa Fantastyka nr 12/2017


Co takiego znajdziemy w najnowszym numerze Nowej Fantastyki? Same super rzeczy! Ten numer jest dużo lepszy od poprzednich, przynajmniej jeśli chodzi o mój czytelniczy gust.

Zacznę od tematu z okładki. Gwiezdne Wojny. Premiera filmu zbliża się wielkimi krokami, powstała też nowa gra Star Wars Battlefront II, a uniwersum ciągle się rozszerza. Obszerny tekst przybliża nam kilka mało znanych faktów o świecie Jedi. Wiedzieliście, że są książki i komiksy Star Wars? Osobiście przeczytałam z pięć części książek o Sithah, niektóre były lepsze od innych, ale wszystko to składa się na cudowne uniwersum. A niektóre smaczki i ciekawostki znajdziecie w tym tekście. 

Co więcej? Oczywiście zabawny komiks o Lilu i Pucie - uwielbiam.
Kilka felietonów, z których najbardziej mi się podobał Drewniany kosmosik z dodatkiem tektury autorstwa Tomasza Kołodziejczyka o grach planszowych. 
Jest też coś dla fanów Dickensa i Opowieści Wigilijnej, której motyw wędruje po wielu ciekawych światach – od Doctora Who, przez Xenę do Batmana. Jeśli chodzi o wywiad z autorem, to fani Johnatana Maberry’ego będą usatysfakcjonowani. 

Z prozy najbardziej wyczekiwałam opowiadania Anthony’ego Ryana, ale o dziwo to nie on powalił mnie na kolana.  
Sama się lekko zdziwiłam, że najbardziej wciągnął mnie „Lot pułkownika”  Bartka Biedrzyckiego. Jest to opowieść o alternatywnej Polsce z 1986 r. w której kwitnie socjalizm, a w kosmos wysyłani są polscy astronauci. Między innymi Wiktor, który ku niezadowoleniu Glorii, żony swojego przyjaciela leci nie do końca sprawdzonym pociskiem na orbitę. Opisy kosmosu, procedur i co najważniejsze, emocje i przeżycia bohaterów były mega. Bardzo mnie wciągnęło i autentycznie żałowałam, że skończyło się tak szybko, a nie zaliczam się do koneserów sci-fi. 

Kolejny ciekawy tekst posiada chwytliwy tytuł „Zanim złożysz ofiarę, ustaw nowy status” Justyny Lech. Wyobraźcie sobie, że wszyscy  grają w Pokemon-GO, tyle że jest to pełniejsza wersja przesłaniająca prawdziwy świat pełna słowiańskich demonów, bogów, rozpadających się chat i innych lokacji, których nazwy zaczerpnięto z kultury Słowian. W tym świecie następuje rozkwit starowierstwa za pomocą technologii. W tej rzeczywistości Marza znajduje dziwny quest w grze, zupełnie inny od już istniejących. Bardzo ciekawa wizja świata, która wcale nie jest taka niemożliwa. 

A teraz „Sala Diamentowej Królowej” Anthony’ego Ryana. Tu nie ma science-fiction, witam w mrocznej i krwawej fantastyce. Tego mi ostatnio brakowało w numerach. „Jest tylko Głos. Głos przynosi wielkie nagrody. Głos dale Mroczną Chwałę.” Sharrow-mat prowadzi wojska na wrogie miasto aby zniewolić jego mieszkańców. Jednak wkracza do pewnej komnaty i tam poznaje prawdę o sobie i mrocznych siłach które uczyniły ją dowódczynią tysięcy. Tyle chyba wystarczy. Jak zawsze, Ryan ma klasę i świetne pomysły. Bardzo polecam to opowiadanie. 

Nie mogę też nie wspomnieć o „Kamiennej wojnie” Teda Kosmatki - o tajemniczym kamiennym posągu człowieka, który przez wieki obserwował zmieniający się świat i zabijał każdego, kto go zaatakuje. Klasyczne fantasy z królami, wojnami i szczękiem mieczy. 

Te trzy najbardziej przypadły mi do gustu, ale proza jest w tym numerze naprawdę dobra. Nie trafiłam na opowiadanie złe, czy nie w moim stylu. Super zakończenie roku.  

sobota, 25 listopada 2017

Conviction - Corinne Michaels [PRZEDPREMIEROWO]


Conviction jest drugą częścią dylogii Consolation Duet. Poprzednia część była nieziemska i pozostawiła mnie w strasznym stanie, więc kiedy tylko dostałam w swoje ręce Conviction pochłonęłam ją na raz. Było ciężko, bardzo się starałam i ogłaszam, że recenzja nie zawiera spojlerów z Consolation! ;)

Przy poprzedniej części byłam autentycznie zaryczana i zużyłam tonę chusteczek. Tym razem mnie to ominęło, ale zdarzyło się kilka chwil naprawdę wzruszających i pięknych. Natalie jest rozdarta. Z jednej strony jest to co znała całe życie, jej rodzina i córeczka Arabelle, a z drugiej strony jest Liam, mężczyzna który wydobył ją z głębi smutku i cierpienia. Jednak on się odsuwa, daje Natalii czas na ułożenie życia i podjęcie pewnej ważnej decyzji.

Natalie postanawia walczyć o swoją miłość, jednak historia zatacza koło. Liam wyjeżdża na misję, a Natalie znowu żyje w niepokoju o życie ukochanego. Ja się tym strasznie przejmowałam i miałam nadzieję, że autorka oszczędzi moje biedne nerwy. 
Ta książka jest idealna. Nie powiedziałabym, że jest bardziej emocjonująca i zaskakująca niż pierwsza część, ale i tak cudownie się ją czytało. Na pewno generuje zupełnie inne emocje, które nie mają swojego źródła w smutku. Jest to idealne zakończenie historii, która mogłaby trwać i trwać, bo szczerze pokochałam Liama i Natalii oraz wszystkich ich przyjaciół, którzy wprowadzili do tej książki całą masę zabawnych wypowiedzi i byli prawdziwą opoką w trudnych chwilach dla naszych bohaterów.

"Nadzieja nie jest gwarancją spełnienia marzeń. Nie odmalowuje pięknych wizji i nie przynosi ulgi. To coś, czego czepiamy się kurczowo, gdy potrzebujemy powodu, w który możemy wierzyć."

Jestem tą historią oczarowana. Przedstawia trudne losy żon i wybranek komandosów i problemy z jakimi się zmierzają. Kochają mocniej i bardziej desperacko, a Liam jest moją ulubioną postacią. No po prostu mężczyzna idealny, a ja mam słabość do komandosów i uwielbiam o nich czytać. Ten romans jest cudowny, poruszający i nie mogłam się oderwać od pochłaniania kolejnych stron. Ehhh... a teraz nic tylko czekać na kolejne książki autorki, bo pisze przepięknie. 

Za możliwość przeczytanie książki dziękuję:
PREMIERA 5 grudnia 2017 !!!


Szczegóły:
Tytuł: Conviction
Tom: 2
Cykl: Consolation duet
Autor: Corinne Michaels
Wydawnictwo: Szósty zmysł
Liczba stron: 358







środa, 22 listopada 2017

Oskarżenie - Remigiusz Mróz

Długo czekałam na Oskarżenie. To jedna z moich ulubionych serii, ale po przeczytaniu tej książki jestem nieco zawiedziona. Tak w sumie to nie jestem w stanie powiedzieć co dokładnie mi nie pasowało. Było dobrze jak zwykle, Chyłka była Chyłką i działy się dziwne rzeczy. Może tu jest problem. Było aż za dziwnie, a w niezłe gówno został tym razem wepchany Zordon, czyli Kordian Oryński, który zamiast się z niego wygrzebać, zaczął się w nim tarzać i nurkować. No i się porobiło.

Joanna Chyłka podjęła się obrony osadzonego w więzieniu Tadeusza Taserewicza. Jest on legendą Solidarności, ale przed czterema laty  został oskarżony i skazany za serię morderstw które rzekomo popełnił. Jego żona podobno zdobyła dowód jego niewinności, ale wkrótce ginie, a w zupełnie innym miejscu odnaleziono świeży materiał DNA chłopaka, który miał być jedną z ofiar.

W książce pojawiają się postacie znane nam z pierwszej części serii, czyli Kasacji. Miło było znowu gościć Piotra Langera, mimo, że nieźle wszystko zmiksował. Wszystko zmierza do Kordiana i wydaje się z nim łączyć, co było z jednej strony bardzo interesujące, ale ostatecznie chyba za bardzo go autor wymęczył i zapowiada się, że to nie koniec. Na światło dzienne wypływa jego przeszłość, która wcale nie jest tak idealna jakby się mogło wydawać.

Przygotowywałam się na zaskakujący finał, ale wiecie co? Po raz pierwszy mną nie wstrząsnęło ani nie zbulwersowało. Przeczuwałam co się stanie już od jakiegoś czasu. W tej historii przydałoby się coś nowego i świeżego, bo miałam wrażenie, że ta książka jest tak trochę na siłę pisana. Nie zaabsorbowała mnie w takim stopniu na jaki liczyłam. Sytuacje i motywy się powtarzają. Jednak wciąż jestem fanką serii, więc przeczytałam tę książkę z przyjemnością, bo bardzo lubię styl pisania Mroza i humor jaki wplata w fabułę, a szczególnie teksty Chyłki. Mam nadzieję, że kolejna książka będzie prawdziwą bombą, bo bohaterowie stoją teraz w dość nieciekawych miejscach i jestem bardzo ciekawa jak ten problem zostanie rozwiązany. 


Szczegóły:
Tytuł: Oskarżenie
Tom: 6
Cykl: Joanna Chyłka
Autor: Remigiusz Mróz
Wydawnictwo: Czwarta Strona
Liczba stron:  564





piątek, 17 listopada 2017

Wieża - Daniel O'Malley [PRZEDPREMIEROWO]


Wiedziałam że chcę przeczytać tę książkę, kiedy tylko zobaczyłam jej okładkę. Mam wrażenie, że urban fantasy jest gatunkiem bardzo niedocenianym w Polsce i stosunkowo niewiele takich książek się pojawia. A teraz nadchodzi Wieża i jest to pozycja naprawdę warta uwagi. 

Książka ta jest bardzo ciekawie zbudowana. Wszystko zaczyna się od zaniku pamięci Myfanwy Thomas. Niby jest to motyw bardzo popularny, ale w tym przypadku został zastosowany bardzo nieszablonowo.  Myfanwy straciła pamięć. Budzi się w parku otoczona ciałami osób w rękawiczkach i ma pojęcia kim jest. Jednak w kieszeni płaszcza znajduje list. Jej poprzednia JA, sprzed amnezji, zostawiła dla niej listy, które są wielką pomocą w dostosowaniu się do nowej rzeczywistości i poznaniu tego kim była i jest. A bynajmniej nie jest ona byle kim. 

Myfanwy jest kimś niezwykłym i ważnym, ponieważ jest Wieżą, czyli jedną z szefów agencji Checquy, która zajmuje się wyciszaniem wszystkich nadnaturalnych wydarzeń na terenie Wielkiej Brytanii i nie tylko. Ona sama również posiada niezwykłe umiejętności. W ogóle cała ta agencja bardzo mi przypomina takie osobliwe Ministerstwo Magii. Oczywiście różni się strukturą, bo nazwy funkcji są zapożyczone z szachów, a w funkcjonowaniu polega na nowoczesnej technologii. Bardzo mi się spodobał pomysł na tą organizację i z wielkim zainteresowaniem zgłębiałam jej wszystkie zawiłości.

- (...) Dlaczego przystojni faceci zawsze są gejami?
- Ech - mruknęła Myfanwy. Albo wampirami.

Wyobraźcie sobie jak ciężko musi być komuś, kto nie wie nic o sobie, musi wejść do pracy i udawać, że wszystko jest okej. Muszę w tym momencie zwrócić uwagę na humor powieści, bo jest super i co chwila chichotałam pod nosem, kiedy Myfanwy zaliczała jakieś wpadki lub zachowywała się jak nie ona. Listy od samej siebie były pomocne, ale nie wszystko dało się przewidzieć. Ktoś chciał zaatakować Wieżę, ktoś z jej bliskiego otoczenia, a ona musi się z tym zmierzyć.

"- (...)Oczywiście, Wieżo Thomas, chcemy przeprowadzić badanie najdokładniej, jak to możliwe. Musimy teraz założyć te imadła na twoją głowę, ramiona i górną część tułowia. Chciałabyś misia na pocieszenie? – zapytał doktor Weiss. Uniósł małego misia w szkocką kratkę.
- Fak, flosze."

Naprawdę super było czytać o czających się za każdym rogiem niezwykłych osobach i osobliwych zdarzeniach. Telepaci, ludzie ze stali, strzelający płomieniami czy wydzielający truciznę z ciał stali się dla Myfanwy codziennością. Dodajmy do tego przewodzenie tajną organizacją, szpiegów, międzynarodowych dyplomatów i zagadkę, której rozwiązanie może kosztować życie. Wychodzi z tego naprawdę świetna książka. I wiecie co? To jest debiut. Zupełnie tego nie widać. Nieco się obawiałam, czy przez te listy z przeszłości nie będzie za dużo zamieszania, ale wszystko jest spójne i logiczne, nawet te najbardziej skomplikowane magiczne elementy. Naprawdę polecam tę książkę, zaskakiwała mnie na każdym kroku i bardzo dobrze się przy niej bawiłam. 


Za możliwość przeczytania książki dziękuję:

                                                         PREMIERA KSIĄŻKI 29.11.17 r.
Szczegóły:
Tytuł: Wieża
Tytuł oryginału: The Rook
Autor: Daniel O'Malley
Wydawnictwo: Papierowy Księżyc
Liczba stron: 550

wtorek, 14 listopada 2017

Najtwardsza stal - Scarlett Cole

Najtwardsza stal bardzo mnie zaskoczyła. Myślałam, że będzie to kolejny romanso-erotyk jakich ostatnio się namnaża. A tu proszę, w książce pojawił się pewien problem, który czasami całkowicie przyćmiewał tą pełną emocji relację między bohaterami.


Jest to książką skupiająca się na powolnym uleczaniu Harper, która stała się ofiarą przemocy. Chodzi o uleczanie w sensie psychiki, wiary w siebie i kontaktów z ludźmi, bo rany fizyczne już dawno się zagoiły. Jej ówczesny chłopak pobił ją i wyrył nożem na jej plecach napis „moja suka”. Przyznam, że nieźle wymyślone i mocne. Harper jest złamana, nie znosi dotyku innych. Wyjechała na południe, zmieniła nazwisko, ale Nathan może wkrótce wyjść z więzienia, a dzięki licznym znajomością być może ją znajdzie.

Trent prowadzi salon tatuażu w Miami. Oprócz tego, że to mega ciacho i prawdziwy artysta,  jest też bardzo dobry w wykonywaniu tatuaży zakrywających blizny. Harper postanowiła ruszyć dalej, odciąć się od przeszłości i zakryć blizny na jej plecach wielkim tatuażem.

Trent jest poruszony tym co zobaczył i stara się jak najdelikatniej dotrzeć do Harper, która powoli przyzwyczaja się do niego i jego dotyku. Jest to erotyk, więc sceny miłosne pojawiają się dość często. Fajne, ze smakiem, bez żadnych udziwnień. Jednak bardzo spodobało mi się, że nie tylko relacja fizyczna była tu najważniejsza, ale właśnie ta nić porozumienia i zaufania między bohaterami oraz strach przed nadciągającym niebezpieczeństwem w postaci Nathana. Harper zaczęła dostrzegać sygnały, że ktoś ją namierzył i stara się przezwyciężyć strach, coś na niego poradzić. Taka sytuacja obrazuje setki kobiet, które mogły paść ofiarą przemocy i ta książka w pewien sposób przedstawia co można zrobić, aby się przed nią obronić.

Zaczynając czytać tę książkę nie spodziewałam się niczego wybitnego, a tu proszę jaka niespodzianka. Jednak znalazłam w niej coś wartościowego. Nie powaliło mnie na kolana, ale czytało się przyjemnie i szybko. Jeśli lubicie takie klimaty, to polecam. 

Szczegóły:
Tytuł: Najtwardsza stal
Tytuł oryginału: The Strongest Steel
Tom: 1
Cykl: Second Circle Tattoos
Autor: Scarlett Cole
Wydawnictwo: Akurat
Liczba stron: 352

czwartek, 9 listopada 2017

Crown of Midnight - Sarah J. Maas

Crown of Midnight jest drugą częścią bardzo popularnej ostatnimi czasy serii Szklany Tron. Od razu polecam angielskie wydanie, bo czyta się ją łatwo i przyjemnie. Takie szlifowanie języka lubię. Aha, i wydaje mi się, że przed tą częścią warto przeczytać nowelki. 

Poprzednią, czyli pierwszą częścią nie byłam szczególnie zachwycona. Z tą było podobnie do połowy. Celaena została królewską zabójczynią na usługach samego monarchy. Prowadzi przy tym bardzo niebezpieczną grę, bo każdą śmierć imituje pozwalając ofiarom uciec. Przez całą książkę akcja ma miejsce głównie w zamku, ale tym razem Celaena wychodzi nieco bardziej w teren, do miasta.

Bardzo mi się spodobało, że bohaterka przestała się tak wywyższać, nie stroi się już w tyle sukien i chyba jest jakby nieco twardsza. Niestety dalej mnie irytuje, ale jednocześnie ją lubię, bo jest bardzo wygadana, a nawet można by rzec wyszczekana i oczywiście zaangażowana w pewne sprawy. A co konkretnego robi? Dowiedzcie się sami. Coś zagraża królestwu i ma to związek z tajemniczą, starożytną magią i zagadkami. Nareszcie jest więcej magii, czekałam na to i czuję się usatysfakcjonowana. 

Na polu uczuciowym też się nieco przetasowało. Książę Dorian i kapitan straży Chaol w pewnym sensie rywalizują o uczucia Celaeny. Jednak książę tym razem nieco przystopował i dobrze, bo go nie lubię. Za to Chaol jest jedną z moich ulubionych postaci i to jemu kibicuję. Przynajmniej na razie.

Poprzednia część była raczej jednowątkowa. Pamiętacie? Był tam ten dziki turniej i w sumie tyle. Tym razem akcja jest bardziej rozwinięta. Oprócz misji Celaeny pojawiają się tematy magii i buntu. Jest bardziej dynamicznie, ale jak już wspomniałam, dopiero od połowy. Akcja rozkręca się niestety dość wolno.  Bardzo zaskoczyła mnie końcówka, która przenosi nas w zupełnie inne miejsce. Mam wrażenie, że ta książka w pewnym sensie zamyka epizod historii, który rozgrywa się na zamku króla Adarlanu. Nie mogę się doczekać, aż zacznę czytać kolejną część, bo mimo paru poślizgów bardzo wciągnęłam się w tę historię i po prostu muszę poznać jej dalszy ciąg.

Szczegóły:
Tytuł oryginału: Crown of Midnight
Tom: 2
Cykl: Throne of Glass
Autor: Sarah J. Maas
Wydawnictwo: Bloomsbury
Liczba stron: 420









niedziela, 5 listopada 2017

Arsen - Mia Asher [PRZEDPREMIEROWO]


Arsen strasznie zamieszał mi głowie. Na okładce widnieje takie zdanie: "pokochasz tę historię, albo znienawidzisz". Ja podczas czytanie czułam obie te emocje, bo niektóre momenty były piękne, a przy innych wściekałam się i nienawidziłam bohaterki, sytuacji i w ogóle wszystkiego. Jedno jest pewne, Arsen jest naprawdę poruszającą książką, na swój własny pokręcony sposób. 

Cathy jest kobietą, która ma piękne życie, idealnego męża Bena, a do szczęścia brakuje jej tylko dziecka o które się od kilku lat stara. Niestety każda ciąża kończy się poronieniem. Cathy nie chce o tym rozmawiać ani rozwiązywać problemów wspólnie z Benem. Powoli zamyka się w sobie i cierpi. Ratuje ją miłość męża, ale w pewnym momencie już jej to nie wystarcza.

Aż pewnego dnia pojawia się on. Arsen jest synem bogatego biznesmena, kilka lat młodszy od Cathy, który od razu zwraca na nią swoją uwagę. Oczywiście jest super przystojny, z burzą blond włosów, który zyskał już sławę jako bóg seksu, umawiający się z najpopularniejszymi modelkami i aktorkami. Cathy zaczęła zwracać na niego uwagę. Początkowo zaprzyjaźniła się z nim, ale wkrótce targana emocjami i wewnętrznie rozdarta zaczęła pragnąć czegoś więcej.

Cathy się zakochuje. Teraz kocha dwóch mężczyzn. Ta bohaterka wyzwoliła u mnie naprawdę sprzeczne emocje. Z jednej strony łapałam jej tłumaczenia i podświadomie może się nawet z nimi zgadzałam, ale zaraz potem wyzywałam ją od najgorszych, za to co robiła. Dla mnie jej zachowanie było po prostu nie do przyjęcia. Jeszcze gdyby miała innego męża, ale Ben jest idealny. Serio, ten facet to chodzący ideał, opiekuńczy, zabawny, genialny w łóżku i kochający ją do szaleństwa. Ta książka jest pełna emocji i z wielką niecierpliwością czekałam na rozwój wypadków, bo czułam, że to wszystko nie skończy się dobrze, a Cathy spłonie w poczuciu winy zagubiona gdzieś pomiędzy miłością a pożądaniem. Książka jest erotykiem, więc sceny seksu są bardzo częste, powiedziałabym nawet, że nieco zbyt częste, pełne namiętności, czułości i brutalności. 

Początkowo akcja biegnie dwutorowo. Cathy poznaje Arsena, ale też jesteśmy świadkami wydarzeń z przeszłości, kiedy młoda Cathy poznaje niesamowitego Bena i od razu wie, że on jest tym jedynym. Te retrospekcje naprawdę mi się podobały. Cała książka kończy się naprawdę nieprzewidywalnie. Przygotujcie się na wielkie emocjonalne uderzenie i całą masę wzruszeń. Wciąż nie wiem, czy ta książka mi się podobała, jednak czytałam ją przez pół nocy z zapartym tchem, a to już o czymś świadczy. Jeśli znudziły się Wam zwykłe erotyki i romanse i szukacie czegoś z głębią, co wami wstrząśnie to sięgnijcie po Arsen


Za możliwość przeczytania książki dziękuję:

Premiera książki 15 listopada 2017

Szczegóły:
Tytuł: Arsen
Tytuł oryginału: Arsen. A broken love story
Autor: Mia Asher
Wydawnictwo: Szósty zmysł
Liczba stron: 450









piątek, 3 listopada 2017

Z popiołów - Martyna Senator [PRZEDPREMIEROWO]


Z popiołów początkowo bardzo mnie zainteresowała. Kiedy tylko zobaczyłam opis książki od razu wiedziałam, że chcę ją przeczytać. Chyba jednak za bardzo się na nią napaliłam, bo nie do końca sprostała moim oczekiwaniom. Oczywiście kilka kwestii bardzo mi się podobało, ale nie wszystko zagrało idealnie. 

Po pierwsze cała akcja ma miejsce w Krakowie, mieście gdzie studiuję i przebywam na co dzień, więc bardzo przyjemnie było mi czytać o znanych mi miejscach. Autorka naprawdę dobrze opisała miasto i nie pomyliła się nawet w numerach tramwajów. 

Sara jest studentką edytorstwa, która parę miesięcy temu obroniła licencjat. Jednak wydarzenia z przeszłości zmieniły ją nie do poznania. Straciła radość życia i całą pewność siebie. Odgrodziła się murem za który nie wpuściła nawet swojej jedynej przyjaciółki - Kaśki, która jest jedną z najlepszych, jeśli nie najlepszą postacią tej książki. Pewnego dnia wracając po zmroku przez Rynek została napadnięta i uratowana przez Michała, przystojnego barmana, który odstraszył napastników.  Sara po raz pierwszy raz od dawna zrobiła coś nie planowanego, pozwoliła się odprowadzić do domu, ale też zaproponowała, że zagra i zaśpiewa w pubie w którym pracuje Michał.

Z tej dwójki bohaterów chyba bardziej polubiłam Michała. Sara wydała mi się trochę za dziecinna. Jak dla mnie to nie było zachowanie typowe dla dorosłej osoby, która jakby nie patrząc, jest tylko parę miesięcy młodsza ode mnie. Bardziej przypominała mi licealistkę niż studentkę. Początkowo nie wiemy też za wiele o przeszłości Sary i dopiero stopniowo dochodzimy do urywków informacji, a dopiero końcówka daje pełny obraz tego co się stało. To powolne odkrywanie przeszłości zaliczam na plus, bo wprowadza element niepewności.

Michał jest naprawdę ok. Miły, szarmancki i przystojny, który również został w przeszłości zraniony, ale w nieco inny sposób. Za jego sprawą Sara przesuwa swoją granicę komfortu. Chłopak miał być jedynie przyjacielem, a tymczasem Sara zaczęła czuć do niego coś więcej.  

Niestety, ta historia nie porwała w takim stopniu na jaki miałam nadzieję. Wydała mi się trochę zbyt prosta. Przez jakiś czas czekałam na większe zawirowania fabularne, ale niczego takiego nie doświadczyłam.  Oczywiście motyw przyjaźni i miłości był bardzo ładnie zarysowany, a autorce nie można odmówić umiejętności pisania. Jednak niektóre sytuacje nie wydały mi się zbyt realne. W dialogach bohaterów było nico za dużo zwierzeń i emocji, nawet w wypowiedziach Michała do swojego kumpla. Myślę jednak, że dla młodszego czytelnika, może takiego z liceum, ta historia będzie idealna. Mimo wszystko przyjemnie mi się ją czytało, jest lekka i w sam raz na odstresowanie. 

Za możliwość przeczytania książki dziękuję:

PREMIERA KSIĄŻKI 8 listopada 2017

Szczegóły:
Tytuł: Z popiołów
Autor: Martyna Senator
Wydawnictwo: Czwarta Strona
Liczba stron: 336









środa, 1 listopada 2017

Targi Książki w Krakowie i nie tylko - podsumowanie miesiąca

Październik dobiegł końca. Szczerze mówiąc to był to dla mnie strasznie zabiegany miesiąc, bo zaczęłam drugi kierunek studiów i oprócz geografii mam teraz filologię rosyjską. Chyba jeszcze nigdy nie miałam aż tylu kolokwiów w tak krótkim czasie...

Ale na razie daję radę i czytelniczo wcale nie było źle, a nawet całkiem dobrze, bo... zainwestowałam w czytnik e-booków i mogę czytać wszędzie nawet najgrubsze książki. Najbardziej ekscytowałam się na zaczęcie kolejnej części Malazańskiej Księgi Poległych :)

Hugh Howey i jego Silos
W październiku byłam tez na Targach Książki w Krakowie. Przez całe cztery dni na stoisku Papierowego Księżyca. Jechałam na nie z zamiarem nie wydawania kasy, ale... jak się stoi cały czas wśród książek, to nie sposób niczego nie kupić, szczególnie kiedy na stoisko zaproszony jest autor podpisujący książki. Hugh Howey - autor trylogii Silos, to naprawdę niesamowity gość. Poznałam też kilka nowych osób z blogosfery, nareszcie nie przez maila albo bloga. 

Nie przedłużając, zobaczcie co udało mi się przeczytać w październiku.


3. Walka Vi Keeland
4. Najtwardsza stal Scarlett Cole
7. Oskarżenie Remigiusz Mróz
9. Z popiołów Martyna Senator

Najlepsza książka: 48 oraz Consolation
Najgorsza książka: Z popiołów oraz Walka   

A teraz książkowe łupy:


Co przywiozłam z Targów Książki? 

Oprócz książek zdobyłam kilka gadżetów. Między innymi kubek i zakładki.
1. Arsen Mia Asher - przedpremierowa książka od Wydawnictwa Szósty Zmysł

2. Consolation Corinne Michaels - kolejna książka Szóstego Zmysłu. Już nie mogę się jej doczekać, a premiera dopiero w grudniu!

3. Wspomnienia z martwego domu Fiodor Dostojewski - tym razem coś z klasyki rosyjskiej, koszt 30 zł

4. Empire of Storms Sarah J. Maas - tak w sumie to nie planowałam zakupu tej książki, bo do przeczytania mam wciąż część trzecią serii, ale cena na stoisku The Bookshop Poland była bardzo dobra :)  koszt 32 zł

5. Wycie w ciemności. Wilki i Wilkołaki Europy Bartłomiej Grzegorz Sala - przepięknie wydana książka od Wydawnictwa Bosz, o wilkołakach. Z każdych targów przywożę coś od tego wydawnictwa. Koszt 40 zł

6.  Sztylet rodowy Aleksandra Ruda - podobno dobre i zafascynował mnie opis, więc wzięłam. Koszt 30 zł

7. Silos Hugh Howey - no nie mogłam nie kupić tej książki, szczególnie, że sam autor pojawił się na stoisku i obdarzył mnie dedykacją. Post-apo, którego jestem niesamowicie ciekawa. Koszt 35 zł

8. Ciężko być najmłodszym Ksenia Basztowa i Wiktoria Iwanowa - egzemplarz od wydawnictwa Papierowy Księżyc, wszyscy to kupowali i chwalili, więc też się zdecydowałam

9. Dziewczyna z sąsiedztwa Jack Ketchum - ponoć przerażająca, jestem jej mega ciekawa, ale też trochę boję się zaczynać, egzemplarz od Papierowego Księżyca

A teraz cała reszta, czyli zdobycze poza targowe:

10. Consolation Corinne Michaels - przedpremierowa książka od Wydawnictwa Szósty Zmysł. Przepiękna <3 

11. Z popiołów Martyna Senator - przedpremierowy egzemplarz od Czwartej Strony 

poniedziałek, 30 października 2017

Sexy bastard. Hard - Eve Jagger

Hard to taka książka na raz. Szybka, przyjemna, dość wciągająca, ale zwyczajna i prosta, po którą sięgnęłam na fali zmęczenia po całej masie "ambitnych" tekstów na studia. Taka, jakby to rzec, do zresetowania mózgu.

Typowy dominujący, ociekający seksem facet, właściciel kilku klubów nocnych - Ryder, poznaje dziewczynę z zawiłą przeszłością – Cassie.
Zaczyna się płomienny romans z mocnym erotycznym akcentem. Tyle. Nie ma w niej żadnych pobocznych wątków.
Nawet mi się podobało, dobra książka na odstresowanie i zapchanie czasu. Ale nie spodziewajcie się niczego wyjątkowego. Jednak przyznam, że okładka jest niezła/

Ryder miał być groźnym facetem parającym się organizowaniem nielegalnych walk bokserskich. Niestety ten aspekt został potraktowany bardzo po macoszemu, a czekałam na jakąś dawkę adrenaliny innego pochodzenia niż sceny miłosne. Do nich nie mogę się przyczepić. Były napisane dobrze, podniecająco, bez udziwnień i tak dalej, ale zupełnie zdominowały tę książkę. Wiem, że to erotyk i tak w sumie być powinno, ale brakowało mi czegoś jeszcze poza nimi. Jakichś bandziorów i niebezpieczeństwa.

Muszę się pożalić na jeden szczegół. Myślę, że nie będzie to żaden spojler, bo ma to miejsce na pierwszych stronach. Chodzi mi o pierwsze spotkanie bohaterów. Brat Cassie zaciągnął dług u Rydera, który postanowił się o niego upomnieć. Razem z kumplami wparowali do domu mając w planie nie wiadomo co, a zastali tam śpiącą Cassie. No jak byście się zachowały widząc obcego faceta koło swojego łóżka w środku nocy? Ja na pewno zaczęłabym się drzeć, a co robi główna bohaterka? Podziwia niebieskie oczy przybysza, jego muskuły i gra z nim w słowne przepychanki. No po prostu osłabłam. Ten początek jest całkowicie nierealny i jest najsłabszą częścią tej książki.

Bardzo mi się spodobała, nie tyle postać Cassie, co droga do poznania jej przeszłości. Nie wiemy o niej za wiele oprócz tego, że wróciła do USA z Londynu. Cała reszta jej trudnej i tajemniczej przeszłości wychodzi na jaw po trochu i dopiero na końcu książki mogłam w całości zrozumieć jej zachowanie i motywy. 
Z tej historii można by wyciągnąć więcej, jednak nawet mi się podobała. Nie jest to literatura wysokich lotów, ale dobrze się przy niej bawiłam, a o to w takich książkach przecież chodzi.

Szczegóły:
Tytuł: Sexy bastard. Hard
Tom: 1
Cykl: Sexy bastard
Autor: Eve Jagger
Wydawnictwo: Wydawnictwo Kobiece 
Liczba stron: 160

piątek, 27 października 2017

40 lat Thorgala i mag detektyw - Nowa Fantastyka nr 11/2017


Thorgal ma już 40 lat. Ten kultowy komiks opowiada o Thorgalu, jego rodzinie i ich licznych przygodach na dalekiej północy. W artykule przytoczone są ciekawostki na temat powstawania serii i jej dalszych losów. Mnie nigdy nie było po drodze z Thorgalem, ale kto wie, może spróbuję się z nim zapoznać. 

Teraz coś dla fanów seriali. Znajdziecie co nieco  o The Walking Dead, z okazji startującego ósmego sezonu serialu. Chyba tradycją już się staje też to, że w każdym numerze jest coś o Star Treku. Tym razem dostajemy wywiad z Aaronem Herbertsem, schowrunnerem najnowszego Star Treka: Discovery.

Pięknym zaproszeniem do czytania jest tekst o Aktach Dresdena, świetnym (czytałam) urban fantasy, którego bohaterem jest Harry, detektyw i mag. 

Felietony jak zawsze trzymają poziom. Wojciech Chmielarz udziela rad dla piszących. Dowiadujemy się też co nieco o grze planszowej Otchłań, która była na okładce jednego z wcześniejszych numerów, natomiast Łukasz Orbitowski pisze o duchach.

A teraz skupmy się na opowiadaniach.
Z prozy zagranicznej najbardziej czekałam na „Wezwanie” Jima Butchera. Jest to opowiadanie ze świata prywatnego maga-detektywa Harry’ego Dresdena. Harry jest bardzo charyzmatyczną osobowością, a jego specjalnością jest wpychanie nosa w nie swoje sprawy. Dresden został wezwany do zasiadania w ławie przysięgłych. Jest świadkiem procesu mężczyzny podejrzanego o zabójstwo, ale wyczuwa w tej sprawie coś jeszcze, coś magicznego. Zaczyna węszyć i dzieje się magia, wtrącają się wampiry i inne istoty. Super opowiadanie, jeśli nie znacie jeszcze Akt Dresdena, to na pewno Was ono zachęci do zapoznania się z nimi.

Bardzo pozytywnie zaskoczyło mnie opowiadanie pt. „Wszystkie dziewczyny szaleją za Michaelem Steinem” Davida A. Durhama. Ciekawy tytuł, prawda? A kimże jest ów Michael Stein? To kot, a w dodatku martwy kot. Po śmierci koty nie opuszczają świata, ale zostają na nim jako duchy. Michael Stein stara się pomóc swojej żywej właścicielce. Świat widziany oczami kota jest naprawdę pasjonujący i zaskakujący. Pomysł na ten tekst jest świetny i autentycznie mnie wciągnęło w tą kocią historię.

Wiele opowiadań z tego numeru oscyluje w okolicach horroru. Jest też kilka bardzo krótkich, na ledwie dwie strony, ale szybkie i przyjemne jak „Czerwień i biel” Dawida Juraszka czy „Zaraza” Kena Liu.

Z prozy polskiej najbardziej przypadł mi do gustu Paweł Matej i jego „Z otchłani”. Jest to niepokojący obraz psychiki człowieka pełenego egzystencjalnego lęku. Narracja prowadzona jest w pierwszej osobie, a główny bohater spotyka się ze swoją dawną znajomą – Nitką. Postacie te są bardzo kontrastowe. On pracuje w firmie, ma mieszkanie, dobrą pracę, ale brakuje mu radości życia. Nitka zawsze miała problemy. Jest pokryta tatuażami, nigdzie nie zagrzewa dla siebie miejsca i ściąga za sobą całą masę przerażających problemów. To wszystko wydało mi się smutne, a zarazem straszne na skutek kilku działających na wyobraźnię obrazów.

Warto jeszcze wspomnieć o opowiadaniu „Wybór” Anny Łagan w którym wykorzystała starożytne wierzenia greckie oraz te z obszary Bliskiego Wschodu do stworzenia zamkniętej społeczności chwalącej upadłych z nieba bożych wysłanników. Przy tym wszystkim ludzie ci są źli i dopuszczają się niewybaczalnych czynów z którymi musi zmierzyć się młody i oczytany Hiram.

W tym numerze najbardziej przypadła mi do gustu proza zagraniczna. Bardziej mnie wciągnęła i łatwiej się ją czytało. Opowiadania polskich autorów są nieco bardziej wymagające, kilka jest też bardzo krótkich, za krótkich jak na mój gust. Ja jednak wolę nieco dłuższe.
Polecam wszystkim ten numer, serio, chociażby przez Harry'ego Dresdena. 

poniedziałek, 23 października 2017

48 - Andreas Gruber


Znam już całkiem sporo autorów kryminałów skandynawskich, polskich i rosyjskich, ale nie miałam jeszcze okazji czytać żadnego kryminału czy thrillera napisanego przez Niemca. Szczerze mówiąc, to jakoś nie bardzo do mnie przemawiały Niemcy jako miejsce akcji dla jakichś makabrycznych mordów. A jednak, 48 bardzo mi się podobało i wciągnęło na długie godziny czytania.

Sabine Nemez jest policjantką z Monachium. Jest niska i drobna, czasami się z niej śmieją na komendzie, a jej marzeniem jest dostać się do prestiżowej akademii BKA i zajmować się psychologią sądową. Bardzo ją polubiłam. Wkrótce jej matka zostaje znaleziona martwa w katedrze, została utopiona w atramencie, a Sabine zaczyna sama szukać sprawcy i powiązania z innymi zabójstwami. Niestety grzebie zbyt głęboko w bazach danych, co ściąga na miejsce słynnego holenderskiego profilera Maartena S. Sneijdera. Po namowach pozwala półoficjalnie włączyć do swojego śledztwa Sabine. Odnajdują więcej zbrodni, ale co łączy zatopienie w betonie, obcinanie palców i głodzenie? Jakim motywem kieruje się sprawca? Wszystko zawsze zaczyna się od jednego zdania: „Jeżeli w ciągu czterdziestu ośmiu godzin odgadniesz, dlaczego uprowadziłem tę kobietę, zostanie ona przy życiu. W przeciwnym razie – zginie.“

Ciekawe jest to, że nie szukamy w książce sprawcy. Wiadomo kto kim jest już od połowy. Oczywiście trzeba mordercę lub morderców złapać, ale cała zagadka skupia się na odkryciu motywu i dziwnych powiązań między ofiarami. Dużo jest psychologii i to nie tylko w trakcie śledztwa, bo równolegle jesteśmy świadkami innych wydarzeń, rozgrywających się kilka miesięcy przed pierwszym morderstwem. Te fragmenty nieco zamieszały w fabule i początkowo nie mogłam się w nich odnaleźć, ale im dalej tym wszystko stawało się klarowniejsze i składało w logiczną całość. Jedną z bohaterek jest właśnie pani psycholog, dzięki czemu dostajemy dość sporo informacji dotyczących jej zawodu i rodzajów terapii, które stosuje w praktyce.

Najlepszą postacią był jednak Maarten S. Sneijder. Super postać, a przy tym strasznie wkurzający gość, którego w sumie nikt nie lubi, a on nie lubi nikogo. Jednak dostrzegł jakiś potencjał w Sabine. Jest bardzo inteligentny i zorganizowany. Posiadaj również parę dziwnych nałogów jak waniliowa herbata oraz coś jeszcze, o czym nie napiszę, aby nie psuć niespodzianki.

Opisywane zbrodnie były naprawdę straszne. Pod koniec aż mi się źle o nich czytało, w tym sensie, że byłam mega przerażona ich opisami i tym co się działo z bohaterami. W książce panuje również nastrój grozy i czyhającego gdzieś w pobliżu niebezpieczeństwa. Autor napisał naprawdę świetną książkę z szybką, trzymającą w napięciu akcją. Bardzo polubiłam Sabinę i Maartena i z przyjemnością przeczytałabym o nich jeszcze więcej. Mam nadzieję, że ukarze się kolejna część, bo ta historia to naprawdę godny polecenia thriller psychologiczny. 

Za możliwość przeczytania książki dziękuję:
Szczegóły:
Tytuł:48
Tytuł oryginału: Todesfrist
Tom: 1
Cykl: Maarten S. Sneijder i Sabine Nemez 
Autor:Andreas Gruber
Wydawnictwo: Papierowy księżyc
Liczba stron: 500






Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...