środa, 26 lipca 2017

Skaza - Zbigniew Zborowski [PRZEDPREMIEROWO]


Zbigniew Zborowski całkowicie kupił mnie tą książką. Jestem zachwycona i moje skromne grono polskich autorów których czytam poszerzyło się o kolejną postać.
Fabuła jest poprowadzona dwutorowo.

We współczesnej Warszawie Bartosz Konecki jest policjantem, który po długim urlopie wraca na służbę i musi znowu „wejść” w grupę. Jest on bardzo ciekawą osobą, która posiada fotograficzną pamięć, ale w przeszłości przeżył załamanie, przez które prawie z policji wyleciał, a wspomnienia ciągle go prześladują i utrudniają pracę. Teraz może się wykazać, bo znaleziono zwłoki młodej doktorantki Zakładu Fizyki Jądrowej. Rozpoczyna się śledztwo w którym pojawia się coraz więcej niewiadomych. Czy odkrycia przedwojennego polskiego naukowca można z tym morderstwem powiązać? 

Kolejny wątek to cała sieć retrospekcji zaczynająca się w 1934 roku. Poznajemy losy Hani Kochańskiej, dziewczynki ze Lwowa, która została w czasie II Wojny Światowej wywiedziona na kazachskie stepy. Jej wątek jest świetny i polubiłam ją od samego początku. Później trafiamy też do Izraela lat 60-tych, Iraku, Iranu, Afganistanu, Szwajcarii i współczesnej ogarniętej wojną Syrii. Poznajemy żydowskich braci Dawida i Aarona oraz podstarzałego amerykańskiego dyplomatę i kilku wiecznie wpychających się we wszystko Rosjan. Co te wszystkie miejsca i ludzi łączy? Początkowo byłam nieco zdezorientowana, a na pewno przez ponad 100 stron, ale jak już odkryłam o co chodzi to powiedziałam „WOW”. Mega przemyślany wątek i jestem pełna podziwu, że to wszystko tak ładnie zagrało.

Książka trzyma w napięciu od początku do końca. Podobało mi się to, że Konecki nie jest w tej książce jakimiś superbohaterem o umiejętnościach Chucka Norrisa. Policjanci są bardzo realistyczni oraz mają swoje własne słabości. Z drugiej strony motyw policjanta, którego prześladuje przeszłość jest w literaturze strasznie oklepany. W powieści dzieje się bardzo dużo, akcja nie zwalnia aż do samego końca. Spodobało mi się i to bardzo. Już teraz czekam na kolejną część, bo taka ma się pojawić, a tak w ogóle to ma być cały cykl z Bartkiem Koneckim. Naprawdę warto tę książkę przeczytać. Szczególnie jeśli jesteście fanami kryminału. Ja nigdy nie byłam wielką entuzjastką powieści z akcją osadzoną w Polsce, ale ta książka mnie zachwyciła i polecam ją wszystkim. 

Za możliwość przeczytania książki dziękuję:
Znalezione obrazy dla zapytania wydawnictwo znak

Szczegóły:
Tytuł: Skaza
Tom: 1
Autor: Zbigniew Zborowski
Wydawnictwo: Znak Literanova
Liczba stron: 396
Premiera książki: 02.08.17 r.

wtorek, 25 lipca 2017

Mroczna Wieża i kosmiczne piwo - Nowa Fantastyk nr. 8/17


Nie jestem fanką Kinga. Przeczytałam chyba dwie jego książki i mnie na kolana nie powaliło, ale po przeczytaniu artykułu o Mrocznej Wieży coraz poważnej się zastanawiam nad daniem mu jeszcze jednej szansy i sięgnięcie po książkę. Coś czuję, że fani autora będą zachwyceni tym tekstem, szczególnie, że wielkimi krokami zbliża się ekranizacja. W dodatku okładka tego numeru naprawdę wymiata.  

Jestem zachwycona artykułem Kosmos od kuchni. Zastanawialiście się kiedyś co jedzą astronauci? Kiedyś jedzenie było obrzydliwe i czasami starali się coś przeszmuglować, ale teraz… jedzą nawet homary. Rosjanie wymyślili nawet kosmiczne piwo. W tekście jest też niespodzianka: przepis na kosmiczne pastrami z fioletowymi warzywami, może się skuszę i takie kiedyś ugotuję. 

Zgnębiony naukowiec to tytuł długiego wywiadu z Tedem Kosmatką. No fajnie, ale kto to w ogóle jest? Wydaje mi się, że na wstępie powinno się przedstawić rozmówcę. Początkowo naprawdę zastanawiałam się czy to biolog, bo mówi o zainteresowaniach ewolucją i genetyką, czy etyk czy jakiś nieznany autor.  

Z opowiadań najlepszy był dla mnie „Upiór umarłego” Shawna Speakmana. Rzecz dzieje się we współczesnej Wielkiej Brytanii, gdzie tajemniczy i groźny Tathal Ennis szuka starożytnego miecza. Anglia i miecz? Od razu mi się skojarzyło z królem Arturem i właśnie o to tu chodzi. Nie brakuje niebezpiecznej i mrocznej magii, elfów oraz odrobiny dreszczu grozy i krwi. To zdecydowanie moja tematyka i naprawdę żałowałam, że tak szybko się skończyło.

Warte uwagi jest również opowiadanie „Retrospektor” T.C Boyle’a. W nieodległej przyszłości ludzie wynaleźli tytułowy retrospektor, dzięki któremu można od nowa oglądać swoje wspomnienia. Wes jest samotnym ojcem wychowującym nastoletnią córkę. Przeżył wiele szczęśliwych i smutnych chwil w tym rozstania z kobietami swojego życia. Dzięki retrospekcji może od nowa przeżywać tamte chwile. Przy okazji coraz bardziej i bardziej uzależnia się od technologii. To opowiadanie w oczywisty sposób nawiązuje do współczesnego świata i przywiązania do nowoczesnej technologii oraz pokazuje pewien nowy rodzaj nałogu, co jest niepokojące.

Niestety nie bardzo podobało mi się „Kląkanie na zapóźniku” Krzysztofa Filipowicza. Jestem jednak pełna podziwu, bo stworzył on alternatywną Polskę która została w pewien sposób zmodyfikowana przez dziwne nowe prawa matematyki i fizyki. Dla mnie to była trochę czarna magia i nie mogłam się w czytanie wkręcić. Pojawiło się sporo matematycznego języka i nie do końca było dla mnie zrozumiałe, ale może taki jest po prostu jego urok.

Ten numer aż tak mnie nie zachwycił jak poprzednie, szczególnie jeśli chodzi o opowiadania, ale naprawdę warto wstać i udać się na małe zakupy. 

niedziela, 23 lipca 2017

Inwazja na Tearling - Erika Johansen


Dawno żadna książka mi się tak nie ciągnęła jak Inwazja na Tearling. Masakra. Czytałam ja prawie 3 miesiące, bo taki miałam przy niej kryzys i za każdym razem jak do niej siadałam miałam dość po kilkunastu stronach.

W średniowiecznych realiach, czyli w Tearlingu królowa Kelsea próbuje zapobiec wojnie i najeździe wojsk Szkarłatnej Królowej, które nieubłaganie zbliżają się do granic. Kelsea irytowała mnie jak mało kto. To chyba jedyna bohaterka która przechodzi przemianę w złą stronę. Z normalnej dziewczyny staje się wyniosłą i brutalną królową. Zupełnie mi się to nie podobało i szczerze mówiąc to w jej królestwie, a raczej zamku nic się nie działo. Tylko siedzieli na naradach i rozprawiali o przyszłości. Nieco mnie to znudziło. To właśnie te fragmenty najbardziej spowalniały moją przeprawę z tą książką.

Co innego było z wątkiem, nazwijmy go, współczesnym. Kelsea co jakiś czas nachodziły wizje w których przenosiła się do czasów sprzed Przeprawy, do ciała Lily. Lily żyje w zdegradowanej i zniszczonej Ameryce, jest żoną ważnego polityka i codziennie stawia czoła przemocy domowej. Pewnego dnia na podwórku znajduje ranną kobietę, rebeliantkę i członkinię Błękitnego Horyzontu -  organizacji którą William Tear chce poprowadzić do lepszego świata. Dosłownie. Lily zaczyna wątpić we władzę i świat w którym kobieta jest nic nie warta, a bogaci żyją odizolowani od biednych.

W magiczny sposób losy królestwa Tearlingu są połączone z życiem Lily. Wątek Lily bardzo mi się podobał. Był dynamiczny i trzymający w napięciu, pełny strzelanin, pościgów i przemocy. Jak w poprzedniej części narzekałam na niego, tak tu mi się podobał. Staram się zrozumieć zamysł autorki, ale mnie nie przekonuje to połączenie średniowiecza i współczesności w taki sposób jaki nam to zaoferowała. 
Nie wiem czy chcę się zapoznawać z kolejną częścią, chyba nie. Jedyne czym mogę się zachwycać to wydanie książek, bo i pierwsza i ta część pięknie się prezentują na półce. 

Szczegóły:
Tytuł: Inwazja na Tearling
Tytuł oryginału: The Invasion of the Tearling
Tom: 2
Cykl: Królowa Tearlingu
Autor: Erika Johansen
Wydawnictwo: Galeria Książki
Liczba stron: 560

wtorek, 18 lipca 2017

Clovis LaFay. Magiczne akta Scotland Yardu - Anna Lange

Witajcie w alternatywnej wiktoriańskiej Anglii pełnej magii. Osoby magiczne żyją w zgodzie z niemagicznymi, a młodych ludzi kształci się w szkołach po których zostają specjalistami w wybranej dziedzinie magii. 

Clovis LaFay jest młodym nekromantą, który po licznych wędrówkach po kontynencie wraca do Londynu. Na miejscu spotyka dawnego przyjaciela ze szkoły – Johna Dobsona – który jest w nadinspektorem Podwydziału Spraw Magicznych Wydziału Detektywistycznego Policji Metropolitalnej (uff… ale długa nazwa). Po kilku namowach zatrudnia Clovisa jako konsultanta. John ma również siostrę Alicję, która mieszka z nim i uczęszcza na kurs pielęgniarstwa. W czasach kiedy kobiet nie szkoli się w magii, a ich głównym celem jest dobre wyjście za mąż,  Alicja postanawia samodzielnie zgłębiać jej tajniki. Po początkowym zniechęceniu z pomocą przychodzi Clovis, który oferuje jej pomoc.

Chyba spodziewałam się czegoś więcej po tej książce. Miałam nadzieję na mocniejsze podkreślenie głównego wątku, którym jest magiczny zamach na Johna. Wyszło trochę tak, jakby książka składała się z kilkunastu bardzo, ale to bardzo luźno połączonych ze sobą wydarzeń i dość długo czekałam na rozkręcenie się akcji. Powieść zaczęła się bardzo dynamiczne i od razu mnie wciągnęła, ale zaraz potem wszystko jakby zwolniło.  

Miałam trochę wyższe wymagania odnośnie postaci Clovisa. Pasowałaby mi do niego jakaś taka tajemniczość, może większa moc magiczna i mniej grzeczne usposobienie. Nie był zły, ale brakowało mu tego czegoś przyciągającego uwagę, poza nekromancją, która może brzmi tajemniczo, potężnie i groźnie, ale w tym przypadku okazała się całkiem zwyczajną dziedziną. Może trochę pomogła mu zła sława jaką owiana jest jego rodzina.

"Pochylający się nad nim Dobson ustąpił miejsca prawdopodobnej właścicielce głosu. No, teraz lepiej. Nie żeby Dobson był brzydki, ale takiego gorsu to on nie miał. Ani tak błękitnych oczu, ani takich ramion... No nie, ramiona może miał. Oczy w sumie też."


Podobał mi się styl w jakim napisana jest książka. Przypominał mi taką unowocześnioną Jane Austen. Klimat dziewiętnastowiecznej wiktoriańskiej Anglii został dobrze oddany. Nie zabrakło również odrobiny humoru. Nie ukrywam, że książkę czytało się przyjemnie i nie żałuję spędzonego z nią czasu. Aha, i chyba też przyznacie, że okładka jest świetna. Jeśli jesteście fanami epoki wiktoriańskiej, to na pewno nie będziecie zawiedzeni. 

Szczegóły:
Tytuł: Clovis LaFay. Magiczne akta Scotland Yardu
Autor: Anna Lange
Wydawnictwo: Sine Qua Non
Liczba stron: 448

piątek, 14 lipca 2017

The Assassin's Blade - Sarah J. Maas


The Assassin's Blade jest zbiorem pięciu nowelek o Celaenie Sardothien i jej drodze do zostania najlepsza zabójczynią Adarlanu. Na początek wyjaśnijmy kiedy nowelki można przeczytać. Ja najpierw przeczytałam część pierwszą serii Szklany Tron, a następnie po niej zbiór nowelek. Równie dobrze można je przeczytać przed pierwszą częścią. Wtedy nie ma spojleru z ostatniej opowieści (ale paradoksalnie ja się cieszyłam, że wiem co się stanie). Druga sprawa: istnieją również pojedyncze wydania nowelek i należy je czytać po kolei, bo wydarzenia z kolejnych opowiadań są wynikiem działań bohaterki w poprzednich częściach. Równie dobrze można je traktować jako pełnoprawną książkę numer 0,5. :D 


Mam problem z główną bohaterką. Lubię Celaenę, ale w opowiadaniach jest ona strasznie bezczelna i wkurzająca. Wywyższa się, pyskuje i ciągle powtarza sobie kim to ona nie jest. Wydaje mi się, że w pierwszej części – Szklanym Tronie - aż taka nie była. W późniejszych opowiadaniach również nieco przystopowała, ale mam nadzieję, że w kolejnych częściach bohaterka nieco ewoluuje. Ktoś może wie, czy tak się stanie?

Same przygody były bardzo wciągające i interesujące. Towarzyszymy jej oraz jej kompanowi z gildii - Samowi w wypełnianiu misji na wyspach króla piratów. Potem Celaena ma przygodę, a raczej zdarzenie z młodą uzdrowicielką – ta nowela była dla mnie najnudniejsza. Na pustyni pobierała nauki u milczących assasynów. Jednak najlepsza i najbardziej trzymająca w napięciu była ostatnia nowela Assassin and the Empire ( Zabójczyni i Imperium w tłumaczeniu). Działo się zdecydowanie najwięcej, było najbardziej niebezpiecznie i cóż… łezka w oku też mogła się zakręcić. Skupia się ona nie tylko na Celaenie, ale również na Samie, królu assasynów Arobynnie Hamelu i ich interesach i układach w stolicy. Powiem tylko, że jest krwawo. 

Bardzo mi się ta książka podobała. Zaryzykuję stwierdzenie, że jest lepsza niż Szklany Tron. Mimo, że nie pokochałam Celaeny, to wciągnęłam się w jej przygody. Książka warta polecenia, a ja pomału kompletuję sobie tę serię po angielsku. 

Szczegóły:
Tytuł oryginału: The Assassin's Blade
Autor: Sarah J. Maas
Wydawnictwo: Bloomsbury
Liczba stron: 430

wtorek, 11 lipca 2017

Kierunek Bagdad: jak zostałem włóczęgą, terrorystą i szpiegiem na Bliskim Wschodzie - Henry Hemming

To książka o najdłuższym tytule na mojej półce, a przedstawia pasjonującą wyprawę na Bliski Wschód jeszcze zanim wybuchła II Wojna w Zatoce Perskiej, ale już po ataku 11 września.

Dwójka artystów z Wielkiej Brytanii Henry i Al postanowiło odbyć artystyczną wyprawę do serca islamskiego świata - do Bagdadu, gdzie podobno kwietnie artystyczny renesans. Wsiedli do starej toyoty, którą nazwali Yasmine (i przerobili w trakcie podróży przynajmniej kilka razy), zaopatrzyli się w płótna, szkicowniki i farby, mały egzemplarz Koranu, ulotki o islamie i… kij baseballowy, po czym obrali kierunek na wschód. Przejechali przez Węgry (bo Słowacy ich nie puścili na granicy), Turcję, Iran, Irak, ZEA, Arabię Saudyjską, Egipt, Jordanię, Liban, Syrię i w końcu Irak. Po drodze spotkali wielu dobrych ludzi, natknęli się na wiele niebezpiecznych miejsc i sytuacji, a to wszystko w imię sztuki. To sztuka otwarła im wiele drzwi zamkniętych dla zwyczajnych podróżników.

Ten reportaż jest wspaniałym obrazem kultury państw przez które przejeżdżali – bo nie wszędzie pasuje ogólna nazwa kultury islamu. Podróż odbywali w trakcie politycznych przewrotów i początków zmian. Kiedy wybuchła II Wojna w Zatoce Perskiej byli w Arabii Saudyjskiej. W trakcie wyprawy byli nazywani islamskimi ekstremistami, terrorystami i brytyjskimi szpiegami. Zdecydowanie najniebezpieczniejsze miejsce jakie odwiedzili to Bagdad oraz iracki Kurdystan, gdzie nielegalnie przekraczali granicę.

Jednak wszystko co Henry opisał jest pisane z punktu widzenia artysty. Opisywał barwy, tekstury, podziwiał style i chwalił prace spotykanych ludzi. Znaczna część książki jest refleksją na temat  prawdziwego oblicza islamskiego świata. To nie każdemu musi się podobać, ta filozoficzna część. Mnie do końca nie porwała, może dlatego, że specjalizuję się w nieco innym patrzeniu na rzeczy opisane w książce, bardzie geograficznym i społecznym niż artystycznym.

Jeśli pasjonuje was Bliski Wschód, tańce derwiszy, wojsko amerykańskie, zniszczone uliczki Bagdadu i chcecie się dowiedzieć jak kobieta w burce okazuje zainteresowanie mężczyzną, to musicie przeczytać tę książkę. To reportaż zdecydowanie warty poznania chociażby po to, aby zobaczyć jak wyglądała Syria i Irak przed nastaniem ISIS. 

Szczegóły:
Tytuł: Kierunek Bagdad: jak zostałem włóczęgą, terrorystą i szpiegiem na Bliskim Wschodzie
Tytuł oryginału: Misadventure in the Middle East.
Autor: Henry Hemming
Wydawnictwo: Carta Blanca
Liczba stron: 280

czwartek, 6 lipca 2017

Deniwelacja - Remigiusz Mróz


Seria z komisarzem Forstem jest moją ulubioną ze wszystkich książek Mroza. I wiecie co? Mróz znowu męczy biednego Forsta! Już na wstępie, po ledwie kilkudziesięciu stronach zastajemy go w niezłym gównie. Kolejny raz wkurzył całkiem sporą grupę ludzi - od polskiej prokuratury po ruską mafię. No nieźle.

Zakopane znowu obfituje w trupy. Ktoś inspiruję się Bestią z Giewontu i w górach, a dokładniej na zboczach Giewontu znaleziono ciała 5 młodych kobiet. Do sprawy skierowano naszą znajomą prokurator Dominikę Wadryś-Hansen i bufona Aleksandra Gerca (nie lubię go). Wszystko byłoby o wiele prostsze gdyby jedna z ofiar nie miała na sobie czerwonej flanelowej koszuli w kratę. Brzmi znajomo?

Rozpoczyna się nieoficjalne poszukiwanie Forsta. Dominika łączy siły z awansowanym niedawno Edmundem Osicą i podążają śladem Wiktora, który bardzo skutecznie się gdzieś zaszył. Ich słowne przepychanki są świetne i co chwilę wywoływały u mnie uśmiech. Szybkie i zaskakujące zwroty akcji i błyskotliwe, zabawne dialogi to zdecydowanie największe plusy tej powieści.

          "Edmund zakaszlał nerwowo.
          - Matko Bosko… - wyjęczał – Co ty tu robisz?
          - Już mówiłem że…
          - Co robisz u mnie, do cholery!
          - Potrzebuję pomocy.
          - Od psychiatry, nie od oficera policji!"

Co tu dużo mówić, bardzo mi się ta historia podobała. Jednak momentami było aż za bardzo nieprawdopodobnie, więc jeśli szukacie czegoś realistycznego, to chyba źle trafiliście. To męczenie wątku Bestii z Giewontu i wspominanie jej co chwila nie do końca mi pasowało. W książce występuje też nieco zaburzona chronologia wydarzeń, co było zaskakujące, ale chyba trochę za bardzo wszystko pomieszało. A teraz żeby nie było, że tylko narzekam… bardzo lubię Forsta, to chyba moja ulubiona z postaci stworzonych przez Mroza. Pod koniec książki wszystko wskoczyło na właściwe miejsce i na pewno będę z niecierpliwością czekała na kolejną cześć. Finał jak zawsze pozostawił mnie z wielkim niedosytem. Ta książka to świetna rozrywka, więc jeśli lubicie pewnego gościa w czerwonej flaneli, góry i tajemnicze zbrodnie – "Deniwelacja" jest dla Was.  

Szczegóły:
Tytuł: Deniwelacja
Cykl: Tetralogia z Komisarzem Forstem
Tom: 4
Autor: Remigiusz Mróz
Wydawnictwo: Filia
Liczba stron: 496

poniedziałek, 3 lipca 2017

Lokatorka - J.P. Delaney


Wyobraźcie sobie idealne mieszkanie. Nowoczesne, jasne i pełne najnowocześniejszej technologii. Jest przy tym ascetyczne i otwarte. Aby w nim zamieszkać trzeba spełnić szereg warunków i podpisać dziwą umowę z głównym architektem. Dom kontroluje życie mieszkańca, nie można w nim rzucać ubrań na ziemię, posiadać zwierząt, kupować nowych mebli, a trzymanie idealnego porządku jest konieczne na wypadek kontroli. W tym mieszkaniu można zacząć nowe życie, ale można też to życie zakończyć.

Historia ta jest prowadzona dwutorowo. 
Przedtem w idealnym domu przy  Folgate Street 1 zamieszkała Emma ze swoim chłopakiem Simonem. Po traumatycznych przeżyciach związanych w włamaniem i napadem chcieli zacząć nowe życie z pustą kartą. Niestety przeszłość nie daje o sobie zapomnieć. Emma jest osobą chaotyczną i ciągle boi się o swoje bezpieczeństwo. Dopiero w domu przy Folgate Street 1 odnajduje spokój. W pobliżu zaczyna się też kręcić tajemniczy architekt Edward Monkford, a duchy przeszłości doganiają Emmę. 

Teraz w idealnym mieszkaniu mieszka Jane. Jest samotną kobietą, która straciła dziecko. W minimalistycznych wnętrzach chce poczuć się bezpiecznie, ale puste pokoje z czasem zamieniają uczucie spokoju w niepokój. W mieszkaniu miały miejsce tragiczne wydarzenia. Jane próbuje odkryć przeszłość i losy poprzedniej mieszkanki – Emmy. W pobliżu Jane zaczyna się też kręcić tajemniczy architekt Edward Monkford, w taki sam sposób jak to się odbywało z Emmą. 

Zaczynając czytać wiedziałam, że książka będzie dobra. Jednak nie spodziewałam się, że Lokatorka jest taką perełką. Bardzo mi się podobała. To jak prowadzona została ta historia wciąż mnie zdumiewa. Wszystko jest takie logiczne i ułożone, a jednocześnie przeplata się ze sobą i miesza. Odkrywając te dwa powiązane wątki Emmy i Jane odczuwamy swoiste uczucie Déjà vu. Z czasem pojawia się też niepokój, podniecenie i niepewność, bo przecież ktoś w tym domu zabił. Tylko kto? Mi nie udało się zgadnąć, a cała droga do odkrycia tego jest doprawdy genialna i pokręcona. Normalnie nie gustuję w thrillerach psychologicznych, ale ten jest genialny i jestem tą książką zachwycona. Trzyma w napięciu do ostatnich stron. Naprawdę polecam. 


Za możliwość przeczytania książki dziękuję:
Znalezione obrazy dla zapytania otwarte wyd

Szczegóły
Tytuł: Lokatorka
Tytuł oryginału: The Girl Before
Autor: J.P. Delaney
Wydawnictwo: Otwarte
Liczba stron: 416

sobota, 1 lipca 2017

Podsumowanie czerwca (no trochę kupiłam...)

Czerwiec obfitował w zakupy. W porównaniu do poprzednich dwóch miesięcy, to zdobyłam całkiem sporo książek. Na czytanie za dużo czasu nie miałam, bo nadeszła sesja, ale myślę, że 6 przeczytanych pozycji pomiędzy egzaminami to niezły wynik. 
W lipcu nareszcie będzie czas na czytanie i może jakiś konkursik się pojawi.


1. Księga zachwytów Filip Springer  (456)
2. A Court of Wings and Ruin Sarah J. Maas  (699)
3. Kierunek Bagdad. Jak zostałem włóczęgą, terrorysta i szpiegiem na Bliskim Wschodzie Henry Hemming  (280)
4. Inwazja na Tearling Erika Johansen  (560)
5. Deniwelacja Remigiusz Mróz  (496)
6. Lokatorka J.P. Delaney  (460)

W sumie przeczytałam 456+699+280+560+496+460= 2950 stron
Recenzje powyższych książek pojawią się w najbliższym czasie.




1. A Court of Wings and Ruin Sarah J. Maas  - no musiałam ją kupić, chyba rozumiecie :D

2. The Assasins Blade Sarah J. Maas - kolejna książka Maas w mojej biblioteczce, tym razem jest to zbiór nowelek ;)

3. Crown of Midnight Sarah J. Maas - część druga serii Szklany tron.
Ten miesiąc obfituje w książki pani Maas, co ciekawe, nie przeczytałam żadnej jej książki po polsku. Wszystkie kupuję po angielsku :D  a każda z powyższych kosztowała mnie około 45 zł.


4. Grobowa cisza Arnaldur Indriðason - islandzki kryminał, kolejny do kompletu. Mam od tego autora jeszcze 3 książki i każdą kupiłam w taniej książce i tak się jakoś dzieje, że czytam je od tyłu. Zaczęłam chyba od piątej części i co jakiś czas znajduję poprzednią.

5. Obraz pośmiertny Aleksandra Marinina - moja pierwsza książka rosyjskiej autorki - Marininy, kryminał, kupiony w taniej książce za jakieś 12 zł

6. Lokatorka J.P. Delaney - thriller psychologiczny od Wydawnictwa Otwartego


7. Prowadź swój pług przez kości umarłych Olga Tokarczuk - po raz pierwszy kupiłam książkę, bo spodobał mi się tytuł. Tokarczuk oczywiści kojarzę, ale nie miałam jeszcze przyjemności czytać niczego jej autorstwa. Na pierwszy ogień idzie ten tytuł. 

8. Rozjemca Brandon Sanderson - musiałam mieć kolejną książkę Sandersona - jednego z moich tegorocznych ulubieńców ;)

9. Lolita Vladimir Nabokov - od dawna miałam ochotę na tę książkę i nareszcie ją kupiłam, czy ktoś już czytał Lolitę? Klasyka literatury rosyjskiej to moje klimaty.

10. Deniwelacja Remigiusz Mróz - tego nie mogłam odpuścić, kolejna część mojej ulubionej serii z komisarzem Forstem 

wtorek, 27 czerwca 2017

Księga zachwytów - Filip Springer


Księga zachwytów to jedyny w swoim rodzaju przewodnik po najciekawszych polskich budynkach powstałych po roku 1945. 

Książka składa się kilku rozdziałów opisujących poszczególne regiony Polski i ich budynki. Opisy są krótkie i treściwe. Zajmują maksymalnie 3 strony i są opatrzone licznymi zdjęciami. Wszystko jest bardzo uporządkowane, a pod każdym tekstem widnieją odnośniki do bardziej zaawansowanej literatury. To jest szczególnie pomocne dla wszystkich zainteresowanych tematem i szukających czegoś więcej o konkretnym przykładzie.  
Autor przedstawia jak zmieniały się gusta polskich architektów, skąd czerpali inspiracje i jak sytuacja polityczna kraju wpływała na ich projekty. Niektóre są naprawdę dziwaczne, ale też na swój sposób zachwycające. 

Przekrój budynków jest bardzo szeroki. Od bloków z wielkiej płyty, po nowoczesne konstrukcje jak np. stajnia jednorożców w Łodzi. Od socrealizmu, przez modernizmu, do współczesnych oszklonych budowli o zadziwiających formach. Razem ze Springerem można się zachwycić, ale też poczuć zażenowanie i zdziwienie, bo nie każdy budynek jest godny pochwały. Niektóre są bardzo odrealnione i nie pasujące do otoczenia. Wydaje mi się, że te negatywne przykłady są opisane dużo ciekawej.  Autor nie boi się wyrazić swojego zdania i jeśli coś krytykuje, to czyni to z pełnym profesjonalizmem, wytykając błędy i radząc co można było zrobić inaczej.

Oczywiście ta książka nie jest dla każdego. Mnie nie wszystkie poruszane kwestie interesowały. Jest w niej dużo specjalistycznego i technicznego, architektonicznego języka. Zawiera sporo historii, anegdot i refleksji o współczesnym społeczeństwie i edukacji artystycznej. Z pewnością jest to świetna pozycja dla urbanistów, architektów, geografów i specjalistów z dziedziny gospodarki przestrzennej oraz oczywiście dla wszystkich zainteresowanych tematem. 

Szczegóły:
Tytuł: Księga zachwytów
Autor: Filip Springer
Wydawnictwo: Agora SA
Liczba stron: 456

sobota, 24 czerwca 2017

Chmurnicy, pszczoły i potwory - Nowa Fantastyka nr. 7/17


Tym razem publicystyka mnie nie powaliła (co innego opowiadania). Pierwszy artykuł prawiący o wybuchu wulkanu Tambora był dla mnie całkiem ciekawy, ale tak jakoś pasował mi tu jak przysłowiowy wół do karety. 

Reszta to chyba nie do końca moja tematyka, ale w numerze coś dla siebie znajdą fani komiksu Valerian. Jest też obszerny wywiad z Samanthą Shannon, autorką cyklu powieści „Czas Żniw”.

Ciekawe jest również zestawienie dzieł z motywem kosmicznego horroru. Można dowiedzieć się co nieco o Obcym i kosmicznym kinie grozy, komiksach i grach, jak na przykład Doom. Z literatury przedstawione są książki Ślepowidzenie Wattsa czy Grawitacja Gerritsen.  

Warty przeczytania jest jeszcze felieton pt. Strach. O czym? O strachu, ucieczkach i islamskich terrorystach. Krótki, ale treściwy. 


Pogoda dla Zduchaczy - Adam Synowiec

Pogoda dla Zduchaczy podobało mi się z trzech powodów. Po pierwsze, część akcji ma miejsce w Chrzanowie, do którego chodziłam do szkoły, więc miło było czytać o znajomym miejscu. Po drugie, opiera się ono na mitologii słowiańskiej. Po trzecie, jest w nim sporo meteorologii. Dominik Bronowski jest zduchaczem, chmurnikiem czy też płanetnikiem, jak ludzie mówią na osoby o jego profesji. Pracuje w firmie, która wytwarza chmury i zaczyna zmagać się ze złodziejami chmur. Z powody globalnego ocieplenia klimat na ziemi zwariował tworząc liczne pogodowe i klimatyczne anomalie. Suche burze, gromnice, mroźnice, orkany, trąby powietrzne i deszcze o różnej gęstości padające z nieba to elementy nowego świata, w którym jedni mają wodę, a drudzy o nią walczą. Świetna wizja i wcale nie tak nieprawdopodobna jak się może na pierwszy rzut oka wydawać. Opowiadanie napisane jest bardzo fachowo i dobrze się je czyta. Według mnie najlepsze w tym numerze.

Zapach królowej - Martyna Walerowicz 

Martyna Walerowicz stworzyła coś bardzo nietypowego. Królową pszczół i rój połączyła z ludźmi, wyznawcami religii i problemem wolnej woli człowieka. Bardzo nietypowe i bardzo udane. W dorzeczy Eufratu z balkonów zikkuratów swoim ludem rządzi bogini - królowa, która postanawia dać swojemu ludowi wolną wolę. Podobało mi się, szczególnie mocny język na początku i nawiązania do starożytnej Mezopotamii. 

Szkarłatne Skrzydła - Ina Goldin, Aleksandra Dawydowa

Szkarłatne skrzydła są opowiadaniem science-fiction z wyraźnie zaznaczonym rosyjskim czy też może bardziej radzieckim klimatem, charakterystyczną organizacją państwa i inwigilacją obywateli - w tym przypadku naukowców. W nowym państwie NZSR ludzie podbijają kosmos, ale tajemnica podróży w czasie wciąż ma pozostać ukryta. Poznajemy Tadka i Siergieja, którzy wkrótce odbędą pewien lot. Ciekawa koncepcja alternatywnego współczesnego świata, ale mnie nie do końca porwała. Jakoś ciężko mi się to opowiadanie czytało. Może dlatego, że dostajemy bardzo dużo nowinek na bardzo niewielu stronach, ale zagorzali fani gatunku powinni być zadowoleni. 

Prawdziwe Piekło - Joe Haldeman

Prawdziwe piekło to taki Jurrasic Park na Wenus. Cała planeta jest zabagniona, zamglona i żyją na niej dziwne gatunki roślin i zwierząt, które badają ludzie. Pewien naukowiec leci statkiem po grupę kobiet, które rozbiły się w wenusjańskiej dżungli. Na miejscu będzie musiał zmierzyć się z dziwnymi anomaliami i potworami rodem z horroru. Jest to bardzo przyjemne opowiadanie, czasami lekko ironiczne, ale przemyślane w każdym calu. To taki lżejszy rodzaj sci-fi dla każdego. 

Taniec ze śmiercią w krainie potakiwaczy - Will McIntosh

Bardzo mocne opowiadanie i w sumie bardzo wzruszające. W stanach rozprzestrzenia się wirus. Zarażeni ludzie są sparaliżowani, a jedyne co robią, to patrzą przed siebie i kiwają głową w przód i w tył. Służby są bezradne, ludzie są pozostawieni sami sobie. W tym przerażającym nowym świecie, w kwarantannie, Johnny i jego sąsiadka Kelly opiekują się ludźmi, aż pewnego razu puszczają im film w kinie samochodowym. Naprawdę straszna i smutna wizja przyszłości, skłaniająca do refleksji nad naturą człowieka i jego zdolności do współczucia i pomagania innym. 

niedziela, 18 czerwca 2017

A Court of Wings and Ruin - Sarah J. Maas


Nie mogłam się doczekać aż w końcu zacznę czytać A Court of Wings and Ruin. Bardzo wkręciłam się w twórczość Maas. Po dość dramatycznych wydarzeniach z poprzedniej części Feyre znajduje się na Dworze Wiosny szpiegując dla Rhysa i przyjaciół którzy zostali na Dworze Nocy. Stąpa po cienkim lodzie w otoczeniu nieprzyjaciół. Król Hybernii przygotowuje się do wojny, a Feyre i Rhys muszą poszukać sprzymierzeńców, którzy staną do walki o Prythian. Czy uda się dogadać z resztą lordów oraz tajemnymi, pradawnymi istotami zamieszkującymi ziemie Fae? 

Jest to naprawdę bardzo dobra kontynuacja historii, chociaż w moim osobistym rankingu nie przebiła części poprzedniej. Tam było więcej dreszczyku emocji związanego z relacją Feyre i Rhysa i tą całą niepewnością co do nich. Tutaj sytuacja jest w miarę unormowana i widzimy nieco mniej tego ich wzajemnego dokuczania, ale wątek romansu jest piękny i wzruszający i uwielbiam tę parę bohaterów. Są cudowni. Jednak autorka bardziej skupiała się na kwestiach nadchodzącej wojny i to one były rdzeniem wokół którego wszystko się kręciło.

W porównaniu do poprzedniej części, w tej nieźle rzucali mięsem. Brutalności i krwi również było dużo więcej. A to co pewnego razu „odwalił” Tamlin przechodzi ludzkie pojęcia. Nie cierpię go. Od początku mi się nie podobał.

Całkiem wyraźnie iskrzyło między Cassianem i Nestą, siostrą Feyre. Bardzo skakali sobie do gardeł i się kłócili. Nesta mnie irytowała i naprawdę ktoś mógłby ją kopnąć w cztery litery, żeby nie strzelała fochów i zażaleń na prawo i lewo. Cóż… ale przynajmniej było ciekawie. W ogóle relacje pomiędzy bohaterami, a szczególnie między członkami Dworu Nocy są specyficzne, ale bardzo pozytywne. Dość ciekawa jest też sytuacja Luciena, chociaż miałam co do niego inną wizję.

Książkę czyta się szybko i przyjemnie. Wywołuje też mega dużo emocji. Początek jest piękny, są momenty wzruszające i miałam zawał przy jednej z finałowych scen. Serio. Ta seria bardzo mi podeszła do gustu. Jest w niej wszystko to co lubię: fantastyczny świat, potężna magia, niezwykłe istoty, płomienne romanse i świetni bohaterowie. Naprawdę polecam!

Szczegóły:
Tytuł oryginału: A Court of Wings and Ruin
Tom: 3
Autor: Sarah J. Maas
Wydawnictwo: Bloomsbury UK
Liczba stron: 699

wtorek, 13 czerwca 2017

Mekka. Święte miasto – Ziauddin Sardar





Zapraszam na NAJDŁUŻSZĄ w historii bloga recenzję. Ten tekst powstał na zaliczenie przedmiotu na studiach i i jest to "recenzjo-opinio-streszczenie" książki "Mekka. Święte miasto". Uznałam, że się z Wami podzielę moją pracą. Tekst tylko dla wytrwałych i zainteresowanych tematem, nie obrażę się jeśli nie dotrwacie do końca, ale jeśli tak, to dajcie znać w komentarzu (ciekawość).

Trochę o Islamie
Islam jest jedną z religii monoteistycznych. Świętą księgą jest Koran, który został objawiony prorokowi Mahometowi w 610 r. Podstawę Islamu tworzy pięć obowiązków muzułmanina:   wyznanie wiary w jedynego Boga Allaha, pięciokrotna modlitwa w ciągu dnia, post w Ramadanie, jałmużna oraz pielgrzymka do Mekki przynajmniej raz w życiu, jeśli pozwala na to sytuacja materialna pielgrzyma. Pielgrzymka do Mekki, czyli Hadż, odbywa się od 8 do 12 dnia miesiąca zu al-hidżdża. Kalendarz islamski jest kalendarzem księżycowym, krótszym od  gregoriańskiego więc daty pielgrzymki są zmienne. Pielgrzymi ubierają białe szaty, modlą się, odprawiają obrzędy i wędrują po okolicy docierając między innymi do doliny Mina, góry Arafat czy wzgórza Al-Muzdalifa. Jest to zgromadzenie kliku milionów ludzi  i wiąże się z ogromnym wyzwaniem dla organizatorów. W dalszej części tekstu opiszę, czy dają sobie radę, czy też nie. 


A teraz do rzeczy
Mekka. Święte miasto jest wyjątkową książką. Jeśli wierzyć opisowi na okładce, jest to pierwsza przetłumaczona na polski książka opisująca tak dokładnie Mekkę, miejsce narodzin Islamu i proroka Mahometa, czy też Muhammada, który w takiej formie zapisu występuje w tej książce. Wyobrażenie o tym jaki to opracowanie może mieć wydźwięk daje nam postać jej autora. Ziauddin Sardar jest krytykiem współczesnej myśli muzułmańskiej, publicystą oraz naukowcem, pracującym przez jakiś czas w Mekkce w Centrum Badań nad Hadżem. Urodził się w Pakistanie, wychował w Londynie i podjął pracę w Mekkce, gdzie skonfrontował swoje dziecięce wyobrażenia z rzeczywistością.

Dzika bestia
Ta książka byłaby dla mnie pewnie kolejną z grupy książek autorów bliżej niepoznanych, z którymi żadne sympatie mnie nie łączą, ale jedna rzecz, a właściwie wstęp do tej książki bardzo zbliża czytelnika do autora. Jest to przygoda młodego Ziauddina, który razem z przyjacielem postanawia odbyć tradycyjną pielgrzymkę do Mekki. Nie samochodem, ale na osiołku, a dokładniej na dzikiej bestii o wdzięcznym imieniu Czyngis, którego nie dało się w żaden sposób opanować. Jest to humorystyczna opowieść o zabłądzeniu na pustyni, zdziwieniu Beduinów dlaczego nie jadą autostradą jak wszyscy normalni ludzie i wielkim wejściu Czyngisa do pięciogwiazdkowego hotelu. Myślę, że zupełnie inaczej patrzyłabym na tę książkę, gdybym dostała nudnawy historyczny i naukowy wstęp zamiast tej opowiastki. Dzięki niej od razu robi się przyjemniej i z większą sympatia patrzy się na autora, co przy temacie książki jest dość istotne – nie każdy ma dobre skojarzenia z Islamem biorąc pod uwagę dzisiejszą sytuację na świecie.

Historia
Właściwa część historyczna zaczyna się od rozdziału „Dolina Płaczu”, w którym poznajemy bliżej postać Abrahama i jego wędrówkę z Ur na terenie dzisiejszego Iraku do Egiptu, gdzie dołączyła do niego niewolnica i nałożnica Hagar. To właśnie ona znalazła w Dolinie Łez źródło wody, które uratowało ją oraz jej syna Izmaela.  To właśnie w tej dolinie Abraham zbudował pierwsze sanktuarium w którego róg wmurował czarny meteoryt, dając początek Mekkce. Autor zaznacza różnice pomiędzy biblijnym opisem a ortodoksyjną muzułmańską wersją tej historii. Przytacza również informacje dotyczące starożytnej Mekki, które przekazywane były ustnie oraz przedstawia pierwszą książkę o mieście pt. „Kroniki mekkańskie” z 865 r. Dostajemy też całą listę autorów piszących przez lata o Mekkce i pielgrzymkach do niej. 

Mahomet i jego potomkowie
Książka jest napisana bardzo przystępnym językiem, nie „suchym” i naukowym, ale takim który pozwala na prawdziwe wciągnięcie się w historię. Podobało mi się to w jaki sposób zostało przedstawione życie Mahometa – zupełne jak powieść, nie jak tekst naukowy. Jednak dużo łatwiej i wygodniej będzie osobom, które coś już o Islamie wiedzą. Autor skupia się wyłącznie na Mekkce, a inne wydarzenia z historii Islamu są dość słabo zarysowane. Dobrze jest wiedzieć wcześniej co np. zdarzyło się pod Karbalą.
Mekka miała swoje okresy świetności i upadków, co szczegółowo jest omawiane 
w rozdziale „Rebelie wokół ziemskiego tronu Boga”. Pod rządami dynastii Abbasydów stała się kwitnącym ośrodkiem literatury i sztuki, gdzie uczeni reprezentowali kilka szkół prawa muzułmańskiego, ubierali się w inne kolory i nauczali w murach Al-Kaby, przez co Mekka stała się bastionem tradycji i tradycjonalizmu. 

Ośrodek nauki i władzy
Szczególnie spodobał, a jednocześnie lekko zszokował mnie opis niezwykłego postępu, który miał miejsce po 800 roku. Autor serwuje nam opisy papierni, bibliotek, nowych technologii w rolnictwie oraz powstanie pierwszego publicznego szpitala w Bagdadzie. Porównajmy to z Polską, która w tamtym okresie była zlepkiem kilku plemion, a otrzymamy naprawdę imponujący obraz muzułmańskiego społeczeństwa. 
W Mekkce często zmieniała się władza. Na porządku dziennym były morderstwa 
i zbrojne przewroty. W XII wielu nastała epoka wypraw krzyżowych. Rycerze osiedlali się na podbitych terenach i często atakowali karawany pielgrzymów zmierzających do Mekki. Celem było oczywiście zajęcie Mekki i Medyny. 

Kobiety
Bardzo ciekawy jest obraz kobiet w tej książce. Autor podkreśla ich znaczenie 
i wymienia przywódczynie Beduinów walczące w wojnach, polityków i kobiety poważane 
w Mekkce i z którymi zdaniem liczyli się wszyscy przywódcy. Jakże inaczej od tego co znamy dzisiaj. Wyłania się nam również obraz kobiet, które wyperfumowane i wystrojone przechadzały się po ulicach. Odsłaniały głowy, nogi, a często też inne części ciała i w miejscach publicznych paliły papierosy. Jednego mi zabrakło, nigdzie nie ma konkretnie zaznaczonego momentu w którym kobiety zaczęły zakładać czadory i burki, a to mnie bardzo interesowało.   

Ach ci Osmanie...
Kolejny rozdział warty uwagi „Karawany z cennymi darami” opisuje rozkwit Mekki za czasów imperium Osmańskiego. Mimo, że szarifowie z Mekki nie pałali zbytnią sympatią do Turków, miasto wiele zyskało za sprawą hojnych darów wysyłanych przez osmańskich sułtanów i dostojników, szczególnie Sulejmana Wspaniałego. Święte miasto stało się wielokulturowe za sprawą przybywających do niego pielgrzymów i osadników z Azji, Indii i całej Afryki. Mekka była zależna od innych miasta w kwestii zaopatrzenia, między innymi od Kairu, ale dzięki Osmanom mieszkańcy pławili się w dobrobycie. 

Goście z zachodu
Kolejnym dziejowym zawirowaniem był konflikt z wahabitami, którzy nie zgadzali się z wizją Islamu mekkańczyków i ich dostatnim stylem życia czy też posiadaniem niewolników. Również Beduini sprzeciwiali się Turkom regularnie napadając na karawany. Do Mekki zaczęli napływać goście z zachodu. Europejscy dziennikarze przebierali się za pielgrzymów 
i odbywali hadż. Byli to w głównej mierze mieszkańcy Wielkiej Brytanii w której działała dość spora społeczność muzułmańska. Ciekawostka jest, że Lady Evelyn została pierwsza w historii Brytyjką, która odwiedziła Mekkę samochodem. 

Ci lepsi od innych
Z powodu napływu coraz większej liczby pielgrzymów Mekka stale się rozbudowywała. Mieszkańcy czuli się lepsi od innych muzułmanów z powodu miejsca zamieszkania. Autor często przywołuje opisy mekkańczyków, którzy są unoszą się pychą,  chełpią się swoim świętym rodowodem i czystością języka, są skąpi, rozrzutni i pazerni. Taki obraz przebija się w większości opisywanych przez autora epok włącznie z czasami najnowszymi. Kiedyś Mekka była centrum nauki, a jeszcze w XIX wieku królowały w niej zabobony, nie uznawano współczesnej wiedzy, a zaćmienie słońca było znakiem od Boga, a nie zjawiskiem naturalnym. Autor wyśmiewał ludzi z tego powodu, ponieważ sam miał epizod z problemem wyjaśnienia mekkańczykom co to właściwie jest to zaćmienie słońca.  

Przebudowa
Mnie osobiście najbardziej zainteresowały ostatnie dwa rozdziały opisujące Mekkę pod panowaniem Saudów. Rozpoczęła się wielka przebudowa na co miały wpływ odkrycia złóż ropy naftowej. Święte miasto zostało otoczone nitkami autostrad, nowoczesnymi budowlami i wieżowcami inspirowanymi amerykańskim miastem Houston. Autor książki opowiada jak został pracownikiem Centrum Badań nad Hadżem. Opisuje badania jakie prowadzili naukowcy, miedzy innymi mierzenie ruchu pielgrzymkowego, co było i jest wielkim wyzwaniem. Krytykuje też otwarcie brak zabezpieczeń i wystarczającej ochrony w czasie pielgrzymki, co skutkuje dziesiątkami i setkami zabitych pielgrzymów każdego roku. 

Terroryzm w świętym mieście
W 1979 roku Mekka była świadkiem krwawych wydarzeń. Wahabici nie zgadzali się 
z reformami państwa zaproponowanymi przez Saudów. Grupa kilkuset Beduinów przemyciła pod szatami karabiny, zajęła Święty Meczet i ogłosiła nadejście mahdiego, czyli odkupiciela.  Autor narzeka na brak informacji, które Arabia Saudyjska jako państwo policyjne skrupulatnie filtruje, ale z pomocą świadków i pielgrzymów zrekonstruował wydarzenia. Dla mnie wydały się szczególnie interesujące. Wahabiccy zamachowcy zajęli pozycje na minaretach i zabarykadowali się w meczecie, który został otoczony kordonem umocnień przez policję i ochronę. Bano się zniszczyć Święty Meczet w czasie szturmu, a przy okazji na jaw wyszła skrajna niekompetencja władz i nieprzygotowanie na podobne sytuacje. Koronnym przykładem jest brak planów Świętego Meczetu i jednolitego systemu łączności radiowej. Krwawych walk nie było końca, ale siły zbrojne nie były w stanie zlikwidować terrorystów, którzy schowali się w piwnicach. Saudowie musieli prosić o pomoc amerykańskie CIA i francuską legię cudzoziemską. Jak widać, zamachy terrorystyczne nie przytrafiają się jedynie w krajach „niewiernych”, ale także w samym rdzeniu islamskiego świata. 

Powiew nowoczesności
Centrum Badań nad Hadżem sprzeciwiało się nieprzemyślanym inwestycjom i walczyło o zaakceptowanie ich planu przestrzennego zagospodarowania. Jednak król Saudów najczęściej miał swoją własną, nowoczesną wizję Mekki, a w wyniku niekontrolowanej rozbudowy co roku ginęły dziesiątki, setki, a nawet tysiące osób. Najlepszym przykładem jest awaria klimatyzacji i oświetlenia w tunelu i wybuch paniki wśród pielgrzymów, którzy się udusili – zginęło wtedy 1426 pielgrzymów, a był to rok 1990. W roku 2006, czyli stosunkowo niedawno zginęło 400 osób. Zabezpieczenia pielgrzymki pozostawiają wiele do życzenia, a pielgrzymów z roku na rok przybywa coraz więcej. 
Po roku 2010 stała się rzecz straszliwa dla wszystkich miłośników historii i archeologii. Powstaje Królewska Wieża Zegarowa, drugi  najwyższy na świecie budynek. Wznosi się tuż nad Al-Kabą, a w planach jest budowa pierścienia drapaczy chmur wokół Świętego Meczetu. Bo kto by nie chciał zamieszkać dwa kroki od meczetu, a właściwie ponad nim? Już teraz wyburzono prawie 95% budynków o ponad tysiącletniej historii, a w miejscu domu Chadidży, pierwszej żony Proroka, stoją obecnie toalety.

Podsumowanie
Bardzo podoba mi się ten kompleksowy i nieco krytyczny obraz Mekki przedstawiony przez Sardara. Mekka pasjonuje i zachęca do odwiedzin od dawna. Zawsze była zamknięta i odgrodzona od świata. Autor opisuje ją jako spełnienie marzeń każdego muzułmanina, ale również jako miejsce pełne rasizmu i ksenofobii. Mieszkańcy Mekki wciąż czują się ważniejsi i lepsi od innych. Szczególnie wysoki status mają Saudyjczycy. Miasto swoje istnienie zawdzięcza dwóm kobietom, a mimo to kobiety są w nim tratowane jak przedmioty. Książka jest interesująca, a mimo, że momentami zdarzają się nudniejsze fragmenty, czyta się ją szybko i przyjemnie. Lektura zdecydowanie warta polecenia, szczególnie fascynatom historii i zagadnień religioznawczych. Raczej nie jest  to książka na przyjemny, leniwy wieczór. Mi się bardzo podobała i wciąż jestem pod wrażeniem tej całej historii.

Szczegóły:
Tytuł: Mekka. Święte Miasto
Tytuł oryginału: Mecca: The Sacred City
Autor: Ziauddin Sardar
Wydawnictwo: Czarne
Liczba stron: 440

czwartek, 8 czerwca 2017

W spojrzeniu wroga - Amie Kaufman, Meagan Spooner

W spojrzeniu wroga jest kontynuacją książki W ramionach gwiazd, którą jakiś czas temu się zachwycałam (czytaj TU). W tym bardzo ciekawym świecie science-fiction spotyka się kolejna para bohaterów. I wcale nie jest tak porywająco jak w części poprzedniej, gdzie czekała na nas świetna mieszanka kosmicznej przygody z misją przetrwanie. Przy tej części nieco się wynudziłam.

Na zabagnionej i zamglonej planecie Avon młoda, piękna i twarda Jubilee pełni funkcję kapitana. Razem z wojskami została wysłana na tę planetę aby stłumić bunt rebeliantów. Nie jest to jednak łatwe, gdyż chowają się na moczarach, które znają jak własną kieszeń. Flynn, młody rebeliant pewnego razu porywa z bazy kapitan Jubilee i tak zaczyna się ich przygoda.

Oboje muszą się ze sobą jakoś dogadać i mimo sprzeczności interesów sytuacja zmusza ich do współpracy. Na planecie dzieją się dziwne rzeczy, a we mgle na bagnach pojawiają się tajemnicze budynki. Zupełnie nie mogę się przekonać do Jubilee. Wciąż wydaje mi się oschła i uparta i żadne wydarzenia nie zatarły u mnie tego pierwszego wrażenia. Co innego Flynn, całkiem fajny z niego gość i super postać, chociaż mógłby być bardziej zdecydowany w niektórych sprawach.
 
Nie ukrywam, że nie do końca spodobała mi się ta para. Częściej skakali sobie do gardeł niż okazywali jakieś cieplejsze uczucia. Książka wydała mi się też nieco nudnawa. Całość opiera się na motywie „pokochałam wroga” czy czegoś podobnego do „Romea i Julii” i w sumie tyle. Dopiero na końcu pojawia się dość ciekawe rozwiązanie tajemnicy planety i dochodzą do historii bohaterowie z części poprzedniej. Jednak spodziewałam się jakiegoś większego „wow”, którego niestety nie doświadczyłam.

Książkę czyta się dobrze i szybko jak na młodzieżówkę przystało. Myślę, że większości fanów gatunku ta pozycja się spodoba. Ogólnie historia była dość dobra, jedynie wykonanie nieco nie wyszło, ale czuję, że sięgnę po ostatnią część. Tak z czystej ciekawości losów bohaterów. Jestem też chyba jedyną osobą, która nie zachwyca się okładkami… a Wy co  o nich myślicie? Jak dla mnie są za bardzo "cukierkowe". 

Szczegóły:
Tytuł: W spojrzeniu wroga
Tytuł oryginału: This Shattered World
Tom: 2
Cykl: Starbound
Autor: Amie Kaufman, Meagan Spooner
Wydawnictwo: Otwarte
Liczba stron: 352

niedziela, 4 czerwca 2017

Majowe podróże - podsumowanie nie tylko czytelnicze

W maju książki nie były u mnie priorytetem. Zaczęły mi się liczne ćwiczenia terenowe na studiach
i przez dość długi czas byłam w rozjazdach.

3. W spojrzeniu wroga Amie Kaufman, Meagan Spooner (352)

Przeczytałam w sumie 1366 stron



1. Książka do kolorowania Władca Pierścieni. Będę się z nią relaksować przed lub po sesji.
2. Inteligencja kwiatów Maurice Maeterlinck - to prezent dla mamy na Dzień Matki
3. Andumenia Monika Glibowska - niespodziewajka od wydawnictwa Czwarta Strona (wkrótce będzie z nią konkurs)


Poza tym nic nie kupiłam! Jeaa. Ale pewnie nadrobię to w czerwcu.
Czytelniczo maj był skromny, ale za to co nieco pozwiedzałam (fajnie studiować geografię). Moja trasa prezentuje się tak:

                   START (WĘGRY i PÓŁNOCNA POLSKA)


czwartek, 25 maja 2017

Sknerus McKwacz i Zelazny - Nowa Fantastyka nr. 6/17


Z numeru na numer Nowa Fantastyka ma coraz ładniejsze okładki. No chyba przyznacie, że ta jest naprawdę mega!

W tym numerze królują opowiadania Rogera Zelaznego, a mi jest strasznie głupio, że jego książka czeka na mojej półce jeszcze nie przeczytana. Ale zacznijmy od artykułów.

Po pierwsze: nieśmiertelne potwory i news o zekranizowaniu ich w Kinowym Uniwersum Potworów. W tekście przytoczone są przeróżne przykłady z książek i filmów grozy: Mumia, Frankenstein, Dracula i ich liczne kontynuacje z całym przeglądem aktorów wcielających się w nich. Przyznam, że osobiście najbardziej lubię Draculę w roli Christophera Lee (ach ten jego głos!). 
Znalezione obrazy dla zapytania christopher lee dracula
Christopher Lee jako Dracula





Znajdzie się też coś dla fanów Brandona Sandersona – wywiad z autorem. 
Zdziwiłam się nieco tekstem o grze Syberia 3 i jej usterkach. Poprzedni numer był o Syberii i na moje oko to w nim powinna się ta wzmianka znaleźć. 

Kolejny artykuł jest genialny, a jego bohaterem jest Sknerus McKwacz! To jest bajka mojego dzieciństwa, a autor tekstu przedstawia nam podróż Sknerusa i jego autora Barska do Sławy. Wiedzieliście, że Kacze Opowieści były jednym z pierwszych wysokobudżetowych seriali animowanych? Współcześnie z historii kaczora inspirację czerpie wielu twórców. Sknerus McKwacz miał wpływ między innymi na Indianę Jonesa. Super tekst przywołujący wspomnienia. 

Ja znalazłam jeszcze jedną inspirację. Zobaczcie jak motyw kaczora funkcjonuje w muzyce: 

#Eudajmonia – Magdalena Kucenty To jest bardzo specyficzne opowiadanie. Nie wiedziałam, że można połączyć wątki słowiańskie z typowym science fiction. Bohaterką jest Śvienta z Noviportu. Bohaterowie żyją po części w cyfrowej rzeczywistości i grają w różnych drużynach. Nawet nie wiem jak to opisać, ale pomysł jest bardzo innowacyjny i interesujący.

Raskoł – Przemysław Karbowski Wyobraźcie sobie, że za 100 lat Polski nie ma. Polacy znajdują się na terytorium Rosyjskim, przeszli na prawosławie, a w Lublinie ma powstać Polski Autokefaliczny Kościół Prawosławny. Bohaterem jest Arcybiskup Wnuk, któremu towarzyszymy i który ma plan co polepszenia losów Polaków. Jednak druga część opowiadania jest wywiadem z Niekarasowem, który wygłasza poglądy o sytuacji na świecie, rozwiązaniu sprawy islamskich imigrantów, szlachectwie Rosji i pomocy dla Polaków. Ciekawa, bardzo ciekawa wizja przyszłego świata z naprawdę dobrym finałem.

~~~~~~~~~~

Teraz nadszedł czas na opowiadania Rogera Zelaznego. Jeśli nie czytaliście Kronik Amberu, nie czytajcie czegoś zatytułowanego Tytułem wstępu, bo będziecie mieć mega spojler. 
Wracając do rzeczy. W tym numerze znajdziemy następujące opowiadania:

"Opowieść Komiwojażera" – historia Luka, zaczarowanego miecza i przeskakiwania przez lustro na dwór pewnej królowej.
"Wracając do powrozu" 
"Niebieski koń, tańczące góry" – opowieść o Corwinie i jego podróży przez pustynie
"Całunnik i Guisel" – historia Merlina (nie tego co myślicie [chyba]), który budzi się w łóżku z wampirzycą i wyrusza zabić nasłanego na niego potwora (to opowiadanie bardzo przypominało mi jedno z opowiadań o Wiedźminie Sapkowskiego :D ) 

Opowiadania są naprawdę super. Chciałabym napisać coś więcej ale czasami straszne brakowało mi kontekstu i wiedzy o wspominanych wydarzeniach. Jednak nie czytając Kronik Amberu można spokojnie się z nimi zapoznać.
Teraz książki Zelaznego na pewno pofruną na szczyt mojego stosu hańby do przeczytania. To była naprawdę wciągająca próbka jego twórczości. 

poniedziałek, 15 maja 2017

Inwigilacja - Remigiusz Mróz


W tym roku to strasznie prześladują mnie książki z motywem Islamu, różne prezentacje i inne zaliczenia na studiach, plus wylosowałam czytanie Koranu na zajęciach. Spoko. I nie, nie studiuję religioznawstwa.

Inwigilacja to straszny misz-masz, ale w tym pozytywnym znaczeniu. Wszędzie w Europie są zamachy terrorystyczne, a Mróz przedstawił nam całkiem interesujące widmo potencjalnego zamachu w Warszawie.

Na jednym z osiedli zostaje zatrzymany muzułmanin. Okazuje się, że prawdopodobnie jest to chłopak, który zaginął lata temu w Egipcie. Zdesperowani rodzice widzą w nim zaginionego, przybranego syna. Wszystko było by ok, gdyby nie zarzuty, że przygotowywał zamach terrorystyczny. Zatrzymany Al-Jassam nie przyznaje się do niczego, nawet do bycia zaginionym synem.

Sprawa trafia do Chyłki, która podejmuje się obrony rzeczonego mahomatanina, bisurmana, saracena czy też Ali Baby, jak go zwykła prawie pieszczotliwie określać. W ogóle sporo nowych ksywek ponadawała wszystkim w tej części. Sprawa zaczyna cuchnąć, interesują się nią służby z ABW na czele, a Chyłka zaczyna czuć się zagrożona.

Tymczasem Zordon dzielnie ryje do egzaminów. Jego relacje z Chyłką są nadal napięte i z niecierpliwością wyczekuję książki w której wyjdą na jaką taką prostą. No ile można ich tak szarpać? Ciekawe zaznaczone są możliwości państwa w inwigilowaniu i szpiegowaniu obywateli. Ten motyw zainteresował mnie dużo bardziej niż zamieszanie z Islamem. Ale w pewnym momencie wydał mi się za bardzo przerysowany. To co, myślicie, że prześwietlą mi bloga za użycie słowa ‘terrorysta’?

                    - Widziałem, że zaparkowałeś swoje cinquecento obok mojego samochodu – rzucił  przyjaznym tonem imienny partner.
                   -Tak, ekhm… rzeczywiście
                   - Wyjątkowo charakterystyczny samochód.
                   Aplikant pokiwał głową nie mając zamiaru poprawiać szefa, że daihatsu nie ma wiele wspólnego ze wspomnianym fiatem. Stał w progu czekając, aż Żelazny powie, żeby zajął miejsce przed biurkiem. Ten jednak marszczył czoło, wpatrując się w ścianę.
                    - Nie, nie – bąknął. – Inaczej nazywają ten samochód…
                    - Oni?
                    - Słyszałem rozmowę kilku chłopaków z noryobory. [...]
                    - Pikaczento! – powiedział w końcu Artur. 

Jest sporo akcji, jest dynamicznie i wciągająco, a książki Mroza zawsze są dobrą rozrywką. Myślałam też, że trafiłam na pierwsza książkę Mroza ze spokojnym zakończeniem, ale nie. Końcówka byłaby idealna, gdyby Chyłka i Zordon bronili kogoś w Iraku, a nie w Warszawie. Rzeczone zdarzenie nijak mi  pasowało do polskich realiów. Oprócz tego było naprawdę super i czekam z niecierpliwością na kolejną część.

Szczegóły:
Tytuł: Inwigilacja
Tom: 5
Cykl: Joanna Chyłka
Autor: Remigiusz Mróz
Wydawnictwo: Czwarta Strona
Liczba stron:  592

środa, 10 maja 2017

Throne of Glass - Sarah J. Maas


W ostatnim czasie przeczytałam dość dużo recenzji wychwalających tę książkę pod niebiosa. Kupiłam, przeczytałam i… ale o co tyle krzyku? Jak dla mnie książka jest przyjemna, ale zwyczajna. 

Lubię motyw skrytobójców i przeczytałam już dość dużo w tym temacie, więc miałam do czego porównywać. Szklany Tron niczym szczególnym się nie wyróżnił. 

Celaena Sardothien jest najsławniejszą zabójczynią Adarlanu. Niestety ktoś ją zdradził i została pojmana i skazana. Przebywa w Endovier gdzie pracuje w kopalni soli, swoistym „obozie śmierci” z którego nikt nigdy nie uciekł.. Wkrótce dostaje propozycję nie do odrzucenia. Może stać się czempionem, osobistym zabójcą na usługach króla, a po kilku latach kontraktu odzyskać wolność. Razem z księciem Dorianem i jego kapitanem straży Chaolem podróżuje do stolicy aby wziąć udział w swoistych zawodach, w których będzie musiała zmierzyć się z rywalami o tytuł czempiona i wolność. 

Pomysł na fabułę jest dość prosty. Celaena spodobała mi się jako postać. Uparta, lekko ironiczna, a zarazem dobra pod swoją maską asasyna. Nie do końca przekonał mnie trójkąt miłosny, który się tu pojawił. Wydał mi się taki.. zrobiony bardzo na siłę. Zaznaczę też, że nie był to nie wiadomo jak gorący romans. Zabójczyni zaczęła się podobać księciu Dorianowi, zabawnemu, oczytanemu i znanemu z podbojów serc dam dworu, ale gdzieś tam z tyłu czaił się też ciągle kapitan straży Chaol, cichszy i bardziej zdystansowany. 

Ta dwójka, czyli Dorian i Chaol tworzą bardzo udany duet. Oboje są przyjaciółmi, ale gdybym miała wybrać, który jest lepszy, czy też bardziej sympatyczny, to skłaniałabym się ku Chaolowi. Ta jego tajemniczość bardziej mi się spodobała. A jeśli już przy tajemnicach jesteśmy, to autorka zarysowała całkiem interesujący wątek magiczny. Nie wiemy o nim za dużo, ale coś czuję, że w kolejnych częściach będzie lepiej. I takie odniosłam wrażenie, że Szklany tron jest tylko wstępem do czegoś większego. 

Książkę czyta się dobrze. Momentami jest zabawnie, zwłaszcza kiedy zabójczyni zachowuje się z premedytacją jak rozwydrzone dziecko, ku irytacji Chaola i Doriana. 
Oryginalna wersja jest napisana prostym i zrozumiałym językiem. Serio, czyta się łatwo i polecam dla chcących zacząć czytać po angielsku. Weźcie też pod uwagę, że czytałam ją po angielsku i niektóre z nazw własnych użytych przeze mnie mogą się różnić od tych z polskiego tłumaczenia. 
Oczywiście nie żałuję, że po nią sięgnęła. Była dobra, niczego powalającego w niej nie znalazłam, ale mam nadzieję, że w kolejnej części wszystko się bardziej rozkręci.

Szczegóły:
Tytuł oryginału: Throne of Glass
Tom: 1
Cykl: Throne of Glass
Autor: Sarah J. Maas
Wydawnictwo: Bloomsbury
Liczba stron: 422

piątek, 5 maja 2017

Nocarz - Magdalena Kozak


Dziś będzie, krótko, zwięźle i na temat :) 
Biorąc do ręki Nocarza nie spodziewałam się cudu. Książkę zdobyłam przez przypadek na książkowej wymianie i stała sobie dość długo na półce. Myślałam sobie „to będzie pewnie przeciętniak jakich wiele”, dopóki nie zaczęłam czytać. I przepadłam. Strasznie mnie wciągnęło!

Wampiry są tematem do którego zwykłam podchodzić jak do jeża. Nie raz i nie dwa fajny wampirzy motyw został zaprzepaszczony przez jakiś dziki młodzieńczy romans. Jednak w tym przypadku wampiry mi się podobają. Piękne czerwone oczy, uroda i blada cera? A gdzie tam! Tutaj wampiry są w ABW i mają super nowoczesny sprzęt, przechodzą szkolenia i treningi, walczą z terrorystami (złymi wampirami) oraz bronią przed nimi Polski. Wow. Dzieje się, oj dzieje. 

Jurek zaciąga się do ABW. Coś jest jednak nie halo. Dlaczego w poważnej instytucji każą mu oglądać filmy o wampirach i szperać w internecie w poszukiwaniu informacji rodem z książek fantasy? Wkrótce budzi się on dla Nocy jako Vesper i zaczyna nowe życie. 

Książka wciąga. Walka dobra ze złem, strzelaniny, prawdziwa męska przyjaźń i ciągłe kłopoty Vespera, który dziwnym trafem zawsze jest w centrum wydarzeń, to coś co nie pozwala się oderwać od czytania. Niczego z fabuły wam nie zdradzę, bo nie chcę spojlerować, ale po jej skończeniu miałam straszny niedosyt. Po takim zaskakującym finale chciałabym od razu sięgnąć po kolejną część. 

Słowa uznania dla autorki za takie zgrabne i swobodne poruszanie się w świecie sił specjalnych Polski, broni, specjalistycznego słownictwa i slangu. To wszystko naprawdę sprawia wrażenie autentyczności, a ja ostatnio gustuję w takich wojskowych klimatach, przez co podobało mi się podwójnie. Pani Kozak wyszła naprawdę dobra, męska książka dla każdego. 
Jeśli lubicie fantastykę i nie stronicie od militariów, będziecie z tej książki zadowoleni! Polecam. 

Szczegóły:
Tytuł: Nocarz
Tom: 1
Cykl: Wampiry w ABW
Autor: Magdalena Kozak
Wydawnictwo: Fabryka Słów
Liczba stron: 397

poniedziałek, 1 maja 2017

Angielski kwiecień - czytelnicze podsumowanie

Kwiecień pod względem czytelniczym był bardzo dobry. Na półki doszło sporo nowych książek, głównie po angielsku. Byłam również koncercie Harry Potter - film + orkiestra to jest coś! Polecam, na drugą część też pojadę! 
A teraz skupmy się na książkach:


5. Piękny nieznajomy Christina Lauren     (345)
6. Piękny gracz Christina Lauren     (432)
7. Piękny sekret Christina Lauren     (401)
8. Mekka. Święte Miasto Ziauddin Sardar     (480)
9. Nocarz Magdalena Kozak     (400)

W sumie przeczytałam: 784+336+348+496+345+432+401+480+400 = 4022 stron

Ten miesiąc jest znacznie lepszy niż poprzednie. Chyba nadrabiam trochę książek przed moimi wielkimi nieobecnościami na przełomie maja i czerwca, wybywam na ćwiczenia terenowe i nie będzie mnie, chociaż może uda mi się zaplanować jakąś recenzję. 



W kwietniu zdobyłam bardzo dużo angielskich książek, tak przez przypadek. Zrobiłam zakup życia. Weszłam sobie do lumpeksu, tak z kimś do towarzystwa. Patrzę. A tam książki! Wszystkie po angielsku! Po 2 zł za sztukę! No to wzięłam te najmniej zniszczone :D 


1. The Affair Lee Child (Ostatnia sprawa)

2. Tripwire Lee Child (Wróg bez twarzy) - nigdy nie czytałam Lee Child i jestem ciekawa jego twórczości. 

3. A Time to Kill John Grisham (Czas zabijania) - tego Pana już znam i bardzo podobał mi się jego Góra bezprawia, więc mam nadzieję na porywającą lekturę

4. The Last Conquest Berwick Coates - nie mam pojęcia co to jest poza tym, że opisuje bitwę pod Hastings. 

5. The Religion Tim Willocks - to jest podobno dobre. Książka skupia się na obronie twierdzy przed tureckim wojskiem Sulejmana Wspaniałego. 

6. This Charming Man Marian Keyes - to wzięłam bo było stosunkowe nie zniszczone. Jakaś babska książka z różowo-fioletową okładką. Zobaczymy. 

7. Gold of the Goods Bear Grylls - (!) Chciałam ją przeczytać po polsku, ale na okładce jest pająk! A ja się boję pająków. No to mam po angielsku z piękną i bezpieczną okładką. hahahah

I to by było na tyle książek za 2 zł :)  Teraz reszta:
8. The Call. Wezwanie Peadar O'Guilin - Egzemplarz recenzencki od Wydawnictwa Czwarta Strona. [RECENZJA]

9. Inwigilacja Remigiusz Mróz - chyba nie muszę tłumaczyć dlaczego to kupiłam :) 

10. Throne of Glass Sarah J. Maas - spodobała mi się twórczość Maas, więc postanowiłam zabrać się za Szklany Tron. Dobre to jest, znacie, polecacie? 

11. Mekka. Święte miasto Ziauddin Sardar - jest to książka o historii Mekki. Czytałam ją na zaliczenie kursu na studiach (dostałam zgodę na jej czytanie, uff) i muszę jeszcze napisać recenzję na 5 stron! Opublikuję ją też na blogu i będzie na pewno najdłuższą w historii Latających książek.  


12. Królestwo Kanciarzy Leigh Bardugo - jestem zawiedziona wydaniem tej książki. Okładka jest piękna, ale wszystko psują obrzydliwe, różowe strony. Fuuuj

13. Inwazja na Tearling Erika Johansen - druga część Królowej Tearlingu. Bardzo mi się podoba wydanie tych książek.



A jak wyglądał Wasz kwiecień? 


Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...