środa, 27 września 2017

Ukryta łowczyni - Danielle L. Jensen


Ukryta łowczyni to świetna kontynuacja Porwanej Pieśniarki. Przyznam, że po pierwszej części czułam jakiś niedosyt i dość długo czekałam na jakąś większą akcję. W tej części zaczyna się dziać już na samym początku.

Historia jest opowiadana z dwóch perspektyw. Pierwsza należy do Cecile, druga do Tristana. Cecile po wydostaniu z Trollus zaczyna gorączkowe poszukiwania Anushki i sposobu na zdjęcie klątwy z trolli. Sama odkrywa swoje moce i niebezpieczną prawdę o najbliższych. W dodatku przez cały czas odczuwa ból Tristana, który został w Trollus i cierpi za organizację zamachu stanu. W tej części chyba bardziej zżyłam się z Tristanem, który próbuje odbudować swoje zaufanie wśród trolli i mieszańców.

Jest niebezpiecznie, zaskakująco i romantycznie. Na kartach tej powieści została zamknięta cała gama emocji. Jest też dużo magii, mrocznej magii. Początkowo romans jest zepchnięty na nieco dalszy plan, a wszystko skupia się na poszukiwaniach Cecile, co jest świetnym wątkiem pełnym intryg i tajemnic, który powinien zadowolić nawet najwybredniejszych czytelników. Dopiero później romans Cecile i Tristana daje o sobie znać, a wszystko to z umiarem i dobrym smakiem.

Trolle zawsze kojarzyły mi się z baśniami, bardziej niż jakiekolwiek inne magiczne stworzenia i właśnie taki magiczny klimat panuje też w tej książce. Jestem bardzo zaskoczona tym jak to wszystko się potoczyło, a finał jest zapowiedzą czegoś naprawdę wielkiego w kolejnej części.  Jak myślicie jakiego stworzenie brakuje w dobrej baśni?

Książka jest świetna, wciąga od pierwszych stron i nie wypuszcza aż do końca. Ja jestem zachwycona i pomysłem z trollami i zakończeniem i kreacją bohaterów, którzy zmagają się z przeciwnościami losu podejmując trudne decyzje. W dobrej zabawie nie przeszkadzał mi nawet fakt, że jest to książka skierowana raczej do młodszego czytelnika. Naprawdę polecam i już nie mogę się doczekać, aż dorwę w swoje ręce kolejną cześć. 

Szczegóły:
Tytuł: Ukryta łowczyni
Tytuł oryginału: Hidden Huntress
Tom: 2
Cykl: Trylogia klątwy
Autor: Danielle L. Jensen
Wydawnictwo: Galeria Książki
Liczba stron: 500

sobota, 23 września 2017

35 lat! - Nowa Fantastyka nr 10/2017


Nowa Fantastyka ma już 35 lat! Z tej okazji na samym początku dostajemy zestawienie wstępniaków byłych redaktorów oraz zaproszonych do napisania ich gości. Magazyn jest też wyposażony w całkowicie nowy papier i bardzo podoba mi się ta zmiana. 

Wszystkich fanów Robin Hobb na pewno zainteresuje wywiad z autorką. Pewnie słyszeliście o książkach o Bastardzie Rycerskim lub Błaźnie. Przeczytałam trzy jej książki i mimo, że do jej wielkich fanów nie należę, to wywiad naprawdę mi się podobał. 

Od paru numerów pojawia się też wątek kulinarny. Tak jest i tym razem. Pod lupę została wzięta kuchnia Star Treka o której powstało już kilka dobrych książek kucharskich. Przez setki odcinków serialu i filmów poznaliśmy wiele różnych dziwacznych potraw i napojów. Super bonusem jest przepis na gagh. Chcielibyście zjeść żywe glizdy jak Klingoni? W tym numerze dowiecie się jak to zrobić.

Bardzo spodobał mi się też felieton Jak napisać fantastyczny kryminał Wojciecha Chmielarza, w którym przytacza parę wcale nie oczywistych przykładów przenikania się fantastyki z kryminałem. 

Znalezione obrazy dla zapytania lil i put
Lil i Put
źródło: ryms.pl
Jest też komiks o Lilu i Pucie, parze małoludków. Zabawny, pouczający i świetnie narysowany.

~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~

W tym numerze w prozie króluje Harlan Ellison. Jest to autor raczej nie znany w Polsce, a który ma w swoim dorobku prawie dwa tysiące tekstów, a nawet scenariusze Star Treka. To właśnie jego opowiadania najbardziej mi się podobały, a dostajemy ich aż trzy oraz pokaźny artykuł, który je omawia, więc nie będę szczegółowo opisywać każdego. 

Najlepiej czytało mi się  „Odrzuconych” Harlana Ellisona. Akcja toczy się na statku kosmicznym, gdzie umieszczono wszystkich zmutowanych ludzi z ziemi - ofiary zarazy. Zostali odcięci od cywilizacji i stworzyli swoje małe społeczeństwo, w którym nie brak najdziwniejszych mutacji. Autor zawarł w nim całą masę różnych emocji i problemów: od akceptacji swojego położenia do odnalezienia nadziei na znalezienie swojego miejsca na świecie. 
Oprócz tego opowiadania znajdziemy jeszcze dwa: „Śliczną Maggie Dolarooką” o hazardzie w Las Vegas oraz Złudzenia dla smokobójcy”, które są opowiadaniem fantasty o niesamowitym życiu po życiu pewnego szarego obywatela. 

Z prozy polskiej najbardziej przypadł mi do gustu tekst „Wymiana kulturowa” Sylwii Finklińskiej. Nareszcie kontaktujemy się z obcymi, ale jesteśmy również obcymi dla kosmitów. Następuje wymiana, ale nie cudów techniki i broni, lecz kultury. Na statku kosmicznym „Barbórka” lecą Polacy. Są to potomkowie górników, którzy godoją gwarą i wybierają cuda kultury, które przedstawią kosmitom. Jak myślicie, co może pójść nie tak? Jest zabawnie i wciągająco. Opowiadanie jest prowadzone z dwóch perspektyw – ludzi i obcych, co w bardzo fajny sposób pokazuje reakcje obu stron na siebie. 

Najdłuższe opowiadanie tego numery to „Ballada o memie i jego zabójcy” Jakuba Nowaka, ale to zupełnie nie moja bajka i niestety najmniej mi się podobało. Jest ono o internetowym memie Pepe i przemierzaniu Internetu. Na mój gust za bardzo zakręcone. Pełno w nim mieszanek tekstów z memów, żyjących reklam, dzieci neostrady i innych cudów. Nieźle wykręca mózg i wyobraźnię. Z jednej strony jestem pod wrażeniem budowy tego świata, ale z drugiej za bardzo się zmęczyłam przeprawiając się przez nie.

Podsumowując – bardzo dobry numer. Nie wszystkie opowiadanie powaliły mnie na kolana, ale za to artykuły i felietony są naprawdę warte polecenia.

środa, 20 września 2017

Królestwo kanciarzy - Leigh Bardugo


Królestwo kanciarzy jest drugą po Szóstce wron częścią dylogii Leigh Bardugo. Poprzednia część bardzo mi się podobała. Ta również była bardzo dobra, ale kilka minusików znalazłam.

Jesteśmy w Ketterdamie, mieście Kaza Brekkera i miejscu działania jego ekipy: Inej, Jespera, Wylana, Matthiasa i Niny. Na ulicach panuje „wojna” o wpływy i oczywiście o wielkie pieniądze. Czy przestępczy świat zachwieje się w posadach, kiedy z Kazem zadrze bogaty kupiec Van Eck? Trwają poszukiwania twórcy tajemniczej jurdy parem, która zwiększa moc griszów. Bardzo podobał mi się, znowu, wątek Niny, która niespodziewanie zyskała nowe umiejętności. Wszyscy zachwycają się Kazem i w sumie mają rację, bo jest świetną postacią, a jego największe atuty to tajemniczość i umiejętność znalezienia rozwiązania nawet najtrudniejszej sytuacji. Wylan i Jesper byli dla mnie zaskoczeniem, ale nie powiem o co chodzi. Miłą wizytę złożyli też bohaterowie Trylogii Grisza, którzy przypłynęli z kontynentu z pewnym korsarzem.  

Poprzednia część zostawiła mnie w przekonaniu, że w tej głównym problemem będzie ratunek Inej. Tyle że ten wątek skończył się zaraz jak się zaczął, na początku książki. Szóstka wron miała jeden cel i przez cały czas bohaterowie zmierzali do niego. W przypadku Królestwa kanciarzy tego głównego celu zabrakło, a raczej zabrakło jego jasnego określenia. Dostajemy kilka pomniejszych misji w których udział biorą bohaterowie i są to naprawdę świetne akcje, ale początkowo nie bardzo się orientowałam o co chodzi i po co to wszystko robią. Dla niektórych to może być zaleta, ta cała niepewność, ale chyba nie dla mnie. Nie twierdzę przy tym, że było nudno. O nie. Ilość akcji była ogromniasta i działo się bardzo dużo.

"- Pospiesz się. - Kaz spojrzał na zegarek. 
- Jeżeli choć kropka spadnie na podłogę, przeżre się przez nią na wylot i skapnie na siedzących przy stole gości ojca.
- Nie spiesz się."

Co było najlepsze? Finał. Był genialny. Nie spodziewałam się takiego obrotu spraw, a zakończenie jest słodko-gorzkie. Nie ma tu typowego happy endu, co naprawdę do całości tej historii pasuje i nawet łezka w oku może się zakręcić.

Ta i poprzednia część to świetna przygoda i rozrywka. Ciasne uliczki i mroczne zaułki Ketterdamu, opuszczone krypty i barki pełne ciał generują niesamowity klimat. Tego nie można tej książce odmówić, jest klimatyczna do bólu. Ale moje wydanie jest brzydkie, bo zamiast czerwonych stron, mam obrzydliwy róż. Wracając do treści, naprawdę mnie wciągnęło, z niepokojem śledziłam losy ekipy Kaza i mogę z czystym sumieniem polecić tę książkę. 

Szczegóły:
Tytuł: Królestwo kanciarzy
Tytuł oryginału: Crooked Kingdom
Tom: 2
Cykl: Szóstka Wron
Autor: Leigh Bardugo
Wydawnictwo: MAG
Liczba stron: 608







piątek, 15 września 2017

Pusta noc - Paulina Hendel

Jakie to było dobre! Nie spodziewałam się, że ta książka tak bardzo mnie wciągnie.

Magda jest pracującą w księgarni dwudziestolatką. Nie jest jednak zwyczajną dziewczyną. Tak jak większość jej rodziny, potrafi widzieć nawich. Dla niej niczym niezwykłym są widma, bezkosty i inne tajemnicze cienie. Mieszka w Wiatrołomie ze swoim wujkiem Feliksem, chociaż ostatnio to jest on jej kuzynem, ponieważ jest żniwiarzem i po śmierci nie odchodzi, tylko znajduje nowe ciało. Świetny pomysł z tymi żniwiarzami.

Po kilku pierwszych rozdziałach miałam skojarzenia z Wiedźminem. Podobna zasada – żniwiarze zajmują się tropieniem i wysyłaniem nawich, czyli słowiańskich demonów z powrotem do Nawii. Ale jest to taka wersja light Wiedźmina, który pewnie był tu inspiracją.  Jest to fantastyka młodzieżowa, nie ma wielu drastycznych scen czy milionów przekleństw na stronie, ale niesamowicie dobrze się z nią bawiłam.

Wkrótce zaczyna się robić niebezpiecznie, pojawia się coraz więcej potworów, a Magda i Feliks starają się odsyłać ich tam gdzie ich miejsce rozwiązując przy tym zagadkę tajemniczych porwań. Jest też zabawnie - uwielbiam relację głównych bohaterów, to jak się do siebie odnoszą, wzajemnie wspierają ale i dokuczają. W całym tym zamieszaniu dziewczyna poznaje Mateusza. Jest on nowy w miasteczku, Magda powoli wprowadza go w świat słowiańskich wierzeń, a on nie ucieka od razu na wspomnienie o duchach i nie uważa jej za wariatkę. Ta postać to było dla mnie największe zaskoczenie tej książki.  

"Podziwiam cię, że wiedząc o tym wszystkim, potrafisz wieść jeszcze normalne życie."

Słowiańskie wierzenia i demony są ostatnio w modzie. I bardzo dobrze, bo mamy się czym chwalić. Autorka stworzyła interesujący świat pełen prastarej ludowej magii w którym ożywają stare obrzędy. Wszystkie demony przyprawiają o gęsią skórkę, a napięcie i wrażenie zbliżającego się niebezpieczeństwa towarzyszą czytelnikowi przez całą książkę. A to jeszcze nie wszystko, mam nadzieję, że w kolejnej części pojawi się tych demonów jeszcze więcej.
Malutki minus za dialogi. Czasami Magda gadała do siebie i to dziwnie wyglądało. Te jej monologi równie dobrze mogła "mówić w myślach", tak żeby nie były zapisane w tekście od pauz. Poza tym nie mam się do czego przyczepić.

Nie mogę nie wspomnieć o zakończeniu – świetne. Mnie opadła szczęka do podłogi, kiedy już połączyłam ze sobą wszystkie wątki. Było zaskakujące, słodko-gorzkie i wzruszające. Ja już chcę kolejną część! Mało która młodzieżówka tak bardzo mi się spodobała jak ta. Naprawdę polecam! 

Za możliwość przeczytania książki dziękuję:

Szczegóły:
Tytuł: Pusta noc
Tom: 1
Cykl: Żniwiarz
Autor: Paulina Hendel
Wydawnictwo: Czwarta Strona
Liczba stron: 432








wtorek, 12 września 2017

Kroniki Atopii - Matthew Mather

Kroniki Atopii początkowo bardzo mnie zainteresowały. Na pierwszych stronach widnieje informacja o budowie tej powieści. Jest to mianowicie pięć powiązanych ze sobą opowiadań, rozpoczynających się od jednego momentu w czasie i łączących się w pewnych punktach, oraz jednej powieści która spaja tę historię.

W pierwszym opowiadaniu bardzo polubiłam bohaterkę  - Olympię, która wykorzystuje najnowszą technologię psis do przekształcania rzeczywistości. Ten system pozwala nie widzieć na ulicy śmieci, albo automatycznie steruje ruchami ciała aby nie ulec wypadkowi. Mało tego, tworzy on prokurę, swoiste alter ego każdego użytkownika systemu. Olympia wykorzystując psis usuwała sprzed oczu coraz więcej rzeczy, aż w końcu usunęła za dużo. Z tą bohaterką naprawdę się zżyłam i zapałałam do niej sympatią. Kolejny był Komandor Rick Strong z Dowództwa Sił Obrony Atopii – sztucznej wyspy, miasta-raju pełnego najnowszej technologii psis, która dryfuje po Atlantyku. Strong  razem ze swoją żoną zdecydował się na sztuczne dziecko. Później poznajemy jeszcze kilka osób, ale im dalej tym coraz mniej przywiązywałam się do nich. Jak na mój gust jest tych bohaterów za dużo. Każdy z nich bombardował mnie swoim własnym sposobem na wykorzystanie technologii psis – od gier w cyberświatach wyglądających jak rzeczywistość do autentycznego ratowania życia.

Przedstawiony świat przyszłości jest bardzo interesujący, ale z czasem zaczęłam się w nim gubić. Czułam się za bardzo przytłoczona nadmiarem informacji i alternatywnych rzeczywistości.  Pierwsze dwa opowiadania bardzo wciągnęły mnie w ten nowoczesny świat. Jest to naprawdę dobre, nowe i innowacyjne spojrzenie na przyszłość. Myślę też, że tej książce na dobre by wyszło, gdyby głównych bohaterów było max 3, a nie, jeśli dobrze liczę, siedmiu.

Nie jestem specjalistką od science-fiction i Kroniki Atopii to jednak nie moja tematyka. Powieść nie porwała mnie w takim stopniu jak miałam na to nadzieję. Jeśli lubicie czytać o przyszłości, to watro ją poznać. Nie zaprzeczę, że czytało się ją dobrze, do połowy byłam nią szczerze zafascynowana, ale potem za bardzo zaczęła mnie przytłaczać mnogością informacji i kolejnymi wydarzeniami odgrywającymi się w tym samym czasie.  Jeśli jednak gustujecie w takiej tematyce, to naprawdę ją polecam. 

Za możliwość przeczytania książki dziękuję:

Szczegóły:
Tytuł: Kroniki Atopii
Tytuł oryginału: The Atopia Chronicles
Autor: Matthew Mather
Wydawnictwo: Czwarta Strona
Liczba stron: 656










niedziela, 10 września 2017

Prawdodziejka - Susan Dennard

Prawdodziejka to naprawdę warta polecenia książka. Interesowała mnie już od dłuższego czasu i nareszcie po nią sięgnęłam. Nie obyło się bez drobnych poślizgnięć, ale ogólnie jestem z niej zadowolona.

Prawdodziejka charakteryzuje się dość standardowym systemem magii, który został jednak ugryziony od nieco innej strony. W Czaroziemiu istnieją czarodzieje którzy władają poszczególnymi żywiołami lub też materiałami takimi jak żelazo czy trucizny. Tak więc mamy wiatrodzieji, ogniodzieji, itp... i prawdodziejkę, którą jest Safi. Osoba taka jak ona rodzi się niezwykle rzadko, potrafi wyczuć kłamstwo i całe życie ukrywa się przed władcami i politykami, którzy mogliby wykorzystać jej dar. Towarzyszy jej więziosiostra i towarzyszka we wszystkich przygodach Iseult, która jest Nomatsanką, kimś, kogo z racji pochodzenia ludzie nienawidzą. Szczerze mówiąc to trochę mi zabrakło jaśniejszego wyjaśniania dlaczego Nomatsów tak nie lubią.

Safi wbrew swojej woli została wkręcona przez wuja w świat polityki. Wkrótce mija trwający 20 lat rozejm pomiędzy wielkimi królestwami, ale nie wszyscy pragną pokoju. Siri i Iseult muszą uciekać, a pewną rolę w ich podróży odgrywa przystojny książę Merik. Tymczasem tropem naszych bohaterek podąża krwiodziej, niebezpieczny mnich, któremu nie straszna jest żadna broń i który potrafi tropić po zapachu krwi. Bardzo mi się jego postać spodobała. Jest niebezpieczny, zabójczy, ale też pełen sprzeczności. Zaintrygował mnie i po prostu muszę się dowiedzieć w jaki sposób i w którą stronę zostanie ta postać prowadzona w kolejnej części.

Na początku czytania nie bardzo wiedziałam o co chodzi. Dość ciężko mi było wkręcić się w tę historię, ale im dłużej czytałam, tym bardziej mnie wciągało i coraz bardziej podobało. Dużą część książki dostała Iseult oraz Merik, z których perspektyw również widzimy rozgrywające się wydarzenia. Całość bardzo mi się podobała i odbyła się nawet całkiem porządna bitwa magów, ale zabrakło mi takiej iskry na początku tej historii i tego „wow” po którym nie mogłabym się oderwać od czytania. Było dobrze, przedstawiony świat jest bardzo interesujący, a wydarzenia są zapowiedzią czegoś wielkiego co, mam nadzieję, pojawi się w kolejnej części. Mimo kilku wpadek jest to książka o wielkiej przygodzie, sile przyjaźni, poznawaniu miłości i swoich własnych słabości. Wielbiciele fantastyki nie powinni narzekać, bo ta historia ma w sobie potencjał i oceniam ją bardzo pozytywnie.

Szczegóły:
Tytuł: Prawdodziejka
Tytuł oryginału: Truthwitch
Tom: 1
Cykl: Czaroziemie
Autor: Susan Dennard
Wydawnictwo: Sine Qua Non
Liczba stron: 384








czwartek, 7 września 2017

Stancje - Wioletta Grzegorzewska

Decydując się na czytanie Stancji nie do końca wiedziałam czego się spodziewać po tej książce. Możecie się ze mnie śmiać, ale w ogóle nie powiązałam tytułu z mieszkaniem na stancji. Nie wiem dlaczego. Wszystko dzieje się w drugiej połowie lat 90-tych i to właśnie z tego powodu po nią sięgnęłam, bo to czasy mojego dzieciństwa.

Nie spodziewałam się, że książka ta aż tak mi się spodoba. Do Częstochowy przyjeżdża młoda Wiola. Zapisuje się na studia filologiczne i nie zostaje jej przydzielony akademik z racji dość bliskiego miejsca zamieszkania. Rozpoczyna się jej podróż przez stancje w trakcie której poznaje kilka niesamowitych osób. Błąka się po zimnym robotniczym Hotelu prowadzonym przez koleżankę Natkę i poznaje rosyjskich bliźniaków Aleksa i Siergieja. Trafia do zgromadzenia sióstr Oblatek, gdzie w cichych korytarzach stukot sandałów przywołuje duchy ofiar II Wojny Światowej. Wiola próbuje żyć samodzielnie z dala od rodziny. Z trudem wiąże koniec z końcem, a w tłumie szuka sylwetki pana Kamila, jej dawnej miłości, który gdzieś w Częstochowie mieszka.

W książce występują świetne poprowadzone retrospekcje. Czasami nie wiadomo kiedy się zaczynają, a kiedy kończą. Przeszłość płynnie przeplata się z teraźniejszością. Wiola przypomina sobie swoje własne dzieciństwo, życie rodziny, a nawet zupełnie obcych ludzi, którzy skończyli swoje życie dawno temu podczas wojny, a jednak stają się dla niej bardzo bliscy.

Nie przypominam sobie, abym czytała kiedyś książkę z akcją osadzoną w połowie lat 90-tych. Jest naprawdę klimatycznie. Autorka wspomina wiele rzeczy kultowych w tamtym czasie, chociażby specyficzną modę i popularne książki. Powieść ta wydała mi się też nieco smutna, czy może lepsze określenie to melancholijna. Jest to też bardzo inspirująca historia o poszukiwaniu swojego miejsca. Aż żałuję, że nie znam ukazanej w niej Częstochowy tamtych lat. Jeśli w niej mieszkacie, to książka powinna Wam się spodobać podwójnie. Jest napisana przepięknym językiem i czyta się ją szybko, bo jest bardzo krótka - zaledwie 192 strony. Jednak nie przeszkodziło to autorce w zawarciu w niej pięknych emocji i pasjonującego ciągu zdarzeń i przygód. Naprawdę polecam. 

Za możliwość przeczytania książki dziękuję:
Znalezione obrazy dla zapytania grupa foksal

Szczegóły:
Tytuł: Stancje
Autor: Wioletta Grzegorzewska
Wydawnictwo: WAB
Liczba stron: 192

wtorek, 5 września 2017

Mitologia Nordycka - Neil Gaiman


Po przeczytaniu Gwiezdnego pyłu Gaimana spisałam autora na straty i nie miałam zamiaru więcej po niego sięgać. Jednak okoliczności organizowania obozu w tematyce wikingów „zmusiły” mnie do wnikliwego poznania tematu nordyckich bogów. I tak o to sięgnęłam po Mitologię nordycką.

Już na wstępie powiem, że jestem bardzo zadowolona z tej książki. Chyba najbardziej zachwycił mnie język tej powieści, bo brzmiał zupełnie jak w znanej Wam pewnie Mitologii Parandowskiego, co momentami było dość zabawne, szczególnie, że niektóre z opisywanych scen były naprawdę komiczne, ale bardzo pasował do klimatu utworu. Zdaję sobie też sprawę z tego, że nie każdemu to będzie odpowiadać.

Początek jest bardzo mitologiczny i mówi o stworzeniu świata i przedstawia nam głównych bogów, czyli Odyna, Thora i Lokiego. Całość akcji kręci się właśnie wokół nich, poznajemy ich przygody i role w świecie bogów i lodowych olbrzymów. Cóż, Thor nie jest tu wybitnie inteligentny, ale bardzo mi się spodobało przedstawienie jego relacji z Lokim, która jednak nie jest taka jak w filmach Marvela (i drogie fanki Lokiego, oni mają żony). Jednak widać wyraźnie, że autor był nieco ograniczony tymi mitami i nie do końca miał jak popisać się własną wyobraźnią.

Każdy z mitów, bo jest ich kilka, łączy się ze sobą w logiczny ciąg zdarzeń, ale najbardziej zafascynował mnie finał. Na końcu jest opisana wizja Ragnaroku, czyli końca świata. No ciekawie się dzieje.W książce występują też dość skomplikowane długie nordyckie nazwy, ale uważam to za zaletę i cieszę się, że wszystkie są zachowane w oryginalnym brzmieniu, jeśli można tak to określić. Na samym końcu jest też obszerny Glossariusz, który porządkuje wszystkie pojawiające się w tekście osoby i potwory. Przydatna rzecz, która porządkuje wiedzę zawartą w tekście.

Podsumowując, książkę czyta się naprawdę przyjemnie, szczególnie jeśli interesuje Was kultura skandynawska. Naprawdę polecam, bo mity są napisane w bardzo przystępnej formie, czasem nawet zabawnej, przez co nie męczy się i nie nuży w trakcie czytania. Nie mogę nie wspomnieć o wydaniu, bo wydanie jest absolutnie cudowne. Książka przepięknie prezentuje się na półce i chyba czas pomyśleć nad jakimś kolejnym dziełem Gaimana, bo zrehabilitował się w moich oczach, polecacie coś? 

Szczegóły:
Tytuł: Mitologia nordycka
Tytuł oryginału: Norse Mythology
Autor: Neil Gaiman
Wydawnictwo: MAG
Liczba stron: 240

niedziela, 3 września 2017

Czytelnicze podsumowanie sierpnia

Sierpień czytelniczo prezentuje się gorzej od lipca. Przeczytałam tylko (albo aż) 6 książek, bo przez dwa tygodnie plażowałam nad morzem pilnując dzieci na obozie, co nie sprzyjało czytaniu. Poza tym czasami trzeba odpocząć od czytania. 
W planach na wrzesień mam nadrobienie reportaży, których trochę już nazbierałam, ale nie miałam weny ich przeczytać. Wydawać na książki też nie zamierzam, a przynajmniej spróbuję. 

1. Mitologia nordycka Neil Gaiman
3. Królestwo kanciarzy Leigh Bardugo
5. Drużyna Pierścienia J.R.R. Tolkien

Najlepsza książka: Drużyna Pierścienia (która jest oczywiście poza konkurencją) i W linii prostej
Najgorsza książka: Czarna Madonna (Mróz się nie popisał)



Nowych książek mam za to bardzo, bardzo dużo. Byłam nad morzem, a co tam jest? Stragany z tanimi książkami!

1. Kroniki Atopii Matthew Mather - książka science fiction od Wydawnictwa Czwarta Strona. Nie jestem specjalistką od tego gatunku, ale zaczyna się bardzo dobrze.

2. W linii prostej Damien Boyd - kryminał od Editio Black, naprawdę dobry.

A teraz czas na książki z nadmorskich kiermaszów:

3. Miłość rano, miłość wieczorem Maria Nurowska - nigdy Nurowskiej nie czytałam, więc jestem ciekawa tej książki

4. Na własną rękę Martin Cruz Smith - książka ta przyciągnęła mnie okładkę i napisem na niej: "Czy niewygodna dla Kremla dziennikarka sama wypadła z balkonu?"

5. Na Syberię Per Petterson - tym razem przemówił do mnie tytuł,  a ja w ostatnim czasie uwielbiam czytać książki związane z Rosją

6. Pan Darcy nie żyje Magdalena Kendler - nigdy nie miałam planów czytać tej książki, ale jak zobaczyłam promocyjną cenę, to wzięłam, a co! Znacie ten tytuł? Jakiś czas temu było o nim głośno.

Na koniec książki kupione "normalnie?" przez internet:

7. Nowe Śledztwa Klary Schulz. Tajemnica Nathaniela Nadia Szagdaj - Klara jest jedną z moich ulubionych detektywów i musiałam mieć kolejną książę o jej przygodach

8. Ali i Nino Kurban Said - najsłynniejsze love story Kaukazu? Zobaczymy.

9. Czarna Madonna Remigiusz Mróz - najnowszy Mróz do kolekcji 





Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...