piątek, 20 listopada 2015

Droga do Nawi - Tomasz Duszyński

Na tę książkę miałam ogromną ochotę od chwili gdy ją ujrzałam. Słowiańscy bogowie to tematyka, która od zawsze mnie fascynowała i byłam ogromnie ciekawa jak wyszło wpuszczenie ich do książki. 

Świat nam współczesny. Alek Bielski jest polskim weteranem z Afganistanu, Misza Asieniewicz to milicjant z Rosji, Ksenia Morozowa to z pozoru zwykła, rosyjska dziewczyna. Nasi bohaterowie z dnia na dzień dowiadują się, że posiadają niezwykłe moce, poznają świat fantastycznych stworzeń i arenę walk między bogami. A najgorsze i zarazem najbardziej ekscytujące jest to, że stają się zabawkami w ich rękach.
Perun, bóg grzmotów i piorunów, coś kombinuje. Od wieków walczy z Welesem, który włada Nawią, podziemnym królestwem lub też zaświatami. Jego intrygi są przemyślane, niebezpieczne i nieprzewidywalne. Na cel wziął sobie Ksenię, której umiejętności pomogą zapewnić Perunowi władzę i nieśmiertelność, bo bogowie żyją tak długo, jak wierzą w nich ludzie. Najłatwiej utożsamić się z Alkiem, bo był chyba jedynym bohaterem, który trzymał się twardo "swojej strony barykady". Określiłabym go bardzo prosto -  jako sympatycznego, równego gościa. Pozostała dwójka też jest bardzo dobrze wykreowana. Ksenia to dziewczyna, która żyje sama, studiuje i zarabia na utrzymanie w nieprzyjemnej Moskwie. Natomiast Misza jest gościem z milicji, który jest po prostu dobry i nie zniża się do poziomu współpracowników - nie bierze łapówek i autentycznie pomaga ludziom. Rosja została przedstawiona jako kraj wielkich kontrastów, mocno skorumpowany, gdzie jest się albo ledwie wiążącym koniec z końcem szaraczkiem albo bogatym mafiozem. Raczej nie ma półśrodków. Jest szara, melancholijna i troszkę "dziwnawa" dla przeciętnego Polaka.

" -Nie uważasz, że dzieje się to trochę zbyt szybko? - zapytał.
- Nie żartuj. - Zmarszczyłem czoło, jakbym rozważał jego słowa. - Panujemy 
nad wszystkim. Wpadamy, robimy rozróbę i wyciągamy najlepsze laski.
- Wy, Polacy, zawsze byliście szaleni."

Na początku wiemy o tym zupełnie nowym świecie tyle co bohaterowie, czyli nic. Nie mogłam ogarnąć o co chodzi, kto czego chce, kto kogo lubi, a z kim jest w stanie wojny. Dodatkowo wszystko mieszał Perun, który co rusz przeciągał ludzi ze strony na stronę. Okazuje się, że bogów jest dużo więcej. Chociaż w książce akcja kręci się woków Peruna, Welesa i Świętowita, to wspomniani są też bogowie germańscy, nordyccy, a nawet Bóg chrześcijański. W Polsce i Rosji działają dwa departamenty. Departament Zachodni i Departament Wschodni są lekko rywalizującymi ze sobą organizacjami zajmującymi się, delikatnie mówiąc, utrzymywaniem porządku w świecie fantastycznych stworzeń. Na naszej czytelniczej drodze do Nawi - krainy umarłych Słowian - spotykamy pogodniki, rusałki, wilkołaki, strzygi, krasnoludy z typowym sobie poczuciem humoru, a nawet waleczne walkirie. Wbrew pozorom nasi herosi nie walczą na świetlne strzały (bo to trzeba być wysoko wykwalifikowanym magiem), ale na zwykłą broń palną - kałasznikowy i granaty. Ehhh.... cała Rosja, chociaż Polacy wcale nie chcą okazać się gorsi. Wszystko to jest doprawione wyszukanymi przekleństwami i oprószone humorem, który może być nie do pojęcia dla osób nie mieszkających w kraju słowiańskim.

" -Krasnolud, dżin, ja pierdolę - Alek zaśmiał się tubalnie.
- Coś ma pan do dżinów i krasnoludów? - Marid zapytał tonem, który nie wróżył nic dobrego.
- Nie, skądże znowu. Sam się po prostu zastanawiam czy nie jestem jakąś cholerną wróżką.
- Wróżki poczułyby się dotknięte do żywego pańską uwagą. Poza tym brakuje panu skrzydeł.
- Rzeczywiście. - Alek pokiwał głową w zadumie. - A panu lampy."

Lekko denerwowała mnie narracja. U wszystkich postaci była trzecioosobowa, oprócz Alka. Alek zawsze "mówił" w pierwszej osobie, co było dziwne. Chyba nie wiem co autor miał na myśli stosując taki zabieg. Czasami nie mogłam się połapać, która postać kiedy mówi, bo używane były naprzemiennie imiona i ich nazwiska. Musiałam się zastanawiać kto jest bieżącym narratorem, a wszystkich osób z których perspektywy poznajemy historię było chyba... z osiem. Można było się pogubić.

Książkę czytało mi się bardzo przyjemnie. Styl w jakim jest napisana nieco przypominał mi ten Andrzeja Sapkowskiego - autora sagi o Wiedźminie. Czyli było lekko ciężkawo i brutalnie, co w żaden sposób nie jest tu minusem. Taki styl pasuje szczególnie do opisów Rosji. Wartka akcja przypominała czasami majaki i koszmary senne, sprawiając, że obraz np. Nawi staje się bardziej oniryczny, a tym samym groźny.
Ta książka to kawał dobrej fantastyki. Wciąga od pierwszych stron i absorbuje na długie godziny czytania. Odkrywa przed nami magiczny świat słowiańskich wierzeń, który był chlebem powszednim naszych przodków. To zdecydowanie książka warta polecenia. Posiada zupełnie inny klimat niż wszystko co do tej pory czytałam, nie spodziewałam się że słowiańskie fantasy może zostać osadzone w XXI wieku tak umiejętnie i naturalnie. Na kartach powieści bogowie ożywają i kombinują jak by się tu zabawić zwykłymi śmiertelnikami. 

Szczegóły:
Tytuł: Droga do Nawi
Autor: Tomasz Duszyński
Wydawnictwo: Czwarta Strona
Liczba stron: 544

11 komentarzy:

  1. Mam na tę książkę chrapkę odkąd zobaczyłam ją w zapowiedziach na stronie wydawnictwa. Mam nadzieję, że mi się uda w końcu ją przeczytać.

    OdpowiedzUsuń
  2. Pierwszy raz spotykam się z taką tematyką :o I bardzo mi się ona podoba! Naprawdę, z ogromną przyjemnością sięgnęłabym po tę powieść. Fantastykę bardzo lubię, ale takiej w stricte polskim wydaniu, jeszcze nie czytałam ^^

    LimoBooks :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Polska fantastyka ma w sobie to "coś" :) od razu się poznaje, że autor jest polakiem :))

      Usuń
  3. Trochę przypomina mi "Kłamcę" Ćwieka.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tak? Nie czytałam jeszcze niczego Ćwieka :(

      Usuń
  4. No i kolejna książka dołączyła do mojej listy :D Myślę, że to będzie powieść w sam raz dla mnie ;)

    OdpowiedzUsuń
  5. Mam nadzieję, że książka trafi z moje ręce :D

    OdpowiedzUsuń
  6. Heh, niedawno co nieco czytałam o tej książce. Nie wiem, czy do niej zajrzę, pewnie nie w najbliższym czasie, ale kto wie, może kiedyś? :)
    Pozdrawiam!
    http://hon-no-mushi-da.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  7. Będziesz moją skarbnicą wiedzy na temat fantastyki, ależ się cieszę, że tutaj trafiłam :)

    OdpowiedzUsuń

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...