środa, 30 grudnia 2015

Podsumowanie roku 2015

Ten rok był dla mnie wyjątkowy. W styczniu postanowiłam założyć tego bloga, co było swojego rodzaju przełomem w moim życiu. Nigdy nie narzekałam na nadmiar czasu wolnego i z początku wątpiłam, czy uda mi się prowadzić tego bloga dłużej niż miesiąc. A jednak mi się udało i strasznie, strasznie, strasznie się cieszę, że mogę dla was pisać i że wy jesteście ze mną. <3

Przeczytane książki w roku 2015:  83 książki  

Miałam jeszcze pisać ile książek kupiłam przez cały rok, ale chyba sama nie chcę tego wiedzieć... :)

TOP 5 roku 2015 - czyli najlepsze przeczytane książki:

5. Zanim się pojawiłeś Jojo Moyes


Ta książka nie tylko mnie wzruszyła, ale też poruszyła. Problem ludzi niepełnosprawnych nie jest lekkim i przyjemnym tematem, ale autorka tak go opisała, że pochłonęłam tę książkę w tempie błyskawicznym. Will jest niepełnosprawny, ma porażenie cztrokończynowe. Rusza tylko głową i kilkoma palcami jednej ręki. Jego opiekunką zostaje Lou, która próbuje przywrócić mu radość życia. Mega ryczałam przy czytaniu, polecam każdemu.






4. Wołanie kukułki Robert Galbraith


Jestem chyba jedyną osobą na świecie, która zaczynając czytać tę książkę nie wiedziała, że napisała ją J.K. Rowling pod pseudonimem. Haha. Aż się zdziwiłam, że spodobało mi się coś zupełnie niezwiązanego z Harrym Potterem jej pióra. Spotykamy się z ekscentrycznym współczesnym detektywem Cormoranem Strikiem i jego asystentką Robin. Jak to detektywi, rozwiązują zagadki itp. Są też mega sympatyczny, zwłaszcza Strike. Jeśli kochacie Sherlocka Holmesa tak jak ja - przeczytajcie to koniecznie.





3. Dotyk ciemność C.J. Roberts


Zdarzyło się coś czego się nie spodziewałam. Spodobał mi się erotyk. O dziwo nie miał w sobie nic z Greya! I nie był wcale wulgarny. Livvie została porwana. Caleb - porywacz, ma wytresować ją na seksualną niewolnicę, żeby zemścić się na pewnym miliarderze. Ale co jeśli pojaw się między nimi jakieś uczucie? Książka jest mocna, brutalna i nie dla osób o słabych nerwach. Jest pełna erotyzmu, ale też ciepłych o dobrych uczuć. Żeby zrozumieć, trzeba przeczytać. :)





2. Droga Królów Brandon Sanderson


Dawno nie czytałam książki fantasy napisanej z takim rozmachem, taką różnorodnością bohaterów i epickości. Ta mega obszerna książka jest wypełniona wspaniałymi herosami, magią, brutalnością i zadziwiającymi przygodami. Autor od podstaw wykreował świat pełny niezwykłej flory i fauny (czy. potwory). Jeśli lubicie klasyczne fantasy - to jest książka dla was!







1. "Obca" Diany Gabaldon (i dalsze części)

Płomienny romans podróżującej w czasie Claire i gorącego szkota Jamiego w przecudownej scenerii XVIII-wiecznej Szkocji. Razem starają się przetrwać w czasach wojny, powstań i brutalności. Ich miłość jest niezwykła, pełna poświęceń i czułości. Nie brakuje też brutalności i rozlewu krwi, więc jeśli szukacie też mocniejszych wrażeń, ta książka na pewno wbije was w fotel. Ta oraz dalsze 7 części, towarzyszyły mi od wiosny aż do jesieni, więc prawie cały rok. Poleca, polecam! A dodatkowo zachwycałam się serialem Outlander. Rok 2015 przetrwałam pod hasłem Szkocja!             RECENZJE:


WSZYSTKIEGO NAJLEPSZEGO W NOWYM ROKU!!!

poniedziałek, 28 grudnia 2015

Konkurs Świąteczny [WYNIKI]

Nadszedł czas na ogłoszenie wyników Świątecznego Konkursu z książką ""Ekstrakt z kwiatu orchidei"

Wszystkie wasze odpowiedzi były wspaniałe i pełne świątecznej magii.
Jednak zwycięzca mógł być tylko jeden. Razem z niezależnym jury po burzliwych obradach wybraliśmy zwycięzcę.


Gratulacje dla:

Mirya 91

Już poleciał do Ciebie mail. Pocieszam resztę, że już za niedługo nowy konkurs, bo zbliżają się pierwsze urodziny Latających książek! Bądźcie czujni :)

sobota, 26 grudnia 2015

Dotyk ciemności - C.J. Roberts

Nie byłam do końca przekonana do tej książki. Bałam się, że będzie to kolejny niby pseudo i nie wiadomo jaki jeszcze erotyczek w stylu Pięćdziesiąt twarzy Greya. Rzeczywistość naprawdę mnie zaskoczyła, bo ta książka jest genialna i nie ma nic wspólnego z Greyem. Przeczytałam u kogoś określenie "majstersztyk"- ono najbardziej pasuje mi do tej książki.

Zarys fabuły jest dość prosty. Livvia zostaje porwana przez Caleba, który ma za zadanie "wytresować" ja na seksualną niewolnicę, którą następnie sprzeda pewnemu miliarderowi. Ma się stać częścią wielkiego planu mającego za cel wyeliminowanie rzeczonego milionera. Livvia jest przerażona, próbuje walczyć i uciekać, ale po pewnym czasie zdaje sobie sprawę że szanse na to są minimalne. Livvia pada ofiarą syndromu sztokholskiego. Zaczyna czuć sympatię, a może i nieco gorętsze uczucie do porywacza. Z kolei dla Caleba dziewczyna jest niczym więcej jak kolejnym "zwierzaczkiem" do wytresowania. Ale czy na pewno? Zaczyna podziwiać jej wytrwałość i upór. Intryguje go i wywołuje uczucie o które by się nigdy nie podejrzewał.

W książce jest świetnie zarysowany portret psychologiczny postaci. Poznajemy przemyślenia porwanej, jest strach, ból, uczucie rezygnacji i nadziei. Bardzo mi się podobało, że książka nie jest napisana z jednej perspektywy, ale widzimy historię również z punktu widzenia porywacza. Jego zachowanie i myśli z początku wydały mi się chore, ale z czasem niesamowicie go polubiłam. Oboje są świetnie wykreowani i stwarzają wrażenie prawdziwych.

Skoro erotyk to sceny erotyczne, których było bardzo dużo. Bałam się uczucia wszechogarniającego zażenowania i może nawet lekkiego obrzydzenia i wiecie co? Niczego takiego nie było. Chwile erotycznych zbliżeń są napisane bardzo naturalnie, bez wulgaryzmów i "wsiowych" określeń. Gratuluję tłumaczce - Agnieszce Brodzik - świetna robota! Oczywiście nie wszystko było miłe i przyjemne. Niektóre perwersje były szokujące. Dla fanów ekstremalnych wrażeń będzie w sam raz, a wygląda na to, że to jeszcze nie koniec i w kolejnej części będzie jeszcze "lepiej" i drastyczniej. 

Polecam tą książkę wszystkim odważnym, którzy zawiedli się na Greyu i zapewniam, że w tym przypadku zawodu nie doświadczycie. To naprawdę wspaniała i niestandardowa historia miłości porwanej i porywacza, która wciąga i absorbuje na długie godziny. Jest niepokojąco, mrocznie i bardzo emocjonalnie. Sama jestem zaskoczona, że ta książka aż tak mi się spodobała. Jak tylko zaczęłam czytać - przepadłam wciągnięta. To zdecydowanie najlepsza książka erotyczna jaką czytałam. Jeszcze raz wielkie dzięki dla Lustro Rzeczywistości za polecenie mi jej. Warto było przeczytać.

Szczegóły:
Tytuł: Dotyk ciemności
Tytuł oryginalny: Captive in the Dark
Tom: 1
Seria: The Dark Duet
Autor: C.J. Roberts
Wydawnictwo: Czwarta Strona
Liczba stron: 328

środa, 23 grudnia 2015

Słodka zemsta - Nora Roberts

Po przeczytaniu kilku książek o tematyce poważnej, filozoficznej - ogólnie rzecz biorąc trudnej, zachciało mi się przeczytać coś co mnie zrelaksuje i odpręży. Sięgnęłam po niezastąpioną Norę Roberts, której książki nadają się do tego idealnie. Wybrałam pozycją na chybił trafił, a los chciał, że wylosowałam coś, co nawiązuje do współczesnych ogólnoświatowych problemów jakimi są terroryści z państwa islamskiego i o których było głośno w mediach jakiś czas temu. Przypadek? 

Phoebe jest gwiazdą Hollywood, która wyszła za mąż za arabskiego króla. Dla niego porzuciła wszystko i wyjechała do jego kraju. Okazało się, że w Jaquirze nie jest tak pięknie jak się jej wydawało. Siła tradycji okazała się silniejsza niż miłość. Stosunki z mężem zaczęły się pogarszać, a czarę goryczy przepełniło to, że nie urodziła syna, lecz córkę - Adrianne. Kiedy dziewczynka ma około 8 lat razem z matką i ojcem udaje się w swoją pierwszą wyprawę za granicę, do Paryża. Tam matce i dziecku udaje się zgubić ochronę i uciec do Ameryki. Książka opisuje dzieciństwo i młodość Adrianne, jej problemy z matką i późniejsze samodzielne życie. Dziewczyna, która nosi tytuł księżniczki zaczyna kraść klejnoty, a zysk przeznaczać na cele charytatywne. W dzień jest celebrytką, w nocy włamywaczką. Nie wie, że jej akcjami zainteresował się Interpol, a na jej tropie jest Philip, były i zrehabilitowany włamywacz. Ponieważ jest to romans, ich drogi zaczynają się krzyżować. Tymczasem Adrianne planuje największy skok swojego życia. 

Jaquir - przy wykorzystaniu całej mojej geograficznej wiedzy, nie udało mi się zlokalizować takiego państwa, emiratu czy księstwa, więc zakładam, że jest ono fikcyjne i leży gdzieś nad Zatoką Perską lub Morzem Czerwonym. Rządzi nim król, obowiązuje prawo szariatu, czyli panuje najsurowsza odmiana Islamu. Akcja startuje w pod koniec lat 60-tych, więc Jaquir jest nieco zacofany w porównaniu do reszty świata. Dopiero po pewnym czasie to się zmienia. Wydaje mi się, że sprawa Islamu, tradycji i traktowania kobiet jest to przedstawiona dość łagodnie. Może dlatego, że książka powstała w 1988, jeszcze przed atakami terrorystycznymi i tuż po zakończeniu wojny Iracko-Irańskiej. Gdyby książka powstała teraz, byłaby zapewne mniej bajkowa i bardziej brutalna. Istnieje jeszcze możliwość, że autorka celowo stworzyła własne państwo, żeby nie oczerniać żadnego istniejącego.  Trochę się na ten temat rozpisałam, ale bardzo mnie ten Jaquir frasował...

Mam wrażenie, że we wszystkich książkach Nory pojawia się ten sam typ mężczyzny, czyli zabawny, opiekuńczy, niesamowicie namiętny i przenikliwy. Ale wiecie co? Chyba lubię taki typ, bo w sumie te książki mają zrelaksować, bawić i trochę odmóżdżyć czytelnika. A przy tej książce miałam mnóstwo frajdy. Spodobało mi się połączenie księżniczki z włamywaczką. Jej podwójne życie jest interesujące, a miejscami zabawne.  
Krąży po rynku dość sporo książek, których akcja osadzona jest w państwach islamskich: o arabskich żonach, córkach, kochankach, służących itp. Nie czytałam żadnej o takiej tematyce, więc nie mam z czym porównywać tej, ale nie polecam uczyć się z niej arabskich zwyczajów. Myślę, że ta książka zadowoli fanki romansu, jest też trochę dreszczyku emocji i napięcie. Pochłonęłam ją w jeden dzień i rekomenduję, jako wspaniałą książkę na leniwy weekend.

Szczegóły:
Tytuł: Słodka zemsta
Tytuł oryginalny: Sweet Revange
Autor: Nora Roberts
Wydawnictwo: Amber
Liczba stron: 320

wtorek, 22 grudnia 2015

Świąteczny TAG

Z okazji tego, że zbliżających się Świąt, przedstawiam wam kilka świątecznych informacji o spędzaniu Świąt przeze mnie.
Enjoy!

1. Twój ulubiony świąteczny film to:
Jestem tradycjonalistką co roku oglądam Kevina, nieważne, że znam obie części na pamięć. Lubię też bajkę "Ekspres polarny".  Ale mój najulubieńszy film to "Święty Mikołaj" z 1985 roku - ten film oglądałam przez całe dzieciństwo.

2. Twój ulubiony kolor świąteczny to:
Czerwony i zielony. No i biały (jeśli jest śnieg, to super). Mało oryginalnie, ale uwielbiam norweskie wzory i motywy świąteczne właśnie z takimi kolorami :)

3. Ubierasz się odświętnie czy spędzasz Święta w piżamie?
Na Wigilię zawsze ubieram się ładnie i odświętnie. To chyba oczywiste. Co do reszty dni. Lubię siedzieć w piżamce, bo jest wygodna i mam świadomość tego, że nic nie muszę.  Ale piżamka też ma na sobie jakiś świąteczny akcent, np. renifera.

4. Jeśli w tym roku mogłabyś/mógłbyś dać prezent tylko jednej osobie, to kto by to był?
To chyba za ciężkie pytanie. Nie mogłabym wybrać. To może, żeby nikt się nie obraził, dałabym prezent... sobie, hihi. :D

5. Otwierasz prezenty w Wigilię czy świąteczny poranek?
W wigilię. Taka u mnie panuje tradycja. Pamiętam, że zawsze się dziwiłam, dlaczego w Kevinie otwierają je w świąteczny poranek. Chyba bym nie wytrzymała do rana.

6. Czy kiedykolwiek zbudowałaś/zbudowałeś domek z piernika?
Nie. Ale w tym roku go zbuduję! Mam już plan, przepis i lukier. Jak go już zbuduję, to obiecuję wstawić wam zdjęcie na instagrama lub Fb. :) Mam nadzieję, że mi wyjdzie.

7. Co lubisz robić podczas przerwy świątecznej?
Odpoczywam, czytam, jem ciasta i sałatki - chyba większość osób to robi. Jeśli jest śnieg (a nie a go teraz!) to uwielbiam jeździć na narty z tatą. Oprócz tego, zakorzeniła się u nas taka dość nowoczesna tradycja - kino w Święta. Przez ostatnie 3 lata w okolicy Drugiego Dnia Świąt wybieraliśmy się całą rodzinką do kina na Hobbita, a w tym roku są to Gwiezdne Wojny.

 

8. Ulubiony bożonarodzeniowy zapach?
Nie cierpię zapachu pomarańczy i goździków! A zawsze w którymś kącie mama taką wiesza, więc tego miejsca staram się unikać. Bardzo lubię zapach ciastek, wanilii i cynamonu - tak, to moje ulubione.

9. Twoje ulubione świąteczne jedzenie to:
Ja naprawdę lubię wszystko, co jest na Wigilii, no może oprócz kompotu z suszu. Moi faworyci to barszcz z uszkami i kapusta z grzybami.

10. Ulubiona świąteczna książka?
Jejku, nie wiem. Szczerze mówiąc mało takich czytałam. Nie będę zbytnio oryginalna i postawię na "Opowieść wigilijną". Jest to książka ponadczasowa, na której podstawie powstało już całe mnóstwo filmów i bajek. 


Zachęcam Was do zrobienie takiego tagu na waszych blogach. Wesołych i zaczytanych Świąt!

piątek, 18 grudnia 2015

Czekając na odkupienie - Katarzyna Łochowska


Raczej nie czytam romansów paranormalnych i innych tego typu rzeczy. Jednak kończąc tą książkę bardzo się zdziwiłam, że mi się podobała i bardzo łatwo i przyjemnie się przez nią przeprawiłam. Początek to jeden wielki misz masz. Ale w pozytywnym znaczeniu. Poznajemy naszą bohaterkę Cassandrę, mieszkającą w Nowym Orleanie, w międzyczasie lądujemy w V wieku pomiędzy Hunami, a jednocześnie na scenę wchodzą diabły i siły nadprzyrodzone z królową piekieł Lilith na czele.

Wszystko zaczęło się w V wieku, kiedy pewien Hun zgwałcił rzymiankę, za co został przeklęty. Prawie 1500 lat później znalazł Cassandrę, która okazała się przyszłym wcieleniem tejże kobiety. Cass jest wielką imprezowiczką, która po pewnej szalonej imprezie zgodziła się, aby pewien zielonooki przystojniak podwiózł ją do domu. Została brutalnie wykorzystana i zostawiona sama przy drodze, przez co przez lata miała koszmary. Cztery lata później w Nowym Orleanie znowu zobaczyła te niesamowite zielone oczy, po czym dziwne moce przeniosły ją w czasie do czasów Cesarstwa Rzymskiego. Chyba nie muszę pisać jak bardzo zaskoczona była dziewczyna ze współczesności w nowym barbarzyńskim miejscu i czasie, dodatkowo porwana przez Huna Fanga. 

Bardzo lubię motyw podróży w czasie i czytałam już spoko książek na ten temat, więc ucieszyłam się kiedy odkryłam go w tej książce. Ale chyba w żadnej bohaterka jak ta nie manifestowała tak swojego pochodzenia. Co chwila wspominała hot-dogi, internet i telefony, co trochę irytowało. Bardzo podobały mi się jej reakcje na widok fantastycznych stworzeń, które się w pewnym momencie pojawiają. Ja chyba też pierwsze co bym pomyślała na widok krasnoluda, to że się urwał z Władcy pierścieni, a demony i sukkuby porównywała do postaci z jakiegoś romansu-paranormalnego dla nastolatek. Świat w którym Cassandra wylądowała okazał się piekłem, a dziewczyna żeby wrócić do domu musi przemierzyć jego kolejne kręgi i zmierzyć się z jego władczynią. Na swojej drodze spotyka kilku nowych przyjaciół, ale też wiele niebezpieczeństw w tym ogromne pająki (szczególnie obrzydliwe dla mnie - mam fobię!).

Wydaje mi się, że ta książka dla wieku gimnazjum i niżej nie za bardzo się nadaje. Na początku trochę przeszkadzało mi za dużo wulgaryzmów i erotycznych opisów, ale im dłużej czytałam, tym było lepiej. Tak więc uczuć i miłości jest w tej książce sporo, bo Cassandra zakochuje się w swoim oprawcy. Przypomina mi to trochę syndrom sztokholmski - kiedy ofiara zaczyna darzyć sympatią porywacza. Nie do końca pasowało mi takie szybkie przejście z nienawiści do miłości. Cały proces wydaje się mocno przyśpieszony.

Lekkie pióro autorki i wartka akcja sprawiają, że książkę chce się czytać i czyta się ją bardzo szybko. Mi wystarczyły dwa dni. Czy polecam? Chyba tak. Na pewno jest to ciekawa pozycja i coś zupełnie innego niż książki, które normalnie czytam.

Szczegóły:
Tytuł: Czekając na odkupienie
Autor: Katarzyna Łochowska
Wydawnictwo: Warszawska Firma Wydawnicza
Liczba stron: 266

wtorek, 15 grudnia 2015

Konkurs Świąteczny + 100 obserwatorów!!! [zakończony]

Kocham Was!!! Zrobiliście mi najlepszy prezent na Święta. Nie sądziłam, że mój blog dorobi się kiedyś 100 obserwatorów <3 dziękuję, że tu jesteście - każdy komentarz i pojedyncze wyświetlenie posta sprawia mi ogromną radość i motywuje do dalszego pisania :)

Teraz to ja chcę wam zrobić świąteczno-noworoczny prezent. Możecie wygrać książkę "Ekstrakt z kwiatu orchidei" Weroniki Wierzchowskiej - recenzja TUTAJ


Co musicie zrobić aby wygrać? Odpowiedzieć na jedno proste pytanie:

pytanie konkursowe: Napisz jaki element Świąt jest twoim ulubionym?

(nie musicie się bardzo rozpisywać) Powiem wam, że moim ulubionym elementem jest śnieg :)

Oraz zgłosić się wg podanego schematu:

Chcę tę książkę/Zgłaszam się/Umrę jeśli nie wygram!
Obserwuję jako: 
E-mail:
Lubię stronę na Facebook'u (opcjonalne):
Baner lub udostępnienie posta: 
Odpowiedź:

Zgłoszenia od 15.12.15r. do 27.12.15r.
O wynikach poinformuję w ciągu 3 dni na blogu i zwycięzcę e-mailowo.

Regulamin:
1. Organizatorką konkursu oraz fundatorką nagrody jestem ja Yelle, autorka bloga latajace-ksiazki.blogspot.com. Książka pochodzi z mojej prywatnej biblioteczki.
2. Nagrodą w konkursie jest egzemplarz książki "Ekstrakt z kwiatu orchidei" Weroniki Wierzchowskiej.
3. Aby konkurs się odbył  musi się zgłosić min. 12 osób.
4. Konkurs trwa od 15.12.2015 r. do 27.12.2015 r. do godziny 23:59. Zgłoszenia po tym terminie nie będą brane pod uwagę.
5. Aby wziąć udział w konkursie należy: podać adres e-mail, być publicznym obserwatorem bloga oraz udostępnić informację o konkursie. 
6. Uczestnikiem może być każdy, kto posiada adres korespondencyjny na terenie Polski.
7. Wyniki zostaną ogłoszone do 3 dni od daty zakończenia konkursu
8. O wygranej poinformuję  zwycięzce drogą mailową. Na przesłanie zwrotnego e-maila z adresem zwycięzca ma 3 dni, w innym przypadku odbędzie się powtórne wyłonienie zwycięzcy.
10. Koszty wysyłki pokrywa organizator.

Wyniki -> KLIK

poniedziałek, 14 grudnia 2015

Zanim się pojawiłeś - Jojo Moyes

Nie, nie, nie. Takie książki są nie na moje nerwy, nie na moje za miękkie serducho i nie na moją zbyt małą ilość chusteczek higienicznych. Normalnie unikam takiej literatury jak ognia, ale tym razem ogromnie się cieszę, że tą książkę przeczytałam.

Lou jest zwyczajną dziewczyną, która nagle straciła pracę. Jej wkład w budżet domowy był bardzo istotny, więc nie szukała czegoś "na gwałt". Dostała nieoczekiwaną ofertę pracy, jaką była opieka nad mężczyzną na wózku z porażeniem czterokończynowym. Will jest mężczyzną w kwiecie wieku. Uwielbia motocykle, sporty ekstremalne, kobiety za nim szaleją, jest prawnikiem i zarabia kokosy. To wszystko kończy się w jednej chwili. Wypadek sprawia, że wyląduje na wózku. Tak zaczyna się niezwykła znajomość Lou i Willa. Spotykają się, kiedy Will od dwóch lat jest niepełnosprawny. Stał się irytujący i zrzędliwy. Czy wiecznie uśmiechnięta Lou zmieni jego nastawienie do życia?

Ta książka jest niesamowicie piękna. Na pewno zapamiętam ją do końca życia. To wspaniała opowieść o przyjaźni, miłości, poświęceniu i poznawaniu samego siebie. Bałam się, że przez całą książkę będę współczuła Willowi i wylewać łzy. Na szczęście przez większą część było zabawnie i przyjemnie. Docinki Willa na temat różnych cech i dokonań Lou były świetne. Niesamowicie go polubiłam, bo posiada wielką charyzmę, poczucie humoru i kilka wad, które czynią go po prostu prawdziwym. Z kolei Lou jest dziewczyną, która nie ma pomysłu na swoje życie, nie wie co chce robić i do czego się nadaje. Z pomocą Willa odkrywa samą siebie i sprawia, że on też zaczyna żyć.

Myślę, że zdjęcie obok mówi samo za siebie, jaka jest końcówka tej książki. Wzruszająca, to mało powiedziane. Problem ludzi niepełnosprawnych nie jest szeroko opisywany. Przyznam, że nie słyszałam o wielu książka na ten temat. Dość szeroko jest opisywana sfera codziennego życia i rozmaite bariery, które uniemożliwiają normalne funkcjonowanie, a z których nie zdajemy sobie sprawy jak na przykład za wąskie chodniki, windy czy progi. To daje do myślenia. Nie wiedziała też tego, że specjalnie dla niepełnosprawnych powstało aż tyle gadżetów ułatwiających życie.

Wydaje mi się, że każdy nieświadomy tych problemów, powinien tą lub podobną książkę przeczytać. Mi dała nieźle do myślenia i zachęcam was do czytania.

Szczegóły:
Tytuł: Zanim się pojawiłeś
Tytuł oryginalny: Me Before You
Autor: Jojo Moyes
Wydawnictwo: Świat książki
Liczba stron: 384

wtorek, 8 grudnia 2015

Numer telefonu - Anna Kucharska

Popatrzcie tylko na okładkę tej książki. Okropna. Szczerze mówiąc, widząc ją na półce nie zdecydowałabym się na jej kupno. Dlatego jestem niezmiernie wdzięczna za możliwość wygrania tej książki Wydawnictwu Videograf, bo jest to jedna z najpiękniejszych książek o samotności, rodzinie i miłości jakie kiedykolwiek czytałam.

Całość fabuły jest bardzo, bardzo prosta. Zuzka trzy lata wcześniej straciła mamę, która miała wylew. Po jej śmierci odsunęła się od ojca i wszystkich przyjaciół. Wiodła życie samotniczki. Wegetowała samotnie w Rzeszowie chodząc jedynie do pracy i dzwoniąc do mamy. Ale chwila, do mamy? Okazuje się, że numer telefonu jej mamy ciągle jest aktywny, więc Zuzia codziennie dzwoni i zostawia wiadomości głosowe. Pewnego dnia ktoś ten telefon odebrał. I tu zaczyna się przygoda. Kiedy Zuzia traci pracę, Teresa zaprasza ją do siebie do Gdańska, gdzie poznaje jej syna - Jakuba. Czy Zuzka znajdzie szczęście na drugim końcu Polski? Czy nauczy się żyć chwilą - carpe diem? Czy potrafi jeszcze pokochać? Czy znajdzie nić porozumienia z tata? 

Książka jest bardzo krótka, bo ma tylko 240 stron, ale jest równocześnie naładowana przeróżnymi emocjami. Co parę stron zapierało mi dech w piersiach, a sama końcówka mnie zdruzgotała. Moje serducho rozsypało się na kawałki tylko po to, żeby zaraz zostało w błyskawicznym czasie posklejane. Takiego finału mogę autorce książki tylko pogratulować. Płakałam ze wzruszenia rzewnymi łzami...

Jest jeden element, który niesamowicie mi się spodobał. Jest to coś strasznego - wielkie, mroczne i złe do szpiku kości bydlę. Prawdziwy diabeł syczący na wszystko z nienawiścią, czyli.... kot sąsiadki, nazwany "pieszczotliwie" przez Zuzkę Behemotem. Ów kot mieszka za ścianą i nie daje Zuzi spać. Bardzo mi się ten drugoplanowy wątek spodobał. Jawne nawiązanie do kota z Mistrza i Małgorzaty, do którego mam ogromny sentyment.

Książkę pochłonęłam w jeden dzień i długo rozpaczałam, że to jest koniec. Myślę, że każdy znalazłby w Zuzi i w sytuacji w jakiej się znalazła cząstkę siebie. Jeśli byliście kiedyś w jakimś związku, gwarantuję, że znajdziecie w tej książce całą masę znajomych rzeczy. Od kłótni "kto ma w czym rację" do pięknych chwil i szczerych rozmów. Mimo, że w niektórych momentach książka wydaje się lekko odrealniona i przypomina mi trochę historię o Kopciuszku, to bardzo mi się spodobała. Anna Kucharska stworzyła przepiękną i świetnie opowiedzianą historię, oraz bohaterów, którzy zapadają na długo w pamięci. Naprawdę polecam wszystkim tę książkę, a zwłaszcza marzycielkom i poszukiwaczkom pięknych, wzruszających historii!

Szczegóły:
Tytuł: Numer telefonu
Autor: Anna Kucharska
Wydawnictwo: Videograf
Liczba stron: 240

Książka przeczytana w ramach akcji BookAThon Zima 2015
Wyzwanie: książka, którą wybrała dla Ciebie inna osoba.

poniedziałek, 7 grudnia 2015

BookAThon Polska - Edycja Zima 2015 - Podsumowanie


Skończył się BookAThon - wielki maraton czytelniczy. Za zadanie postawiłam sobie przeczytanie pięciu książek. Co mi się udało, a co nie? Zobaczcie!

Książki, które wybrałam odpowiadały wyzwaniom:


PONIEDZIAŁEK

1. Książka z czymś czerwonym na okładce i tytuł, który zdobył nagrodę literacką: Ja, Tituba, czarownica z Salem Maryse Condé. 

Podciągnęłam sobie tą jedną książkę pod dwa wyzwania. Podobała mi się, zresztą jej recenzja jest już na blogu. Jest to bardzo ciekawe ujęcie niewolnictwa w Ameryce połączone z wątkiem Czarownic z Salem i prawdziwą magią.






WTOREK

Okładka książki Rozważna i romantyczna2. Książka z listy 100 tytułów BBC: Rozważna i romantyczna Jane Austen

Przeczytałam... aż 50 stron. Trochę wymiękłam przy tej książce. Nie dlatego, że jest zła i nudna, bo mi się spodobała już na początku, ale przez to, że ten wtorek jakoś mnie nie nastrajał do czytania. W sumie chciało mi się tylko spać. Poza tym chyba nie umiem czytać książek Austen w szybkim tempie. Archaiczny język nie sprzyja podkręcaniu tempa, więc ta pozycja została odłożona na lepsze czasy.





ŚRODA

3. Szkolna lektura, której nie przeczytałeś: Mistrz i Małgorzata Michaił Bułhakow

Tak naprawdę to czytałam już tę książkę kiedyś do szkoły, ale to było takie przelecenie jej byle jak najszybciej, bo w kolejce czekały kolejne lektury. Tym razem zabrałam się do niej na serio i podtrzymuję swoją opinię, że jest świetna. Obraz moskiewskiego społeczeństwa do którego wdarł się diabeł we własnej osobie i swoją świtą. Robi wielkie zamieszanie, wyprawia bal i czaruje.




CZWARTEK

4. Książka, którą wybrała dla mnie inna osoba: Numer telefonu Anna Kucharska

Postawiłam siostrę przed półką na książki i powiedziałam: wybieraj. Dobrze wybrała. To bardzo krótki, ale też wzruszający romans. Nieźle się w tą książkę wciągnęłam.
Poza tym w czwartek dokańczałam Mistrza i Małgorzatę, bo objętościowo to jednak duża lektura.





PIĄTEK

5. Książka polskiego autora: Parabellum. Horyzont zdarzeń Remigiusz Mróz

Zaczęłam Parabellum. Horyzont zdarzeń. Świetna książka, mimo, że wojenna (ja takich nie lubię, ta jest wyjątkiem). Poznajemy dalsze losy Staszka i Marii w drodze przez Rzeszę, Bronka w głębi ZSRR i kapitana Leitnera (uwielbiam go).




                                   SOBOTA

A w sobotę nie czytałam nic. Za dużo do roboty i za mało chęci - czasem mnie dopada czytelnicza niemoc

NIEDZIELA

Dokończyłam Parabellum. I wiecie, co? Już nie mogę się doczekać trzeciej części, która ma się ukazać już w styczniu. Nie przeczytałam tylko jednej książki, a bałam się, że w ogóle nie znajdę czasu na więcej niż dwie.

Wyzwanie: Przeczytaj w czasie BookAThonu co najmniej 1500 stron
Planowałam: 544+312+284+240+350= 1730 stron
A jak wyszło: 544+312+284+240+50= 1430 stron
Dodając do akcji studia i przygotowania do egzaminu - jestem z siebie bardzo zadowolona.


Na pewno wezmę udział w BookAThonie jeszcze raz za rok. No chyba że edycję letnią zrobią w innym terminie niż moja sesja :))
A Wy? Braliście udział?

czwartek, 3 grudnia 2015

Ja, Tituba, czarownica z Salem - Maryse Condé

Nie wiem czego się spodziewałam, kiedy sięgałam po tę książkę. Chyba spodziewałam się czegoś w stylu fałszywych czarownic masowo palonych na stosach, przerysowanych i trochę uwspółcześnionych. Dostałam coś zupełnie innego i niesamowitego.

Tytułowa Tituba jest niechcianą córką czarnej niewolnicy, która w drodze z Afryki do Ameryki Środkowej została zgwałcona przez marynarza. Przyznacie, że początek jest dość... hmm brutalny i niespodziewany. Tak samo jak niespodziewana okazała się postać Tituby, która jest czarnoskórą niewolnicą z Barbadosu. W dzieciństwie, po śmierci matki została przygarnięta przez Man Yayę, która nauczyła ją magii. Tituba poznała zastosowanie ziół, nauczyła się słuchać żywiołów i przywoływać duchy - opanowała coś na kształt wudu. Jej los odmienił się po spotkaniu mężczyzny. Niestety odmienił się na gorsze, gdyż zostali sprzedani do Ameryki. Tak Tituba znalazła się w Salem, gdzie jak wiemy z historii odbywały się straszne rzeczy i gdzie oskarżono ją o czary i sprzymierzenie z szatanem. 

Tituba w Salem pada ofiarą prześladowań rasowych. Wydaje mi się, że jest to najważniejszą kwestią poruszaną w książce. Akcja dzieje się w 16** - nie znamy dokładnego roku, ale w XVII w. w Ameryce niewolnictwo kwitło. Z Afryki przywożono coraz więcej i więcej murzynów (tak są określani w książce wszyscy czarnoskórzy), którzy byli traktowani z pogardą, często gorzej niż zwierzęta. Powolutku pojawiają się nastroje buntownicze. 

Wątku Salem jest dość mało. Niby wskazuje na niego sam tytuł książki, ale akcja głównie skupia się na Titubie i jej wędrówce po Ameryce - Salem jest tylko jednym z jej przystanków. Bardzo mnie zaskoczyło to, że postać Tituby istniała naprawdę. Autorka dotarła do starych strzępków informacji i aktów z procesu. Pozbierała to wszystko do kupy i stworzyła piękną i przejmującą historię o kobiecie, której nie życie nie oszczędzało. Na kartach powieści magia jest prawdziwa i wywodzi się z pierwotnych afrykańskich wierzeń, co czyni ją bardzo egzotyczną i niezwykłą. Książka jest przede wszystkim obszerną krytyką rasizmu napisaną w genialny sposób i która naprawdę daje do myślenia. Ta pozycja powinna spodobać się fanom książek o niewolnictwie. Tematyka niewolnictwa nie zostanie moją ulubioną, ale nie zmienia to faktu, że książka mi się naprawdę podobała.

Szczegóły:
Tytuł: Ja, Tituba, czarownica z Salem
Tytuł oryginalny: Moi, Tituba sorcière... Noire de Salem
Autor: Maryse Condé
Wydawnictwo: W.A.B
Liczba stron: 284

Książka przeczytana w ramach akcji BookAThon Zima 2015
Wyzwanie: Książka z czymś czerwonym na okładce i tytuł, który zdobył nagrodę literacką.

wtorek, 1 grudnia 2015

Listopadowy połów książkowy

Jestem z siebie niezmiernie dumna, bo w tym miesiącu nie wydałam na książki fortuny.  Za to poszczęściło mi się w konkursach i promocjach więc ilość zdobyczy i tak jest zadowalająca. Od dawna nie miałam takiego farta. :)

1. Rok 1984 George Orwell - książkę kupiłam na czarno-piątkowych wyprzedażach na bonito.pl za 5,99 zł

2. Największe wpadki tajnych służb Andrzej Krajewski - jakoś ostatnio siedzę w tematyce wojskowej, więc do zakupu skusił mnie tytuł (i cena), kupiona na bonito.pl za 7,96

3. Razem będzie lepiej Jojo Moyes - spodobała mi się twórczość tej autorki, kupiona na znak.pl za 9,90 zł, też na wyprzedażach

4. Diabelski walc Jonathan Kellerman - książka wygrana w Halloweenowym konkursie u Ksiażkowe kocha, nie kocha

5. Żelazny cierń Caitlin Kittredge - wygrana w konkursie u dziewczyn z Do ostatniej strony

6. Czerwone i czarne Stendhal - wygrana w facebookowym konkursie Sztukater.pl

7. Spisane własną krwią Diana Gabaldon - moja najukochańsza i najbardziej wyczekiwana książka. Recenzja >TU<. Kupiona w Świat Książki za 32 zł. 

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...