wtorek, 5 kwietnia 2016

Żelazny cierń - Caitlin Kittredge


Żelazny cierń jest książka będącą ukłonem w stronę H.P. Lovecrafta i wykreowanej przez niego mitologii. Niestety nie miałam jeszcze okazji do zaznajomienia się z rzeczonym panem, ale co nieco słyszałam o jego Wielkich Przedwiecznych i chyba najsławniejszym z nich - Cthulhu. 

Akcja powieści rozpoczyna się w mieście Lovecraft (nawet miasto nosi nazwisko pisarza) pod którego powierzchnią ciągną się kilometry rur wypełnionych parą, prowadzących do Maszyny - mechanicznego serca miasta. Całość sprawia bardzo steampunkowe wrażenie. W mieście jest akademia szkoląca przyszłych inżynierów, do wytwarzania światła wykorzystuje się eter, a wszędzie jest pełno maszyn i parowych silników. Nie jest wcale miło i kolorowo. Jak przystało na dystopię, w ciemnych zaułkach czają się potwory zarażone nekrowirusem, a porządku pilnują Nadzorcy, którzy tępią wszelką herezję i heretyków wierzących w coś innego niż narzucane przez nich poglądy. 

Pośród tego wszystkiego spotykamy głównych bohaterów Aoife i Cala. Aoife genetycznie odziedziczyła nekrowirusa, który ma się uaktywnić w dniu jej szesnastych urodzin. Przez niego oszalał jej brat, który uciekł z miasta. Pewnego dnia Aoife dostała od niego wiadomość z wołaniem o pomoc. Postanowiła uciec ze szkoły z miasta i odszukać go. Zabrała ze sobą Cala. Och... irytował mnie od samego początku. Odwalał takie akcje, że szczerze dziwiłam się dziewczynie, że go jeszcze nie zamordowała. Ciągle tylko narzekał, spowalniał tempo i nie wierzył jej w nic, co wykraczało poza racjonalne poglądy. A poza nimi istnieje Dziwność, czyli magia, która w pewnym momencie ujawnia się w całej okazałości. Do tej dwójki dołącza też Dean Harrison, heretyk i przewodnik mający wyprowadzić ich z miasta. W przeciwieństwie do Cala, jego polubiłam od samego początku i momentami tylko dla niego czytałam tą książkę. Dean jest tajemniczy, umie poruszać się w terenie kontrolowanym przez Nadzorców i bardzo wkręca się w misję Aoife. Niestety dziewczyna po pokazaniu wielkiego zdecydowania i odwagi na początku powieści już w połowie transformuje się zagubioną i niezdecydowaną dziewczynkę. Stała się nijaka i nie bardzo podobało mi się jej postępowanie. Jednym z minusów tej powieści jest to, że bohaterowie mają po piętnaście lat. W sumie zachowywali się bardzo dorośle i autorka mogłaby jednak trochę im ich dodać lat. Można by wtedy nieco bardziej rozwinąć wątki miłosne.

Cthulhu - Wielki Przedwieczny z mitologii Lovecrafta
Teraz przyjrzyjmy się samej akcji. Na początku zupełnie się nie wkręciłam w losy bohaterów. Mroczny i steampunkowy klimat był bardzo fajny, ale same wydarzenia zostały nieco przekombinowane. Po ucieczce z miasta siedzieli w jednym miejscu i tam zaczęła się pojawiać magia, dziwne istoty, ghule. dzierzby, inne światy i magiczne przejścia. To mi trochę nie pasowało i w sumie mimo, że dostaliśmy tego bardzo dużo, było również trochę monotonne. Sama końcówka książki jest nieco lepsza, ale mnie nie porwała. Chyba najbardziej podobał mi się wątek z ghulami i ich podziemną siedzibą.

Podsumowując, autorka mogła trochę lepiej wykorzystać potencjał drzemiący w tej historii. Początkowo było bezbarwnie, ale z czasem akcja nabrała tempa, chociaż nie takiego, jak się spodziewałam. Wielki plus za klimat książki, który jest jedyny w swoim rodzaju i który kształtuje bardzo dobrze skonstruowany świat pełen mechanizmów. Ogólnie, historia ta mnie nie porwała, ale na pewno zaciekawiła, bo nigdy wcześniej nie miałam okazji czytać niczego napisanego w tym stylu. 

Szczegóły:
Tytuł: Żelazny cierń
Tytuł oryginalny: The Iron Thorn
Cykl: Żelazny Kodeks
Tom: 1
Autor: Caitlin Kittredge
Wydawnictwo: Jaguar
Liczba stron: 456

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...