niedziela, 21 czerwca 2015

Wichrowe Wzgórza - Emily Brontë

Czasami trafiam na książkę, która pozostawia po sobie takie mieszane uczucia, że nie wiem co o niej myśleć i jak ubrać w słowa swoje odczucia. Od dawna wszyscy trąbią, że Wichrowe Wzgórza to klasyka gatunku, którą każdy powinien przeczytać. Właśnie to mnie do czytania skłoniło (i piękna okładka też). Klasyka romansu, myślę, to pewnie będzie urocza opowieść o dwójce zakochanych zmagającymi się z przeciwnym losem. Otóż nie. Nie oglądałam ekranizacji i byłam kompletnie nieprzygotowana na to co się będzie działa.

Książka jest bardzo mroczna. Nie ma w sobie nic ze współczesnego romansu obsypanego cukierkami, który czytamy z wypiekami na twarzy. Chyba nawet nie ma opisu żadnego namiętnego pocałunku. Inne są trochę bezpłciowe. Ale muszę przyznać, że jest to opowieść o uczuciu, którego skutki odczuwa kilka pokoleń dwóch rodzin. Mrok generuje niesamowity krajobraz północnej Anglii - wrzosowiska, wzgórza targane wiatrem i panująca wszędzie szarość i czerń niezależne od pory roku. Jednak wszystko zaczyna się i kończy na postaci Heathcliffa - cygańskiego chłopca, który został do Wichrowych Wzgórz przygarnięty. Jest to człowiek ogarnięty żądzą zemsty, nieszczęśliwy przez niespełnioną miłość i utratę ukochanej. Próbuje wcielić życie swój szatański plan przejęcia majątku mszcząc się na dzieciach. Katarzyna (obiekt uczuć Heathcliffa) i jej mąż Edgar Linton to para do siebie w ogóle nie pasująca. Ona mnie denerwowała, on wzbudzał litość. Psychoanaliza bohaterów mogłaby okazać się niezwykle interesująca. 

Najciekawszą częścią powieść jest ta opowiadająca o najmłodszym pokoleniu. Katy jest dobrą osobą ale, potocznie mówiąc, strzela fochy i ma swoje dziwne humory, co jest w niektórych sytuacjach irytujące. Kolejna pozytywna postać to Nelly Dean, służąca. Z nią mam problem, bo z jednej strony jest to typ osoby, która wszędzie wpycha nos i dorzuca swoje trzy grosze, przez co cholernie mnie wkurzała, a z drugiej strony  jest jedną z niewielu postaci wnoszących światło do powieści.

Wiem, że nie taki był zamysł autorki, ale ta pozycja przypomina mi parodię. Niektóre sytuacje były tak nierealne i żenujące że aż śmieszne - niestety. Jest o opowieść o ludziach mieszkających tak daleko od wszystkiego, że przez tą izolację wydają się nie z tego świata,  nawet jeśli jest to XVIII w. Ostatnio czytałam też inne książki dziejące się w XVIII w. i ta jest dla jak z kosmosu, zupełnie inna i nierealna. Nie jest to lekka lektura, czyta się ją raczej ciężko. Sama parę razy zechciałam rzucić ją w kąt lub odkładałam na parę dni. Ale uparłam się i przeczytałam z czego bardzo się cieszę. 

Czy każdy powinien to przeczytać? Przecież to klasyka. W mojej opinie nie. Nie polecam tego ludziom nienawykłych do czytania literatury z epoki z ciężkim językiem. Jednak jeśli jesteście fanami romansu - zachęcam do przeczytania, żeby się przekonać jak zawiły i różnorodny może być ten gatunek literacki.

Szczegóły
Tytuł: Wichrowe Wzgórza
Tytuł oryginalny: Wuthering Heights
Autor: Emily Brontë
Wydawnictwo: Świat Książki
Liczba stron: 336

15 komentarzy:

  1. Raczej nigdy nie przeczytam. Obejrzałam film i kompletnie nie rozumiałam fenomenu tej historii. W ogóle mi się nie spodobała. Tym bardziej nie sięgnę po książkę ;)

    Pozdrawiam, Insane z przy-goracej-herbacie.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja kiedyś film obejrzę, moja babcia twierdzi, że jest lepszy niż książka. No zobaczymy :)

      Usuń
  2. A ja film bardzo lubię, książki nie czytałam. Może kiedyś spróbuję przez nią przebrnąć ;)

    OdpowiedzUsuń
  3. Uwielbiam twórczość sióstr Bronte. "Wichrowe wzgórza" już leżą na mojej półce i czekają na przeczytanie :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. U mnie leżały dość długo i cieszę się, że w końcu udało mi się za nie zabrać i je skończyć ;)

      Usuń
  4. Oj to dobrze, że nie jest takim typowym romansem, bo strasznie nie lubię takich książek (filmów również). Mi także bardzo podoba się okładka i faktycznie; nawet taki drobiazg zachęca do przeczytania :) świetna recenzja!
    [klik]

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję! ;* Ja za to romanse nawet lubię i w sumie fajnie było przeczytać coś zupełnie innego niż to co znałam do tej pory (nie jest to typowy odmóżdżacz, hihi )
      A w okładce się zakochałam

      Usuń
  5. Kilka razy już wypożyczałam z biblioteki, ale za każdym razem nie czytalam (wiem, wstyd...), ale tylko dlatego, że wiem, że to książka, którą pokocham. Opis i wszystkie rekomendacje, jakie przeczytałam wlasnie to sugerują. Moze dostane na urodziny wlasny egzemplarz i wtedy w końcu przeczytam :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Doskonale cię rozumiem. Kiedyś wypożyczyłam z biblioteki Czarne wzgórza Nory Roberts i tak mi się ta książka spodobała.... że nie wytrzymałam i musiałam ją kupić. Wolę mieć swoje własne egzemplarze do których mogę wrócić w dowolnej chwili ;)

      Usuń
  6. Czytałam "Wichrowe Wzgórza" i mimo, że na początku ciężko było mi się w nie wbić, to książka bardzo mi się podobała. Uważam, że zawsze warto znać takie klasyki, do których autorzy coraz częściej się odnoszą, z chęcią obejrzałabym również film, bo jak na razie nie miałam ku temu okazji ;)

    someculturewithme.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Czasami znajduję wzmianki o książkach w różnych utworach --> takim sposobem po filmie Bridget Jones sięgnęłam po "Dumę i uprzedzenie" ;))
      A z obejrzeniem filmu "Wichrowe Wzgórza" czekam do końca sesji i wakacji... ;-)

      Usuń
  7. Wiele moich koleżanek zachwyca się tą książką. Ja jak dotąd nie miałam z nią jeszcze styczności, jednak nie wiem czy chce mi się męczyć z powieścią która, jak mówisz, jest pisana ciężkim językiem. Swoją drogą, bardzo rzadko mam styczność z tak wiekowymi powieściami więc może powinnam się choć na jedną skusić? Polecasz jakąś?

    http://mylittlebigreviews.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Z klasyków podoba mi się "Duma i Uprzedzenie" Jane Austen - właśnie ją kończę i jest też film na jej podstawie (z moim ukochanym Colinem Firthem), z jej książek dobra jest też "Rozważna i romantyczna". Lubię też "Mistrza i Małgorzata" Michaiła Bułhakowa - mimo, że jest to jedna z lektur szkolnych w liceum.
      Chyba muszę się zebrać i je zrecenzować przez wakacje ;))

      Usuń
  8. Aż wstyd się przyznać że tej książki nie czytałam... Co prawda nie przepadam za klasyką, ale myślę że "Wichrowe Wzgórza" mogłyby mi przypaść do gustu.

    OdpowiedzUsuń

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...