sobota, 11 marca 2017

Grom i szkwał - Jacek Łukawski


Jacek Łukawski taranem przebił się do czołówki moich ulubionych autorów. Kocham fantastykę i kulturę Słowian oraz podtrzymuję swoje zdanie, że Łukawski stał się bardzo ważną osobą w świecie polskich twórców. 

Arthorn ucieka z zamku opanowanego przez Morrończyków. Wyrusza z misją odnalezienia porwanej księżniczki Azure. Tym razem jest sam, ranny i musi stawić czoła martwej ziemi. Tymczasem za nią w Nife wrogie wojska spoglądają w kierunku Wondettel. Arthorn nie raz i nie dwa ma ochotę na rzucenie wszystkiego w pi*** i powrót do ukrytej doliny Asnal Talath. Mogę tylko powiedzieć, że wpadł w niezłe combo wydarzeń i wędruje od latających statków do podziemnych jaskiń pod górami, zmagając się z niebezpieczeństwami, dziwnymi stworami i starożytną magią.

Arthorn jest świetną postacią. Równie mocno polubiłam Marcasa, który zmaga się z trudnościami w Wondettel. Wszystkie postacie są bardzo prawdziwe i nie są idealne. Nawet Arthorn popełnia błędy przez co bohaterem idealnym nie jest. I bardzo dobrze, ALE narzekającą i władczą księżniczkę szczerze znienawidziłam. I nie łudźcie się, nie jest to jedna z tych postaci, która w końcu się nawraca i nabiera pokory. 

Polski język, piękny język. Tyle kwiecistych przekleństw to chyba w żadnym innym nie ma. Stylizacja na gwarę, liczne archaizmy i zwroty typowe dla wykonawców jakiejś profesji są świetne. Wdać, że autor dba szczegóły i zna się na rzeczy. Liczne walki również były opisane z zaskakującą precyzją. 

To idealne słowiańskie fantasy. Świat jest bardzo barwny i cieszę się, że pomimo nawarstwienia przeróżnych wątków dziwożony i inne „słowiańskie atrakcje” nie zostały zapomniane. To właśnie ten świat najbardziej pokochałam. Jest bogaty w magię, wiły, borutniki, czarty a nawet smoki. O tak, fragment o smokach był świetny. Jest też parę nawiązań do innych tworów kultury, ale nico mniej wyraźne niż w części pierwszej. 

„- I co teraz Panie? Nie będziemy szkolić smoków?
Dorasal rozejrzał się po bladych twarzach.
- A widzicie w tym jakiś sens?
[…] Milczenie.
- Pytałem, czy widzicie jakiś sens w założeniu złotych fatałachów i ruszeniu na tych skundlonych jaszczurkach do bitwy! – ryknął
[…] – Nie o Czcigodny.
- Co one jedzą? – Dorsal pochylił się nad nim
- Zie… zielone rośliny – jęknął zaklinacz.
[…] - Szkoliliście roślinożerne smoki do walki? – spytał wodząc wzrokiem wokoło. Odpowiedziały mu potakujące mruknięcia. – A który debil na to wpadł?”

Akcja rwie do przodu jak szalona, a końcówka to jedno wielkie zaskoczenie. Dialogi się dopracowane i pełne humoru, od wisielczego do wojskowego. Szczerze nie mogę się doczekać kolejnej części, aby poznać ten świat jeszcze lepiej. Och tak, jeszcze mapa – rozrosła się i pokazała nowe ziemie. Mapa to element, który zawsze powinien w książce być. Wracając do podsumowania, jestem zauroczona i zachwycona tą książką i szczerze polecam ją każdemu. 

Szczegóły:
Tytuł: Grom i szkwał
Tom: 2
Cykl: Kraina Martwej Ziemi
Autor: Jacek Łukawski
Wydawnictwo: Sine Qua Non
Liczba stron: 400

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...