poniedziałek, 20 kwietnia 2015

Cztery - Veronica Roth

Rozreklamowano tą książkę jako początek trylogii Niezgodna, ale nie dajcie się zwieść, tego nie należy czytać na początku. Jeśli sięgniecie po to przed rzeczoną trylogią, nie będziecie wiedzieć o co chodzi. Znalazłam też gdzieś określenie: Tom 0,5, bardzo oryginalnie, haha.

Czym tak właściwie jest Cztery? To, w dużym skrócie, wersja robocza Niezgodnej. Początkowo cała historia miała być opowiadana z perspektywy Tobiasa. I bardzo dobrze, że autorka się opamiętała. Już po pierwszych paru stronach widać, że to wersja robocza, niedopracowana i jakoś tak inaczej napisana niż reszta książek. Pierwsze rozdziały są spójną opowieścią o życiu Tobiasa jako Altruisty a potem Nieustraszonego. Następnie ni z gruchy ni z pietruchy znajdujemy się w środku trylogii i jeszcze raz czytamy love story, tylko, że z męskiego punktu widzenia. Opowieść jest trochę poszarpana.

Miło było poczytać o Tobiasie. To był miły powrót bohatera, którego tak lubiłam w pierwszych dwóch tomach. Dogłębniej badamy podłoże relacji Cztery - Eric i przyczyny ich niechęci, co nie było aż tak akcentowane w trylogii. Spotykamy znanych nam bohaterów, którzy byli transferami i tych z nieustraszoności szkolących się z Tobiasem. Przyjaźń z Zeke, uczucia do ojca i matki, 4 lęki, przyjaciele, historia tatuaży to coś, co jest prawdziwą gratką dla fanów trylogii Niezgodna. W wątku z Tris nie znajdujemy niczego odkrywczego i nowego oprócz innej perspektywy i narratora. Opisy uczuć Tobiasa do Tris były dość ciekawe, ale... No właśnie ALE. Prequele mają to do siebie, że wiemy jak potoczą się losy bohaterów. Nie ma tego miłego uczucia zaskoczenia i tylu emocji przy czytaniu. Pomijając to, polecam tą książkę jako uzupełnienie trylogii.


Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...