niedziela, 12 kwietnia 2015

Uwięziona w bursztynie - Diana Gabaldon

Ta książka walnęła mnie w twarz z całą swoją szkocką brutalnością. Po przeczytaniu nie mogłam się pozbierać do kupy. Ledwo co zaczęłam czytać, a już wylałam wiadro łez przez pierwsze 100 stron. Kończąc, wypłakałam też spory basen. Mogę z całą odpowiedzialnością stwierdzić, że ta seria to najlepsza rzecz, którą czytałam od czasów, kiedy z wypiekami na twarzy pochłonęłam Tolkiena. Powoli staję się fanką powieści fantastyczno-historycznych.

Historia zaczyna się w roku 1968, kiedy Clarie powraca do Szkocji ze swoją dorosłą córką Brianną, aby opowiedzieć jej historię swojego życia. Ale chwila, co ona robi w czasach jej współczesnych? Powinna być z Jamiem! Tak więc to jest ten nieprzyjemny moment, w którym ryczymy po raz pierwszy. Sama pisarka spojleruje nam historię. Losy Clarie w latach 60-tych są ramą powieści. Pojawiają się na początku i na końcu historii. Najgorsze jest to, że przez ten brutalny spojler, przez całą książkę zastanawiałam się w którym momencie zginie mój obecny ideał mężczyzny.

W książce dzieje się mnóstwo rzeczy. Autorka dość brutalnie doświadcza głównych bohaterów, czyli Clarie i Jamiego. Przed nimi stoi zadanie zmienienia biegu dziejów poprzez niedoprowadzenie do powstania w Szkocji i masakry przyjaciół w bitwie pod Culloden. W czasach współczesnych na polu bitwy są kamienie z wyrytymi nazwami klanów, które poległy w tej bitwie. Straszne, prawda? Ale prawdziwe.

Na początku lądujemy we Francji w Paryżu, gdzie Jamie zajmuje się handlem winami. W tym miejscu widzimy niesamowity opis francuskich wyższych sfer i dworu króla Ludwika. Dość uderzające jest to, że ci wszyscy ludzie wydają się tacy normalni i prawdziwi z wyjątkiem tego, że nie mieszkają w czasach współczesnych. Przez całą powieść przewija się dość spora liczba dzieci, opisów macierzyństwa i ciąż. Jest dużo smutku, łez, ale też nadziei i miłości. Mnie osobiście zafascynowały ówczesne sposoby leczenia z opisami różnych rytuałów i czarów w których działanie wierzyli ludzie. Po jakimś czasie akcja przenosi się do Szkocji. Klan Fraser zostaje podstępem wplątany w udział w powstaniu, niestety.

Clarie i Jamie poznają blaski i cienie małżeństwa. Przeżywają rozłąki i szczęśliwe powroty do siebie. Wydaje się, że ich miłość przezwycięży wszystko. Ratują się nawzajem z różnych opresji. Wiele razy Jamie ocala Clarie i nigdy jej nie zawiódł. To jest bardzo urocze i wzruszające. Pomimo tego, że wszystko dookoła się wali, oni są sobie zawsze wierni i starają się być razem bez względu na wszystko. W książce pojawia się dużo szokujących momentów. Nie sposób ich tu opisać, to trzeba samemu przeczytać.

Jak już wspomniałam, końcówka jest niesamowicie wzruszająca. Czyżby to był koniec? Ale w  roku 1968 Clarie znajduje coś niesamowitego, coś co daje maleńki promyk nadziei. Już nie mogę się doczekać, aż wezmę do ręki kolejną część.
Widzieliście serial Outlander? Wg. mnie jest genialny. Chyba po raz pierwszy czytając książkę widziałam oczami wyobraźni bohaterów takich, jacy zostali przedstawieni w serialu. A to mi się zdarza niezmiernie rzadko. Zawsze mam swoją wizję wyglądu bohaterów. Tym razem mogę wam ich pokazać, wyglądają dokładnie tak:

A tak przy okazji uwielbiam taką muzykę jak ta (może uchodzę za dziwaczkę, ale kocham muzykę irlandzką, szkocką - ogólnie celtycką).  :))


Szczegóły
Tytuł:  Uwięziona w bursztynie
Tytuł oryginalny: Dragonfly in amber
Cykl: Obca
Tom: 2
Autor: Diana Gabaldon
Wydawnictwo: Świat Książki
Liczba stron:  837

4 komentarze:

  1. Muzyka celtycka jest wspaniała - nic dziwnego, że ją uwielbiasz! Jeśli chodzi o szkocką w szczególności, polecam utwory Julie Fowlis (znaną mniej lub bardziej ze swego wkładu do ścieżki dźwiękowej do filmu "Merida Waleczna"). Ta sympatyczna pani ma śliczny głos i śpiewa prawie wyłącznie w języku szkockim gaelickim.

    Na szczęście muzyka folkowa ze Szkocji i Irlandii jest dość popularna na świecie i repertuar do wyboru jest bardzo bardzo bogaty. :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mnie na nią wzięło parę lat temu, kiedy obejrzałam na DVD stepujący zespół Riverdance z Irlandii - no i się zakochałam <3 Obecnie zgłębiam YouTube w poszukiwaniu jakichś muzycznych smaczków ;)

      Usuń
  2. Mój sposób to opcja "radio" w serwisie Spotify - dopasowuje utwory do jednego wybranego przez nas utowru/albumu/wykonawcy. W ten sposób sama sporo znalazłam!
    YT też jest dobrym narzędziem. :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dzięki! ;* Muszę to w takim razie ogarnąć ;)

      Usuń

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...