środa, 26 lipca 2017

Skaza - Zbigniew Zborowski [PRZEDPREMIEROWO]


Zbigniew Zborowski całkowicie kupił mnie tą książką. Jestem zachwycona i moje skromne grono polskich autorów których czytam poszerzyło się o kolejną postać.
Fabuła jest poprowadzona dwutorowo.

We współczesnej Warszawie Bartosz Konecki jest policjantem, który po długim urlopie wraca na służbę i musi znowu „wejść” w grupę. Jest on bardzo ciekawą osobą, która posiada fotograficzną pamięć, ale w przeszłości przeżył załamanie, przez które prawie z policji wyleciał, a wspomnienia ciągle go prześladują i utrudniają pracę. Teraz może się wykazać, bo znaleziono zwłoki młodej doktorantki Zakładu Fizyki Jądrowej. Rozpoczyna się śledztwo w którym pojawia się coraz więcej niewiadomych. Czy odkrycia przedwojennego polskiego naukowca można z tym morderstwem powiązać? 

Kolejny wątek to cała sieć retrospekcji zaczynająca się w 1934 roku. Poznajemy losy Hani Kochańskiej, dziewczynki ze Lwowa, która została w czasie II Wojny Światowej wywiedziona na kazachskie stepy. Jej wątek jest świetny i polubiłam ją od samego początku. Później trafiamy też do Izraela lat 60-tych, Iraku, Iranu, Afganistanu, Szwajcarii i współczesnej ogarniętej wojną Syrii. Poznajemy żydowskich braci Dawida i Aarona oraz podstarzałego amerykańskiego dyplomatę i kilku wiecznie wpychających się we wszystko Rosjan. Co te wszystkie miejsca i ludzi łączy? Początkowo byłam nieco zdezorientowana, a na pewno przez ponad 100 stron, ale jak już odkryłam o co chodzi to powiedziałam „WOW”. Mega przemyślany wątek i jestem pełna podziwu, że to wszystko tak ładnie zagrało.

Książka trzyma w napięciu od początku do końca. Podobało mi się to, że Konecki nie jest w tej książce jakimiś superbohaterem o umiejętnościach Chucka Norrisa. Policjanci są bardzo realistyczni oraz mają swoje własne słabości. Z drugiej strony motyw policjanta, którego prześladuje przeszłość jest w literaturze strasznie oklepany. W powieści dzieje się bardzo dużo, akcja nie zwalnia aż do samego końca. Spodobało mi się i to bardzo. Już teraz czekam na kolejną część, bo taka ma się pojawić, a tak w ogóle to ma być cały cykl z Bartkiem Koneckim. Naprawdę warto tę książkę przeczytać. Szczególnie jeśli jesteście fanami kryminału. Ja nigdy nie byłam wielką entuzjastką powieści z akcją osadzoną w Polsce, ale ta książka mnie zachwyciła i polecam ją wszystkim. 

Za możliwość przeczytania książki dziękuję:
Znalezione obrazy dla zapytania wydawnictwo znak

Szczegóły:
Tytuł: Skaza
Tom: 1
Autor: Zbigniew Zborowski
Wydawnictwo: Znak Literanova
Liczba stron: 396
Premiera książki: 02.08.17 r.

wtorek, 25 lipca 2017

Mroczna Wieża i kosmiczne piwo - Nowa Fantastyk nr. 8/17


Nie jestem fanką Kinga. Przeczytałam chyba dwie jego książki i mnie na kolana nie powaliło, ale po przeczytaniu artykułu o Mrocznej Wieży coraz poważnej się zastanawiam nad daniem mu jeszcze jednej szansy i sięgnięcie po książkę. Coś czuję, że fani autora będą zachwyceni tym tekstem, szczególnie, że wielkimi krokami zbliża się ekranizacja. W dodatku okładka tego numeru naprawdę wymiata.  

Jestem zachwycona artykułem Kosmos od kuchni. Zastanawialiście się kiedyś co jedzą astronauci? Kiedyś jedzenie było obrzydliwe i czasami starali się coś przeszmuglować, ale teraz… jedzą nawet homary. Rosjanie wymyślili nawet kosmiczne piwo. W tekście jest też niespodzianka: przepis na kosmiczne pastrami z fioletowymi warzywami, może się skuszę i takie kiedyś ugotuję. 

Zgnębiony naukowiec to tytuł długiego wywiadu z Tedem Kosmatką. No fajnie, ale kto to w ogóle jest? Wydaje mi się, że na wstępie powinno się przedstawić rozmówcę. Początkowo naprawdę zastanawiałam się czy to biolog, bo mówi o zainteresowaniach ewolucją i genetyką, czy etyk czy jakiś nieznany autor.  

Z opowiadań najlepszy był dla mnie „Upiór umarłego” Shawna Speakmana. Rzecz dzieje się we współczesnej Wielkiej Brytanii, gdzie tajemniczy i groźny Tathal Ennis szuka starożytnego miecza. Anglia i miecz? Od razu mi się skojarzyło z królem Arturem i właśnie o to tu chodzi. Nie brakuje niebezpiecznej i mrocznej magii, elfów oraz odrobiny dreszczu grozy i krwi. To zdecydowanie moja tematyka i naprawdę żałowałam, że tak szybko się skończyło.

Warte uwagi jest również opowiadanie „Retrospektor” T.C Boyle’a. W nieodległej przyszłości ludzie wynaleźli tytułowy retrospektor, dzięki któremu można od nowa oglądać swoje wspomnienia. Wes jest samotnym ojcem wychowującym nastoletnią córkę. Przeżył wiele szczęśliwych i smutnych chwil w tym rozstania z kobietami swojego życia. Dzięki retrospekcji może od nowa przeżywać tamte chwile. Przy okazji coraz bardziej i bardziej uzależnia się od technologii. To opowiadanie w oczywisty sposób nawiązuje do współczesnego świata i przywiązania do nowoczesnej technologii oraz pokazuje pewien nowy rodzaj nałogu, co jest niepokojące.

Niestety nie bardzo podobało mi się „Kląkanie na zapóźniku” Krzysztofa Filipowicza. Jestem jednak pełna podziwu, bo stworzył on alternatywną Polskę która została w pewien sposób zmodyfikowana przez dziwne nowe prawa matematyki i fizyki. Dla mnie to była trochę czarna magia i nie mogłam się w czytanie wkręcić. Pojawiło się sporo matematycznego języka i nie do końca było dla mnie zrozumiałe, ale może taki jest po prostu jego urok.

Ten numer aż tak mnie nie zachwycił jak poprzednie, szczególnie jeśli chodzi o opowiadania, ale naprawdę warto wstać i udać się na małe zakupy. 

niedziela, 23 lipca 2017

Inwazja na Tearling - Erika Johansen


Dawno żadna książka mi się tak nie ciągnęła jak Inwazja na Tearling. Masakra. Czytałam ja prawie 3 miesiące, bo taki miałam przy niej kryzys i za każdym razem jak do niej siadałam miałam dość po kilkunastu stronach.

W średniowiecznych realiach, czyli w Tearlingu królowa Kelsea próbuje zapobiec wojnie i najeździe wojsk Szkarłatnej Królowej, które nieubłaganie zbliżają się do granic. Kelsea irytowała mnie jak mało kto. To chyba jedyna bohaterka która przechodzi przemianę w złą stronę. Z normalnej dziewczyny staje się wyniosłą i brutalną królową. Zupełnie mi się to nie podobało i szczerze mówiąc to w jej królestwie, a raczej zamku nic się nie działo. Tylko siedzieli na naradach i rozprawiali o przyszłości. Nieco mnie to znudziło. To właśnie te fragmenty najbardziej spowalniały moją przeprawę z tą książką.

Co innego było z wątkiem, nazwijmy go, współczesnym. Kelsea co jakiś czas nachodziły wizje w których przenosiła się do czasów sprzed Przeprawy, do ciała Lily. Lily żyje w zdegradowanej i zniszczonej Ameryce, jest żoną ważnego polityka i codziennie stawia czoła przemocy domowej. Pewnego dnia na podwórku znajduje ranną kobietę, rebeliantkę i członkinię Błękitnego Horyzontu -  organizacji którą William Tear chce poprowadzić do lepszego świata. Dosłownie. Lily zaczyna wątpić we władzę i świat w którym kobieta jest nic nie warta, a bogaci żyją odizolowani od biednych.

W magiczny sposób losy królestwa Tearlingu są połączone z życiem Lily. Wątek Lily bardzo mi się podobał. Był dynamiczny i trzymający w napięciu, pełny strzelanin, pościgów i przemocy. Jak w poprzedniej części narzekałam na niego, tak tu mi się podobał. Staram się zrozumieć zamysł autorki, ale mnie nie przekonuje to połączenie średniowiecza i współczesności w taki sposób jaki nam to zaoferowała. 
Nie wiem czy chcę się zapoznawać z kolejną częścią, chyba nie. Jedyne czym mogę się zachwycać to wydanie książek, bo i pierwsza i ta część pięknie się prezentują na półce. 

Szczegóły:
Tytuł: Inwazja na Tearling
Tytuł oryginału: The Invasion of the Tearling
Tom: 2
Cykl: Królowa Tearlingu
Autor: Erika Johansen
Wydawnictwo: Galeria Książki
Liczba stron: 560

wtorek, 18 lipca 2017

Clovis LaFay. Magiczne akta Scotland Yardu - Anna Lange

Witajcie w alternatywnej wiktoriańskiej Anglii pełnej magii. Osoby magiczne żyją w zgodzie z niemagicznymi, a młodych ludzi kształci się w szkołach po których zostają specjalistami w wybranej dziedzinie magii. 

Clovis LaFay jest młodym nekromantą, który po licznych wędrówkach po kontynencie wraca do Londynu. Na miejscu spotyka dawnego przyjaciela ze szkoły – Johna Dobsona – który jest w nadinspektorem Podwydziału Spraw Magicznych Wydziału Detektywistycznego Policji Metropolitalnej (uff… ale długa nazwa). Po kilku namowach zatrudnia Clovisa jako konsultanta. John ma również siostrę Alicję, która mieszka z nim i uczęszcza na kurs pielęgniarstwa. W czasach kiedy kobiet nie szkoli się w magii, a ich głównym celem jest dobre wyjście za mąż,  Alicja postanawia samodzielnie zgłębiać jej tajniki. Po początkowym zniechęceniu z pomocą przychodzi Clovis, który oferuje jej pomoc.

Chyba spodziewałam się czegoś więcej po tej książce. Miałam nadzieję na mocniejsze podkreślenie głównego wątku, którym jest magiczny zamach na Johna. Wyszło trochę tak, jakby książka składała się z kilkunastu bardzo, ale to bardzo luźno połączonych ze sobą wydarzeń i dość długo czekałam na rozkręcenie się akcji. Powieść zaczęła się bardzo dynamiczne i od razu mnie wciągnęła, ale zaraz potem wszystko jakby zwolniło.  

Miałam trochę wyższe wymagania odnośnie postaci Clovisa. Pasowałaby mi do niego jakaś taka tajemniczość, może większa moc magiczna i mniej grzeczne usposobienie. Nie był zły, ale brakowało mu tego czegoś przyciągającego uwagę, poza nekromancją, która może brzmi tajemniczo, potężnie i groźnie, ale w tym przypadku okazała się całkiem zwyczajną dziedziną. Może trochę pomogła mu zła sława jaką owiana jest jego rodzina.

"Pochylający się nad nim Dobson ustąpił miejsca prawdopodobnej właścicielce głosu. No, teraz lepiej. Nie żeby Dobson był brzydki, ale takiego gorsu to on nie miał. Ani tak błękitnych oczu, ani takich ramion... No nie, ramiona może miał. Oczy w sumie też."


Podobał mi się styl w jakim napisana jest książka. Przypominał mi taką unowocześnioną Jane Austen. Klimat dziewiętnastowiecznej wiktoriańskiej Anglii został dobrze oddany. Nie zabrakło również odrobiny humoru. Nie ukrywam, że książkę czytało się przyjemnie i nie żałuję spędzonego z nią czasu. Aha, i chyba też przyznacie, że okładka jest świetna. Jeśli jesteście fanami epoki wiktoriańskiej, to na pewno nie będziecie zawiedzeni. 

Szczegóły:
Tytuł: Clovis LaFay. Magiczne akta Scotland Yardu
Autor: Anna Lange
Wydawnictwo: Sine Qua Non
Liczba stron: 448

piątek, 14 lipca 2017

The Assassin's Blade - Sarah J. Maas


The Assassin's Blade jest zbiorem pięciu nowelek o Celaenie Sardothien i jej drodze do zostania najlepsza zabójczynią Adarlanu. Na początek wyjaśnijmy kiedy nowelki można przeczytać. Ja najpierw przeczytałam część pierwszą serii Szklany Tron, a następnie po niej zbiór nowelek. Równie dobrze można je przeczytać przed pierwszą częścią. Wtedy nie ma spojleru z ostatniej opowieści (ale paradoksalnie ja się cieszyłam, że wiem co się stanie). Druga sprawa: istnieją również pojedyncze wydania nowelek i należy je czytać po kolei, bo wydarzenia z kolejnych opowiadań są wynikiem działań bohaterki w poprzednich częściach. Równie dobrze można je traktować jako pełnoprawną książkę numer 0,5. :D 


Mam problem z główną bohaterką. Lubię Celaenę, ale w opowiadaniach jest ona strasznie bezczelna i wkurzająca. Wywyższa się, pyskuje i ciągle powtarza sobie kim to ona nie jest. Wydaje mi się, że w pierwszej części – Szklanym Tronie - aż taka nie była. W późniejszych opowiadaniach również nieco przystopowała, ale mam nadzieję, że w kolejnych częściach bohaterka nieco ewoluuje. Ktoś może wie, czy tak się stanie?

Same przygody były bardzo wciągające i interesujące. Towarzyszymy jej oraz jej kompanowi z gildii - Samowi w wypełnianiu misji na wyspach króla piratów. Potem Celaena ma przygodę, a raczej zdarzenie z młodą uzdrowicielką – ta nowela była dla mnie najnudniejsza. Na pustyni pobierała nauki u milczących assasynów. Jednak najlepsza i najbardziej trzymająca w napięciu była ostatnia nowela Assassin and the Empire ( Zabójczyni i Imperium w tłumaczeniu). Działo się zdecydowanie najwięcej, było najbardziej niebezpiecznie i cóż… łezka w oku też mogła się zakręcić. Skupia się ona nie tylko na Celaenie, ale również na Samie, królu assasynów Arobynnie Hamelu i ich interesach i układach w stolicy. Powiem tylko, że jest krwawo. 

Bardzo mi się ta książka podobała. Zaryzykuję stwierdzenie, że jest lepsza niż Szklany Tron. Mimo, że nie pokochałam Celaeny, to wciągnęłam się w jej przygody. Książka warta polecenia, a ja pomału kompletuję sobie tę serię po angielsku. 

Szczegóły:
Tytuł oryginału: The Assassin's Blade
Autor: Sarah J. Maas
Wydawnictwo: Bloomsbury
Liczba stron: 430

wtorek, 11 lipca 2017

Kierunek Bagdad: jak zostałem włóczęgą, terrorystą i szpiegiem na Bliskim Wschodzie - Henry Hemming

To książka o najdłuższym tytule na mojej półce, a przedstawia pasjonującą wyprawę na Bliski Wschód jeszcze zanim wybuchła II Wojna w Zatoce Perskiej, ale już po ataku 11 września.

Dwójka artystów z Wielkiej Brytanii Henry i Al postanowiło odbyć artystyczną wyprawę do serca islamskiego świata - do Bagdadu, gdzie podobno kwietnie artystyczny renesans. Wsiedli do starej toyoty, którą nazwali Yasmine (i przerobili w trakcie podróży przynajmniej kilka razy), zaopatrzyli się w płótna, szkicowniki i farby, mały egzemplarz Koranu, ulotki o islamie i… kij baseballowy, po czym obrali kierunek na wschód. Przejechali przez Węgry (bo Słowacy ich nie puścili na granicy), Turcję, Iran, Irak, ZEA, Arabię Saudyjską, Egipt, Jordanię, Liban, Syrię i w końcu Irak. Po drodze spotkali wielu dobrych ludzi, natknęli się na wiele niebezpiecznych miejsc i sytuacji, a to wszystko w imię sztuki. To sztuka otwarła im wiele drzwi zamkniętych dla zwyczajnych podróżników.

Ten reportaż jest wspaniałym obrazem kultury państw przez które przejeżdżali – bo nie wszędzie pasuje ogólna nazwa kultury islamu. Podróż odbywali w trakcie politycznych przewrotów i początków zmian. Kiedy wybuchła II Wojna w Zatoce Perskiej byli w Arabii Saudyjskiej. W trakcie wyprawy byli nazywani islamskimi ekstremistami, terrorystami i brytyjskimi szpiegami. Zdecydowanie najniebezpieczniejsze miejsce jakie odwiedzili to Bagdad oraz iracki Kurdystan, gdzie nielegalnie przekraczali granicę.

Jednak wszystko co Henry opisał jest pisane z punktu widzenia artysty. Opisywał barwy, tekstury, podziwiał style i chwalił prace spotykanych ludzi. Znaczna część książki jest refleksją na temat  prawdziwego oblicza islamskiego świata. To nie każdemu musi się podobać, ta filozoficzna część. Mnie do końca nie porwała, może dlatego, że specjalizuję się w nieco innym patrzeniu na rzeczy opisane w książce, bardzie geograficznym i społecznym niż artystycznym.

Jeśli pasjonuje was Bliski Wschód, tańce derwiszy, wojsko amerykańskie, zniszczone uliczki Bagdadu i chcecie się dowiedzieć jak kobieta w burce okazuje zainteresowanie mężczyzną, to musicie przeczytać tę książkę. To reportaż zdecydowanie warty poznania chociażby po to, aby zobaczyć jak wyglądała Syria i Irak przed nastaniem ISIS. 

Szczegóły:
Tytuł: Kierunek Bagdad: jak zostałem włóczęgą, terrorystą i szpiegiem na Bliskim Wschodzie
Tytuł oryginału: Misadventure in the Middle East.
Autor: Henry Hemming
Wydawnictwo: Carta Blanca
Liczba stron: 280

czwartek, 6 lipca 2017

Deniwelacja - Remigiusz Mróz


Seria z komisarzem Forstem jest moją ulubioną ze wszystkich książek Mroza. I wiecie co? Mróz znowu męczy biednego Forsta! Już na wstępie, po ledwie kilkudziesięciu stronach zastajemy go w niezłym gównie. Kolejny raz wkurzył całkiem sporą grupę ludzi - od polskiej prokuratury po ruską mafię. No nieźle.

Zakopane znowu obfituje w trupy. Ktoś inspiruję się Bestią z Giewontu i w górach, a dokładniej na zboczach Giewontu znaleziono ciała 5 młodych kobiet. Do sprawy skierowano naszą znajomą prokurator Dominikę Wadryś-Hansen i bufona Aleksandra Gerca (nie lubię go). Wszystko byłoby o wiele prostsze gdyby jedna z ofiar nie miała na sobie czerwonej flanelowej koszuli w kratę. Brzmi znajomo?

Rozpoczyna się nieoficjalne poszukiwanie Forsta. Dominika łączy siły z awansowanym niedawno Edmundem Osicą i podążają śladem Wiktora, który bardzo skutecznie się gdzieś zaszył. Ich słowne przepychanki są świetne i co chwilę wywoływały u mnie uśmiech. Szybkie i zaskakujące zwroty akcji i błyskotliwe, zabawne dialogi to zdecydowanie największe plusy tej powieści.

          "Edmund zakaszlał nerwowo.
          - Matko Bosko… - wyjęczał – Co ty tu robisz?
          - Już mówiłem że…
          - Co robisz u mnie, do cholery!
          - Potrzebuję pomocy.
          - Od psychiatry, nie od oficera policji!"

Co tu dużo mówić, bardzo mi się ta historia podobała. Jednak momentami było aż za bardzo nieprawdopodobnie, więc jeśli szukacie czegoś realistycznego, to chyba źle trafiliście. To męczenie wątku Bestii z Giewontu i wspominanie jej co chwila nie do końca mi pasowało. W książce występuje też nieco zaburzona chronologia wydarzeń, co było zaskakujące, ale chyba trochę za bardzo wszystko pomieszało. A teraz żeby nie było, że tylko narzekam… bardzo lubię Forsta, to chyba moja ulubiona z postaci stworzonych przez Mroza. Pod koniec książki wszystko wskoczyło na właściwe miejsce i na pewno będę z niecierpliwością czekała na kolejną cześć. Finał jak zawsze pozostawił mnie z wielkim niedosytem. Ta książka to świetna rozrywka, więc jeśli lubicie pewnego gościa w czerwonej flaneli, góry i tajemnicze zbrodnie – "Deniwelacja" jest dla Was.  

Szczegóły:
Tytuł: Deniwelacja
Cykl: Tetralogia z Komisarzem Forstem
Tom: 4
Autor: Remigiusz Mróz
Wydawnictwo: Filia
Liczba stron: 496

poniedziałek, 3 lipca 2017

Lokatorka - J.P. Delaney


Wyobraźcie sobie idealne mieszkanie. Nowoczesne, jasne i pełne najnowocześniejszej technologii. Jest przy tym ascetyczne i otwarte. Aby w nim zamieszkać trzeba spełnić szereg warunków i podpisać dziwą umowę z głównym architektem. Dom kontroluje życie mieszkańca, nie można w nim rzucać ubrań na ziemię, posiadać zwierząt, kupować nowych mebli, a trzymanie idealnego porządku jest konieczne na wypadek kontroli. W tym mieszkaniu można zacząć nowe życie, ale można też to życie zakończyć.

Historia ta jest prowadzona dwutorowo. 
Przedtem w idealnym domu przy  Folgate Street 1 zamieszkała Emma ze swoim chłopakiem Simonem. Po traumatycznych przeżyciach związanych w włamaniem i napadem chcieli zacząć nowe życie z pustą kartą. Niestety przeszłość nie daje o sobie zapomnieć. Emma jest osobą chaotyczną i ciągle boi się o swoje bezpieczeństwo. Dopiero w domu przy Folgate Street 1 odnajduje spokój. W pobliżu zaczyna się też kręcić tajemniczy architekt Edward Monkford, a duchy przeszłości doganiają Emmę. 

Teraz w idealnym mieszkaniu mieszka Jane. Jest samotną kobietą, która straciła dziecko. W minimalistycznych wnętrzach chce poczuć się bezpiecznie, ale puste pokoje z czasem zamieniają uczucie spokoju w niepokój. W mieszkaniu miały miejsce tragiczne wydarzenia. Jane próbuje odkryć przeszłość i losy poprzedniej mieszkanki – Emmy. W pobliżu Jane zaczyna się też kręcić tajemniczy architekt Edward Monkford, w taki sam sposób jak to się odbywało z Emmą. 

Zaczynając czytać wiedziałam, że książka będzie dobra. Jednak nie spodziewałam się, że Lokatorka jest taką perełką. Bardzo mi się podobała. To jak prowadzona została ta historia wciąż mnie zdumiewa. Wszystko jest takie logiczne i ułożone, a jednocześnie przeplata się ze sobą i miesza. Odkrywając te dwa powiązane wątki Emmy i Jane odczuwamy swoiste uczucie Déjà vu. Z czasem pojawia się też niepokój, podniecenie i niepewność, bo przecież ktoś w tym domu zabił. Tylko kto? Mi nie udało się zgadnąć, a cała droga do odkrycia tego jest doprawdy genialna i pokręcona. Normalnie nie gustuję w thrillerach psychologicznych, ale ten jest genialny i jestem tą książką zachwycona. Trzyma w napięciu do ostatnich stron. Naprawdę polecam. 


Za możliwość przeczytania książki dziękuję:
Znalezione obrazy dla zapytania otwarte wyd

Szczegóły
Tytuł: Lokatorka
Tytuł oryginału: The Girl Before
Autor: J.P. Delaney
Wydawnictwo: Otwarte
Liczba stron: 416

sobota, 1 lipca 2017

Podsumowanie czerwca (no trochę kupiłam...)

Czerwiec obfitował w zakupy. W porównaniu do poprzednich dwóch miesięcy, to zdobyłam całkiem sporo książek. Na czytanie za dużo czasu nie miałam, bo nadeszła sesja, ale myślę, że 6 przeczytanych pozycji pomiędzy egzaminami to niezły wynik. 
W lipcu nareszcie będzie czas na czytanie i może jakiś konkursik się pojawi.


1. Księga zachwytów Filip Springer  (456)
2. A Court of Wings and Ruin Sarah J. Maas  (699)
3. Kierunek Bagdad. Jak zostałem włóczęgą, terrorysta i szpiegiem na Bliskim Wschodzie Henry Hemming  (280)
4. Inwazja na Tearling Erika Johansen  (560)
5. Deniwelacja Remigiusz Mróz  (496)
6. Lokatorka J.P. Delaney  (460)

W sumie przeczytałam 456+699+280+560+496+460= 2950 stron
Recenzje powyższych książek pojawią się w najbliższym czasie.




1. A Court of Wings and Ruin Sarah J. Maas  - no musiałam ją kupić, chyba rozumiecie :D

2. The Assasins Blade Sarah J. Maas - kolejna książka Maas w mojej biblioteczce, tym razem jest to zbiór nowelek ;)

3. Crown of Midnight Sarah J. Maas - część druga serii Szklany tron.
Ten miesiąc obfituje w książki pani Maas, co ciekawe, nie przeczytałam żadnej jej książki po polsku. Wszystkie kupuję po angielsku :D  a każda z powyższych kosztowała mnie około 45 zł.


4. Grobowa cisza Arnaldur Indriðason - islandzki kryminał, kolejny do kompletu. Mam od tego autora jeszcze 3 książki i każdą kupiłam w taniej książce i tak się jakoś dzieje, że czytam je od tyłu. Zaczęłam chyba od piątej części i co jakiś czas znajduję poprzednią.

5. Obraz pośmiertny Aleksandra Marinina - moja pierwsza książka rosyjskiej autorki - Marininy, kryminał, kupiony w taniej książce za jakieś 12 zł

6. Lokatorka J.P. Delaney - thriller psychologiczny od Wydawnictwa Otwartego


7. Prowadź swój pług przez kości umarłych Olga Tokarczuk - po raz pierwszy kupiłam książkę, bo spodobał mi się tytuł. Tokarczuk oczywiści kojarzę, ale nie miałam jeszcze przyjemności czytać niczego jej autorstwa. Na pierwszy ogień idzie ten tytuł. 

8. Rozjemca Brandon Sanderson - musiałam mieć kolejną książkę Sandersona - jednego z moich tegorocznych ulubieńców ;)

9. Lolita Vladimir Nabokov - od dawna miałam ochotę na tę książkę i nareszcie ją kupiłam, czy ktoś już czytał Lolitę? Klasyka literatury rosyjskiej to moje klimaty.

10. Deniwelacja Remigiusz Mróz - tego nie mogłam odpuścić, kolejna część mojej ulubionej serii z komisarzem Forstem 

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...