niedziela, 5 kwietnia 2015

Zbuntowana - Veronica Roth

Po przeczytaniu Zbuntowanej doszłam do wniosku, że dobra książka to niekoniecznie ta napisana pięknym językiem i śląca wzniosłe ideały i przesłania. Jeśli opowieść cię wciąga do reszty, nie możesz się od niej oderwać to jest książką dobrą. Taka właśnie jest ta książka.

Kolejna część trylogii Niezgodna jest jeszcze bardziej wciągająca niż pierwsza część. Sprawy się komplikują, wszyscy ze sobą walczą, przyjaciele zabijają przyjaciół, Erudyci zapanowali nad miastem.

Tris się zmienia, niekoniecznie na dobre. Pragnie się poświęcać dla sprawy, co niekoniecznie podoba się Tobiasowi. Cztery i Tris odsuwają się od siebie. Dzieli ich coraz większy dystans. Na szczęście, co jest ogromnym plusem w tej książce jest to, że ten stan nie trwa za długo. W innych dziełach czasami przez kilka części bohaterowie nie mogą się pogodzić. Tris przez swoje decyzje zaczęła mnie troszkę irytować. Oczywiście jestem z nią całym sercem i podziwiam poświęcenia, ale w tej części obiektem moich ochów i achów jest Tobias. Chyba on jest spoiwem tej książki, czymś co łączy wszystkich bohaterów i wydarzenia ze sobą tak, że stanowią zgraną całość.

Skoro zbuntowana to pewnie rewolucja. W pewnym sensie czytamy o rewolucji, ale przez różne symulacje jest ona nie typowa. W społeczeństwie, które dzięki frakcjom miało być idealne pojawiają się tyrani. Książka jest pod pewnymi względami smutna, pełna determinacji, miłości i przyjaźni. Wychodzimy poza strefę metropolitalną i wędrujemy po obrzeżach. Sprzymierzeńcy pojawiają się z nieoczekiwanej strony, a przyjaciele zdradzają współtowarzyszy. I na końcu autorka uchyla nam rąbka tajemnicy o co w ogóle chodzi z tym wielkim ogrodzeniem dookoła miasta.
Ja tą książkę bardzo przeżywałam denerwując się w sytuacjach stresowych, niebezpiecznych i wzruszając się w momentach radości i smutku.

1 komentarz:

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...