czwartek, 7 lipca 2016

Dotyk Crossa - Sylvia Day


Ta książka to gniot. Sama z siebie nie sięgnęłabym po nią. Dlaczego to zrobiłam? Koleżanka poprosiła mnie o polecanie dobrej książki erotycznej. Nie jest to mój ulubiony gatunek, ale poleciłam jej świetną książkę Dotyk ciemności C.J. Roberts. Ona też poleciła mi książkę, którą obiecałam przeczytać. Jak się pewnie domyślacie, jest to Dotyka Crossa - podobno genialna, cudowna i wspaniała. NIE!!! To nie jest cudowne, nie jest nawet dobre, a i do przeciętnego temu daleko. No ale obiecałam, przeczytałam, a gdzieś w połowie mój mózg wypłynął uszami. 

O co w tej książce chodzi? Oczywiście mamy groźnego, mrocznego miliardera Gideona (kto go tak nazwał, brzmi jak imię dla konia!) Crossa i Evę Tramell, dość zwyczajną dziewczynę, która (!) również ma na koncie sporą sumkę. Czyli nie jest biedną dziewczynką, która złapała za nogi bogacza. Przypadkowo spotykają się w wieżowcu w którym oboje pracują, a między nimi dość mocno zaiskrzyło. Książka od początku jest mocno naiwna i szokująca - w sensie, że nie mogłam wyjść z podziwu nad jej dziwnością. Gideon jest okropny. Jedno z pierwszych pełnych zdań, które powiedział przy Evie brzmiało "mam ochotę cię przelecieć" SERIOUSLY? Pan Cross miał być tajemniczy i mroczny, a okazał się miękki i mdły niczym rozgotowane pierogi. Ciągle tylko przepraszał Evę za zachowywanie się jak dupek i piep***yli się na zgodę, bo tego inaczej nie da się nazwać. Eva ma jakieś problemy psychiczne, skoro z nim się trzyma. No i w sumie on też.

Gapiłam się na niego osłupiała, zupełnie nie wiedząc, jak to skomentować.
- O kurwa - zabłysnęłam w końcu elokwencją.

W książce brak jakiegokolwiek punktu kulminacyjnego. Akcja jest dość prosta, a co paręnaście stron wbity jest klin z opisem seksu. Książka kończy się w strasznie głupim momencie i nie ma żadnego zakończenia. Zupełnie jakby ktoś przeciął stronę nożyczkami i napisał koniec. Tak więc, aby dowiedzieć się jak się skończą wszystkie wątki - trzeba przeczytać kolejny tom, a ja nie jestem pewna czy mam na to ochotę, chyba nie. Jedyną postacią, którą w pewnym stopniu polubiłam jest Cary - współlokator Evy i przy okazji gej (no ale jego też autorka w pewnym momencie skrzywiła). 

Opisy seksu są okropnie wulgarne, pełne "brzydkiego" słownictwa, a nawet tego medycznego, które pasuje tu jak wół do karety. Brak w nich jakiegokolwiek romantyzmu, co bardzo kontrastuje z resztą książki, która jest pełna niby miłości i właśnie romantyzmu. Koszmarna mieszanka. Te opisy zamiast podniecać - obrzydzają. Co chyba raczej nie jest wskazane w powieściach erotycznych. Nie mamy tu ostrej perwersji jak w przypadku Greya, a cała zabawa polega na tym, że Cross przekonuje Evę, że jest w łóżku uległa, a ona się przed tym broni. Ehhh...

Powtórzę się - ta książka to gniot. Co trzeba mieć w głowie, żeby coś takiego napisać? Jest chyba nawet głupsza od Greya, a to jest nie lada osiągnięcie. Można się przy niej nieźle pokrzywić i pośmiać. Przepraszam fanów tej książki, za taką recenzję, no ale inaczej się nie dało.

Szczegóły:
Tytuł: Dotyk Crossa
Tytuł oryginału: Bared To You
Tom: 1
Cykl: Rozpalona
Autor: Sylvia Day
Wydawnictwo: Wielka Litera
Liczba stron: 416


Przypominam o rozdaniu!
ROZDANIE

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...