czwartek, 30 lipca 2015

Smak pestek jabłek - Katharina Hagena

Bardzo mi spasowały książki z serii Leniwa Niedziela, więc nie spodziewałam się takiego zawodu po przeczytaniu tej. Zupełnie nie mogłam się połapać o co w tej książce chodzi. Iris dziedziczy po babci dom. Jest on stary i pełen wspomnień. To właśnie ten obiekt i miasteczko w północnych Niemczech, gdzie bohaterka się wychowała, skłania ją do refleksji i odświeżeniu rodzinnej historii. Początek książki to jeden wielki bałagan. Nie mogłam się połapać kto jest kim i w jakim stopniu spokrewniony jest z resztą. Niby jest to w którymś momencie wytłumaczone, ale do samego końca zdarzały mi się chwile niepewności. W kolejnych akapitach są pomieszane wydarzenia z życia Iris, jej kuzynek, ciotek, matki, babki, dziadka i kochanków tych wymienionych osób. Mogę zaryzykować stwierdzenie, że wyszłaby z tego niezła telenowela. Przy tym wszystkim podział na rozdziały wydaje się trochę zrobiony na siłę i nie spełnia swojej roli, czyli nie dzieli książki na osobne wydarzenia, czy też zbliżoną tematykę. Istny miszmasz. 

Od razu można wyczuć, że autorką jest Niemka. Nie wiem, czy to przez dość chłodny styl i znaczną ilość metafor i porównań, ale znając trochę dorobku niemieckojęzycznych pisarzy (chociażby z j. polskiego w liceum) od razu to wyczułam. Jak dla mnie w książce jest za dużo dumania, za mało dialogów. Mała cząstka tego czego można się spodziewać:

"Tak historia Carstena Lexowa stała się częścią mojej własnej historii i częścią mojej historii na temat historii mojej babki i częścią mojej historii o historii mojej babki poprzez historię ciotki Anny."

Tak, takich tasiemców można znaleźć dość dużo. Jeśli lubicie historie opowiadane wolno, spokojnie i z dość dużą dawką filozofii, ta się wam spodoba. Największym atutem jest chyba wątek Iris współcześnie. Jest dość krótki, ale intensywny. Iris, bibliotekarka, która przyjechała na chwilę na pogrzeb, zostaje zmuszona do zostania na dłużej. W domu babki decyduje się co dalej zrobić nie tylko z nim, ale też ze swoim życiem. Spotyka Maxa, starego znajomego, brata jej przyjaciółki, który jest jednocześnie adwokatem zajmującym się sprawami spadkowymi. Można powiedzieć, że odnawiają starą znajomość, albo poznają się od nowa jako dorośli już ludzie.

Hasło siła rodzinnych wspomnień mnie nie przekonało. Jakoś nieswojo było mi czytać o demencji starczej, latach wojny w Niemczech, czy też o opowieściach staruszków w stylu "jak to było kochać się z dziewczyną pod jabłonią, kiedy byłem młody". To chyba do mnie nie przemówiło. Przytłaczała mnie żałoba, wspomnienia i melancholia. Ja jednak wolę bardziej dynamiczne książki. 

Szczegóły
Tytuł: Smak pestek jabłek
Tytuł oryginalny: Der Geschmack von Apfelkernen
Autor: Katharina Hagena
Wydawnictwo: Świat Książki
Liczba stron: 224

piątek, 24 lipca 2015

Ekstrakt z kwiatu orchidei - Weronika Wierzchowska

Dwie kobiety w małym podwarszawskim miasteczku postanawiają założyć firmę kosmetyczną. Siostry Mazur, Aneta i Beata kupują porzuconą fabrykę i zaczynają produkować kosmetyki. Na czele zespołu pracowniczego staje Dorota. Te trzy postacie są bardzo barwne i wypadałoby powiedzieć o nich trochę więcej.

Mianowicie, Beata - jest typem wiejskiej bizneswoman, ubiera się w jaskrawe i obcisłe ubrania, chociaż sama jest dość pulchna, nosi tony złotej biżuterii, plastikowe bransoletki, posiada męża robotnika budowlanego i ma strasznie niewyparzoną gębę i wredny charakter. Przynajmniej na początku, bo potem odkrywa, że mąż ją zdradza. Zaczyna walczyć o swoje dzieci, dom i o samą siebie, gdyż postanawia zostać elegancką kobietą sukcesu.

Aneta - jest marzycielką, wierzy w karmę, jing i jang, czakrę, tarota i horoskop oraz wszystkie podobne do tego rzeczy. Najbardziej lubi spędzać czas na łonie natury wyciszając się wewnętrznie. Jest główną chemiczką w firmie i to jej zawdzięczamy wszystkie receptury na produkty kosmetyczne. Coraz bardziej odsuwa się od męża, który pracuje od paru lat za granicą.

Dorota - również jest chemikiem i kierowniczką pracownic. Dorota była kiedyś bardzo ładna i dbała o siebie, ale na jej drodze stanął Albert. Początkowo kochała swojego chłopaka, ale okazał się kontrolującym ją psychopatą, więc uciekła i znalazła się w tej małej fabryce kosmetyków.

W książce prym wiodą dwa główne wątki. Pierwszy dotyczy produkcji kremu z orchidei. Przez nieuwagę Anety nie został zamówiony kluczowy składnik - ekstrakt z kwiatu orchidei. Kobiety muszą uciec się do oszustwa i zmienić zatwierdzoną już recepturę. A wszystko tak, żeby "Pierwiosnek" się o niczym nie dowiedział. Jest to firma, która zamówiła ten krem i zaczęła prawdopodobnie wykradać receptury na kosmetyki. Zaczyna się walka. Firmy podrzucają sobie szpiegów, grają nieczysto i jedni drugich chcą wyeliminować.
Drugi wątek jest może nieco bardziej emocjonujący. Przez przypadek w fabryce odkryto zamurowane pomieszczenie z zamordowaną kilkanaście lat wcześniej kobietą. W rozwiązaniu zbrodni pomaga im dzielnicowy Jacek. Okazuje się, że podejrzani znajdują się w bezpośrednim otoczeniu sióstr Mazur. Dodatkowo w okolicy pojawia się Albert, który chce aby Dorota do niego wróciła. Prześladowania zaczynają się na nowo.

Można powiedzieć, że akcja przyśpiesza dopiero od połowy.  Na początku jest wiele opisów pracy w fabryce i problemów związanych z produkcją. Dopiero koło połowy zaczyna się dziać coś więcej. Najbardziej spodobały mi się wydarzenia związane ze śledztwem. Mamy więc wątek detektywistyczny, kryminalny, nie brakuje paru romansów i chemicznego żargonu. Widzimy obraz Doroty, jako kobiety maltretowanej i Beaty, matki walczącej o przyznanie jej w sądzie dzieci. Całość jest osadzona w polskich realiach, gdzie niektóre przepisy są naprawdę absurdalne. Czasami sama się łapałam za głowę, bo wydawało się, że niektóre sytuacje są bez wyjścia. Jest to książka o zdecydowanych, niezależnych kobietach, które nie boją się postawić na swoim. Pomimo tego, że nie przepadam za taką literaturą, ta pozycja naprawdę mi się spodobała, bo nie czułam w niej fikcji literackiej. Miałam wrażenie, że ta historia zdarzyła się gdzieś naprawdę.

Za książkę i kosmetyki dziękuję


(po raz pierwszy w życiu coś wygrałam!)

Szczegóły
Tytuł: Ekstrakt z kwiatu orchidei
Autor: Weronika Wierzchowska
Wydawnictwo: Prószyński i S-ka
Liczba stron: 376

wtorek, 21 lipca 2015

The Summer Reader Book Tag

Lato w pełni, Mordor za oknem, wentylator włączony na full obroty, wodę z lodem piję na galony i... przedstawiam wam bardzo wakacyjny Tag. ;)) Zapraszam do czytania i wykonania go samodzielnie, nawet bez "oficjalnej" nominacji.

Lemoniada: Książka, która gorzko, żałośnie się zaczęła, ale potem 
stała się lepsza.
"Bezbarwny Tsukuru Tazaki i lata jego pielgrzymstwa" Haruki Murakami. Początek jest dziwny, lekko mroczny i bez większego entuzjazmu zaczynałam go czytać. Dalej się rozkręciło, ale ogólnie cała książka jest lekko gorzkawa. 




Złote słońce: Książka, która wywołała u Ciebie niezrównany uśmiech.
Wydaje mi się, że jest to "Harry Potter i Więzień Azkabanu" J.K. Rowling. Oczywiście wiele książek wywołuje u mnie uśmiech, ale do dzisiaj śmieję się z napompowania ciotki w trzeciej części przygód Harry'ego i chyba mojej ulubionej. 


Egzotyczne kwiaty: Książka, której akcja rozgrywa się za granicą.                                                                                            "Niebo Montany" Nory Roberts. Ranczo, pastwiska i góry w USA zachwyciły mnie. Oczywiście dziejąca się historia też była ciekawa z elementami kryminału i romansu. Trzy siostry lądują na ranczu na rok, aby po tym czasie uzyskać je w spadku od ojca. I wtedy zaczynają się przydarzać różne dziwne rzeczy, ginie bydło i ludzie. Jedna z lepszych książek autorki. 




Cień drzewa: Książka, w której tajemniczy lub mroczny bohater został przedstawiony jako pierwszy.                     "Ostatni Władca Pierścienia" Kiriłł Jeśkow. Jest to historia wojny o pierścień widziana oczami Mordoru, czyli z perspektywy tych złych. Mówi o rewolucji gospodarczej w Mordorze, polityce i ekonomii. Wg. spadkobierców Tolkiena jest to naruszenie praw autorskich, i podobno już nie można jej kupić (przynajmniej w pierwszym, oryginalnym wydaniu). Dla dla mnie jest profanacją Śródziemia i niesmaczną parodią. 



Plażowy piasek: Książka, która była ciężka w czytaniu, a jej akcja ledwo rozwinięta.                                                      "Ruchomy zamek Hauru" Diany Wynne Jones jak najbardziej mi pasuje do tej kategorii. Byłam zachwycona Anime. Znalazłam informację, że jest książka na podstawie której powstało i z ciekawości sięgnęłam po nią. Niestety się zawiodłam. Akcja stoi w miejscu, nic się nie dzieje, dialogi krótkie,  język toporny. Anime zdecydowanie uratowało tę historię.




Zielona trawka: Bohater, który był pełen życia, sprawiał, że się uśmiechałaś.                                                                              Jaskier. Jaskier z sagi o Wiedźminie. Sprawiał, że wybuchałam śmiechem i uśmiechałam się pod nosem czytając fragmenty o nim. To chyba jeden z najbardziej charakterystycznych bohaterów sagi. Jego relacje z wiedźminem Geraltem i podejście do życie są świetne. 



Arbuz: Książka, która miała jakiś soczysty sekret.
"Kroniki Klary Schulz, sprawa pechowca" Nadii Szagdaj. Oczywiście nie zdradzę tego soczystego sekretu, ale zaintrygowała mnie ta książka. Dzieje się we Wrocławiu w roku 1910. Klara jest kobietą detektywem, której nie przyjęli do policji, więc zaczyna działać na własną rękę. Rozwiązuje zagadkę śmierci barytona z opery. Sekretów jest sporo, a sama bohaterka jest bardzo sympatyczna.



Kapelusz na słońce: Książka osadzona w ogromnym wszechświecie.                                                                                    Nie czytam książek osadzonych dawno temu w odległej galaktyce, o kosmosie lub czymś innym w tym rodzaju, więc trudno mi coś wymyślić. Może podciągnę pod ogromny wszechświat "Ogrody Księżyca" Stevena Eriksona. Czytając pierwszą część Malazańskiej Księgi Poległych świat wydał mi się naprawdę wielki. Akcja dzieje się tylko na małym fragmenciku ogromnej mapy załączonej do książki, a istnieje też coś takiego jak groty z których czarodzieje czerpią energię i równoległe światy gdzie przebywają bogowie i demony. To w sumie daje jakieś wyobrażenie ogromu tych światów. 



BBQ: Książka, w której bohater był opisany jako przystojniak.
Książka "Obca" autorstwa Diany Gabaldon. Jamie Fraser - czyli James Alexander Malcolm MacKenzie Fraser. Mój ideał mężczyzny. Męski, rudowłosy, odważny, wysoki, umięśniony..... Achhh. Zakochałam się <3 Kolejny raz polecam wam tę serię - mój nr.1. 


Summer Fun: Czyli kogo nominuję?                                Zapraszam do zabawy:                     http://countrywithbooks.blogspot.com/                                               http://zaczytanakarolcia.blogspot.com/                                                http://w-krolestwie-slow.blogspot.com/
                                                    

poniedziałek, 20 lipca 2015

Kroniki Klary Schulz. Sprawa pechowca - Nadia Szagdaj

Znacie to uczucie, kiedy chodząc po księgarni nagle trafiacie na stos książek przecenionych i po prostu musicie go przegrzebać? Ja weszłam sobie do księgarni Świat Książki praktycznie bez kasy i nie miałam zamiaru niczego kupować, gdy nagle mnie olśniło. To było przeznaczenie. Na samym szczycie książek po 6.99 zł leżała właśnie ta.  I z całym przekonaniem mogę powiedzieć, że trafiłam na istną perełkę.

Breslau 1910r. - dzisiejszy Wrocław, wtedy należący do Niemiec. Klara Schulz jest żoną doktora, matką pięcioletniego synka i córką byłego policjanta. To właśnie ojciec stał się jej inspiracją do zostania detektywem. To, że jest kobietą zamknęło jej drogę do wstąpienia w szeregi policji, ale nie przeszkodziło w działaniu na własną rękę. W życiu Klary następuje przełom, kiedy zaczyna śledztwo nad sprawą zabójstwa słynnego barytonu dokonanego w operze na oczach setek ludzi. Twierdzi, że policja nie zbadała sprawy wystarczająco dokładnie. Pani detektyw musi pogodzić życie rodzinne z prowadzeniem dochodzenia, co może ściągnąć niebezpieczeństwo na jej bliskich.  

Wątek detektywistyczny wiedzie prym i jest świetnie skonstruowany. Trzyma w napięciu, zawiera w sobie szyfry, ekspertyzy sądowe, ekshumacje zwłok i wiele innych elementów podkręcających napięcie. Kluczem do rozwiązania zagadki może się okazać tajemnicza partytura Czarodziejskiego fletu Mozzarta i osoby związane z wrocławską operą i światem sztuki. Oprócz Klary, którą bardzo polubiłam za jej otwartość, determinację i odwagę, zwróciłam szczególną uwagę na Dietera Aangusa. Jest on psychiatrą, psychiatrą Klary i okazał się bardzo pomocny jako konsultant, a potem wspólnik w śledztwie. Jest tylko jeden haczyk. Dieter jest byłym kochankiem Klary, a ich współpraca, relacje i emocje są bardzo... ciekawe. Ze zniecierpliwieniem wyczekiwałam opisów ich spotkań i rozmów. Jak dla mnie jest on bardzo charyzmatyczną, barwną i interesującą postacią, a oprócz tego ma w sobie lekką tajemniczość, za co bardzo go polubiłam.

Drogi czytaczu, jeśli jesteś z Wrocławia - musisz to przeczytać. W książce co chwile są wymieniane nazwy ulic w języku niemieckim, a pod spodem w przypisach znajdują się ich współczesne, polskie odpowiedniki. Żałuję, że nie znam Wrocławia aż tak dobrze, żeby się orientować we wszystkich miejscach w których dzieje się akcja. Obraz miasta z początku XX wieku jest niesamowity. Dorożki, lampy naftowe, nowość jaką jest elektryczność - to jest jak z innego świata i bardzo mi się spodobało. Jednocześnie sposoby działania policji, lekarzy i wreszcie detektywów wcale nie wydają się bardzo odmienne od tych stosowanych współcześnie.

Nigdy nie wiem jak pisać o książce detektywistycznej bez zdradzania żadnych tajemnic, bo sama nie lubię kiedy ktoś za bardzo mi spojleruje. Szczerze polecam ją przeczytać. Wielbicielom Sherlocka Holmesa i Cormorana Strike'a z Wołania kukułki powinna się spodobać, a fakt, że główną bohaterką jest kobieta tylko nadaje smaczku. Znalazłam super książkę detektywistyczno-historyczną.

Szczegóły
Tytuł: Kroniki Klary Schulz. Sprawa pechowca
Tom: 1
Autor: Nadia Szagdaj
Wydawnictwo: Bukowy Las
Liczba stron: 328

czwartek, 16 lipca 2015

Sekretny język kwiatów - Vanessa Diffenbaugh

Książka jest bardzo ładna... i jest bardzo ładna... i nie wiem czy ją polubiłam. Trafiłam na pozycję wywołującą bardzo sprzeczne emocje. Czułam wzruszenie, radość, momentami zażenowanie, smutek i niedowierzanie.

 Naszą bohaterką jest Victoria. Jest to osoba o bardzo skomplikowanej osobowości i pokrzywdzona przez przeszłość. W chwili gdy ją poznajemy ma 18 lat i wychodzi z Domu dziecka. Ma zacząć dorosłe, samodzielne życie, tylko, że nie umie. Jest nieprzystosowana do życia w społeczeństwie, kontaktu z ludźmi i pracy. Ma za to niesamowity dar. Umie leczyć ludzkie troski kwiatami. Komponuje bukiety, w których każdy kwiat ma jakieś znaczenie. Nazywa się to język kwiatów. Dla przykładu: lawenda = nieufność, mech = miłość macierzyńska, mirt = miłość, paproć = szczerość.

Równolegle jest prowadzona historia małej, ośmioletniej Victorii, która jest bardzo bezczelnym i niegrzecznym dzieckiem. Trafia do różnych rodzin zastępczych, ale w żadnej nie znajduje dla siebie miejsca. Boi się dotyku obcych, a swój strach przykrywa agresją do otoczenia. Stwarza pancerz, za którym próbuje się schronić. Dzieje się tak do chwili, w której trafia do domu Elizabeth. To jest pierwszy przełom w jej życiu. Ona powoli  zaczyna się przez ten pancerz przebijać. Wychowuje Victorię i uczy ją języka kwiatów. Obie historie pojawiają się naprzemiennie co dwa rozdziały, a na końcu w niezwykły sposób łączą się ze sobą. 

Victoria zmienia się pod wpływem mężczyzny. To tak dziwnie dojrzale brzmi, bo nasza bohaterka przez cały czas zachowuje się dość dziecinnie. Dawny znajomy - Grant, pojawia się na targu z kwiatami i okazuje się, że on również zna ich sekretny język. Tu następuje drugi przełom w jej życiu. Grant zmienia Victorię i jej nastawianie do świata i ludzi. Pokazuje jej jak piękny jest świat i jak cieszyć się życiem. Dziewczyna próbuje uzyskać wybaczenie swoich błędów i pogodzić się z nimi stawiając czoła teraźniejszości. 

Przeżycia dziecka w rodzinach zastępczych i sierocińcach oraz cała jej psychika bardzo wzrusza i wywołuje uczucie niedowierzanie, że takie sytuacje naprawdę się zdarzają. Nie polubiłam Victorii. Może dlatego, że nie potrafiłam zrozumieć motywów jej postępowania i nie gdzieś w głębi siebie nie chciałam ich zaakceptować. Wydała mi się odrealniona, zupełnie jakby przeniosła się w czasie, nie pasowała mi do współczesności. Za to Granta i Elizabeth od razu polubiłam. To bardzo pozytywne postacie, niosące dobre i ciepłe emocje.

Jeśli jesteś zapalonym ogrodnikiem, koniecznie musisz tą książkę przeczytać! Moja mama, która posiada imponującej wielkości ogród zachwycała się nad tą historią i nad nazwami kwiatów, których osobiście nawet nie umiałam przeczytać, a co dopiero wiedzieć jak który kwiat wygląda. Nazw zwyczajowych i łacińskich jest bardzo dużo, zwłaszcza w pierwszej połowie książki. Potem jest ich stosunkowo mniej.  Na końcu książki jest dość obszerny słownik kwiatów z odpowiadającymi im znaczeniami, więc miałam czym się ratować. Jakby się nad tym głębiej zastanowić, to ten słownik może być bardzo pomocny w życiu codziennym. Teraz już wiem, żeby nie dawać nikomu żółtych róż, bo oznaczają zdradę.
Pomimo mojej leciutkiej niechęci książka zrobiła na mnie wrażenie. Autorka porusza problem, którego wielu pisarzy się boi i nie jest on szeroko dyskutowany w społeczeństwie. Głównym przesłaniem powieście jest to, że na naprawę błędu i pogodzenie się z przeszłością nigdy nie jest za późno. 
A poza tym... książka jest bardzo ładna :)))

Szczegóły
Tytuł: Sekretny język kwiatów
Tytuł oryginalny: The Language of Flowers
Autor: Vanessa Diffenbaugh
Wydawnictwo: Świat Książki
Liczba stron: 400

sobota, 11 lipca 2015

Góra bezprawia - John Grisham

Młoda prawniczka Samanta traci pracę w ogromnej prawniczej korporacji w Nowym Jorku na skutek wielkiego kryzysu. Banki padają, prawników zwalniają itp. Żeby nie stracić ubezpieczenia i możliwości powrotu do firmy, na dwanaście miesięcy musi pracować jako stażystka. Przenosi się do małego górniczego miasteczka w Wirginii w Appalachach, gdzie po raz pierwszy styka się z prawem w terenie. Chodzi po sądach, ma styczność z ludźmi i ich problemami. Nareszcie czuje się komuś potrzebna, ale cały czas tęskni za domem i wyczekuje powrotu.

O co chodzi z tym prawem? Prawo w USA wydało mi się dziwne, ale też bardzo interesujące. Mają tam zupełnie inny system niż w europie, więc w trakcie czytania dowiadujemy się wielu nowych rzeczy. Bardzo bałam się określenia "thriller prawniczy".  Obawiałam się, że książka będzie nudna, sucha i po prostu pełna prawniczego żargonu. Nie mogłam się bardziej mylić. To moja pierwsza książka o prawnikach i porwała mnie od samego początku. Nie czułam się niedoinformowana, wszystkie prawne kruczki były wyjaśniane w sposób bardzo łatwy i bez problemu można wszystko zrozumieć.

Główny problem dotyczy kompanii węglowych w Appalachach. Kopalnie odkrywkowe niszczą góry nadmierną eksploatacją, zanieczyszczają środowisko szlamem i powodują nadmierne zapylenie. Właśnie przez nie górnicy chorują na pylicę. Z takim przypadkiem spotyka się Samanta. Przychodzi do niej klient, któremu kompania węglowa nie chce zapłacić zasiłku. Zaczyna się ostra walka, która jest dla młodej prawniczki nowością. Bardzo podobały mi się opisy tego, jak kręcą kompanie, opisy warunków pracy i ogólnie informacje o górnictwie. Ta powieść otwiera oczy na dość istotny problem jakim jest odpowiednie traktowanie pracowników. W opisywanych przypadkach BHP i związki zawodowe nie istnieją. Nie ma nic co mogłoby uchronić górnika przed zostaniem ofiarą systemu, bez żadnych praw. Można powiedzieć, że jest to mi temat w jakimś stopniu znany, bo mieszkam niedaleko Śląska i tamtejszych kopalni, więc mam co porównywać. A wracając do tematu, wszystko było bardzo realistyczne i przemyślane. Pod tym względem to książka na naprawdę wysokim poziomie.

Z moich przemyśleń: nie wiem ile można mieć promili we krwi w Stanach, ale bohaterowie ciągle jakiś alkohol piją, a potem od razu wsiadają w samochód lub za stery samolotu. Oprócz Samanty na uwagę zasługują Donovan - prawnik specjalizujący się w pozywaniu kompanii węglowych oraz Jeff - jego brat. Oboje są razem z Samantą głównymi bohaterami tej historii i pewnym momencie wciągają ją w sprawę nie do końca czystą.

W książce nie brakuje wzruszających historii, problemów rodzinnych i opisów relacji pomiędzy dziećmi a rodzicami. Pojawia się nawet wątek romansu, ale nie dominuje on powieści i przy problemach górniczych schodzi na drugi plan. Jest to jednak miłe ożywienie historii. Pojawiły się nawet akcje ekoterrorystów i FBI. Istne zatrzęsienie informacji o różnych organizacjach, miszmasz prawa cywilnego i karnego i niesamowicie sympatyczni bohaterowie tworzą coś wyjątkowego, co warto przeczytać i poznać.

Szczegóły
Tytuł: Góra bezprawia
Tytuł oryginalny: Gray Mountain
Autor: John Grisham
Wydawnictwo: Albatros
Liczba stron: 480

środa, 8 lipca 2015

Liebster Blog Award #2 i #3

Dziękuję za nominację do "Liebster blog award". Oto moje odpowiedzi i pytania:


Pytania od Kamila B z http://mylittlebigreviews.blogspot.com/
1. Jaki film cię najbardziej wzruszył?
"Pamiętnik", ten na podstawie powieści Nicolasa Spraksa. Za każdym razem jestem popłakana

2. Czy boisz się starości?
Tak, najlepiej byłoby zostać wiecznie młodym wampirem. Kuszące, co nie?

3. Jaka książka była twoją ulubioną w dzieciństwie?
Hobbit - to była moja pierwsza gruba, prawdziwa książka.

4. Jakie jest twoje najmilsze wspomnienie?
To chyba było wtedy, kiedy się dowiedziałam, że zdałam maturę z matmy. Nigdy nie czułam takiej ulgi.

5. Jaką cechę charakteru cenisz u siebie najbardziej?
Jestem perfekcjonistką. Wszystko co robię musi być na najwyższym poziomie - oczywiście w moim mniemaniu. Czasami te cecha jest przekleństwem, ale zdecydowanie częściej pomaga.

6. W jaki sposób realizujesz swoje marzenia?
Powoli, małymi kroczkami.

7. Czy kiedykolwiek prowadziłaś/łeś dziennik?
Tak, w podstawówce prowadziłam pamiętnik. Niedawno go znalazłam i chwyciłam się za głowę. Konia z rzędem temu, kto rozszyfruje o co mi wtedy chodziło.

8. Z którą z postaci książkowych bądź filmowych najbardziej się utożsamiasz?
W sumie nie wiem. Może Upiór pierścienia? Podobno jestem czasami wkurzająca i uparta jak one ;)

9. Gdybyś mógł/mogła podróżować w czasie, w jakim wydarzeniu chciałabyś/chciałbyś wziąć udział?
Chciałbym zobaczyć wiek XVIII i XIX, czasy zaraz przed oświeceniem. A poza tym dinozaury na żywo też byłyby ciekawe.

10. Jaki rodzaj gier komputerowych lubisz najbardziej? 
Ostatnio rzadko grywam w cokolwiek, ale jak już coś, to w gry mające jakąś fabułę z zabijaniem potworów mieczami i łukami

11. Czym wyróżnia się twój blog?
Staram się przywiązywać wagę do estetyki, ma być ładnie i schludnie. A oprócz tego mam nadzieję, że w jakiś sposób wyróżniam się stylem pisania.


Pytania od Pajeczka z https://glosblondie.wordpress.com/
1.Gdzie uciekasz/ co robisz, gdy masz dość świata i pragniesz odrobiny samotności?
Oczywiście czytam

2. Istnieje coś, za co gotów byłbyś oddać życie? (Jeśli tak, co to takiego.)
Nie wiem, nie zastanawiałam się nad tym. Może parę rzeczy by się znalazło.

3.Jakim typem człowieka jesteś? Dlaczego?
Jestem otwarta, przyjacielska, trochę uparta. Dlaczego? Widocznie taka jest moja natura.

4.Co chcesz osiągnąć pisząc blog?
Chcę się dzielić moimi przemyśleniami na temat przeczytanych książek. A oprócz tego zaczęłam go pisać, kiedy moja babcia zapytała mnie o jakąś zapomnianą książkę na mojej półce pytając czy jest dobra, a ja ze wstydem powiedziałam, że nie pamiętam. Teraz mam wszystko napisane.

5. Jaka jest najbardziej wartościowa książka, jaką kiedykolwiek przeczytałeś?
Władca pierścieni - to prawdziwa skarbnica cytatów

6.Jaki jest twój stosunek do homoseksualistów?
Neutralny. Nic do nich nie mam, nie przeszkadzają mi w egzystowaniu.

7.Co czyni cię wyjątkowym/niepowtarzalnym?
Chyba sama nie potrafię się ocenić pod tym kontem.

8.Potrafisz docenić otaczające cię piękno?
Tak, myślę, że tak. Lubię spędzać czas na łonie przyrody i ją podziwiać.

9.Czego najbardziej pragniesz w życiu?
Spokoju i mniejszej ilości stresów.

10.Jak często uciekasz w świat marzeń?
Oj często. Zwłaszcza wieczorami przy dobrej książce.

11.Gdybyś wpadła w niechcianą ciążę, posunęłabyś się do aborcji? 
To mnie zagięłaś. Nie wiem i na szczęście nie muszę się nad tym zastanawiać.

Moje pytania:
1. Jaka jest twoja ulubiona książka?
2. Jaki jest twój ulubiony cytat z książki?
3. Na jakim filmie zawsze ryczysz? Jest taki?
4. Co byś zmówiła do jedzenia na swojej pierwszej randce-kolacji?
5. Do jakiego kraju chciałabyś pojechać?
6. Masz jakieś ulubione miejsce/miasto w Polsce, gdzie lubisz przebywać?
7. Co cię skłoniło do pisania bloga?
8. Jaki jest twój ulubiony smak lodów?
9. Podróż w czasie. Gdzie w przeszłości chciałabyś wylądować?
10. Masz jakąś ulubioną postać literacką? Jak tak to jaką?
11. Wierzysz w duchy?

Nominuję:
http://buszujacawsrodksiazek.blogspot.com/
http://blog--ksiazkoholiczki.blogspot.com/
http://larysa-de-villiers.blogspot.com/
http://czytelniczemysli.blogspot.com/
http://melomol.blogspot.com/
http://dziewczynazksiazka.blogspot.com/
http://oczymav.blogspot.com/
http://ksiazkoweimperium-recenzje.blogspot.com/
http://ocean-slow.blogspot.com/
http://alleksandraay.blogspot.com/
http://yaoiinmyworld.blogspot.com/

Zasady dla przypomnienia:
„Nominacja do Liebster Award jest otrzymywana od innego blogera w ramach uznania za „dobrze wykonaną robotę”. Po przyjęciu LBA należy odpowiedzieć na 11 pytań otrzymanych od osoby, która Cię nominowała. Następnie Ty nominujesz 11 osób (informujesz ich o tym) oraz zadajesz im 11 pytań. Nie wolno nominować bloga, który Cię nominował"

poniedziałek, 6 lipca 2015

Ogrody księżyca - Steven Erikson

Na wstępie powiem, że obawiałam się rozpocząć cykl Malazańskiej Księgi Poległych. Nie z powodu objętości, ale zasłyszanych opinii, że nie jest to książka dla każdego i swoim skomplikowaniem może przerazić. Znalazłam jednak niesamowicie rozbudowany świat z nieprawdopodobną mnogością bohaterów i całą masą zaskakujących wydarzeń.

Ale od początku... Przez pierwsze pół książki w ogóle nie wiedziałam o co chodzi. Zostajemy rzuceni w sam środek wojny i dość długo nie mogłam się połapać kto z kim walczy i o co. To jest pierwsza niezwykła rzecz w Ogrodach księżyca. W większości utworów, jeśli mamy już oglądać wojnę, widzimy jej początek i wiemy dlaczego wybuchła oraz jakie jest jej podłoże polityczne. W tym przypadku nie wiemy kompletnie nic. Dopiero koło połowy wszystko powoli staje się klarowne. 

Bohaterów jest mnóstwo. Nie od razu umiałam zapałać do nich sympatią, ale już po niedługim czasie wybrałam sobie moją grupkę faworytów. Oczywiście jest to drużyna Podpalaczy Mostów. Losy pozostałych krzyżują się i łączą ze sobą tworząc całkiem ciekawą sieć wzajemnych zależności. Wszystkich ostatecznie łączą wydarzenia mające miejsce w Darudżystanie.  Bohaterami są też bogowie, którzy wpływają na losy śmiertelników i wykorzystują ich do własnych celów. Czasami pojawia się też coś na kształt bohatera zbiorowego. Troszkę mi brakował opisu niektórych ras. Przez książkę przewija się ich bardzo dużo i czasami nie umiałam sobie wyobrazić tego, jak wyglądają.

Główny Zły. Cóż... nie jestem pewna czy taka postać tu istnieje. Jest bardzo dużo postaci, pojawiających się stopniowo, które mogły by zasłużyć na to miano. Sytuacja polityczna jest tak skomplikowana, że mamy przynajmniej trzy strony konfliktu (chyba, że coś przeoczyłam), a w tych stronach są jeszcze po dwie rywalizujące ze sobą. Istny obłęd. Jestem pełna podziwu dla Eriksona. Wymyślić taki świat, z tyloma zawiłościami to nie lada wyczyn. Styl w jakim napisane są Ogrody księżyca przypomina mi trochę ten Brandona Sandersona. Tak więc fani jego twórczości powinni być zadowoleni z Malazańskiej Księgi Poległych. 

Przedstawiony świat jest olbrzymi. Opiera się głównie na wątkach fantastycznych, z magią, demonami, bogami i innymi istotami niepodobnymi do niczego. Wrażenie zrobiła na mnie jego historia, która sięga tysięcy lat wstecz, a  w odpowiednich momentach były przytaczane wydarzenia i mity kształtujące świat. Jesteśmy światkami wielu zawiłych procesów magicznych. Co chwilę pojawiała się coraz bardziej skomplikowana magia i aż się boję pomyśleć co takiego będzie się działo w kolejnych tomach. 

Wielki plus za bardzo szczegółową mapę kontynentu i miasta Darudżystan. Oprócz tego na początku znajduje się wykaz postaci występujących w książce, a na końcu glosariusz z pozostałymi dziwnymi nazwami. Przez cały czas sięgałam do tych miejsc i gdyby nie te spisy - pogubiłabym się zupełnie. To jest coś, czego brakuje w wielu książkach, a bardzo ułatwia czytanie.

Malazańska Księga Poległych zapowiada się naprawdę dobrze. Pomimo topornego początku czytało mi się przyjemnie. Sklasyfikuję to jako mocne bitewne fantasy i jeśli jesteście fanami wojny i taktyki - zachęcam do czytania. Ja się w tą historię wkręciłam i już jestem ciekawa, jak potoczą się losy bohaterów w kolejnej części.

Szczegóły
Tytuł: Ogrody księżyca
Tytuł oryginalny: Gardens of the Moon
Cykl: Malazańska Księga Poległych
Tom: 1
Autor: Steven Erikson
Wydawnictwo: Mag
Liczba stron: 608

czwartek, 2 lipca 2015

Duma i uprzedzenie - Jane Austen

Zaliczyłam bardzo miłe spotkanie z klasyką. Trochę obawiałam się tego spotkania po mieszanych uczuciach wywołanymi Wichrowymi Wzgórzami, jednak po przeczytaniu kilku pierwszych stron moje obawy zostały rozwiane. Historia okazała się bardzo wciągająca.

Jest prawdą powszechnie znaną, że samotnemu a bogatemu mężczyźnie brak do szczęścia tylko żony.


Pierwsze zdanie książki jest czymś, co wprowadza nas do zupełnie innego świata. Jest to też zapowiedź tego o czym książka będzie. Mianowicie, niezbyt zamożni państwo Bennetowie mają aż pięć córek dorosłych już do zamążpójścia. Trzeba je tylko dobrze wydać za mąż. Niespodziewanie do sąsiedniego majątku wprowadza się Pan Bingley, który okazuje się nadzwyczaj dobrą partią dla najstarszej z córek - Jane. Ale nie ona jest główną bohaterką. 

Główną narratorką w książce jest jej młodsza siostra Elżbieta. To opowieść o niezależnej i samodzielnie myślącej kobiecie, na której drodze stanął pan Darcy. Elżbieta, delikatnie mówiąc, nie polubiła go. Przy pierwszym spotkaniu był wyniosły, dumny i charyzmatyczny. Z czasem, pod wpływem różnych okoliczności zaczęła zmieniać zdanie o niem. Z kolei pan Darcy odczuł to spotkanie trochę inaczej. Był zaskoczony postawą Elżbiety i w pewnym stopniu mu zaimponowała. Zaczął się nią interesować. Jest on bohaterem przechodzącym wewnętrzną przemianę, ale jej szczegóły znajdujemy dopiero na końcu książki. Ta dwójka i ich relacje są głównym wątkiem powieści, wpływającym na wszystko dookoła. Bardzo mi się ta para spodobała. 

Najbardziej irytującą i przerysowaną postacią jest z pewnością pani Bennet. Denerwowała mnie od samego początku. Jej poglądy były śmieszne, a zachowanie żenujące. Zależy jej tylko i wyłącznie na znalezieniu córkom mężów. Kolejna postać, która mnie irytowała to jedna z córek - Lidia. Typ kokietki, wiecznie się śmiejącej i wariującej za mężczyznami. Wplątał się przez to w niejedne kłopoty. Wiele postaci jest karykaturalnych, ale prezentują one ponadczasowe wzorce osobowości i charaktery. Pan Bennet powinien zostać świętym, za jego anielską cierpliwość do głupiutkiej żony i tylu "bab" w domu.

Och, siostrzyczko! Wszystko, tylko nie małżeństwo bez miłości!

Książka opowiada o uczuciach i głębokiej miłości - siostrzanej i tej do ukochanego. Pokazuje jej rozkwit oraz to jak może się zmienić. Klimat jest niesamowity, a sztywne zasady odnoście każdego aspektu życia, co wypada a co nie, nadają tylko uroku. Akcja dzieje się na przełomie XVIII i XIX wieku. Postacie są, żywe i realne. Ich dialogi są wg. mnie trochę za bardzo rozbudowane, ale lekki styl pisania Austen sprawia, że nie razi to w oczy i przyzwyczajamy się do nich. Zachęcam do przeczytania nie tylko romantyczki, ale każdego. Jeśli chcecie zacząć swoją przygodę  klasyką literatury, zachęcam do sięgnięcia po Dumę i uprzedzenie. 

Szczegóły
Tytuł: Duma i uprzedzenie
Tytuł oryginalny: Pride and Prejudice
Autor:  Jane Austen
Wydawnictwo: Świat Książki
Liczba stron: 368
Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...