wtorek, 21 lutego 2017

Wotum nieufności - Remigiusz Mróz


Nie lubię książek o politykach. Są dla mnie za nudne i strasznie mnie irytują. Na okładce Wotum nieufności widnieje hasło: "Polskie House od Cards" i to mnie trochę zniechęciło, bo przez House of Cards nie udało mi się przebrnąć. Jednak przyciągnęło mnie nazwisko Mroza, który jeszcze nigdy mnie nie zawiódł. Do teraz. 

Przez pierwsze dwanaście rozdziałów nie wiedziałam o co chodzi i miałam ochotę rzucić książką o ścianę. Ja rozumiem, że historia musi się rozkręcić, ale takiego „rozbiegu” do sedna sprawy to dawno nie czytałam. Marszałek sejmu Daria Seyda budzi się w pokoju hotelowym nic nie pamiętając. Wkrótce będzie musiała zmierzyć się z wyzwaniem sterowania państwem po nagłej rezygnacji obecnego prezydenta. Zbliża się też kampania wyborcza, w której o prezydenturę staną między innymi Daria Seyda i Partyk Hauer, młody polityk zyskujący coraz większą popularność w mediach społecznościowych. 

To właśnie ta dwójka najbardziej mi się spodobała. Nie są postaciami bez wad i nie wahają się przed wzajemnym obrzucaniem błotem w kampanii. Wkrótce połączy ich jeden dziwny polityczny spisek, który został przez kogoś zgrabnie zatuszowany. Wydaje mi się, że autor za bardzo się rozdrabniał i skupiał na szczegółach. Czytanie po raz setny co na kolejne zdrowe śniadanie je Hauer i jakie to cudowne są filmiki na Snapchacie po pewnym czasie lekko mnie irytowało. 

Podobał mi się wątek wplecenia zagrożenia ze strony Rosji. Rosja zawsze jest dobrym wyborem jeśli chodzi o wprowadzenie zamętu w polityce i nie tylko. Trochę żałowałam, że Putin został pominięty, czy też raczej zdetronizowany, ale chyba rozumiem tę decyzję. Jednak trochę dziwnie było czytać wzmianki o Obamie, Trumpie, Merkel i prezydencie nie-Putinie w Rosji. 

Trudno było mi przebrnąć przez opisy różnych partii politycznych, oczywiście innych niż w rzeczywistości oraz ich wzajemnych relacji. Połapanie się we wszystkim zajęło mi strasznie dużo czasu. Akcja rozkręciła się na dobre od połowy i poczułam czystą ciekawość co do losów bohaterów. Końcówka jest super i od razu nas zachęca do sięgnięcia po tom drugi. Czy ja po niego sięgnę? Chyba tak. Jak już mniej więcej „zaczaiłam” o co w tej polityce chodzi to mam nadzieję, że będzie się działo. 

Czy polecam? Dla zainteresowanych polityką książka będzie idealna. Reszta może się nieco zmęczyć, bo są nużące i przegadane fragmenty w pierwszej połowie książki, które przynajmniej mnie – politycznego laika – trochę wymęczyły. Całość wypadła nieźle, a końcówka nico zatarła moje początkowe wątpliwości.

Szczegóły:
Tytuł: Wotum nieufności
Tom: 1
Cykl: W kręgach władzy
Autor: Remigiusz Mróz
Wydawnictwo: Filia
Liczba stron:  624

piątek, 17 lutego 2017

Cienie tożsamości - Brandon Sanderson


Cienie tożsamości są genialne! Uwielbiam tę książkę i kocham Sandersona. Mistrzostwo. Stróż prawa Wax oraz jego wierny towarzysz Wayne i Marasi stają przed kolejnym problemem. Wszystko zaczęło się od tajemniczej śmierci brata gubernatora w towarzystwie znanych kryminalistów.  Ktoś próbuje pogrążyć miasto w chaosie i celuje we władze. Tajemniczy napastnik zdaje się znikać za każdym razem, kiedy trafiają na jego trop. Tylko kto to jest? 

W grę weszli bohaterowie, którzy znani mi byli już z pierwszych części serii. Między innymi kandra (level wyżej od mgielnych upiorów), i to nie byle jacy, a moi najulubieńsi. Kocham Sandersona za to, że ich wprowadził do fabuły. Z pomocą przychodzi również sam Harmonia. 

Jestem wciąż zachwycona Waynem. Nikt nie potrafi tak rozładować napiętej atmosfery dobrym dowcipem jak on. Nic tylko czekałam na jego teksty. On jest jednym z najlepiej skonstruowanych bohaterów. Nie hamował się z głupotami nawet w onieśmielającym towarzystwie Bezimiennych Nieśmiertelnych. 

"- Musisz zostać tutaj, kiedy wejdziemy do tych slumsów – powiedział Wayne z wymuszoną powagą w głosie – Nie chodzi o to, że nie potrzebuję twojej pomocy. Potrzebuję jej. Po prostu dla ciebie byłoby to zbyt niebezpieczne (…) Przepraszam.
- Wayne – powiedział Wax, kiedy go mijał – przestań gadać do kapelusza i chodź tutaj."

Bardzo mi podeszła taka forma książki, czyli kryminalne śledztwo w świecie fantastycznym. Znakomicie poprowadzony i zagmatwany wątek kryminalny trzyma w napięciu do końca. Przez chwilę nawet się trochę pogubiłam, bo wszystko dzieje się tak nagle. Na stosunkowo niewielkiej liczbie stron jest upchana cała masa rzeczy: kilka opisów życia prywatnego bohaterów (nie cierpię narzeczonej Waxa - Steris, team Marasi), całkiem sporo nawiązań do przeszłości i czasów Ostatniego Imperatora plus zasady Allomancji i Hemalurgii. Na pewno chcecie wiedzieć, co tak właściwie stało się z Czeluściami Hathsin…

Końcówka jest świetna, wzruszająca i zapowiadająca coś… interesującego. Nie mogę się doczekać, kiedy poznam koleją część. Sanderson jest mistrzem, tak budować napięcie i stworzyć tak zapadających w pamięć bohaterów mało osób potrafi. Polecam!!!

Szczegóły:
Tytuł: Cienie tożsamości
Tytuł oryginału: Shadows of self
Tom: 5
Cykl: Ostatnie imperium
Autor: Brandon Sanderson
Wydawnictwo: Mag
Liczba stron: 352

wtorek, 14 lutego 2017

Ruina i Rewolta - Leigh Bardugo

Ruina i Rewolta to trzecia część trylogii Grisza. Przed zaczęciem czytania miałam bardzo wysokie wymagania co do niej po nieco słabszej części drugiej. Darkling zasiadł na tronie Ravki i tylko na północy książę Mikołaj prowadzi szczątki armii i atakuje armie Daeklinga. Alina i Mal leczą rany i  ukrywają się pod ziemią w towarzystwie kapłana Apparata (taki „rasputinowy” typ) i sporej liczby wyznawców Świętej Aliny.  Wkrótce wyruszają na poszukiwanie mitycznego wzmacniacza griszackich mocy dla Aliny.


W tej trylogii bardzo mi się podobał wątek miłosny. Pojawił się trójkąt, a nawet ośmielę się zasugerować, że był to kwadracik. Alina strasznie się miotała między Malem, księciem Mikołajem, a Darklingiem, a to kogo wybrała wcale nie jest takie oczywiste. Zdradzę tylko tyle, że odtrąciła mojego faworyta. Zaraz powinniście się domyślić kto to.

Darkling jest czarnym charakterem wykreowanym po mistrzowsku. Kropka. Tajemniczy, mroczny, niebezpieczny… to nic że wszyscy chcieli go zabić, ja mu kibicowałam do końca. Dla poznania tej postaci warto było tę książkę czytać.

Ta książka jest za krótka. Wszystko za szybko się działo i wydarzenia zostały jakby sprasowane. Wydłużyłabym ją jakoś, np. dodając opisy otoczenia. Tak, nie patrzcie tak krzywo. W pierwszej części urzekły mnie opisy "rosyjskiego" krajobrazu, cerkwi i zwyczajów. Tym razem było tego znacznie mniej, a szkoda.

Końcówka była dobra, ale zauważyłam coś co prywatnie nazywam „syndromem Eragona”. Haha, pewnie się głowicie co to. Wyjaśniam: w ostatniej część Eragona zło zostało pokonane w połowie książki, a potem były jakieś dziwne i w sumie mało istotne rzeczy przez trylion stron do końca. Tu jest to samo. Wiem, że niektórzy lubią takie bonusy informujące o dalszych losach bohaterów, ale mi to jakoś nie zawsze pasuje. Podsumowując, trylogia jest naprawdę warta polecenia. Bardzo podpasował mi pomysł na przedstawiony świat. Wszyscy wielbiciele fantastyki i literatury dla młodzieży powinny być zadowoleni. 

Szczegóły:
Tytuł: Ruina i Rewolta
Tytuł oryginalny: Ruin and Rising
Cykl: Grisza
Tom: 3
Autor: Leigh Bardugo
Wydawnictwo: Papierowy Księżyc
Liczba stron: 448

sobota, 11 lutego 2017

Stop prawa - Brandon Sanderson


Witajcie, witajcie! Przedstawiam Wam Wiedźmina Geralta oraz Jaskra na Dzikim Zachodzie pełnym rabusiów i magii – tak mogłabym tę książkę opisać laikowi. Serio, dokładnie w taki sposób pomyślałam o głównych bohaterach tej książki, a teraz, jak już Was zaciekawiłam, przejdźmy do rzeczy…

Od wydarzeń mających miejsce w trylogii Ostatnie Imperium minęło 300 lat, a świat stanął na głowie. Po pierwsze mapa uległa całkowitemu przetasowaniu, a główne miasto to Elendel (brzmi znajomo?). Kelsier, Vin i reszta są teraz postaciami z legend oraz obiektami kultu. Technika popędziła do przodu. Allomanci i Feruchemicy strzelają z pistoletów i strzelb, świat przecinają linie kolejowe, a w mieście zaczęła pojawiać się elektryczność. 

Wax jest stróżem prawa w Dziczy (tak strasznie mi się to kojarzy z Dzikim Zachodem…), ale tragedia rodzinna zmusiła go do powrotu do Elendel i zajęcia się sprawami rodu. Aby przetrwać musi poślubić kobietę, ale nie byle jaką kobietę. Taką, która jest największą sztywniarą wszech czasów. Pewnego dnia jego rezydencji wkracza Wayne, którego absolutnie ubóstwiam. Wayne jest strasznym gadułą, nosi twardo swój szczęśliwy kapelusz, był w Dziczy zastępcą Waxa  i ma bardzo lepkie ręce (ale twardo twierdzi, że nie kradnie, tylko się wymienia). Kiedy tajemniczy gang Znikaczy zaczął napadać na pociągi i porywać zakładniczki Wax, Wayne, oraz młoda studentka  Maiasi zostali wciągnięci w pościg za zbrodniarzami. 

"- Mówiłem ci - powiedział Wayne. - Niewinne rzeczy zawsze wybuchają w twojej obecności, Wax.
- Tym razem zachowałeś palca.
- Cudownie. Mogę cię nimi udusić."

Wax i Wayne są też mieszanką Allomanty z Feruchemikiem i mają bardzo ciekawe zastawy umiejętności. Autor wprowadził nowe metale, które dają zupełnie nowe efekty po ich spaleniu. Strasznie mi się podobało, że jego świat ewoluował.  Mimo, że stosunkowo niedawno przeczytałam Bohatera wieków to czułam się jakbym wracała do tego świata po latach. Przyznam się wam, że uwielbiam takie powroty do ulubionych historii.  

Nie wiem czego się spodziewałam po tej książce, ale na pewnie nie walk na pędzących pociągach, pościgów i strzelanin.  Ale było świetnie! Mega się wciągnęłam w tę historię i od razu zabieram się za część kolejną. Czyli podsumowując, książka jest świetna!

Szczegóły:
Tytuł: Stop prawa
Tytuł oryginału: The Alloy of Law
Tom: 4
Cykl: Ostatnie imperium
Autor: Brandon Sanderson
Wydawnictwo: Mag
Liczba stron: 304

środa, 8 lutego 2017

Szturm i Grom - Leigh Bardugo


Nareszcie przeczytałam drugą część Trylogii Grisza. Niestety ten tom wpasował się idealnie w zasadę „gorszej kontynuacji” lub „słabszego tomu środkowego”. 

Po poprzedniej części byłam zachwycona przedstawionym światem nawiązującym do carskiej Rosji. Cóż… tu tego osobliwego klimatu było jakby mniej. Książka zaczęła się naprawdę świetnie. Alina oraz Mal już na starcie książki zostali odkryci daleko za morzem przez szpiegów Darklinga i porwani. Płyną z powrotem do Ravki na statku korsarza Sturmhonda, którego wynajął Darkling. Przez długi czas akcja dzieje się na pokładzie, a korsarza kapitana wprost uwielbiam. Mega pozytywna postać, która towarzyszy nam już do końca książki, rozśmiesza i zaskakuje. Niestety po niezłym początku akcja zwolniła i aż do finału było raczej spokojnie. 

Jeśli chodzi o głównych bohaterów to mam wrażenie, że cofnęli się trochę w swoim emocjonalnym rozwoju. Już w poprzedniej części zostali parą, ale nawet po miesiącach bycia razem Mal czerwieni się na wzmiankę o całowaniu. W dodatku zachowują się jak typowa para nastolatków, strzelając fochy na prawo i lewo. Serio, w poprzedniej części byli poważniejsi. Mam nadzieję, że w kolejnej części zmądrzeją. 

Co było w tej książce najlepsze? Czarny charakter! Darkling jest postacią idealną i szczerze go uwielbiam. Mroczy, tajemniczy i nieziemsko przystojny. Ta seria ma tę zaletę - wspaniale poprowadzony wątek antagonistów, co trochę mi zaburzyło moje całe postrzeganie tej książki. Przyznam się, że tym razem kibicowałam „ciemnej stronie mocy”.

Mogę się też przyczepić do korekty, bo wyszukałam się całkiem sporej liczby literówek oraz nielogicznych zdań. Oprócz tego było naprawdę dobrze. Nie myślcie, że tylko narzekam, bo ta historia naprawdę mnie wciągnęła i jestem bardzo ciekawa jak się zakończy i mogę śmiało polecić tę serię.

Szczegóły:
Tytuł: Szturm i grom
Tytuł oryginalny: Siege and Storm
Cykl: Grisza
Tom: 2
Autor: Leigh Bardugo
Wydawnictwo: Papierowy Księżyc
Liczba stron: 464
Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...