piątek, 29 kwietnia 2016

Chłopak, który zakradał się do mnie przez okno - Kirsty Moseley



Sięgnęłam po tę książkę w nadziei na przyjemną i dobrą lekturę. Przyjemna była, ale czy dobra? I tak i nie. Ta historia jest różowa, szczęśliwa i do zarzygania idealna. Najprzystojniejszy chłopak w szkole zakochuje się w najpiękniejszej dziewczynie w szkole i wszyscy są szczęśliwi. Możecie mnie teraz przeklinać za takie podsumowanie, ale właśnie tak to widzę. Fabuła jest niezwykle przewidywalna i już po pierwszych parunastu stronach wiadomo kto będzie z kim i jak się wszystko skończy. 

Tytuł mnie zaintrygował i w sumie miałam nadzieję na nieco inną konstrukcję powieści i większy dreszczyk emocji. Najlepszy był sam początek, który zapowiadał świetną lekturę. Pojawił się motyw przemocy domowej. Mała Amber i jej brat Jake są ofiarami przemocy i wykorzystywania przez ojca. Szczególne dotkliwie odczuwa to dziewczynka. Pewnego wieczoru po rodzinnej kłótni, do jej pokoju zakrada się przez okno Liam, chłopak z sąsiedztwa i najlepszy przyjaciel jej brata. Zasypiają razem i od tej chwili śpią ze sobą co noc. Moja reakcją było: "AHA, no czad". Następnie przenosimy się do przyszłości. Amber ma 16 lat, a Liam i Jake po 18 i są największymi ciachami w szkole. I Amber NADAL śpi z Liamem! WFT, to mi się już takie lekko dziwaczne wydało. Dziewczyna nie może spać sama, bo ma koszmary... Liam jest bardzo ciekawą osobą - ma dwie twarze: w nocy jest łagodny i dobry, a w dzień zamienia się w dupka podrywacza, który dokucza siostrze przyjaciela, czego nie znosi Amber. Oczywiście Liam się w Amber zakochuje, trochę się z tym kryją przed bratem i resztą szkoły, ale w sumie wiele więcej się nie dzieje. Jedyna większa akcja to konfrontacja z ojcem, ale jest dość łagodna, żadna bomba nie wybucha.

Czy wspominałam, że nie lubię książek o amerykańskich szkołach? Nie? Wiec oświadczam, że nie cierpię książek o amerykańskich szkołach i przy okazji nastolatkach. Wszystko jest takie naiwne i cukierkowe, a co piątek organizują wielką imprezę z hektolitrami alkoholu i zaliczaniem lasek po kątach. W pewnym momencie pojawił się motyw z zakładem pt. "która z dziewczyn pierwsza prześpi się z Liamem". No dobra, jest zakład, ale żeby się zakładało aż 200 dziewczyn?! Co jest? W książce dzieje się całkiem sporo nieprawdopodobnych rzeczy. Autorce na pewno nie można odmówić wyobraźni. 

Ojoj, strasznie ponarzekałam. Ale wiecie co? Całkiem przyjemnie mi się tę książkę czytało. Serio. Już dawno nie miałam w rękach takiej bezstresowej i szczęśliwej lektury, napisanej takim łatwym i przystępnym językiem. Na odstresowanie od cięższych pozycji i relaks jest idealna, ale próżno w niej szukać jakiejkolwiek głębi. 

Szczegóły:
Tytuł: Chłopak, który zakradał się do mnie przez okno
Tytuł oryginału: The Boy Who Sneaks In My Bedroom Window
Autor: Kirsty Mosley
Wydawnictwo: HarperCollins Polska
Liczba stron: 351

wtorek, 26 kwietnia 2016

Kruchy lód. Dziennikarze na wojnie - Anna Wojtacha

Dziennikarkę i reportażystkę Annę Wojtachę znam już z książki Zabijemy albo pokochamy. Opowieści z Rosji. Zachwycona jej stylem i stopniem w jakim  książka mnie wciągnęła postanowiłam sięgnąć po jej jeszcze jedną, poprzednią książkę. Kruchy lód. Dziennikarze na wojnie to reportaż z różnych linii frontów i rzeczowy opis zawodu korespondenta wojennego z wszystkimi blaskami i cieniami. Jest niesamowicie, rzeczowo i prawdziwie. Autorka raczej nie pozwala sobie na opisy swoich emocji i uczuć, ale w niektórych sytuacjach po prostu nie da się o nich nie wspominać.

Gdzie zabiera nas Wojtacha? Po pierwsze do Gruzji na wojnę o Osetię Południową między Gruzją a Rosją, a konkretnie do gruzińskiego miasta Gori. To chyba ten reportaż najbardziej mi się podobał. Może dlatego, że interesuję się tamtymi rejonami, a może dlatego, że to była jeszcze taka mniej profesjonalna wojna. Mówiąc to, mam ciągle "przed oczami" zaskakujące opisy armii rosyjskiej, składającej się w większości z młodych chłopców i mężczyzn w trampkach, niemających pojęcia gdzie w ogóle są i o co walczą. Wojtacha nawiązała z nimi dość dobry kontakt. Wszystkie osoby w tej części były mega sympatyczne i na swój sposób wyróżniające się. No po prostu była niezła akcja! Dzikie rajdy samochodowe, ostrzały i wspaniała gruzińska kultura. Ale nie zapomnijmy o strasznych i wstrząsających opisach działań wojennych, ofiarach, śmierci, wyczerpującej pracy, czyli robienie relacji, rozmów telefonicznych, lajfowanie -  przy okazji poznajemy trochę dziennikarskiego żargonu. W kolejnych historiach jest jeszcze straszniej. W Strefie Gazy jest chyba najbardziej niebezpiecznie i wstrząsająco. Nowoczesna wojna zbiera żniwo, a cierpią przede wszystkim cywile i dzieci. Najsmutniejsze i szokujące były opowieści o rannych i okaleczonych dzieciach. Łzy się zbierały w oczach. Z miejsc niebezpiecznych odwiedzamy też Afganistan i żyjące tam kobiety, zamachy terrorystyczne w Indiach oraz Tajlandię.

Autorka podkreśla, że wojenna rzeczywistość rządzi się innymi prawami. W książkę jest cała masa czarnego humoru. Niektórych może to razić, ale bardzo ładnie zostało wytłumaczone, dlaczego dziennikarze zachowują się tak, a nie inaczej. Wojtacha wspominała nawet  Ogiego - "jej" rosyjskiego snajpera i przyjaciela. Miło było to czytać przeczytawszy najpierw Zabijemy albo pokochamy. Myślę, że znając tamtą książkę, ta historia wydała mi się pełniejsza, bo już wcześniej poznałam osobowość i styl bycia autorki.

Dowiadujemy się co się dzieje za kamerą i kiedy jest wyłączona. Zawód korespondenta wojennego okazał się równie niebezpieczny, co zawodowego żołnierza, tyle że dziennikarze nie mają wojskowego wyszkolenia. Często ryzykują życie pokazując światu prawdę. Nie zdawałam sobie sprawy, że poza kamera tyle się dzieje. Czasami ekipy z Polski zgrywały strasznych twardzieli, nawet w niebezpiecznych sytuacjach. Czytało się to świetnie, ale z drugiej strony myślałam sobie: "idioci, dlaczego nie biegną do schronu?". Polska ekipa często była pierwsza na miejscu akcji i mogła się pochwalić unikalnymi zdjęciami na które zagraniczni reporterzy patrzyli z zazdrością. Podsumowując, jest to kawał świetnie napisanego reportażu, który otwiera oczy na liczne problemy współczesnego świata. Nie jest to nic nowego i odkrywczego, bo o tych wojnach powiedziano już chyba wszystko, ale bardzo mnie ta książka wciągnęła. Napisana jest w pierwszej osobie, przez co jest bardzo dynamiczna. Chyba staję się powoli fanką tego gatunku, o co bym się nie podejrzewała. 

Szczegóły:
Tytuł: Kruchy lód. Dziennikarze na wojnie
Autor: Anna Wojtacha
Seria: Bieguny
Wydawnictwo: Carta Blanca
Liczba stron: 208

piątek, 22 kwietnia 2016

Kiedy księżyc jest nisko - Nadia Hashimi [PRZEDPREMIEROWO]

Kiedy księżyc jest nisko to książka poruszająca bardzo aktualny i gorący dziś temat jakim są imigranci i mimo, że wydarzenia w niej zawarte miały miejsce paręnaście lat temu, to jest ona bardzo dobrym przedstawieniem losów ludzi zmuszonych opuścić swój kraj. Powieść poruszająca do głębi, która mimo tematyki dalece odbiegającej od moich zainteresowań pochłonęła mnie bez reszty. 

Feriba jest dziewczynką mieszkającą Kabulu. Jej Afganistan z lat 70-tych jest kolorowy, żywy i szczęśliwy. Kobiety mogą się uczyć, pracować i ubierać po europejsku. Feriba nie ma dobrego dzieciństwa, dorasta nie mając matki, która zmarła przy jej porodzie. Dziewczyna jest niedoceniana przez macochę i wkrótce wydana za mąż za Mahmuda. Jednak dąży do osiągnięcia szczęścia, uczy się i zaczyna karierę jako nauczycielka. Coraz lepsze relacje łączą ją z mężem, a wkrótce pojawiają się dzieci. Razem z dorastaniem i dojrzewaniem Feriby zmienia się sytuacja polityczna kraju. Afganistan zmaga się z inwazją sowietów, a następnie przejęciem rządów przez talibów. Z ulic znikają kolory, pojawiają się obowiązkowe czadory i burki, szerzy się propaganda i zbliża się wojna. Na Kabul spadają bomby, a talibowie urządzają publiczne egzekucje. Ich ofiarą pada Mahmud.

Afganistan kiedyś i dziś
Źródło: https://www.pinterest.com/
merhabasara/afghanistan/
Feriba razem z nastoletnim Selimem, małą Samirą i chorym noworodkiem postanawia uciec z Afganistanu. Rozpoczyna się dramatyczna ucieczka do lepszego świata. Przed nimi długa droga. W pewnym momencie zmienia się perspektywa i rolę narratora czasami przejmuje Selim, który jest zmuszony bardzo szybko dorosnąć i zająć się rodziną. Poznaje na własnej skórze ciężką pracę za marne grosze, przekracza nielegalnie granice, jest bity, poznaje życie w obozach dla uchodźców, robi rzeczy złe, których w innych okolicznościach by się nie podjął. Mimo tego wszystkiego bardzo polubiłam Selima. Czasami włosy jeżyły mi się na głowie lub przygniatał mnie smutek, ale całym serduchem kibicowałam mu na jego trudnej drodze. 

Wszyscy bohaterowie są bardzo prawdziwi i wyraziści. Każdy posiada swoją własną dramatyczną historię i mimo, że skupiamy się głównie na Feribie i Selim, poznajemy też masę innych osób, których w pośredni lub bezpośredni sposób dotknął problem migracji.

Książka nie opowiada tylko o tych złych rzeczach, Zdarzają się też te piękne, a najpiękniejsza jest dobroć przypadkowo poznawanych ludzi, bez których rodzina nie zaszłaby tak daleko. Niektóre fragmenty rozdzierają serce na kawałki, czy chodzi o zawód miłosny, czy o szaleńczą przeprawę przez granicę. Nadia Hashimi potrafi poruszyć czytelnika i przyprawić o łzy. 

Książka pokazuje różne oblicza migracji, te ciemne i jasne. Pośród agresywnych tłumów skandujących w obozach są normalni, skrzywdzeni przez los ludzie, którzy chcą znaleźć lepsze życie bez otaczającej ich wojny. Ludzie ci pchani są przed siebie nadzieją na lepsze jutro i walczą o prawo do godnego życia. Chyba jedyna rzecz jaka mi się nie podobała to zakończenie. Autorka zostawiła nam otwartą furtkę i możliwość dopowiedzenia sobie dalszej części losów bohaterów. Z jednej strony jest to mega fajny zabieg, ale z drugiej lekko mnie zirytował i w sumie zaskoczył. Ale że co? To już koniec? Jak to? Chciało by się czytać więcej i więcej, tak bardzo ta historia wciąga i absorbuje. Jak potoczą się losy rodziny Feriby? Czy dotrą do upragnionego celu? Czy długa podróż zmieni ich w zupełnie innych ludzi? Przekonajcie się sami, naprawdę watro. 

Szczegóły:
Tytuł: Kiedy księżyc jest nisko
Tytuł oryginału: When the moon is low
Autor: Nadia Hashimi
Wydawnictwo: Kobiece
Liczba stron: 392

Za możliwość przeczytania książki dziękuję:

sobota, 16 kwietnia 2016

Zabijemy albo pokochamy. Opowieści z Rosji - Anna Wojtacha


Zabijemy albo pokochamy to tytuł książki dziennikarki i korespondentki wojennej Anny Wojtachy w której dzieli się z nami swoimi przygodami w Rosji i jej obrazem widzianym oczami polki. Jestem fanką kultury rosyjskiej i całego kraju, a zwłaszcza Syberii, którą naprawdę się interesuję odkąd musiałam wkuć na egzamin wszystkie jej rzeki i jeziora. 

Wszystkie opowiadania spaja ze sobą jedna osoba - Ogi. Jest snajperem Specnazu, poznają się z Anną w kolei transsyberyjskiej, gdzie zaczyna się ich romans. W prawie każdej historii Ogi jest wspomniany lub jest jej małą częścią. Stanowi też punkt początkowy lub końcowy wszystkich opowiadań. Dla mnie, jako hmm... fanki współczesnej wojskowości, jest to super historia, a opis ich romansu sprawił, że w trakcie czytania zapomniałam, że to nie jest książka z wymyślonymi bohaterami i przygodami, ale prawda. Forma w jakiej jest napisana bardzo mi odpowiada i czułam ogromną fascynację każdym opisywanym w niej miejscem. Dodatkowo Wojtacha jest bezkompromisowa, bezczelna i rozgadana, co dodaje pazura jej opowieściom i nierzadko wpędza ją w kłopoty. Czasami mówi za dużo lub bezskutecznie chce zmienić spotykane przez nią osoby. Na pewno daleko jej do grzecznej dziennikarki.

Po otwierającej książkę historii z Ogim, dostajemy też niesamowity opis przygód na Olchonie, wyspie na Bajkale. Poznajemy historię zwykłych, szarych obywateli skrzywdzonych przez los i system. Wędrujemy przez tajgę, ulice i stacje moskiewskiego metra. Dziennikarka rozmawia z pracownikami gazociągu, prostytutkami, a nawet pije wódkę z bezdomnym na granicy z Mongolią. 

Widać, że Wojtacha zna się na Rosjanach i umie z nimi rozmawiać. Poznajemy wielkich zwolenników i fanatyków rządów Putina, ale też tych, którzy mają zupełnie inny punkt widzenia na jego postać i mówią o nim z wyraźną niechęcią. Takim kontrowersyjnym tematem jest też wojna w Czeczeni, czy Matki Biesłanu. Najbardziej pasujący i opisujący jej przygody jest cytat Ogiego "Czy ty się zawsze musisz w coś wpierdolić?" No i rzeczywiście, niektóre sytuacje były dość niebezpieczne. Co dla mnie było najfajniejsze? Chyba opis prawdziwych, nieudawanych zachowań ludzi, ich zwyczajów i kultury, która mnie fascynuje. Poznajemy Rosję właśnie przez  te przypadkowe spotkania z osobami, często wyłapanymi na drodze lub w tłumie. Ja po przeczytaniu czuję niedosyt, bo chciałoby się więcej i więcej takich historii. Polecam tę książkę wszystkim rusofilom, ale też osobą, które chcą się dowiedzieć w jaki sposób Putin jest przez Rosjan postrzegany i jacy naprawdę są mieszkańcy tego kraju, a są naprawdę fascynującym narodem. Приятного дня!

Szczegóły:
Tytuł: Zabijemy albo pokochamy. Opowieści z Rosji
Autor: Anna Wojtacha
Wydawnictwo: Znak Literanova
Liczba stron: 304

środa, 13 kwietnia 2016

Red Lipstick Monster. Tajniki makijażu - Ewa Grzelakowska-Kostoglu [recenzja gościnna]


Dziś zapraszam was na recenzję książki Red Lipstick Monster. Tajniki makijażu. Podarowałam ją siostrze na urodziny, a ona napisała jej recenzję! Ja jestem osobą, której wystarczy krem na twarzy i zaraz leci w teren, ale Asia od jakiegoś czasu siedzi w temacie kosmetyków. Zostawiam was w jej rękach:


Na ten poradnik miałam chrapkę już od bardzo dawna, czyli odkąd dowiedziałam się o samych przymiarkach Ewy na napisanie książki. No i 12 kwietnia wpadła w moje łapki, idealnie w urodziny. 

Jak to zwykle bywa w recenzjach może powiem co nieco o okładce, choć nie powinno się oceniać po niej książki i treści, do której za chwileczkę przejdę. Okładka boska. Widać po niej czego dotyczy tekst znajdujący się na kartkach w środku. Szczerze powiedziawszy, jest to chyba najbardziej obrazowo napisany poradnik kosmetyczny jaki zdarzyło mi się trzymać w rękach. Wszystko starannie i dokładnie opisano, nie trzeba sobie wyobrażać każdego fragmentu bo fotografie jakie zawarto w środku dodatkowo nam pomagają zrozumieć, co autorka miała na myśli. 

Jak Ewa wspomniała na początku, jest to poradnik dla osób początkujących, jak i średnio-zaawansowanych. Tak, idealnie coś dla mnie! Siedzę w kosmetykach już jakiś czas, ale zawsze odczuwałam niedosyt. Filmiki Ewy na YouTubie naturalnie mi pomagały, ale ta książka jest dopełnieniem tego czego potrzebowałam. 

Świetnym pomysłem są kody QR, które pozwalają nam po każdym rozdziale przenieść się do filmu, jaki nas aktualnie interesuje, i który chcemy sobie przyswoić lub przypomnieć. Pamiętacie zapewne jak w szkole czasem dopisywaliście jakieś ważne informacje albo ciekawostki na marginesie, które pełniły rolę uzupełnienia informacji, jakie powinny znaleźć się w waszej głowie. U Ewy panuje podobny schemat. Jej książka pełna jest ciekawostek i dopisków, które pomogą i dopełnią waszą wiedzę o przydatne wskazówki. 

Tekst zawarty w poradniku ma swoje odzwierciedlenie w fotografiach, które nadają całości bardzo spektakularny efekt. Dla mnie właśnie najważniejsze jest to, że mam przed oczami pokazane szczegółowe postępowanie krok po kroku. Nie czuję się przytłoczona nadmiarem informacji, a głowa nie boli mnie od wyobrażania sobie każdego pociągnięcia pędzla przy malowaniu oka, czy odpowiedniego poprowadzenia jaskółki przy użyciu eyelinera. Jaki pędzel jest niezbędny, jakiego praktycznie nie potrzebujemy? Jak określić, który podkład jest tym idealnym, a który stworzy niepotrzebny efekt maski? To pytania, które zadają sobie kobiety podczas spędzania czasu w drogeriach, i na które możemy znaleźć odpowiedzi właśnie w tej książce. 

Czy jest to dobry poradnik? Tak! Myślę, że jest to jeden z lepszych poradników, jakie zawitały na półki w sklepach i polecam go wszystkim chcącym zgłębić tajniki makijażu. 

Szczegóły:
Tytuł: Red Lipstick Monster. Tajniki makijażu
Autor: Ewa Grzelakowska-Kostoglu
Wydawnictwo: Wydawnictwo BookFlow
Liczba stron: 198

poniedziałek, 11 kwietnia 2016

Marsjanin - Andy Weir

Tak. Przeczytałam moją pierwszą książkę stricte science-fiction (nie liczę paru części Gwiezdnych wojen, które były słabe). I wiecie co? Uwielbiam tę książkę i uwielbiam moje idealne wydanie tej książki. Przyznacie mi chyba rację, że wygląda lepiej w pomarańczach niż z okładką filmową.

Mark Watney razem z pięcioma członkami załogi misji Ares 3 wylądował na Marsie. Po 6 solach misji badawczej (1sol = 24h40min) załogę zaskoczyła olbrzymia burza pyłowa. NASA ewakuuje misję i wtedy to się stało. Mark dostał odłamaną anteną, która przebiła jego bok i przy okazji kilka monitorujących jego życie systemów wbudowanych w skafander. Dowódca misji otrzymała informację o zaniku funkcji życiowych Watneya. Załoga przedzierając się przez burze dotarła do MAVu i... odleciała na ziemię.  Zaczyna się pasjonująca i dramatyczna walka Watneya o przetrwanie.

Uwielbiam jego poczucie humoru. Biorąc pod uwagę fakt, że jest sam na planecie, to radzi sobie świetnie. Watney kombinuje jak może, żeby przeżyć. Jako pierwszy robi ma Marsie mnóstwo rzeczy i lubi się tym chwalić w dzienniku. 

Tak, oczywiście, taśma klejąca działa w niemalże próżni. 
Taśma klejąca działa wszędzie. 
Taśma klejąca jest magiczna i powinna być czczona.

Cóż, po jakimś czasie NASA okrywa, że Mark żyje, ale nie mają ze sobą łączności. Watney przygotowuje się do podróży przez pustkowia czerwonej planety mającej trwać wiele tygodni. A cel jest jeden - ratunek. Kiedy Mark niszczy drogie sprzęty i kombinuje jak by tu przetrwać, NASA na ziemi sra w gacie i przygotowuje misję ratunkową. Wszyscy ludzie jednoczą się, aby sprowadzić Watneya do domu i właśnie to, jak wszyscy współpracują nie bacząc na dzielące ich poglądy jest świetne.

      Jak to jest? - zastanawiał się. Utknął tam,  myśli, że jest całkiem sam i że go opuściliśmy. Jaki to         ma wpływ na ludzką psychikę. Odwrócił się do Venkata.
        - Zastanawiam się, co teraz myśli
                                                 WPIS W DZIENNIKU: SOL 61.
                        Jak Aquaman może kontrolować wieloryby? To ssaki! Bez sensu.

Opisy reakcji chemicznych, obsługi aparatury czy też oprogramowania urządzeń są niesamowite. Żeby wymyślić takie coś, to trzeba mieć mózg. Autor jest z wykształcenia informatykiem, wię co go trochę tłumaczy, ale ja i tak jestem pod ogromnym wrażeniem. Z chemią i fizyką nigdy nie było mi po drodze, ale wszystko jest bardzo realistyczne. Niektórych opisy szczegółowych działań Marka mogą nużyć, miałam może dwie malutkie chwile zwątpienia, ale w większości przypadków czytałam je ze szczerym zainteresowaniem. 

[12.04] JPL: (...) Proszę, uważaj na swój język. Wszystko co piszesz, 
 nadajemy na żywo na cały świat.
                            [12.15] WATNEY: Patrzcie! Cycki! ==>> (. Y .)


Jak już się pewnie zorientowaliście, książka jest niesamowicie zabawna ale też dramatyczna. Moda na kosmos rozkwita. Po sukcesie Gwiezdnych wojen przyszedł czas na Marsjanina. Co będzie dalej? Książkę naprawdę polecam, bo to świetne science-fiction dla każdego. A jeśli znacie się choć trochę na naukach ścisłych i matmie, już na wstępie będziecie mieć przewagę.


Szczegóły:
Tytuł: Marsjanin
Tytuł oryginału: The Martian
Autor: Andy Weir
Wydawnictwo: Akurat
Liczba stron: 384


TROSZKĘ O EKRANIZACJI
Zaraz po przeczytaniu książki oglądałam też film. Jest świetnie wyreżyserowany. Mars jest super przedstawiony - czerwona planeta i w ogóle :) W filmie położyli większy naciska na dramatyzm i brakowało mi tych zabawnych momentów. Ja bym najchętniej wycięła wszystkie śmieszne kawałki z książki i wkleiła do scenariusza, ale w sumie tak nie było źle. Trochę po macoszemu potraktowano podróż Marka przez Marsa, ale za to Hab i jego wyposażenie zostały świetnie przedstawione. Teraz mam wszystko ładnie zobrazowane, bo czasami nie mogłam sobie wyobrazić poszczególnych elementów. Obsada filmu też jest dobra. Matt Damon jako Watney pasował mi, tak samo jak cała reszta załogi. Dodatkowo dorobili końcówkę, która wyjaśnia losy bohaterów po zakończeniu misji, co było bardzo fajne i chyba tego jednego elementu mi w książce zabrakło. Film również bardzo polecam:)


czwartek, 7 kwietnia 2016

Gwiezdny pył - Neil Gaiman


Czy rodzice czytali wam baśnie do poduszki? Moimi ulubionymi są Kwiat paproci, Czerwony kapturek i Sielawowy król. Przy Gwiezdnym pyle miałam wrażenie, że czytam właśnie baśń. Jakiś czas temu zachwycałam się ekranizacją i w końcu zdecydowałam się przeczytać książkę, a raczej przesłuchać, bo miałam audiobooka do biegania. 

Tristran Thorn zrobi wszystko, żeby zdobyć serce Viktorii, nawet jeśli jest ono zimne jak lód. Aby dowieść swojego uczucia obiecał przynieść jej spadającą gwiazdę. Pojawił się tylko jeden problem. Gwiazda spadła za mur. Mur oddziela nasz świat od Krainy Czarów. Dziury w murze pilnują strażnicy, którzy nikogo nie przepuszczają. Mimo to Tristran przechodzi przez niego i wyrusza na poszukiwania gwiazdy, która okazała się młodą kobietą. Ale nie tylko on jej szuka. Na Gwiazdę poluje też królowa czarownic i walczący o władzę książęta z Burzowej Twierdzy. 

Świat magiczny jest baśniowy. Nie ma w nim polityki, wojen i... zasad. Każda fantastyczna istota żyje swoim życiem i zbytnio nie przejmuje się innymi. Postacie są zabawne i posiadają niesamowite zdolności. Gaiman wykorzystał swoją wyobraźnię z całą mocą i nie ograniczał się z niczym. Miałam wrażenie, że o czym pomyślał, to zamieścił w książce. W rezultacie Magiczna Kraina aż pęka w szwach od magii i niespodzianek. 

Co do akcji, to miałam nadzieję na coś więcej.  Początkowo zupełnie nie mogłam się wkręcić w tą historię, ale im dalej tym lepiej. Miałam nadzieję na inne zakończenie wątku czarownicy i książąt. W sumie najbardziej podobała mi się końcówka. Ta książka to bardzo ładna opowieść o przyjaźni, poszukiwaniu miłości i poczuciu obowiązku. Chyba nie nie porwała mnie w aż takim stopniu jak film, ale miło było poznać tą książkę. Jeśli szukacie współczesnej baśni - sięgnijcie po Gwiezdny pył.

Z całą odpowiedzialnością mogą stwierdzić, że nie lubię audiobooków. Ja mam jednak dużo szybsze tempo czytania niż lektor, i trochę mnie to wkurzało. Poza tym sama wolę wyobrażać sobie głosy postaci. 


Szczegóły:
Tytuł: Gwiezdny pył
Tytuł oryginału: Stardust
Autor: Neil Gaiman
Wydawnictwo: Mag
Liczba stron: 220

wtorek, 5 kwietnia 2016

Żelazny cierń - Caitlin Kittredge


Żelazny cierń jest książka będącą ukłonem w stronę H.P. Lovecrafta i wykreowanej przez niego mitologii. Niestety nie miałam jeszcze okazji do zaznajomienia się z rzeczonym panem, ale co nieco słyszałam o jego Wielkich Przedwiecznych i chyba najsławniejszym z nich - Cthulhu. 

Akcja powieści rozpoczyna się w mieście Lovecraft (nawet miasto nosi nazwisko pisarza) pod którego powierzchnią ciągną się kilometry rur wypełnionych parą, prowadzących do Maszyny - mechanicznego serca miasta. Całość sprawia bardzo steampunkowe wrażenie. W mieście jest akademia szkoląca przyszłych inżynierów, do wytwarzania światła wykorzystuje się eter, a wszędzie jest pełno maszyn i parowych silników. Nie jest wcale miło i kolorowo. Jak przystało na dystopię, w ciemnych zaułkach czają się potwory zarażone nekrowirusem, a porządku pilnują Nadzorcy, którzy tępią wszelką herezję i heretyków wierzących w coś innego niż narzucane przez nich poglądy. 

Pośród tego wszystkiego spotykamy głównych bohaterów Aoife i Cala. Aoife genetycznie odziedziczyła nekrowirusa, który ma się uaktywnić w dniu jej szesnastych urodzin. Przez niego oszalał jej brat, który uciekł z miasta. Pewnego dnia Aoife dostała od niego wiadomość z wołaniem o pomoc. Postanowiła uciec ze szkoły z miasta i odszukać go. Zabrała ze sobą Cala. Och... irytował mnie od samego początku. Odwalał takie akcje, że szczerze dziwiłam się dziewczynie, że go jeszcze nie zamordowała. Ciągle tylko narzekał, spowalniał tempo i nie wierzył jej w nic, co wykraczało poza racjonalne poglądy. A poza nimi istnieje Dziwność, czyli magia, która w pewnym momencie ujawnia się w całej okazałości. Do tej dwójki dołącza też Dean Harrison, heretyk i przewodnik mający wyprowadzić ich z miasta. W przeciwieństwie do Cala, jego polubiłam od samego początku i momentami tylko dla niego czytałam tą książkę. Dean jest tajemniczy, umie poruszać się w terenie kontrolowanym przez Nadzorców i bardzo wkręca się w misję Aoife. Niestety dziewczyna po pokazaniu wielkiego zdecydowania i odwagi na początku powieści już w połowie transformuje się zagubioną i niezdecydowaną dziewczynkę. Stała się nijaka i nie bardzo podobało mi się jej postępowanie. Jednym z minusów tej powieści jest to, że bohaterowie mają po piętnaście lat. W sumie zachowywali się bardzo dorośle i autorka mogłaby jednak trochę im ich dodać lat. Można by wtedy nieco bardziej rozwinąć wątki miłosne.

Cthulhu - Wielki Przedwieczny z mitologii Lovecrafta
Teraz przyjrzyjmy się samej akcji. Na początku zupełnie się nie wkręciłam w losy bohaterów. Mroczny i steampunkowy klimat był bardzo fajny, ale same wydarzenia zostały nieco przekombinowane. Po ucieczce z miasta siedzieli w jednym miejscu i tam zaczęła się pojawiać magia, dziwne istoty, ghule. dzierzby, inne światy i magiczne przejścia. To mi trochę nie pasowało i w sumie mimo, że dostaliśmy tego bardzo dużo, było również trochę monotonne. Sama końcówka książki jest nieco lepsza, ale mnie nie porwała. Chyba najbardziej podobał mi się wątek z ghulami i ich podziemną siedzibą.

Podsumowując, autorka mogła trochę lepiej wykorzystać potencjał drzemiący w tej historii. Początkowo było bezbarwnie, ale z czasem akcja nabrała tempa, chociaż nie takiego, jak się spodziewałam. Wielki plus za klimat książki, który jest jedyny w swoim rodzaju i który kształtuje bardzo dobrze skonstruowany świat pełen mechanizmów. Ogólnie, historia ta mnie nie porwała, ale na pewno zaciekawiła, bo nigdy wcześniej nie miałam okazji czytać niczego napisanego w tym stylu. 

Szczegóły:
Tytuł: Żelazny cierń
Tytuł oryginalny: The Iron Thorn
Cykl: Żelazny Kodeks
Tom: 1
Autor: Caitlin Kittredge
Wydawnictwo: Jaguar
Liczba stron: 456

niedziela, 3 kwietnia 2016

Przewieszenie - Remigiusz Mróz

Mróz jest strasznie brutalny wobec Forsta. Takich przejść jak on to chyba żaden książkowy bohater nie miał (no może wyłączając tych od Georga Martina). Akcja Przewieszenia wraca do Polski. W Tatrach ma miejsce seria wypadków, czyżby wróciła Bestia z Giewontu? Komisarz został wmanewrowany w kolejne sprawy, miał tylko zbadać miejsca zbrodni, a tymczasem ruszył w pościg za mordercą. Niestety cały świat uwziął się na niego. I nie chodzi mi tu tylko o zabójcę. Dwójka prokuratorów Dominika Wardyś-Hansen i Aleksander Gerc odgrzebują sprawy z Ukrainy, w które zamieszany był Forst i na cel postawili sobie oskarżyć o wszystko komisarza. Szczególnie znielubiłam Gerca, a jedyne pasujące mi do niego określenie to "dupek". Forstowi pomaga podinspektor Osica, który w tej części zyskał wiele mojej sympatii, której najwyraźniej sam Mróz nie podzielał... Wiedzcie tylko, że pod koniec książki było dość dramatycznie. Natomiast Forsta mogło by na odmianę spotkać coś dobrego, bo nic tylko przeżywa tragedie.

Seria morderstw w Tatrach i wędrówki po nich razem z Forstem i z mordercą (bo z jego perspektywy też poznajemy tą historię) są chyba najlepszą częścią książki. Podobało mi się to, jak wszystkie szlaki i szczyty zostały opisane. Można by iść z tą książką w góry i z sukcesem zdobyć kilka szczytów. Osoby bardziej zorientowane w geografii Tatr na pewno będą się cieszyć podwójnie w czasie czytania.

Zdecydowanie bardziej podobał mi się motyw ucieczek po Białorusi i Rosji w poprzedniej części, ale w Polce i na Słowacji też było interesująco. Jednak akcja zdecydowanie koncentruje się w Zakopanem. Tym razem nie ma aż tylu wielkich opisów teorii spiskowych o monetach, jest szybko, gwałtownie i zaskakująco. Największy szok przeżyłam czytając ostatnie zdanie książki. Mróz potrafi zaskoczyć i zaszokować. A to się dla mnie liczy w książkach najbardziej, żeby co kilka stron zbierać szczękę z podłogi. :)  

                                Osica przyglądał mu się z góry.
                                  - Wyglądasz jak dzikus - ocenił. - Mogłem zabrać ci golarkę
                                Komisarz wzruszył ramionami.
                                  - Taka jest teraz moda, na drwala.
                                  - Chyba na menela.

Sam Wiktor Forst jest świetną postacią. Ekscentryczny i uparty, namiętnie palący Westy i żujący cynamonowe gumy. Czytelnik zżywa się z nim i przeżywa każdą pojedynczą przygodę. Kilka razy zdarzyło mi się wstrzymać oddech. Ta część jest napisana z nieco mniejszym rozmachem niż poprzednia i jest w niej nieco mniej sytuacji bez wyjścia, ale jeśli spodobała się Wam Ekspozycja, to po lekturze Przewieszenia na pewno nie będziecie rozczarowani. Super też jest to, jak autor wplata postaci z innych swoich książek do historii, tym razem było dość obszerne nawiązanie do Kasacji. Ja nie mogę się już doczekać przeczytania kolejnej części i stałam się wielką fanką Mroza.

Szczegóły:
Tytuł: Przewieszenie
Cykl: Trylogia z komisarzem Forstem
Tom: 2
Autor: Remigiusz Mróz
Wydawnictwo: Filia
Liczba stron: 461

piątek, 1 kwietnia 2016

Mój portfel płacze! - marcowy book haul

1. Przewieszenie Remigiusz Mróz - tom drugi trylogii z komisarzem Forstem! Nie mogłam się doczekać chwili, kiedy tę książkę zdobędę. Jeszcze więcej akcji i polskich gór - recenzja w kolejnym poście :) bonito.pl - 26 zł

2. Marsjanin Andy Weir - wszyscy zachwalają zarówno książkę, jak i film. Film mam w domu, ale powiedziałam sobie, że nie obejrzę go przed przeczytaniem książki. No i książkę kupiłam. Zobaczymy, czy słusznie się wszyscy zachwycają, a wielką fanką science-fiction jednak nie jestem. 
bonito.pl - 28 zł

3. LOVE... a bez niej tyko mrok Nadia Szagdaj - świetny thriller psychologiczny o dziennikarce śledczej badającej tajemnicze zniknięcie koleżanki. Egzemplarz recenzencki od wydawnictwa Bukowy Las.
Recenzja >TU<

4. Zabijemy albo pokochamy. Opowieści z Rosji Anna Wojtacha - bardzo chciałam przeczytać coś o Rosji i mentalności zamieszkujących ją ludzi. Mój wybór padł na tę książkę. To kilka opowiadań czy też reportaży pisanych przez korespondentkę wojennę (powoli staję się rusofilką).
bonito.pl - 26 zł

5. Od urodzenia Elisa Albert - przejmująca opowieść o ciąży, macierzyństwie i depresji poporodowej. Dużo czarnego humoru, ironii i szokujących faktów. Nie jestem fanką takich książek, ale o dziwo spodobała mi się. Egzemplarz recenzencki od Wydawnictwa Kobiecego. Recenzja >TU<

6. Księżyc myśliwych Katarzyna Krenz, Julita Bielak - od dawna chciałam tę książkę mieć i w końcu trafiła się super promocja. Znak.pl - 9 zł

7. Mężczyźni, którzy nienawidzą kobiet oraz Dziewczyna, która igrała z ogniem Stieg Larsson -przed Larssonem broniłam się rękami i nogami. Kiedyś widziałam fragment filmu w telewizji i tak bardzo mi się nie podobał, że skutecznie mi obrzydził tą historię. Ale w końcu po wielu namowach zdecydowałam się na kupno i oto mam dwie części. Kupiona na Czarnej Owcy - 9,90 zł za każdą książkę

8. Kroniki Wardstone, części 10, 11, 12 i 13.  -  Zbierałam tę serię, ale parę lat temu przestałam, aż do tego miesiąca, kiedy mój kochany tatuś kupił mi brakujące części (chyba 11 zł za jedną, więc okazja). <3 Teraz tylko muszę tylko je przeczytać, bo utknęłam chyba w 7 tomie. Świetna seria dla dzieci i młodzieży, coś w stylu Zwiadowców.
Cała moja kolekcja prezentuje się tak:  


To by było na tyle w marcu - 14 książek. Nie wiem kiedy przeczytam te wszystkie stosy książek. Zapowiadam, że recenzje będą pojawiać się dość często, bo chwilowo zamieszkałam w pociągu między domem a uczelnią i pochłaniam książki parę razy szybciej niż normalnie.
Czytaliście którąś z tych książek? 
Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...