środa, 26 lipca 2017

Skaza - Zbigniew Zborowski [PRZEDPREMIEROWO]


Zbigniew Zborowski całkowicie kupił mnie tą książką. Jestem zachwycona i moje skromne grono polskich autorów których czytam poszerzyło się o kolejną postać.
Fabuła jest poprowadzona dwutorowo.

We współczesnej Warszawie Bartosz Konecki jest policjantem, który po długim urlopie wraca na służbę i musi znowu „wejść” w grupę. Jest on bardzo ciekawą osobą, która posiada fotograficzną pamięć, ale w przeszłości przeżył załamanie, przez które prawie z policji wyleciał, a wspomnienia ciągle go prześladują i utrudniają pracę. Teraz może się wykazać, bo znaleziono zwłoki młodej doktorantki Zakładu Fizyki Jądrowej. Rozpoczyna się śledztwo w którym pojawia się coraz więcej niewiadomych. Czy odkrycia przedwojennego polskiego naukowca można z tym morderstwem powiązać? 

Kolejny wątek to cała sieć retrospekcji zaczynająca się w 1934 roku. Poznajemy losy Hani Kochańskiej, dziewczynki ze Lwowa, która została w czasie II Wojny Światowej wywiedziona na kazachskie stepy. Jej wątek jest świetny i polubiłam ją od samego początku. Później trafiamy też do Izraela lat 60-tych, Iraku, Iranu, Afganistanu, Szwajcarii i współczesnej ogarniętej wojną Syrii. Poznajemy żydowskich braci Dawida i Aarona oraz podstarzałego amerykańskiego dyplomatę i kilku wiecznie wpychających się we wszystko Rosjan. Co te wszystkie miejsca i ludzi łączy? Początkowo byłam nieco zdezorientowana, a na pewno przez ponad 100 stron, ale jak już odkryłam o co chodzi to powiedziałam „WOW”. Mega przemyślany wątek i jestem pełna podziwu, że to wszystko tak ładnie zagrało.

Książka trzyma w napięciu od początku do końca. Podobało mi się to, że Konecki nie jest w tej książce jakimiś superbohaterem o umiejętnościach Chucka Norrisa. Policjanci są bardzo realistyczni oraz mają swoje własne słabości. Z drugiej strony motyw policjanta, którego prześladuje przeszłość jest w literaturze strasznie oklepany. W powieści dzieje się bardzo dużo, akcja nie zwalnia aż do samego końca. Spodobało mi się i to bardzo. Już teraz czekam na kolejną część, bo taka ma się pojawić, a tak w ogóle to ma być cały cykl z Bartkiem Koneckim. Naprawdę warto tę książkę przeczytać. Szczególnie jeśli jesteście fanami kryminału. Ja nigdy nie byłam wielką entuzjastką powieści z akcją osadzoną w Polsce, ale ta książka mnie zachwyciła i polecam ją wszystkim. 

Za możliwość przeczytania książki dziękuję:
Znalezione obrazy dla zapytania wydawnictwo znak

Szczegóły:
Tytuł: Skaza
Tom: 1
Autor: Zbigniew Zborowski
Wydawnictwo: Znak Literanova
Liczba stron: 396
Premiera książki: 02.08.17 r.

wtorek, 25 lipca 2017

Mroczna Wieża i kosmiczne piwo - Nowa Fantastyk nr. 8/17


Nie jestem fanką Kinga. Przeczytałam chyba dwie jego książki i mnie na kolana nie powaliło, ale po przeczytaniu artykułu o Mrocznej Wieży coraz poważnej się zastanawiam nad daniem mu jeszcze jednej szansy i sięgnięcie po książkę. Coś czuję, że fani autora będą zachwyceni tym tekstem, szczególnie, że wielkimi krokami zbliża się ekranizacja. W dodatku okładka tego numeru naprawdę wymiata.  

Jestem zachwycona artykułem Kosmos od kuchni. Zastanawialiście się kiedyś co jedzą astronauci? Kiedyś jedzenie było obrzydliwe i czasami starali się coś przeszmuglować, ale teraz… jedzą nawet homary. Rosjanie wymyślili nawet kosmiczne piwo. W tekście jest też niespodzianka: przepis na kosmiczne pastrami z fioletowymi warzywami, może się skuszę i takie kiedyś ugotuję. 

Zgnębiony naukowiec to tytuł długiego wywiadu z Tedem Kosmatką. No fajnie, ale kto to w ogóle jest? Wydaje mi się, że na wstępie powinno się przedstawić rozmówcę. Początkowo naprawdę zastanawiałam się czy to biolog, bo mówi o zainteresowaniach ewolucją i genetyką, czy etyk czy jakiś nieznany autor.  

Z opowiadań najlepszy był dla mnie „Upiór umarłego” Shawna Speakmana. Rzecz dzieje się we współczesnej Wielkiej Brytanii, gdzie tajemniczy i groźny Tathal Ennis szuka starożytnego miecza. Anglia i miecz? Od razu mi się skojarzyło z królem Arturem i właśnie o to tu chodzi. Nie brakuje niebezpiecznej i mrocznej magii, elfów oraz odrobiny dreszczu grozy i krwi. To zdecydowanie moja tematyka i naprawdę żałowałam, że tak szybko się skończyło.

Warte uwagi jest również opowiadanie „Retrospektor” T.C Boyle’a. W nieodległej przyszłości ludzie wynaleźli tytułowy retrospektor, dzięki któremu można od nowa oglądać swoje wspomnienia. Wes jest samotnym ojcem wychowującym nastoletnią córkę. Przeżył wiele szczęśliwych i smutnych chwil w tym rozstania z kobietami swojego życia. Dzięki retrospekcji może od nowa przeżywać tamte chwile. Przy okazji coraz bardziej i bardziej uzależnia się od technologii. To opowiadanie w oczywisty sposób nawiązuje do współczesnego świata i przywiązania do nowoczesnej technologii oraz pokazuje pewien nowy rodzaj nałogu, co jest niepokojące.

Niestety nie bardzo podobało mi się „Kląkanie na zapóźniku” Krzysztofa Filipowicza. Jestem jednak pełna podziwu, bo stworzył on alternatywną Polskę która została w pewien sposób zmodyfikowana przez dziwne nowe prawa matematyki i fizyki. Dla mnie to była trochę czarna magia i nie mogłam się w czytanie wkręcić. Pojawiło się sporo matematycznego języka i nie do końca było dla mnie zrozumiałe, ale może taki jest po prostu jego urok.

Ten numer aż tak mnie nie zachwycił jak poprzednie, szczególnie jeśli chodzi o opowiadania, ale naprawdę warto wstać i udać się na małe zakupy. 

niedziela, 23 lipca 2017

Inwazja na Tearling - Erika Johansen


Dawno żadna książka mi się tak nie ciągnęła jak Inwazja na Tearling. Masakra. Czytałam ja prawie 3 miesiące, bo taki miałam przy niej kryzys i za każdym razem jak do niej siadałam miałam dość po kilkunastu stronach.

W średniowiecznych realiach, czyli w Tearlingu królowa Kelsea próbuje zapobiec wojnie i najeździe wojsk Szkarłatnej Królowej, które nieubłaganie zbliżają się do granic. Kelsea irytowała mnie jak mało kto. To chyba jedyna bohaterka która przechodzi przemianę w złą stronę. Z normalnej dziewczyny staje się wyniosłą i brutalną królową. Zupełnie mi się to nie podobało i szczerze mówiąc to w jej królestwie, a raczej zamku nic się nie działo. Tylko siedzieli na naradach i rozprawiali o przyszłości. Nieco mnie to znudziło. To właśnie te fragmenty najbardziej spowalniały moją przeprawę z tą książką.

Co innego było z wątkiem, nazwijmy go, współczesnym. Kelsea co jakiś czas nachodziły wizje w których przenosiła się do czasów sprzed Przeprawy, do ciała Lily. Lily żyje w zdegradowanej i zniszczonej Ameryce, jest żoną ważnego polityka i codziennie stawia czoła przemocy domowej. Pewnego dnia na podwórku znajduje ranną kobietę, rebeliantkę i członkinię Błękitnego Horyzontu -  organizacji którą William Tear chce poprowadzić do lepszego świata. Dosłownie. Lily zaczyna wątpić we władzę i świat w którym kobieta jest nic nie warta, a bogaci żyją odizolowani od biednych.

W magiczny sposób losy królestwa Tearlingu są połączone z życiem Lily. Wątek Lily bardzo mi się podobał. Był dynamiczny i trzymający w napięciu, pełny strzelanin, pościgów i przemocy. Jak w poprzedniej części narzekałam na niego, tak tu mi się podobał. Staram się zrozumieć zamysł autorki, ale mnie nie przekonuje to połączenie średniowiecza i współczesności w taki sposób jaki nam to zaoferowała. 
Nie wiem czy chcę się zapoznawać z kolejną częścią, chyba nie. Jedyne czym mogę się zachwycać to wydanie książek, bo i pierwsza i ta część pięknie się prezentują na półce. 

Szczegóły:
Tytuł: Inwazja na Tearling
Tytuł oryginału: The Invasion of the Tearling
Tom: 2
Cykl: Królowa Tearlingu
Autor: Erika Johansen
Wydawnictwo: Galeria Książki
Liczba stron: 560

wtorek, 18 lipca 2017

Clovis LaFay. Magiczne akta Scotland Yardu - Anna Lange

Witajcie w alternatywnej wiktoriańskiej Anglii pełnej magii. Osoby magiczne żyją w zgodzie z niemagicznymi, a młodych ludzi kształci się w szkołach po których zostają specjalistami w wybranej dziedzinie magii. 

Clovis LaFay jest młodym nekromantą, który po licznych wędrówkach po kontynencie wraca do Londynu. Na miejscu spotyka dawnego przyjaciela ze szkoły – Johna Dobsona – który jest w nadinspektorem Podwydziału Spraw Magicznych Wydziału Detektywistycznego Policji Metropolitalnej (uff… ale długa nazwa). Po kilku namowach zatrudnia Clovisa jako konsultanta. John ma również siostrę Alicję, która mieszka z nim i uczęszcza na kurs pielęgniarstwa. W czasach kiedy kobiet nie szkoli się w magii, a ich głównym celem jest dobre wyjście za mąż,  Alicja postanawia samodzielnie zgłębiać jej tajniki. Po początkowym zniechęceniu z pomocą przychodzi Clovis, który oferuje jej pomoc.

Chyba spodziewałam się czegoś więcej po tej książce. Miałam nadzieję na mocniejsze podkreślenie głównego wątku, którym jest magiczny zamach na Johna. Wyszło trochę tak, jakby książka składała się z kilkunastu bardzo, ale to bardzo luźno połączonych ze sobą wydarzeń i dość długo czekałam na rozkręcenie się akcji. Powieść zaczęła się bardzo dynamiczne i od razu mnie wciągnęła, ale zaraz potem wszystko jakby zwolniło.  

Miałam trochę wyższe wymagania odnośnie postaci Clovisa. Pasowałaby mi do niego jakaś taka tajemniczość, może większa moc magiczna i mniej grzeczne usposobienie. Nie był zły, ale brakowało mu tego czegoś przyciągającego uwagę, poza nekromancją, która może brzmi tajemniczo, potężnie i groźnie, ale w tym przypadku okazała się całkiem zwyczajną dziedziną. Może trochę pomogła mu zła sława jaką owiana jest jego rodzina.

"Pochylający się nad nim Dobson ustąpił miejsca prawdopodobnej właścicielce głosu. No, teraz lepiej. Nie żeby Dobson był brzydki, ale takiego gorsu to on nie miał. Ani tak błękitnych oczu, ani takich ramion... No nie, ramiona może miał. Oczy w sumie też."


Podobał mi się styl w jakim napisana jest książka. Przypominał mi taką unowocześnioną Jane Austen. Klimat dziewiętnastowiecznej wiktoriańskiej Anglii został dobrze oddany. Nie zabrakło również odrobiny humoru. Nie ukrywam, że książkę czytało się przyjemnie i nie żałuję spędzonego z nią czasu. Aha, i chyba też przyznacie, że okładka jest świetna. Jeśli jesteście fanami epoki wiktoriańskiej, to na pewno nie będziecie zawiedzeni. 

Szczegóły:
Tytuł: Clovis LaFay. Magiczne akta Scotland Yardu
Autor: Anna Lange
Wydawnictwo: Sine Qua Non
Liczba stron: 448

piątek, 14 lipca 2017

The Assassin's Blade - Sarah J. Maas


The Assassin's Blade jest zbiorem pięciu nowelek o Celaenie Sardothien i jej drodze do zostania najlepsza zabójczynią Adarlanu. Na początek wyjaśnijmy kiedy nowelki można przeczytać. Ja najpierw przeczytałam część pierwszą serii Szklany Tron, a następnie po niej zbiór nowelek. Równie dobrze można je przeczytać przed pierwszą częścią. Wtedy nie ma spojleru z ostatniej opowieści (ale paradoksalnie ja się cieszyłam, że wiem co się stanie). Druga sprawa: istnieją również pojedyncze wydania nowelek i należy je czytać po kolei, bo wydarzenia z kolejnych opowiadań są wynikiem działań bohaterki w poprzednich częściach. Równie dobrze można je traktować jako pełnoprawną książkę numer 0,5. :D 


Mam problem z główną bohaterką. Lubię Celaenę, ale w opowiadaniach jest ona strasznie bezczelna i wkurzająca. Wywyższa się, pyskuje i ciągle powtarza sobie kim to ona nie jest. Wydaje mi się, że w pierwszej części – Szklanym Tronie - aż taka nie była. W późniejszych opowiadaniach również nieco przystopowała, ale mam nadzieję, że w kolejnych częściach bohaterka nieco ewoluuje. Ktoś może wie, czy tak się stanie?

Same przygody były bardzo wciągające i interesujące. Towarzyszymy jej oraz jej kompanowi z gildii - Samowi w wypełnianiu misji na wyspach króla piratów. Potem Celaena ma przygodę, a raczej zdarzenie z młodą uzdrowicielką – ta nowela była dla mnie najnudniejsza. Na pustyni pobierała nauki u milczących assasynów. Jednak najlepsza i najbardziej trzymająca w napięciu była ostatnia nowela Assassin and the Empire ( Zabójczyni i Imperium w tłumaczeniu). Działo się zdecydowanie najwięcej, było najbardziej niebezpiecznie i cóż… łezka w oku też mogła się zakręcić. Skupia się ona nie tylko na Celaenie, ale również na Samie, królu assasynów Arobynnie Hamelu i ich interesach i układach w stolicy. Powiem tylko, że jest krwawo. 

Bardzo mi się ta książka podobała. Zaryzykuję stwierdzenie, że jest lepsza niż Szklany Tron. Mimo, że nie pokochałam Celaeny, to wciągnęłam się w jej przygody. Książka warta polecenia, a ja pomału kompletuję sobie tę serię po angielsku. 

Szczegóły:
Tytuł oryginału: The Assassin's Blade
Autor: Sarah J. Maas
Wydawnictwo: Bloomsbury
Liczba stron: 430
Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...