piątek, 17 listopada 2017

Wieża - Daniel O'Malley [PRZEDPREMIEROWO]


Wiedziałam że chcę przeczytać tę książkę, kiedy tylko zobaczyłam jej okładkę. Mam wrażenie, że urban fantasy jest gatunkiem bardzo niedocenianym w Polsce i stosunkowo niewiele takich książek się pojawia. A teraz nadchodzi Wieża i jest to pozycja naprawdę warta uwagi. 

Książka ta jest bardzo ciekawie zbudowana. Wszystko zaczyna się od zaniku pamięci Myfanwy Thomas. Niby jest to motyw bardzo popularny, ale w tym przypadku został zastosowany bardzo nieszablonowo.  Myfanwy straciła pamięć. Budzi się w parku otoczona ciałami osób w rękawiczkach i ma pojęcia kim jest. Jednak w kieszeni płaszcza znajduje list. Jej poprzednia JA, sprzed amnezji, zostawiła dla niej listy, które są wielką pomocą w dostosowaniu się do nowej rzeczywistości i poznaniu tego kim była i jest. A bynajmniej nie jest ona byle kim. 

Myfanwy jest kimś niezwykłym i ważnym, ponieważ jest Wieżą, czyli jedną z szefów agencji Checquy, która zajmuje się wyciszaniem wszystkich nadnaturalnych wydarzeń na terenie Wielkiej Brytanii i nie tylko. Ona sama również posiada niezwykłe umiejętności. W ogóle cała ta agencja bardzo mi przypomina takie osobliwe Ministerstwo Magii. Oczywiście różni się strukturą, bo nazwy funkcji są zapożyczone z szachów, a w funkcjonowaniu polega na nowoczesnej technologii. Bardzo mi się spodobał pomysł na tą organizację i z wielkim zainteresowaniem zgłębiałam jej wszystkie zawiłości.

- (...) Dlaczego przystojni faceci zawsze są gejami?
- Ech - mruknęła Myfanwy. Albo wampirami.

Wyobraźcie sobie jak ciężko musi być komuś, kto nie wie nic o sobie, musi wejść do pracy i udawać, że wszystko jest okej. Muszę w tym momencie zwrócić uwagę na humor powieści, bo jest super i co chwila chichotałam pod nosem, kiedy Myfanwy zaliczała jakieś wpadki lub zachowywała się jak nie ona. Listy od samej siebie były pomocne, ale nie wszystko dało się przewidzieć. Ktoś chciał zaatakować Wieżę, ktoś z jej bliskiego otoczenia, a ona musi się z tym zmierzyć.

"- (...)Oczywiście, Wieżo Thomas, chcemy przeprowadzić badanie najdokładniej, jak to możliwe. Musimy teraz założyć te imadła na twoją głowę, ramiona i górną część tułowia. Chciałabyś misia na pocieszenie? – zapytał doktor Weiss. Uniósł małego misia w szkocką kratkę.
- Fak, flosze."

Naprawdę super było czytać o czających się za każdym rogiem niezwykłych osobach i osobliwych zdarzeniach. Telepaci, ludzie ze stali, strzelający płomieniami czy wydzielający truciznę z ciał stali się dla Myfanwy codziennością. Dodajmy do tego przewodzenie tajną organizacją, szpiegów, międzynarodowych dyplomatów i zagadkę, której rozwiązanie może kosztować życie. Wychodzi z tego naprawdę świetna książka. I wiecie co? To jest debiut. Zupełnie tego nie widać. Nieco się obawiałam, czy przez te listy z przeszłości nie będzie za dużo zamieszania, ale wszystko jest spójne i logiczne, nawet te najbardziej skomplikowane magiczne elementy. Naprawdę polecam tę książkę, zaskakiwała mnie na każdym kroku i bardzo dobrze się przy niej bawiłam. 


Za możliwość przeczytania książki dziękuję:

                                                         PREMIERA KSIĄŻKI 29.11.17 r.
Szczegóły:
Tytuł: Wieża
Tytuł oryginału: The Rook
Autor: Daniel O'Malley
Wydawnictwo: Papierowy Księżyc
Liczba stron: 550

wtorek, 14 listopada 2017

Najtwardsza stal - Scarlett Cole

Najtwardsza stal bardzo mnie zaskoczyła. Myślałam, że będzie to kolejny romanso-erotyk jakich ostatnio się namnaża. A tu proszę, w książce pojawił się pewien problem, który czasami całkowicie przyćmiewał tą pełną emocji relację między bohaterami.


Jest to książką skupiająca się na powolnym uleczaniu Harper, która stała się ofiarą przemocy. Chodzi o uleczanie w sensie psychiki, wiary w siebie i kontaktów z ludźmi, bo rany fizyczne już dawno się zagoiły. Jej ówczesny chłopak pobił ją i wyrył nożem na jej plecach napis „moja suka”. Przyznam, że nieźle wymyślone i mocne. Harper jest złamana, nie znosi dotyku innych. Wyjechała na południe, zmieniła nazwisko, ale Nathan może wkrótce wyjść z więzienia, a dzięki licznym znajomością być może ją znajdzie.

Trent prowadzi salon tatuażu w Miami. Oprócz tego, że to mega ciacho i prawdziwy artysta,  jest też bardzo dobry w wykonywaniu tatuaży zakrywających blizny. Harper postanowiła ruszyć dalej, odciąć się od przeszłości i zakryć blizny na jej plecach wielkim tatuażem.

Trent jest poruszony tym co zobaczył i stara się jak najdelikatniej dotrzeć do Harper, która powoli przyzwyczaja się do niego i jego dotyku. Jest to erotyk, więc sceny miłosne pojawiają się dość często. Fajne, ze smakiem, bez żadnych udziwnień. Jednak bardzo spodobało mi się, że nie tylko relacja fizyczna była tu najważniejsza, ale właśnie ta nić porozumienia i zaufania między bohaterami oraz strach przed nadciągającym niebezpieczeństwem w postaci Nathana. Harper zaczęła dostrzegać sygnały, że ktoś ją namierzył i stara się przezwyciężyć strach, coś na niego poradzić. Taka sytuacja obrazuje setki kobiet, które mogły paść ofiarą przemocy i ta książka w pewien sposób przedstawia co można zrobić, aby się przed nią obronić.

Zaczynając czytać tę książkę nie spodziewałam się niczego wybitnego, a tu proszę jaka niespodzianka. Jednak znalazłam w niej coś wartościowego. Nie powaliło mnie na kolana, ale czytało się przyjemnie i szybko. Jeśli lubicie takie klimaty, to polecam. 

Szczegóły:
Tytuł: Najtwardsza stal
Tytuł oryginału: The Strongest Steel
Tom: 1
Cykl: Second Circle Tattoos
Autor: Scarlett Cole
Wydawnictwo: Akurat
Liczba stron: 352

czwartek, 9 listopada 2017

Crown of Midnight - Sarah J. Maas

Crown of Midnight jest drugą częścią bardzo popularnej ostatnimi czasy serii Szklany Tron. Od razu polecam angielskie wydanie, bo czyta się ją łatwo i przyjemnie. Takie szlifowanie języka lubię. Aha, i wydaje mi się, że przed tą częścią warto przeczytać nowelki. 

Poprzednią, czyli pierwszą częścią nie byłam szczególnie zachwycona. Z tą było podobnie do połowy. Celaena została królewską zabójczynią na usługach samego monarchy. Prowadzi przy tym bardzo niebezpieczną grę, bo każdą śmierć imituje pozwalając ofiarom uciec. Przez całą książkę akcja ma miejsce głównie w zamku, ale tym razem Celaena wychodzi nieco bardziej w teren, do miasta.

Bardzo mi się spodobało, że bohaterka przestała się tak wywyższać, nie stroi się już w tyle sukien i chyba jest jakby nieco twardsza. Niestety dalej mnie irytuje, ale jednocześnie ją lubię, bo jest bardzo wygadana, a nawet można by rzec wyszczekana i oczywiście zaangażowana w pewne sprawy. A co konkretnego robi? Dowiedzcie się sami. Coś zagraża królestwu i ma to związek z tajemniczą, starożytną magią i zagadkami. Nareszcie jest więcej magii, czekałam na to i czuję się usatysfakcjonowana. 

Na polu uczuciowym też się nieco przetasowało. Książę Dorian i kapitan straży Chaol w pewnym sensie rywalizują o uczucia Celaeny. Jednak książę tym razem nieco przystopował i dobrze, bo go nie lubię. Za to Chaol jest jedną z moich ulubionych postaci i to jemu kibicuję. Przynajmniej na razie.

Poprzednia część była raczej jednowątkowa. Pamiętacie? Był tam ten dziki turniej i w sumie tyle. Tym razem akcja jest bardziej rozwinięta. Oprócz misji Celaeny pojawiają się tematy magii i buntu. Jest bardziej dynamicznie, ale jak już wspomniałam, dopiero od połowy. Akcja rozkręca się niestety dość wolno.  Bardzo zaskoczyła mnie końcówka, która przenosi nas w zupełnie inne miejsce. Mam wrażenie, że ta książka w pewnym sensie zamyka epizod historii, który rozgrywa się na zamku króla Adarlanu. Nie mogę się doczekać, aż zacznę czytać kolejną część, bo mimo paru poślizgów bardzo wciągnęłam się w tę historię i po prostu muszę poznać jej dalszy ciąg.

Szczegóły:
Tytuł oryginału: Crown of Midnight
Tom: 2
Cykl: Throne of Glass
Autor: Sarah J. Maas
Wydawnictwo: Bloomsbury
Liczba stron: 420









niedziela, 5 listopada 2017

Arsen - Mia Asher [PRZEDPREMIEROWO]


Arsen strasznie zamieszał mi głowie. Na okładce widnieje takie zdanie: "pokochasz tę historię, albo znienawidzisz". Ja podczas czytanie czułam obie te emocje, bo niektóre momenty były piękne, a przy innych wściekałam się i nienawidziłam bohaterki, sytuacji i w ogóle wszystkiego. Jedno jest pewne, Arsen jest naprawdę poruszającą książką, na swój własny pokręcony sposób. 

Cathy jest kobietą, która ma piękne życie, idealnego męża Bena, a do szczęścia brakuje jej tylko dziecka o które się od kilku lat stara. Niestety każda ciąża kończy się poronieniem. Cathy nie chce o tym rozmawiać ani rozwiązywać problemów wspólnie z Benem. Powoli zamyka się w sobie i cierpi. Ratuje ją miłość męża, ale w pewnym momencie już jej to nie wystarcza.

Aż pewnego dnia pojawia się on. Arsen jest synem bogatego biznesmena, kilka lat młodszy od Cathy, który od razu zwraca na nią swoją uwagę. Oczywiście jest super przystojny, z burzą blond włosów, który zyskał już sławę jako bóg seksu, umawiający się z najpopularniejszymi modelkami i aktorkami. Cathy zaczęła zwracać na niego uwagę. Początkowo zaprzyjaźniła się z nim, ale wkrótce targana emocjami i wewnętrznie rozdarta zaczęła pragnąć czegoś więcej.

Cathy się zakochuje. Teraz kocha dwóch mężczyzn. Ta bohaterka wyzwoliła u mnie naprawdę sprzeczne emocje. Z jednej strony łapałam jej tłumaczenia i podświadomie może się nawet z nimi zgadzałam, ale zaraz potem wyzywałam ją od najgorszych, za to co robiła. Dla mnie jej zachowanie było po prostu nie do przyjęcia. Jeszcze gdyby miała innego męża, ale Ben jest idealny. Serio, ten facet to chodzący ideał, opiekuńczy, zabawny, genialny w łóżku i kochający ją do szaleństwa. Ta książka jest pełna emocji i z wielką niecierpliwością czekałam na rozwój wypadków, bo czułam, że to wszystko nie skończy się dobrze, a Cathy spłonie w poczuciu winy zagubiona gdzieś pomiędzy miłością a pożądaniem. Książka jest erotykiem, więc sceny seksu są bardzo częste, powiedziałabym nawet, że nieco zbyt częste, pełne namiętności, czułości i brutalności. 

Początkowo akcja biegnie dwutorowo. Cathy poznaje Arsena, ale też jesteśmy świadkami wydarzeń z przeszłości, kiedy młoda Cathy poznaje niesamowitego Bena i od razu wie, że on jest tym jedynym. Te retrospekcje naprawdę mi się podobały. Cała książka kończy się naprawdę nieprzewidywalnie. Przygotujcie się na wielkie emocjonalne uderzenie i całą masę wzruszeń. Wciąż nie wiem, czy ta książka mi się podobała, jednak czytałam ją przez pół nocy z zapartym tchem, a to już o czymś świadczy. Jeśli znudziły się Wam zwykłe erotyki i romanse i szukacie czegoś z głębią, co wami wstrząśnie to sięgnijcie po Arsen


Za możliwość przeczytania książki dziękuję:

Premiera książki 15 listopada 2017

Szczegóły:
Tytuł: Arsen
Tytuł oryginału: Arsen. A broken love story
Autor: Mia Asher
Wydawnictwo: Szósty zmysł
Liczba stron: 450









piątek, 3 listopada 2017

Z popiołów - Martyna Senator [PRZEDPREMIEROWO]


Z popiołów początkowo bardzo mnie zainteresowała. Kiedy tylko zobaczyłam opis książki od razu wiedziałam, że chcę ją przeczytać. Chyba jednak za bardzo się na nią napaliłam, bo nie do końca sprostała moim oczekiwaniom. Oczywiście kilka kwestii bardzo mi się podobało, ale nie wszystko zagrało idealnie. 

Po pierwsze cała akcja ma miejsce w Krakowie, mieście gdzie studiuję i przebywam na co dzień, więc bardzo przyjemnie było mi czytać o znanych mi miejscach. Autorka naprawdę dobrze opisała miasto i nie pomyliła się nawet w numerach tramwajów. 

Sara jest studentką edytorstwa, która parę miesięcy temu obroniła licencjat. Jednak wydarzenia z przeszłości zmieniły ją nie do poznania. Straciła radość życia i całą pewność siebie. Odgrodziła się murem za który nie wpuściła nawet swojej jedynej przyjaciółki - Kaśki, która jest jedną z najlepszych, jeśli nie najlepszą postacią tej książki. Pewnego dnia wracając po zmroku przez Rynek została napadnięta i uratowana przez Michała, przystojnego barmana, który odstraszył napastników.  Sara po raz pierwszy raz od dawna zrobiła coś nie planowanego, pozwoliła się odprowadzić do domu, ale też zaproponowała, że zagra i zaśpiewa w pubie w którym pracuje Michał.

Z tej dwójki bohaterów chyba bardziej polubiłam Michała. Sara wydała mi się trochę za dziecinna. Jak dla mnie to nie było zachowanie typowe dla dorosłej osoby, która jakby nie patrząc, jest tylko parę miesięcy młodsza ode mnie. Bardziej przypominała mi licealistkę niż studentkę. Początkowo nie wiemy też za wiele o przeszłości Sary i dopiero stopniowo dochodzimy do urywków informacji, a dopiero końcówka daje pełny obraz tego co się stało. To powolne odkrywanie przeszłości zaliczam na plus, bo wprowadza element niepewności.

Michał jest naprawdę ok. Miły, szarmancki i przystojny, który również został w przeszłości zraniony, ale w nieco inny sposób. Za jego sprawą Sara przesuwa swoją granicę komfortu. Chłopak miał być jedynie przyjacielem, a tymczasem Sara zaczęła czuć do niego coś więcej.  

Niestety, ta historia nie porwała w takim stopniu na jaki miałam nadzieję. Wydała mi się trochę zbyt prosta. Przez jakiś czas czekałam na większe zawirowania fabularne, ale niczego takiego nie doświadczyłam.  Oczywiście motyw przyjaźni i miłości był bardzo ładnie zarysowany, a autorce nie można odmówić umiejętności pisania. Jednak niektóre sytuacje nie wydały mi się zbyt realne. W dialogach bohaterów było nico za dużo zwierzeń i emocji, nawet w wypowiedziach Michała do swojego kumpla. Myślę jednak, że dla młodszego czytelnika, może takiego z liceum, ta historia będzie idealna. Mimo wszystko przyjemnie mi się ją czytało, jest lekka i w sam raz na odstresowanie. 

Za możliwość przeczytania książki dziękuję:

PREMIERA KSIĄŻKI 8 listopada 2017

Szczegóły:
Tytuł: Z popiołów
Autor: Martyna Senator
Wydawnictwo: Czwarta Strona
Liczba stron: 336









Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...