sobota, 28 lutego 2015

Nowicjuszka - Trudi Canavan

W kolejnej części przygód Sonei akcja nabiera tempa w stosunku do poprzedniej części. Sonea zostaje uczennicą Akademii. Niestety nie wszystko idzie po jej myśli i nie może się cieszyć spokojem. Zaczynają się prześladowania ze strony innych uczniów. Super, że został wpleciony w tę powieść ten dość istotny problem jakim jest przemoc w szkole. Drugim zaskoczeniem i  urozmaiceniem jest wątek Dannyla - maga, który wyruszył w poszukiwanie wiedzy o czarnej magii i związek homoseksualny. Jak byłam pewna, że książka może być skierowana do dzieci, to w tym momencie mam pewne wątpliwości, ale nie jest to przedstawione bardzo rażąco. Bardziej konserwatywni z czytelników mogą być spokojni. Dodatkowej tajemniczości dodaje postać Wielkiego Mistrza i  powolne odkrywanie jego sekretów. Ku niezadowoleniu uczniów i samej Sonei, zostaje wzięta pod opiekę przez Wielkiego Mistrza. Z założenie jest to coś takiego, jak opiekun naukowy - tłumacząc to na nasz język. Sonea nie jest już mdła. Ciągle się rozwija i nabiera pewności siebie i charakteru.

Zdecydowanie fabuła jest ciekawsza niż pierwsza część. Zaczynają się pojawiać wydarzenia i sytuacje, które będą się ciągnęły już do końca trylogii. Czasami jest jednak monotonnie i te same myśli są powtarzane na dziesiątki różnych sposobów. Ale jest tego zdecydowanie mniej, niż w pierwszej części, co trochę irytowało.

Szczerze mówiąc, to co mnie przytrzymało to właśnie postać Wielkiego Mistrza Akkarina. Taka postać - zimna, tajemnicza i niedostępna dodaje uroku całości powieści. Wzbudza wielkie emocje i wzbudza sympatię. W pewnym momencie zdarzało się, że niecierpliwie czytałam kolejne strony czekając na fragmenty w których się pojawia.

Książka nie jest wielkim dziełem fantasy, ale posiada dobry i niestandardowy pomysł na fabułę, przystępny i łatwy język oraz bohaterów wzbudzających wielkie emocje.

wtorek, 24 lutego 2015

Księżyc nad Karoliną - Nora Roberts

Tradycyjnie w książkach Nory przeplata się wątek miłosny i kryminalny. W tym przypadku nie jest inaczej. Szczerze mówiąc na początku nie mogłam się wkręcić w tą historię. Poznajemy Tory, która po różnych przykrych wydarzeniach powraca do rodzinnego miasta, aby otworzyć sklep z rzemiosłem. No i właśnie... Mniej więcej za połowę książki nie mamy pojęcia o co chodziło z tymi jej problemami. Jesteśmy wrzuceni w centrum wydarzeń bez jakiegokolwiek punktu odniesienia, co może trochę denerwować, Żeby wszystko ogarnąć trzeba po prostu przeczytać książkę do końca.

Ciekawy jest wątek przemocy w domu i znęcania się nad dziećmi, W powieści został poruszony bardzo poważny problem współczesnego świata. Jest dobrze przemyślany. Zbrodnia z przed lat, która jest opisane na okładce książki trochę rozczarowuje, Czuć, że autorka wolała skupić się na elementach romansu i relacjach dziecko-rodzice. Wątek romansu jest dla mnie dziwny. Relacje między bohaterami posuwają się do przodu w zastraszającym tempie, co w normalnym życiu po prostu się nie zdarza.

Zaskakującym dodatkiem są umiejętności telepatyczne Tory i umiejętności przeczuwania wydarzeń. Chociaż wydaje mi si, że ten magiczny element jest zbędny.

Ogólnie książka jest wciągająca. Akcja toczy się w pięknych okolicznościach przyrody - bagna, łąki i pola uprawne generują niesamowity i lekko tajemniczy klimat powieści. Jeśli jesteście fanami Nory, tak jak ja, na pewno zadowolicie się tą książka.

niedziela, 22 lutego 2015

Błękitny dym - Nora Roberts

Powieść jest pełna ognia, pożarów i śledztw. Reena jest naszą główną bohaterką.  Ciekawe jest to, że nie jesteśmy z nią podczas jednego wydarzenia, ale przez całe jej życie. Poznajemy ją kiedy ma 11 lat, dalej przechodzimy przez czasy liceum, studiów aż do kariery policjantki i specjalisty od pożarów. 

Właśnie z pożarami mamy tu do czynienia. Problem ognia zaczyna się od spalenia pizzerni rodziców Reeny. Przez cały czas po piętach depczą jej pożary, dosłownie. Seria niewyjaśnionych podpaleń jest głównym wątkiem kryminalnym. Nie znam się na pracy policji i straży pożarnej, ale opisy ich działań oraz profile psychologiczne podpalaczy są dopracowane w najdrobniejszych szczegółach. Tak samo, jak cały proces podpalania i ustalania przyczyn pożarów. Widać, że autorka musiała się nieźle „nagrzebać”, co zaowocowało wspaniałą powieścią.

Książka wydaje się cienka, ale ma prawie 500 stron. To na szczęście nie spowalnia tempa akcji, która dodatkowo przechodzi na super turbo w ostatnich paru rozdziałach. Obok wątku pożarniczego poznajemy również bardzo liczną, włoską rodzinę Reeny. Opis ich relacji nieco rozładowuje napiętą nieraz atmosferę naładowaną stresem.

Oczywiście nie mogło zabraknąć miłości. Pojawia się nam wielu mężczyzn bardzo od siebie różnych. Od studentów, przez strażaków, biznesmenów, po stolarzy. Romans jednak nie dominuje nad wątkiem kryminalnym. Przez to został potraktowany trochę po macoszemu i odsunięty na drugi plan, co jest raczej rzadkie w książkach Nory. 

piątek, 20 lutego 2015

Pieśń Jedwabnego Szlaku - Mingmei Yip


29-letnia Lily Lin, żyje skromnie w USA i zajmuje się pisaniem. Jej życie zmienia się, kiedy nieznana ciotka zostawia jej spadek w wysokości 3 milionów dolarów! Otrzyma go, jeśli wyruszy w podróż do Chin i wykona szereg niezwykłych zadań. Oczywiście decyduje się podjąć wyzwanie.  Na początku spotyka 21-letniego Alexa, który pomaga jej w czasie podróży i zawiązuje się między nimi niezwykła więź, która może odmienić obojgu życie. Jednocześnie w Stanach zostaje Chris z którym ma romans. Może to wydaje się problemem jak z telenoweli, ale jest tak umiejętnie opisane, że się tego nie czuje.

Zadania są dość nietypowe. Wędrując z Xi-an przez pustynię Takla Makan i góry Tien-szan wykonuje zadania, takie jak zdrapanie gliny z wojownika Terakotowej Armii, odwiedzenie mnichów czy znalezienie rzadkiego zioła. Wydaje mi się, że za mało jest opisów miejsc a za dużo przemyśleń i miłosnych scen. Fabuła jest intrygująca i zaskakuje w wielu miejscach. Prawdziwą bombą tej książki jest finał. Do samego końca nie wiadomo o co chodzi z tą tajemniczą ciotką i jak potoczą się sprawy z mężczyznami życia Lily.

Mingmei pisze bardzo charakterystycznie, co nie znaczy, że źle. Trzeba się przyzwyczaić do opisów typu: "pozwoliłam zachowywać się mu jak wygłodniałe niemowlę na piersi swojej matki". Jest to zupełnie inny styl od tego, który znamy z amerykańskich powieści. Ale ma swój urok. Polecam tą książkę miłośnikom literatury orientalnej.

środa, 18 lutego 2015

Czarownica z Funtinel - Albert Wass

Książka jest trudna. Piękna ale trudna. Dlaczego? Zaraz do tego dojdę, a na razie skupię się na tytule i okładce bo właśnie to mnie skłoniło do sięgnięcia po nią. Oczywiście również umiejscowienie na półce w dziale fantastyka. Nie wiem kto i czym się sugerował kładąc tam tą książkę, bo po mojemu koło fantastyki nie leżała. Poznajemy historię dziewczynki, która zostawiona sama sobie w lesie po aresztowaniu ojca stara się przetrwać. Można powiedzieć, że uczy się życia. Poznaje dobro i zło tkwiące w ludziach i nowe, zupełnie obce jej uczucia. Na swej drodze spotyka starą cygankę, która jej przepowiada, że każdy kto ją pokocha musi umrzeć. Przepowiednia się potwierdza, a po jakimś czasie to Nuca zakochuje się i.... No właśnie, dowiedzcie się sami ;) Chyba nie ma sensu tym razem "rozgrzebywać" fabuły.

Książka ma dokładnie 877 stron. To może lekko odstraszyć, ale chyba nie aż tak jak język jakim jest napisana. Albert Wass jest węgierskim pisarzem i jego styl przypomina trochę naszego Tetmajera czy Orzeszkową. Dlaczego ich? Książka pełna jest opisów przyrody dziewiętnastowiecznych Karpat w ówczesnym Siedmiogrodzie. W powieści dominuje umiłowanie przyrody i szacunek do Boga jako stwórcy wszystkiego. Oryginalna powieść "A funtineli boszorkány" została wydana w 1958r. a dodatkowo pełna jest wyrazów, które teraz uznajemy za archaizmy.

Są momenty interesujące i pełne akcji ale też takie, w których nie dzieje się absolutnie nic. Kilka razy zdarzyło mi się odłożyć ją na półkę. Jednak moja humanistyczna natura i ciekawość skłoniły mnie do przeczytania jej do końca. "Czarownica z Funtinel" to klasyka, polecam tym najbardziej wytrwałym czytelnikom.

poniedziałek, 16 lutego 2015

Uczeń skrytobójcy - Robin Hobb

Mam mieszane uczucia po przeczytaniu tej książki. Jej forma to pamiętnik lub kronika pisany przez głównego bohatera Bastarda co jest bardzo fajne.

Spodziewałam się wyczerpujących opisów szkolenia na skrytobójcę, jak sugeruje tytuł. Niestety autorka raczy nas tylko paroma wzmiankami o poznawaniu ziół i kilku prostych misjach na początku trwania nauki. I tyle. Bastard żyje na zamku i poza szkoleniem opiekuje się końmi i psami z którymi ma bardzo dobry kontakt z powodu swoich niezwykłych zdolności. Nawiązuje przyjaźnie, a nawet w pewnym momencie styka się z magią. To z nią są też związane ataki na wybrzeża królestwa, ale nie jest to na razie jednoznacznie potwierdzone.

Na szczególną pochwałę zasługują wszystkie dworskie intrygi akcja tocząca się bezpośrednio obok nich. To one stanowią jeden z głównych walorów książki. Poza tym mocno związujemy się z Bastardem i przeżywamy razem z nim jego wzloty i upadki. Książka jest pełna opisów jego przemyśleń i refleksji. Pojawia się też kilka postaci pobocznych, do których od razu czuje się przywiązanie. Między innymi książę Szczery i Cierń - nauczyciel Bastarda.

A teraz to, co zirytowało mnie najbardziej. Krowa, Rycerski, Sikorka Krew z Nosa, Bastard, a także Brus i Tom. To wszystko są imiona, serio! Wyglądają, jakby wymyślało je dziecko. Tego się nie spodziewałam. Z jednej strony są te typu opis cech, jak np. Cierpliwa, a z drugiej te normalne jak Brus. Po co to mieszać? Jedni bohaterowie nazywają się normalnie a zaraz przy nich żyją ci z imionami "dziwnymi". I nareszcie jest Bastard, ale czemu nie po prostu Bękart. Jestem zdania, że skoro wszystkie imiona są tłumaczone, to wszystkie i bez wyjątku. Mam wrażenie, że lepszy byłby odbiór polskiego czytelnika, gdyby imiona pozostały oryginalne, angielskie. Na początku bardzo irytują, ale trzeba się do nich po prostu przyzwyczaić.

Podsumowując, historia zaczyna się interesująco. Książka ma pewne minusy, ale o nich zapominamy czytając w szczególności jej finał. To ta część rozbudziła moją ciekawość najbardziej i chyba skłonię się do sięgnięcia po kolejną część bo szykuje się jakaś "grubsza afera", która nie może mnie ominąć.

niedziela, 15 lutego 2015

Szczęściara - Jill Shalvis

Och nie, nie przeczytam tego - tak sobie mówiłam na początku. To już czwarty tom serii o Lucky Harbor i nie będzie on o moich ulubionych trzech siostrach? No przecież to już nie będzie to samo i będzie nudno. A jednak ciekawość wzięła górę i stwierdzam, że się myliłam. Książka dotrzymuje kroku poprzednim i jest mega!

Poznajemy Mallory Quinn, miejscową pielęgniarką o wielkim sercu. Jest spokojna, opanowana i byłaby taka dalej gdyby nie pewien Pan Nieodpowiedni - jak jest w tej książce nazywany. Nasza bohaterka chce spróbować czegoś nowego, nie być już grzeczną dziewczynką. Ty Garrison to tajemniczy przystojniak, spędzający okres rekonwalescencji po wypadku w Lucky Harbor. Przypadkiem jego losy związują się z Mallory, ale wie, że nie powinien się z nikim wiązać przez swoją przeszłość. Oboje muszą stawić czoła nie tylko swoim problemom, ale także całemu miasteczku w którym nic się nie ukryje, a słowo prywatność nie istnieje. Liczy się tylko to, co jest na... Facebooku. Ach te małomiasteczkowe ploty.

Książka od razu zaczyna się bardzo dynamicznie i nim się zorientujemy już się kończy. Czyta się ją bardzo szybko i przyjemnie. Język jest łatwy, a dla autorki seks nie jest tematem tabu. Wszystko jest dobrze wyważone.

Obok Mallory pojawiają się jeszcze Grace i Amy. Razem stwarzają grupkę przyjaciółek czokoholiczek. Mamy więc znowu trzy bohaterki. Mądrości o czekoladzie na początku każdego rozdziału wywołują uśmiech na twarzy, np, "Czekolada jest tańsza niż terapeuta i nie trzeba się z nią wcześniej umawiać". Uważam to za super pomysł.

sobota, 14 lutego 2015

Gildia magów - Trudi Canavan

W Imardinie do Gildii Magów mogą wstępować tylko dzieci arystokratycznych rodów, w których talent do uprawiania magii jest dziedziczony. Miasto to posiada też swoją mroczną stronę, a mianowicie slumsy. Pełne złodziei, żebraków i wszechobecnego brudu. Magowie co roku podczas czystek wyrzucają z miasta bezdomnych, przez co nikt z biednych dzielnic nie pała do nich sympatią. Właśnie w tym tłumie wypędzanych ludzi poznajemy naszą bohaterkę. Sonea za przykładem innych ludzi bierze kamień i ze złością ciska go w stronę magów. Na oczach tłumu kamień przez nią rzucony przebija magiczną barierę wzniesioną wokół magów i ogłusza jednego z nich. Wtedy rozpoczyna się ucieczka Sonei i poszukiwania prowadzone przez magów, którzy starają się ją znaleźć zanim jej moc wymknie się z pod kontroli.

Od samego początku jesteśmy rzuceni w wir wydarzeń. Jednak ciągłe ucieczki, pościgi i poszukiwania z czasem mogą trochę nużyć, bo zajmują sporą część książki, ale warto jest przeczytać ją do końca. Podoba mi się jak został przedstawiony problem slumsów i biedy. Nawiązuje to trochę do slumsów współczesnych. Poza tym sama struktura Gildii jest przemyślana i ciekawa. Pomysł na dopasowaniu koloru szat do profesji maga jest ciekawy i nieco ułatwia zrozumienie świata. Magowie noszą szaty zielone, niebieskie, czerwone i czarną należącą do Wielkiego Mistrza.

Ta powieść, to taka trochę bajka dla dzieci ale też dla dorosłych, którzy wczytując się mogą zauważyć istotne problemy skrzętnie ukryte lub jeszcze nierozumiane przez dzieci. Książka ma w sobie to coś co zachęca do poznania historii Sonei. Czyta się ją szybko i przyjemnie. Widzimy również dwa obrazy ludzkiej natury: ci bogaci, uważający się za lepszych pod każdym względem od ludzi biedniejszych i ci biedni, którzy muszą znosić szyderstwa i żyć w niedostatku i niesprawiedliwości. Książka jest wprowadzeniem do czegoś większego i wg. mnie spełnia swoje zadanie, bo rozbudza ciekawość i sprawia, że ma się ochotę na więcej.

czwartek, 12 lutego 2015

Czarne wzgórza - Nora Roberts

Nora Roberts jest dla mnie królową romansów. Większość jej książek po prostu ma klasę i "Czarne wzgórza" są tego doskonałym przykładem.

Poznajemy losy Lil i Coopa. Ona jest obrończynią zwierząt i założycielką rezerwatu dla pum, on policjant i detektyw, który z wielkiego miasta wrócił na farmę dziadków do Dakoty Południowej. Bohaterowie poznają się jako dzieci i przez wakacje przeżywają wiele wspólnych przygód. Coop wraca przez lata z Nowego Jorku na wieś i do Lil, ale ich losy z czasem się rozchodzą. Bardzo ciekawy jest właśnie ten wątek obszernie opisujący ich dzieciństwo i młodość. Jest to coś co rzadko możemy spotkać w książkach. Zwykle wątki z dzieciństwa opisane są na kilkunastu stronach i dalej jest od razu skok w dorosłość. W przypadku "Czarnych wzgórz" zaciera się ta granica i wszystko przechodzi bardzo płynnie.

Wątkiem kryminalnym, prawie zawsze obecnym w powieściach Nory, są tajemnicze morderstwa mające związek z rezerwatem. Te wydarzenia sprawiają, że zmieniają się relacje, nie tylko między głównymi bohaterami, ale też między tymi drugoplanowymi, którzy nie są pomijani. Lil i Coop odnawiają stare relacje i próbują odnaleźć "wspólny język", będąc już zupełnie innymi ludźmi niż kiedyś.

Styl pisania jest wspaniały, akcja płynie żwawo do przodu, nie ma miejsc gdzie by się nadmiernie ciągnęła. Powieść porusza też istotny problem ochrony pum w Ameryce Północnej, więc ma też funkcję edukacyjną. To chyba moja pierwsza i ulubiona książka tej autorki, szczerze ją polecam.


środa, 11 lutego 2015

Książę mgły - Carlos Ruiz Zafón

To moje pierwsze spotkanie z twórczością Zafóna i od razu stwierdzam, że ma co najmniej dziwny styl. Czemu dziwny? Bo ta książka jest pełna obrazów. Nie widzimy opisów lecz właśnie obrazy. Odwiedzamy różne mroczne miejsca i poznajemy opowieści o niezwykłych rzeczach dziejących się w małym miasteczku nad Atlantykiem. Przez cały czas czuć tajemniczość i przerażenie. Klimat jest niesamowity.

Trzynastoletni Max i jego siostry przeczekują trwającą wojnę na wybrzeżu Atlantyku. Chłopiec przez przypadek odkrywa, że z pozoru spokojna miejscowość skrywa wiele sekretów. Trafia do kilku niezwykłych miejsc, poznaje opowieści o Księciu mgły, odkrywa tajemniczą przeszłość miasteczka. Rodzeństwo zaprzyjaźnia się z miejscowym chłopcem Rolandem oraz jego dziadkiem, który jest w posiadaniu wielu sekretów.

Zafón świetnie buduje napięcie. Sprawia, że ze zniecierpliwieniem czekamy na rozwój wydarzeń, Mimo, że książka ta jest literaturą młodzieżową, dorośli również znajdą w niej coś ciekawego. Polecam wszystkim, który lubią nietypowe i niekonwencjonalne historie.

wtorek, 10 lutego 2015

Miasto w przestworzach - Greg Keyes

Chyba nie ma się co rozpisywać nad walorami tej pozycji, bo za dużo ich nie ma. Ogólnie, jest to książka napisana w oparciu o serię gier komputerowych The Elder Scrolls. W moim odczuciu to skreśla ją na starcie, ale z ciekawości po nią sięgnęłam. 

Książka jest nieco pogmatwana na początku. Jestem fanką TES, więc miło było wyłapywać w dialogach wydarzenia, które przechodziłam w trakcie gry. Język jest sztuczny, trochę jak wpisy w dzienniku w grze anonsowane przez wkurzającego narratora, Chyba trochę poniosło autora z tym latającym miastem, nie pasuje mi do świata TES. Wydarzenia z nim związane wywołały u mnie reakcję WTF? O co w ogóle chodzi z dziwnymi larwami i lianami wysysającymi dusze? Jakim cudem twórcy gry to zatwierdzili? Wygląda trochę jak fanfiction. Czasami miałam wrażenie, że jedyne powiązania z grą to wspominane nazwy miejscowości i rasy.
Coś zaczyna się dziać od połowy i czyta się trochę lepiej niż powolny początek. Podobno ma być druga część tego czegoś, jednak jeszcze na nią nie trafiłam. 

Ogólnie to nawet przyjemna książka dla fanów Morrowind czy Obliviona ale nie polecam, jeśli nie znacie gry. Można zaryzykować stwierdzenie, że jeśli nie przeczytasz, nic nie stracisz. 

poniedziałek, 9 lutego 2015

Do szaleństwa - Jill Shalvis

W trzeciej części przygód sióstr z Lucky Harbor skupiamy się na Chloe o uroczym przezwisku Dzikie Dziecko. Jest może lekko nadpobudliwa, gadatliwa ale przede wszystkim bardzo sympatyczna. Ma irytujący siostry zwyczaj pakowania się w kłopoty i ekstremalne sytuacje. Do czasu kiedy na jej drodze staje Sawyer, niedostępny, surowy szeryf. No i zaczyna się zabawa.

Chloe jest astmatyczką i co pewien czas musi się mierzyć z atakami, co jest nieco kłopotliwe więc nie dla niej wielkie podboje seksualne. Przyznaję, że to nietypowa sytuacja jak na romans. Sugerując się poprzednimi częściami, myślałam, że będzie sporo ekstremalnych sytuacji. Tymczasem Chloe dla szeryfa się uspokaja i nie łamie prawa już tak często. Przez prawie połowę książki Sawyer był dla mnie zagadką. Nie od razu odkrywamy "o co w nim chodzi". Bohaterowie prowadzą między sobą ciekawe dialogi, lekko uszczypliwe, zaczepne i pełne pasji. Spodziewałam się również jakiegoś mocniejszego wątku kryminalnego, w końcu bohaterem jest stróż prawa. Ale nie narzekam.

Przy okazji zmian w Chloe poznajemy też inną stronę jej sióstr Maddie i Tary. To one przejmują pałeczkę Dzikiego Dziecka. Może się to wydawać troszkę dziwne, ale na pewno ma swój urok.

Jeśli przeczytało się dwie poprzednie części, jest się tak nakręconym na poznanie historii kolejnej siostry, że po prostu nie zauważa się gorzej opisanych momentów. Autorka chyba nie do końca wiedziała jak opisać tą historię z perspektywy Dzikiego Dziecka. Książkę czyta się bardzo szybko i przyjemnie.

Czytaj ->TU<- o pierwszej części  i  ->TU<- o drugiej

niedziela, 8 lutego 2015

Liebster Award

"Jest to nagroda, przyznawana za "Dobrze wykonaną robotę" Jest dedykowana Blogerom o mniejszej publiczności, w celu rozpowszechnienia ich twórczości. Gdy odbierasz nagrodę, odpowiadasz na 11 pytań, po czym zadajesz tak samo, 11 pytań i podajesz 11 nominowanych przez ciebie osób. Odpowiedzi na pytania i nominowane osoby podajesz na swoim blogu."

Dziękuję za nominację MiKyo Mei AleX

Odpowiedzi na zadane mi pytania:

1. Ulubiony kolor?
 - zielony
2. Masz jakieś zwierzątko? Jak tak, to jak się wabi?
 - koszatniczka - wabi się Tosia i parę glonojadów
3. Oglądasz jakiś serial?
 - obecnie nie, kiedyś namiętnie dr. Housa
4. Jaki jest twój ulubiony film?
 - Władca Pierścieni Powrót Króla
5. Jaką tematykę blogów/książek/filmów lubisz najbardziej?
 - chyba te związane z szeroko pojętą literaturą, szczególnie fantasy
6. Ile blogów już miałaś/łeś?
-0 ;)
7. Jak często sprawdzasz, czy ktoś dodał komentarze?
- prawie nigdy
8. Lubisz jeść w fastfood'ach?
- nie, ale czasami zmusza mnie do tego... sytuacja ;)
9. Uprawiasz jakiś sport? Jak tak, to jaki?
- biegam
10. Jaki styl ubierania się lubisz?
- swobodny, nie mam określonego, ubieram to co mi się podoba
11. Czego nienawidzisz?
- pająków 

Dziękuję za nominację, mój blog dopiero zaczyna działalność, więc skończę na odpowiedziach na pytania i nikogo nie nominuję. :))



Złodziejska magia - Trudi Canavan


Pomimo, że Trudi Canavan to jedna z moich ulubionych autorek, długo nie mogłam się zdecydować do przeczytania tej książki. Przyzwyczaiłam się do wojen magów i magii, powiedzmy że zwyczajnej. W tym przypadku opis książki zaburzał trochę moje przyzwyczajenia, bo sugerował zupełnie inną tematykę, nieprzypominającą realia naszego średniowiecza, w jakich jej książki były do tej pory osadzane. Ale przeczytałam i nie żałuję.

Poznajemy dwa światy i dwie historie. Tyen - pilny student uniwersytetu, zgłębia tajniki magii i historii. Na jednej z archeologicznych wypraw znajduje książkę o imieniu Vella, która była kiedyś człowiekiem. Po odkryciu jej właściwości wpada w kłopoty i rozpoczyna się jego podróż. W świecie Tyena magia jest raczej standardowa, tzn. nie wyróżnia się niczym czego już nie widzieliśmy w innych książkach fantasy.
W drugim świecie żyje Rielle. Jest pobożna i posłuszna rodzicom oraz kapłanom. Magia w jej świecie jest zakazana i pozostawia swoiste ślady użytkowania, co jest nieco inne niż w świecie Tyena (i inne niż powszechnie znamy). Uważa się, że używanie jej to okradanie aniołów. Kłopoty Rielle rozpoczynają się, kiedy odkrywa swoje magiczne zdolności.

Dwa światy i te dwie historie w tym tomie w ogóle się nie łączą ze sobą. Jednak z czasem pojawia się kilka wskazówek, jak autorka splecie je ze sobą, ale na razie są to tylko moje przypuszczenia, których nie zdradzę.

Nie zrażajcie się tym, że na początku akcja toczy się raczej wolno. Już po paru rozdziałach zaczynamy rozumieć oba światy, a losy bohaterów komplikują się i całość nabiera tempa. Wyczekuję kolejnych tomów, bo pierwszy jest bardzo interesujący.

sobota, 7 lutego 2015

Szczęśliwa przystań - Jill Shalvis

Po kolejnej części z serii o Lucky Harbor, Jill Shalvis awansowała do mojego top10 ulubionych autorów. Bardzo mi się spodobał styl jej pisania. Pomimo, że ogólny zarys fabuły nie jest czymś niezwykłym, to otoczka wokół niego jest bardzo dobra.

Przy poprzedniej części opisałam Maddie jako kobietę po przejściach. Cofam to. Tara - główna bohaterka "Szczęśliwej przystani" odbiera jej to miano. Widzimy jak zmierza się ze swoimi duchami z przeszłości. Stara się zacząć wszystko od nowa, odcinając się od tego co było. Nie bardzo jej się jednak udaje, gdyż na jej drodze staje... ktoś kogo się nie spodziewała i nie widziała od wielu lat. I nie jest to przystojny Ford, żeglarz światowej klasy, ani jej były mąż Logan, który niby przypadkiem pojawił się w miasteczku. Tara jest rozdarta pomiędzy tym co mówi  serce, a tym co podpowiada jej rozum.

W tej części czuć, że wydarzenia odbywają się w czasach współczesnych. Po pierwszej książce miałam wrażenie, że są lata 90-te, brakowało mi jakiegoś odniesienia do wydarzeń współczesnych, W "Szczęśliwej przystani" zabawne jest odkrycie Facebooka przez siedemdziesięcioletnią Lucille i jej obsesja na punkcje internetu. Nie wiem, czy było to zamierzone, ale właśnie wątek Facebooka stał się dość istotny.

Tym razem autorka postawiła nieco mniejszy nacisk na pikantne opisy, co jednak nadrobiła opisami złożonych relacji pomiędzy bohaterami. Mnie osobiście trochę zawiodły opisy rejsów i całego przygotowania do nich. Znam się dość troch na żeglarstwie i po prostu dostrzegam takie rzeczy. Może wynika to z niewiedzy osoby przekładającej tekst z angielskiego, trochę specjalistycznego słownictwa by się przydało. Jednak dla osób nie znających się żeglarstwie nie powinno to być przeszkodą by cieszyć się czytaniem. Ta część jest czymś podobnym i jednocześnie zupełnie innym niż poprzednia.


Czytaj TU o pierwszej części

piątek, 6 lutego 2015

Słowa Światłości - Brandon Sanderson

No wreszcie zaczęło się coś dziać. W kontynuacji "Drogi Królów" znajdujemy doskonałe rozwinięcie wątków z pierwszej części. Akcja nabiera tempa, poznajemy nowe spiski i postacie. Dotychczas znani nam bohaterowie, m.in Kaladin i Shallan pokazują swoje nowe oblicze i napotykają coraz to nowsze przeszkody na swej drodze.

Bardzo mi się podobają retrospekcje, opowiadające historię bohaterów. Jak w pierwszej części dotyczyły Kaladina, w tej skupione są na Shallan. Jeśli przeczytacie, na pewno was zaskoczą. Autor skupia się w znacznym stopniu na przeżyciach wewnętrznych bohaterów, co jest interesujące. W "Słowach Światłości" znajdziemy: jeszcze więcej sprenów i im podobnych, podróże po rozpadlinach, ogromną ilość magii, piękne i straszliwe bitwy. Nic tylko czytać!

Jak wspominałam na początku, nareszcie się coś dzieje. Nie ma śladu po ślimaczeniu się akcji jak to miało miejsce w pierwszym tomie. Od razu lądujemy w centrum wydarzeń, których ilość bombarduje nas przez całą książkę. Poznajemy prawdę o Świetlistych, a niektóre prawa rządzące tym światem zostają wyjaśnione.

Końcówka jest epicka. Nie wiem jak inaczej to określić. Akcja zmierzała do jakiegoś kulminacyjnego momentu, ale takiego zakończenia się nie spodziewałam. Zdradzę tylko, że jest bitwa. Nieziemska bitwa - dosłownie. Nie wiem o czym będą kolejne części skoro tyle już wyjaśniło się w tej, ale nie mogę się ich doczekać. Nie mogę się doczekać tego co Sanderson wymyśli w kolejnym tomie. Pierwsza książka postawiła poprzeczkę bardzo wysoko i wg. mnie autor sprostał wymaganiom i nas nie zawiódł. Po przeczytaniu, przez dość długi czas miałam kaca książkowego. Ciężko mi było opuścić ten świat aby sięgnąć po inną pozycję. Zdecydowanie warto przeczytać!

Czytaj TU o "Drodze Królów"

środa, 4 lutego 2015

Dziecko śniegu - Eowyn Ivey

Ta powieść jest bardzo poetycka i spokojna. Nawiązuje do rosyjskiej baśni "Śnieżynka". Starsze małżeństwo Jack i Mabel przybywają na Alaskę z Pensylwanii zacząć nowe życie i otrząsnąć się po stracie dziecka. Muszą radzić sobie z surowym klimatem, uprawiają ziemię, uczą się żyć. Muszą radzić sobie w mroźne zimy i ciemne dni pozbawione światła słonecznego, walczą z depresją i smutkiem. W przetrwaniu pomagają im sąsiedzi i mała dziewczynka z lasu...ulepiona ze śniegu.

Pewnego wieczoru lepią ze śniegu małą dziewczynkę i ubierają jej szalik. Rano śnieżna dziewczynka znika, a zostają po niej tylko maleńkie ślady prowadzące do lasu. Dziewczynka zaczyna odwiedzać Jacka i Mabel, a oni zaczynają darzyć ją miłością.

Jest to piękna książka o pragnieniu miłości, nadziei i odnajdywaniu na nowo sensu życia po stracie dziecka. Miejscami jest jednak trochę przygnębiająca i zupełnie nie pasuje mi tu hasło reklamowe: magiczna historia. Obok magii to raczej nie leżała, ale jeśli by to zinterpretować jako piękna i z niesamowitymi krajobrazami Alaski, to mogę się z tym zgodzić. Jednak element magiczności dziewczynki jest nawet w kilku miejscach w powieści podważany i nie odczuwa się go jako coś magicznego. Jest to po prostu wspaniała i bardzo życiowa historia dwójki ludzi na końcu świata.


poniedziałek, 2 lutego 2015

Pięćdziesiąt twarzy Greya - E.L. James

To gniot... Nie wiem jakich innych słów użyć aby tą książkę opisać. Zaznaczam, iż jest to moja całkowicie subiektywna ocena. Przez całą książkę pieprzą się jak króliki. Sceny seksu pojawiają się średnio co cztery strony, co wywołuje efekt: "no nie, znowu się pier***ą".Gdyby jeszcze były dobrze opisane. Bo ile razy można "rozpadać się na miliony kawałków", nie ma innego określenia? Zasób słów jest bardzo ubogi. Autorka miała niezłe koncepcje scen seksu, ale zabrakło jej umiejętności by to dobrze opisać.

Bohaterowie byli wzorowanie na Belli i Edwardzie ze "Zmierzchu" S. Meyer. Na każdym kroku widać podobieństwa. Ana - główna postać jest niesamowicie irytująca. Kompletnie nie wzbudza sympatii, jest zagubiona, nieśmiała i mało wyrazista - Bella wypisz wymaluj. Jako studentka literatury angielskiej powinna prezentować jakiś poziom słownictwa, niestety jej wypowiedzi są tak samo płytkie jak opisy w całej książce. Sytuację ratuje trochę postać Christiana Graya. Na szczęście posiada silną osobowość, zdolność do prawienia komplementów i dowcipów. Ubiera się w drogie garnitury i nienagannie się wypowiada. W jakiś sposób jest nieco interesujący.

E.L. James nie odkryła Ameryki opisując relację pana i uległej. Pejcze, bicze - to wszystko już było, nic nowego. Postacie drugoplanowe są płaskie i w sumie ograniczają się tylko do posiadania imion. Fabuła jest szczątkowa i kończy się na rozmówach z podtekstami i samych opisach seksu.

Sięgnęłam po tą książkę tylko przez zamieszanie na rynku jakie wywołała. Hasła reklamowe były zachęcające, ale rozczarowałam się. Mimo tego są osoby, którym się spodobała. Teraz rynek zalewają "greyopodobne" powiastki, które powszechnie nazywają erotykami choć nawet koło nich nie leżały. Dla mnie "Pięćdziesiąt twarzy Graya" nie jest erotykiem, tylko źle napisanym romansem, nie polecam, ale cóż... kto co lubi, pozytywne opinie też posiada.

niedziela, 1 lutego 2015

Oczarowana - Jill Shalvis

Książka lekka, przyjemna, doskonała na długie wieczory z kubkiem herbaty. Nie jest to literatura wysokich lotów, ale czyta się ją z przyjemnością po długim męczącym dniu.

Fabuła nie jest skomplikowana, powiedziałabym, że standardowa. Maddie po utarcie chłopaka i pracy przyjeżdża do małego miasteczka Lucky Harbor aby razem z siostrami wyremontować odziedziczony hotel. Na początku czytania byłam nieco skonsternowana przez opis tego jak nasza bohaterka spotyka na swej drodze miejscowe "ciacho". Pomyślałam wtedy: no nie, rzygam tęczą... to było za bardzo cukierkowe. Na szczęście chodziło tylko o tą jedna scenę. Dalej było już tylko lepiej.

Po dobrym romansie można się spodziewać dobrych i pikantnych opisów relacji damsko-męskich i to w tej książce zaznaczam na plus. Pomimo swojej nieskomplikowanej fabuły wyłaniają nam się, tym razem skomplikowane, profile psychologiczne bohaterów. Mamy wątek kobiety po przejściach, faceta z trudną przeszłością, a nawet problem natury etycznej.

Każdy fan romansów znajdzie w tej książce coś dla siebie. Od razu czuje się sympatie do bohaterów oraz mieszkańców miasteczka, w którym możemy znaleźć wiele ciekawych postaci i wątków pobocznych.
Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...