środa, 23 grudnia 2015

Słodka zemsta - Nora Roberts

Po przeczytaniu kilku książek o tematyce poważnej, filozoficznej - ogólnie rzecz biorąc trudnej, zachciało mi się przeczytać coś co mnie zrelaksuje i odpręży. Sięgnęłam po niezastąpioną Norę Roberts, której książki nadają się do tego idealnie. Wybrałam pozycją na chybił trafił, a los chciał, że wylosowałam coś, co nawiązuje do współczesnych ogólnoświatowych problemów jakimi są terroryści z państwa islamskiego i o których było głośno w mediach jakiś czas temu. Przypadek? 

Phoebe jest gwiazdą Hollywood, która wyszła za mąż za arabskiego króla. Dla niego porzuciła wszystko i wyjechała do jego kraju. Okazało się, że w Jaquirze nie jest tak pięknie jak się jej wydawało. Siła tradycji okazała się silniejsza niż miłość. Stosunki z mężem zaczęły się pogarszać, a czarę goryczy przepełniło to, że nie urodziła syna, lecz córkę - Adrianne. Kiedy dziewczynka ma około 8 lat razem z matką i ojcem udaje się w swoją pierwszą wyprawę za granicę, do Paryża. Tam matce i dziecku udaje się zgubić ochronę i uciec do Ameryki. Książka opisuje dzieciństwo i młodość Adrianne, jej problemy z matką i późniejsze samodzielne życie. Dziewczyna, która nosi tytuł księżniczki zaczyna kraść klejnoty, a zysk przeznaczać na cele charytatywne. W dzień jest celebrytką, w nocy włamywaczką. Nie wie, że jej akcjami zainteresował się Interpol, a na jej tropie jest Philip, były i zrehabilitowany włamywacz. Ponieważ jest to romans, ich drogi zaczynają się krzyżować. Tymczasem Adrianne planuje największy skok swojego życia. 

Jaquir - przy wykorzystaniu całej mojej geograficznej wiedzy, nie udało mi się zlokalizować takiego państwa, emiratu czy księstwa, więc zakładam, że jest ono fikcyjne i leży gdzieś nad Zatoką Perską lub Morzem Czerwonym. Rządzi nim król, obowiązuje prawo szariatu, czyli panuje najsurowsza odmiana Islamu. Akcja startuje w pod koniec lat 60-tych, więc Jaquir jest nieco zacofany w porównaniu do reszty świata. Dopiero po pewnym czasie to się zmienia. Wydaje mi się, że sprawa Islamu, tradycji i traktowania kobiet jest to przedstawiona dość łagodnie. Może dlatego, że książka powstała w 1988, jeszcze przed atakami terrorystycznymi i tuż po zakończeniu wojny Iracko-Irańskiej. Gdyby książka powstała teraz, byłaby zapewne mniej bajkowa i bardziej brutalna. Istnieje jeszcze możliwość, że autorka celowo stworzyła własne państwo, żeby nie oczerniać żadnego istniejącego.  Trochę się na ten temat rozpisałam, ale bardzo mnie ten Jaquir frasował...

Mam wrażenie, że we wszystkich książkach Nory pojawia się ten sam typ mężczyzny, czyli zabawny, opiekuńczy, niesamowicie namiętny i przenikliwy. Ale wiecie co? Chyba lubię taki typ, bo w sumie te książki mają zrelaksować, bawić i trochę odmóżdżyć czytelnika. A przy tej książce miałam mnóstwo frajdy. Spodobało mi się połączenie księżniczki z włamywaczką. Jej podwójne życie jest interesujące, a miejscami zabawne.  
Krąży po rynku dość sporo książek, których akcja osadzona jest w państwach islamskich: o arabskich żonach, córkach, kochankach, służących itp. Nie czytałam żadnej o takiej tematyce, więc nie mam z czym porównywać tej, ale nie polecam uczyć się z niej arabskich zwyczajów. Myślę, że ta książka zadowoli fanki romansu, jest też trochę dreszczyku emocji i napięcie. Pochłonęłam ją w jeden dzień i rekomenduję, jako wspaniałą książkę na leniwy weekend.

Szczegóły:
Tytuł: Słodka zemsta
Tytuł oryginalny: Sweet Revange
Autor: Nora Roberts
Wydawnictwo: Amber
Liczba stron: 320

13 komentarzy:

  1. Zainteresowała mnie ta książka... Muszę się z nią zapoznać ;)

    OdpowiedzUsuń
  2. Kojarzę Norę Roberts, jednak nie miałam jeszcze styczności z jej twórczością. Słodka zemsta jakoś nie interesuje mnie zbytnio, ale kto wie? Być może kiedyś przeczytam coś innego tej autorki :>
    Pozdrawiam
    secretsofbooks.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ona pisze bardzo różne książki, na pewno znalazłabyś coś dla siebie :)

      Usuń
  3. Nie za bardzo mam o czym mówić, bo nie czytałam ani nic o Arabii, ani Nory Roberts. Możliwe tylko, ze przeczytam kiedyś jakąś jej książkę, bo pamiętam, że oglądałam film na podstawie którejś i bardzo mi się podobał :)

    OdpowiedzUsuń
  4. Z chęcią zapoznam się z tą książką.
    Pozdrawiam.

    OdpowiedzUsuń
  5. Okładka jest naprawdę intrygująca, choć jednocześnie... dziwna. Ja wcześniej nie miałam styczności z Norą Roberts, ale mam nadzieję, że znajdę ją gdzieś w czeluściach miejskiej biblioteki ;)
    Buziaki i wesołych świąt! <3
    BOOKBLOG

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Sporo książek Nory ma bardzo słabe okładki, chociaż treść jest bardzo dobra.

      Usuń
  6. Czytałam kiedyś tę powieść i mimo,iż nie za bardzo lubię autorkę,to podobała mi się i to nawet bardzo ;-)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja czytałam już dość sporo książek Nory. Zdarzały się słabsze książki, ale ta jest bardzo fajna ;-)

      Usuń
  7. Właśnie ta autorka mnie bardzo interesuje. Od wielu lat słyszę, że pisze dobre romanse i warto po nią sięgnąć, jednak wciąż jakoś mi z nią było nie po drodze. Mam nadzieję, że w nowym roku w końcu uda mi się zacząć z nią przygodę :)

    OdpowiedzUsuń
  8. Książka wydaje się być ciekawa, chętnie kiedyś przeczytam :) Muszę w końcu zapoznać się z tą autorką :)

    OdpowiedzUsuń
  9. Ten typ mężczyzny wydaje mi się popularny w wielu romansach. Książek Roberts jeszcze nie znam, ogólnie z literaturą kobieca i romansami jakoś do tyłu jestem i w końcu trzeba będzie to nadrobić. W sumie może któregoś dnia zacznę i od tej pozycji... :)
    Nominowałam Cię i zapraszam do udziału w tagu/ach, jeśli masz ochotę: http://coffee-kafes.blogspot.com/2015/12/tagi-tolkienowski-i-santa-claus-factory.html
    Wesołych Świąt! :)

    OdpowiedzUsuń
  10. Nie czytałam jeszcze żadnej książki tej autprki, jednak słyszałam o niej bardzo dużo pozytywnych rzeczy. Chętnie zapoznam się z jej tworczością ;)

    OdpowiedzUsuń

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...